Naval – służył w GROM-ie przez czternaście lat jako operator w zespole bojowym. Połowę tego czasu spędził na licznych misjach zagranicznych. Za swoją służbę był wielokrotnie odznaczany, w tym najwyższymi odznaczeniami wojskowymi, jakie można otrzymać w Polsce za czyny bojowe poza granicami kraju Krzyżem Kawalerskim Orderu Krzyża Wojskowego przyznawanym wybitnie zasłużonym w bojach i Krzyżem Komandorskim Orderu Krzyża Wojskowego przyznawanym za czyn wybitnego męstwa połączony z narażeniem życia, a także odznaczony Złotą Odznakę GROM-u, której to otrzymanie dla żołnierzy JW. GROM jest najwyższym zaszczytem. Zanim przeszedł selekcję do najbardziej elitarnego oddziału wojsk specjalnych w Polsce, był ślusarzem-spawaczem, już w GROMie obronił pracę magisterską na temat służb specjalnych. By dostać się do GROMu przeszedł długą drogę, był żołnierzem 1 Pułku Specjalnego, służył w Libanie w misji pokojowej ONZ. W 2012 roku usłyszeli on nim wszyscy, gdy do sklepów trafiła gra komputerowa Medal of Honor. Warfighter – Naval był dla jej twórców jednym z dwóch pierwowzorów postaci GROM-owca, w którą może wcielić się gracz. Po zakończeniu czynnej służby wojskowej Naval wspiera swoją wiedzą i doświadczeniem instytucje charytatywne i pozarządowe (m.in. PAH) oraz służby mundurowe. Działa społecznie (jest wolontariusze Muzeum Powstania Warszawskiego) i prowadzi własną firmę – Naval Polska.
Od wydawcy
Zabieram was do dżungli w Belize. To nie jest bezpieczne miejsce. Wokół duszne, zielone piekło. Wszystko, co lata, chce się dobrać do waszej krwi. Wszystko, co pełza i syczy, może was zaatakować. Poznacie sekrety tropienia wroga w dżungli i budowania pułapek, a także przetrwania w ekstremalnych warunkach, gdzie jeden błqd może kosztować życie.
Trzy tygodnie w najbardziej dzikim miejscu na ziemi skutkują utratą 15 procent wagi ciała. Ale te trzy tygodnie szkolenia dają przepustkę do świata GROM-u.
Kilka lat temu ta książka została mocno rozreklamowana, dodałem ją wtedy na półkę "chcę przeczytać". Teraz kiedy pojawiła się u mnie ambicja poprawienia własnej kondycji fizycznej postanowiłem szukać inspiracji w niniejszej lekturze. Moje ambicje są skromne, zaledwie w miesiącu chcę zaliczyć kilka biegów przełajowych po lesie, nic więcej. Sięgając po niniejszego audiobooka czułem się wyśmienicie, w połowie chwyciło mnie jednak ostre przeziębienie i na prawie dwa tygodnie musiałem odstąpić od leśnych biegów. Mimo to, lektura, a w zasadzie audiobook bardzo mi się spodobały. W dodatku, plusem jest to, iż lektorem audiobooka był sam autor. Autorem jest były żołnierz jednostki Grom. Książka to wspomnienia autora ze szkolenia w Belize. Warunki terenowe w Belize są dość ekstremalne. Szkolenie organizowane było przez armię brytyjską, która ma na terenie tej swojej byłej kolonii poligon treningowy na terenie gęstego lasu tropikalnego. Autor wraz z kolegami z jednostki Grom oraz jeszcze kilkoma innymi podobnymi jednostkami specjalnymi z innych krajów takich jak Norwegia, Czechy, Indie, Bangladesz tułał się po prostu po dżungli przez kilkanaście dni, wykonując zadania treningowe polegające na orientacji w terenie, dotarcie do poszczególnych lokalizacji. Brzmi banalnie, jednak nie jest takie proste. Człowiek w dżungli średnio na godzinę jest w stanie pokonać kilkaset metrów. Łatwo może się zgubić. Sygnał GPS jest słaby i trzeba polegać jedynie na własnych zmysłach. Mnie przerażałyby dzikie zwierzęta, szczególnie węże. Są one realną groźbą w dżungli i autor opisuje w książce kilka anegdot z tymi zwierzętami w roli głównej.
Podsumowując. Książka mnie zainteresowała i przypadła mi do gustu. Opisy, narracja autora były ciekawe. Raczej autor koncentruje się na swoich osobisty doświadczeniach z treningu w dżungli. Tajniki przetrwania w dżungli mnie zainteresowały.
Naval, przez 14 lat był żołnierzem elitarnej Jednostki Wojskowej GROM. W serii swoich książek opowiada różne wydarzenia i historie ze swojej kariery.
Tym razem autor zabiera nas ze sobą w podróż do dżungli w Belize. Najpierw dowiadujemy się, jak to się stało, że to właśnie on wyruszył w niewielkiej grupie żołnierzy na Jungle Patrol Curse. Następnie otrzymujemy rzetelny dziennik przetrwania w dżungli, oraz ciekawe relacje z wykładów szkoleniowych m.in o tym, "jak się obchodzić z dżunglą" (z przestrogą o tym, że kiedyś boa dusieciel jednemu z żołnierzy strawił palce...), czy z zajęć o technikach budowaniu pułapek lub pokazujących im, że w dżungli da się wytropić trasę osoby, która nawet dobę wcześniej tamtędy przemierzała.
Otrzymujemy tu relację z pierwszej ręki o tym, jak dżungla jest nam obca i jaki respekt trzeba jej oddać, by w niej przetrwać. Jak wielkim jest ona wyzwaniem, nawet dla żołnierzy tak sprawnych fizycznie i wprawionych do przetrwania w najtrudniejszych warunkach.
Bardzo lubię książki tego autora, gdyż otrzymujemy tutaj opowieść bez upiększeń, można się naprawdę wczuć w tamte sytuacje i dowiedzieć jak wygląda życie żołnierza na różnych szkoleniach i misjach! Styl autora jest bardzo swobodny, poprzetykany licznymi anegdotami i żartami. Styl ten przez taki niezobowiązujący ton może nie przypaść każdemu do gustu, lecz do mnie trafia w 100%!
Do tej pory czytałam już 2 książki autorstwa Navala: "Zatoka. GROM na wodach Zatoki Perskiej" i "Camp Pozzi. GROM w Iraku". Te tytuły równie bardzo polecam!
Takie słabe trzy gwiazdki daję tej książce. Z jednej strony trzeba docenić, że autorowi w ogóle chciało się spisać wspomnienia, co wyszło nawet nienajgorzej jak na amatora. Niestety właśnie to amatorstwo i chęć bycia jak Rambo mocno ciągną całość w dół.
Początkowo jest fajnie, ale im dłużej słuchałam audiobooka tym bardziej mnie to wszystko zwyczajnie nudziło. Nie wiem, czy przypadkiem głos autora nie miał z tym nic wspólnego... 🤨 Zamiast odsłuchiwać lepiej przeczytać.
Bardzo bardzo miło się czytało opowieść Navala z Belize, aż szkoda mi było jak się książka skończyła. Polecam i nie mogę się doczekać przeczytać reszty serii.
Książka napisana jest prostym językiem, ale nie brak mu swego rodzaju plastyczności. Naval opisując otaczające go krajobrazy oraz żmudne i męczące przeprawy przez dżunglę sprawił, że czytelnik niemalże czuje zmęczenie żołnierzy i spływający po ich plecach pot. Są też bluzgi, głównie na niekompetencję dowódcy sekcji ‒ jak zresztą zauważycie w trakcie lektury, że niebezpodstawne ‒ ale w dużej mierze przez "Przetrwać Belize" przebija się nieco pamiętnikarski charakter. Nie jest to w żadnej mierze wadą, po prostu lepiej postrzegać tę książkę jako relację z podróży ze sporą ilością zasad dotyczących survivalu.
Calkiem fajna książka o GROMowcach w dżungli. Trochę rozwiewająca "mity", pokazująca że to w sumie zwykłe chłopaki, które lubią potarzać się w błocie, pospać w hamaku i postrzelać z karabinu. Czyta się lekko i przyjemnie jak ktoś lubi takie tematy