Jedyne szersze opracowanie zagadnień czarowskich, jakie pojawiło się na gruncie polskim i na które do dziś powołują się publikacje zachodnie. (...) prace tego autora(...) opisują życie dołów społecznych dawnej rzeczypospolitej (...). Uwagi zawarte w nich (...) mają zdecydowanie charakter popularnonaukowy.
Podróż do granic absurdu, który - chcąc, nie chcąc - miał miejsce w naszej historii. Jeden z licznych i pewnie nie ostatni. Polowania na czarownice trwają, zmienia się tylko specyfika ofiar, jednak czytając Baranowskiego, można zauważyć jedno: strach najczęściej gruntują zmurszałe przesądy i zabobony.
Bardzo dobra praca, która w krótki, zwięzły i zrozumiały sposób opisuje złożoną problematykę procesów o czary w Polsce. Warto zauważyć, że różnią się one w wielu aspektach od tych jakie miały miejsce na zachodzie Europy, co czyni tę książkę jeszcze bardziej interesującą. Wiele faktów znałam, jednak dla kogoś kto nie porusza się w tej tematyce będzie to doskonałe wprowadzenie i wstępne nakreślenie pewnej problematyki.
Jakoś tak zostało przyjęte, że u nas stosy nie płonęły ... fakt, nie płonęły w XVI w. gdy szalała cała zachodnia Europa, płonąć zaczęły w XVII. Niemniej pod wieloma względami różnimy się od zachodu, część czarownic nie dożywała stosu, niektóre "woda niesprawiedliwie osądziła" skazując na dalsze męki. Warte przeczytania.