Jump to ratings and reviews
Rate this book

Oszpicyn

Rate this book
Seria śmiertelnych wypadków, których sprawcami są dzieci, układa się w tajemniczy wzór. Miasto nawiedza plaga szczurów. W kilku miejscach odbywają się gorączkowe poszukiwania zakopanego skarbu. Plotki o ukrytym złocie wzbudzają chorobliwą rywalizację. Wydaje się, jakby w to miejsce powróciły dawno uśpione demony…

Kiedy Wojtek, dociekliwy dziennikarz, rozpoczyna własne śledztwo, natyka się na mur milczenia. „Wszystko się łączy…”, szepcze matka Wojtka i nie chce powiedzieć nic więcej. W mieście rośnie zamęt i wzajemna agresja, których ponure przyczyny tkwią w wojennej przeszłości.

Oszpicyn to mroczny thriller opowiadający o świecie, w którym nic nie jest oczywiste, gdzie przyjaciel może okazać się najzacieklejszym wrogiem i gdzie za zbrodnie dziadków płacą dzieci. A za zbrodnie dzieci – rodzice. To świat, w którym nie ma niewinnych.
Oszpicyn – tak oświęcimscy Żydzi nazywali swoje rodzinne miasto.

560 pages, Paperback

First published February 1, 2017

4 people are currently reading
49 people want to read

About the author

Krzysztof A. Zajas

9 books11 followers
Krzysztof A. Zajas czyta literaturę, bada ją zawodowo, wykłada na wyższej uczelni i interpretuje według założeń nowej humanistyki. Ostatnio zaczął również sam tworzyć. Jego ulubionym autorem jest Stephen King i podobnie jak jego mistrzowi przyświeca mu zasada: książka ma być do czytania. Jego „Trylogia grobiańska” dzieje się w pobliżu jego miejsca zamieszkania, ale nie powinno nas to zmylić. Ona dzieje się wszędzie.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
17 (20%)
4 stars
27 (32%)
3 stars
20 (24%)
2 stars
9 (10%)
1 star
9 (10%)
Displaying 1 - 14 of 14 reviews
Profile Image for Joanna.
141 reviews102 followers
June 1, 2021
⭐️0/5

Jak dobrze, że ta książka była wygraną w konkursie, a nie zakupem za własne ciężko zarobione pieniądze! Jak dobrze, że w końcu po ponad roku kurzenia się na regale zdecydowałam się po nią sięgnąć - ile miejsca zwolni mi się teraz na półce! Bo słabe książki nie mają co liczyć na zadomowienie się na moich nowych regałach! A, że określenie „Oszpicynu” mianem słabej powieści to duży eufemizm to książka wylatuje z hukiem!
W blurbach - co tym bardziej mnie zdziwiło, bo pisanych przez cenionych przeze mnie autorów i recenzentów, którzy nie boją się skrytykować złej książki - widnieją peany pochwalne i porównania do Kinga. Tylko, że wydawca świadomie i sprytnie pominął, że chodzi o Kinga z „Komórki”, a nie znanego z mistrzowskich „Misery” czy „To”. Jedyne co proza Zajasa ma wspólnego z Kingiem to małe miasteczko, bo na upartego można twierdzić, że Oświęcim to niewielka mieścina. A no i jeszcze dzieci! Przecież jednym ze znaków firmowych Kinga są właśnie dziecięcy / młodzieżowi bohaterowie! U Zajasa są dziwnie, niepokojąco zachowujące się i posiadające nadnaturalne zdolności małolaty. Czyli, że tak jakby Polska wersja „Podpalaczki” albo „Instytutu”, tak? Ok, to idąc tym tropem można nazwać Zajasa polskim Huxleyem albo Maupassentem, bo i w „Wyspie” i w „Bel Ami” - jak i w „Oszpicynie” - główny bohater jest dziennikarzem. Logiczne? Według speców od wydawniczego marketingu - jak najbardziej!
Prawda jest taka, że „Oszpicynowi” dużo bliżej niż do powieści Kinga jest do polo-auschwitzowych pozycji. Na szczęście książka Zajasa nie podzieliła losu „Tatuażysty” i nie zapoczątkowała kolejnej chorej i szkodliwej literackiej mody tym razem na obozowe horrory. I to nie jest tak, że powieść grozy tematyką zahaczająca o obozy koncentracyjne musi być z góry skazany na skreślenie i wyśmianie i miano chłamu, bo że da się napisać bardzo dobry, nie wywołujący zniesmaczenia i nieckliwy taki horror już paru pisarzy udowodniło, jednak potrzeba maksimum wyczucia, subtelności i co najważniejsze - talentu! A czytając „Oszpicyn” niejednokrotnie miałam wrażenie, że mam w rękach kolejną książkę Grahama Mastertona. Bo niektórych pomysłów na wybitnie absurdalne i żenujące sceny brytyjski pisarz mógłby polskiemu koledze po fachu pozazdrościć. U Mastertona przynajmniej głównych bohaterów da się lubić. Ok, często są niezbyt rozgarnięci i pajacowaci, ale nawet te matołki wzbudzają sympatię i mają w sobie jakiś urok. A tymczasem w „Oszpicynie” mamy gościa, który butą i antypatią przewyższa nawet Tomka z „Gałęzistych”. A być bardziej sebowatym Sebą od Tomeczka to nie lada wyczyn! Ile wytrzymacie czytać o najprzystojniejszym, najinteligentniejszym i w ogóle och ach najlepszym dziennikarzu, którego pierwsza reakcja na nowo spotkane kobiety to zastanawianie się jak ta wyglądałaby w skąpej bieliźnie albo w negliżu? Nasz dziennikarzyna tylko pozna nową kobietę i już fantazjuje o pójściu z nią do łóżka. Że skupia się jedynie na wyglądzie kobiet i przez jego pryzmat je ocenia chyba wspominać nie muszę. Oczywiście takie zachowanie i usposobienie prowadziło do wielu żenujących sytuacji i uwierzcie mi - momentami miałam wrażenie, że czytam tani grafomański erotyk. A przy fragmencie z uwodzeniem i namiętną grą wstępną nad truchłem zakrwawionego szczura moje zażenowanie sięgnęło zenitu. Co ja mówię - wzbiło się ponad niego! Gdyby poziom zażenowania mierzyć rtęcią to termometr rozprysłby się na kawałki w ciągu nanosekundy, a skażenie byłoby tak olbrzymie, że mielibyśmy drugi Czarnobyl.
Unikać! Chyba, że w ramach Dyskusyjnego Klubu Bardzo Złej Książki - w tym przypadku „Oszpicyn” to lektura i d e a l n a.

instagram
Profile Image for BooksByMarsi.
41 reviews2 followers
January 12, 2025
Oszpicyn to żydowska nazwa miasta Oświęcim. Zaczyna tam dochodzić do tajemniczych sytuacji - ludzie zaczynają ginąć, występuje plaga szczurów czy dzieci zamieniają się w morderców. Całej tej sprawie przygląda się młody dziennikarz, Wojciech Jaromin. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że ta sytuacja bardzo zmieni jego życie, nigdy go tak naprawdę nie opuści. Nawet gdy będzie chciał odpuścić, duchy przeszłości cały czas będą do niego powracały.

No muszę przyznać, że dawno nie czytałam takiej cegiełki, jaką był "Oszpicyn"😅 Na początku trochę się wystraszyłam rozmiarów, gdyż wiem z doświadczenia, że szybko nudzą aż tak długie książki. Lecz z tą było kompletnie inaczej. Od początku wiedziałam, że będzie to coś zupełnie innego od pozycji które czytam na co dzień. Książka wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Dzieci, które stają się mordercami, zabijają z zimna krwią i są z tego zadowolone, plaga szczurów, która opanowała miasto - to może być trochę wstrząsające, ale spowodowało, że momentami nie mogłam się oderwać od książki. Akcja jest bardzo dynamiczna, cały czas coś się dzieje. Książka cały czas trzyma w napięciu. Całość jest owiana tajemnicą, książka jest mroczna a opisy momentami dość realistyczne. Podobało mi się to, że całość kręci się wokół szóstki żydowskich dzieci, a tylko dziennikarz Wojciech Jaromin może rozwiązać tę sprawę. Mimo że nie czytam horrorów na co dzień, to ten mnie naprawdę wciągnął. Jest to książka, która mogę zdecydowanie polecić dla kogoś, kto szuka czegoś mrocznego i tajemniczego.
Profile Image for Karolina.
122 reviews4 followers
March 3, 2017
Mówiąc Oświęcim, myślimy obozy koncentracyjne. Czym zatem jest tytułowy Oszpicyn? To nic innego tylko żydowska nazwa Oświęcimia. O tym fakcie niewiele osób pamięta, a została ona wyciągnięta przy okazji książki Krzysztofa Zajasa, który właśnie w Oszpicynie umieszcza główną akcję powieści. Za to chwała autorowi, bo jak niejednokrotnie w książce podkreślali bohaterowie, jest to miejsce, w którym trudno się mieszka. Dla wielu jest to też miejsce, o którym trudno się mówi.

Próbując wyłuskać cechy pozytywne książki, odnalazłam jedną szczególnie ważną rzecz, która jest nieczęsto spotykana w polskiej literaturze. Wybranie miejsca, kojarzącego się jednoznacznie pejoratywnie na główną akcję książki, która odwołuje się właśnie do wydarzeń z lat II wojny światowej.

Niestety w moim odczuciu, na tym miejscu zalety się kończą. "Oszpicyn" pomimo dobrego pomysłu autora, zupełnie gubi sens i punkt, do którego zmierza cała fabuła. Powieść zawiera tak wiele postaci, treści i nieistotnych przemyśleń, że po chwili można zgubić się w natłoku przelanych myśli i pomysłów. Lecz co najważniejsze i najbardziej przytłaczające, to brak konkretnego celu i wiedzy na temat tego, czego szuka i co chce rozwiązać główny bohater!

Niestety muszą ocenić negatywnie tę książkę, choć pokładałam w niej ogromne nadzieje. Chaotyczna, zbierająca różne wątki, trochę przegadana, nie budująca napięcia.

Zapraszam po więcej na: http://kulturalnykogel-mogel.blogspot...
Profile Image for Rudolfina (czytacz.pl).
271 reviews90 followers
February 5, 2019
DYRDYMAŁY
Nie wierzę w duchy. No przykro mi.

Jeżeli wierzycie, że tamci z zaświatów (jeśli są) przychodzą do nas i potrafią przesuwać przedmioty, wzniecać pożary, budować pomniki, zostawiać mokre ślady na dębowym parkiecie, porywać dzieci, zsyłać pioruny, mordować ludzi i wpływać na nasze życie – proszę bardzo, wasza sprawa. Być może wtedy, czytając tę książkę nie ogarnie was wkurw [uwaga, wszystkich urażonych powyższym określeniem informuję, że słowo to zostało niedawno usankcjonowane przez poczytny portal literacki poprzez opublikowanie uwag pewnego poczytnego pisarza na temat książek innego poczytnego pisarza].

Jeżeli wierzycie w duchy (a przecież można), albo przynajmniej wam nie przeszkadzają, czytając tę książkę poczujecie tylko zwyczajną irytację, z kilku powodów:

że zostaliście nabici w butelkę, bo sięgnęliście po „Oszpicyn” z powodu nominacji tej książki do Nagrody Wielkiego Kalibru, czyli najlepszej polskiej powieści kryminalnej, a choć trupów tam wiele, to kryminału tyle, co kot napłakał;

że autor tak sprawnie posługuje się językiem, a marnuje swój talent na opisywanie miazmatów;

że tak dobrze się to zaczyna, a potem ciągnie, i ciągnie, i ciągnie, i w kółko to samo, i to samo, i to samo, i macie nadzieję, nadzieję, nadzieję, że może wreszcie pojawi się coś normalnego, a tam tylko te duchy, te duchy, te duchy…stop;

że autor sam deprecjonuje swojego bohatera przydając mu rys choroby psychicznej (nawet jeśli jest to tylko ironia), przez co deprecjonuje również czytelnika, każąc mu wierzyć w wyznania wariata;

że tak ważny, naprawdę ważny temat i dziś znowu bardzo na czasie – odpowiedzialność Polaków za śmierć Żydów w czasie wojny – został utopiony w stercie dyrdymałów o duchach i przez to schodzi na trzeci plan;

że tak kapitalna historia – próba uratowania kilkorga żydowskich dzieci od zagłady, która mogłaby być kanwą samodzielnej powieści na miarę (tu wstawcie swojego ulubionego autora), ginie w gąszczu niepotrzebnych szczegółów i pojawia się dopiero w trzeciej części powieści, do której wielu czytelników już nie dotrze, bo nie uda im się przebrnąć przez dwie pierwsze części.

Przebrnęłam dla was przez całość. Największemu wrogowi tego nie życzę.

Więcej na https://www.czytacz.pl/
Profile Image for Joanna.
252 reviews313 followers
November 3, 2021
⭐️0/5

Jak dobrze, że ta książka była wygraną w konkursie, a nie zakupem za własne ciężko zarobione pieniądze! Jak dobrze, że w końcu po ponad roku kurzenia się na regale zdecydowałam się po nią sięgnąć - ile miejsca zwolni mi się teraz na półce! Bo słabe książki nie mają co liczyć na zadomowienie się na moich nowych regałach! A, że określenie „Oszpicynu” mianem słabej powieści to duży eufemizm to książka wylatuje z hukiem!
W blurbach - co tym bardziej mnie zdziwiło, bo pisanych przez cenionych przeze mnie autorów i recenzentów, którzy nie boją się skrytykować złej książki - widnieją peany pochwalne i porównania do Kinga. Tylko, że wydawca świadomie i sprytnie pominął, że chodzi o Kinga z „Komórki”, a nie znanego z mistrzowskich „Misery” czy „To”. Jedyne co proza Zajasa ma wspólnego z Kingiem to małe miasteczko, bo na upartego można twierdzić, że Oświęcim to niewielka mieścina. A no i jeszcze dzieci! Przecież jednym ze znaków firmowych Kinga są właśnie dziecięcy / młodzieżowi bohaterowie! U Zajasa są dziwnie, niepokojąco zachowujące się i posiadające nadnaturalne zdolności małolaty. Czyli, że tak jakby Polska wersja „Podpalaczki” albo „Instytutu”, tak? Ok, to idąc tym tropem można nazwać Zajasa polskim Huxleyem albo Maupassentem, bo i w „Wyspie” i w „Bel Ami” - jak i w „Oszpicynie” - główny bohater jest dziennikarzem. Logiczne? Według speców od wydawniczego marketingu - jak najbardziej!
Prawda jest taka, że „Oszpicynowi” dużo bliżej niż do powieści Kinga jest do polo-auschwitzowych pozycji. Na szczęście książka Zajasa nie podzieliła losu „Tatuażysty” i nie zapoczątkowała kolejnej chorej i szkodliwej literackiej mody tym razem na obozowe horrory. I to nie jest tak, że powieść grozy tematyką zahaczająca o obozy koncentracyjne musi być z góry skazany na skreślenie i wyśmianie i miano chłamu, bo że da się napisać bardzo dobry, nie wywołujący zniesmaczenia i nieckliwy taki horror już paru pisarzy udowodniło, jednak potrzeba maksimum wyczucia, subtelności i co najważniejsze - talentu! A czytając „Oszpicyn” niejednokrotnie miałam wrażenie, że mam w rękach kolejną książkę Grahama Mastertona. Bo niektórych pomysłów na wybitnie absurdalne i żenujące sceny brytyjski pisarz mógłby polskiemu koledze po fachu pozazdrościć. U Mastertona przynajmniej głównych bohaterów da się lubić. Ok, często są niezbyt rozgarnięci i pajacowaci, ale nawet te matołki wzbudzają sympatię i mają w sobie jakiś urok. A tymczasem w „Oszpicynie” mamy gościa, który butą i antypatią przewyższa nawet Tomka z „Gałęzistych”. A być bardziej sebowatym Sebą od Tomeczka to nie lada wyczyn! Ile wytrzymacie czytać o najprzystojniejszym, najinteligentniejszym i w ogóle och ach najlepszym dziennikarzu, którego pierwsza reakcja na nowo spotkane kobiety to zastanawianie się jak ta wyglądałaby w skąpej bieliźnie albo w negliżu? Nasz dziennikarzyna tylko pozna nową kobietę i już fantazjuje o pójściu z nią do łóżka. Że skupia się jedynie na wyglądzie kobiet i przez jego pryzmat je ocenia chyba wspominać nie muszę. Oczywiście takie zachowanie i usposobienie prowadziło do wielu żenujących sytuacji i uwierzcie mi - momentami miałam wrażenie, że czytam tani grafomański erotyk. A przy fragmencie z uwodzeniem i namiętną grą wstępną nad truchłem zakrwawionego szczura moje zażenowanie sięgnęło zenitu. Co ja mówię - wzbiło się ponad niego! Gdyby poziom zażenowania mierzyć rtęcią to termometr rozprysłby się na kawałki w ciągu nanosekundy, a skażenie byłoby tak olbrzymie, że mielibyśmy drugi Czarnobyl.
Unikać! Chyba, że w ramach Dyskusyjnego Klubu Bardzo Złej Książki - w tym przypadku „Oszpicyn” to lektura i d e a l n a.

instagram
Profile Image for Magdalena Tomczak.
22 reviews
Read
December 29, 2024
Oszpicyn to w języku żydowskim nazwa Oświęcimia. To już samo w sobie nakierowuje czytelnika na motyw, który prawdopodobnie spotka w książce. Czy słusznie?

Wojciech Jaromin, oszpicyński dziennikarz rozpoczyna swoje prywatne śledztwo w tym mieście. Dzieci stają się mordercami, mieszkańcy miasta zaczynają ginąć w dziwnych, dramatycznych okolicznościach, na ulicach roi się od szczurów. Niestety, prowadzenie śledztwa w tym mieście nie jest łatwe – dziennikarz napotyka wszędzie ogromny mur, przez który nie jest w stanie się przebić. Wygląda na to, że cały Oszpicyn wie coś, o czym nie chce mówić.

Książka podzielona jest na trzy części, które rozdzielają wydarzenia w niej przedstawione. Każda z nich rozgrywa się co pięć lat. Nie ukrywam, że pierwsza z tych części była dla mnie najbardziej dynamiczna. Wciągnęłam się bardzo. Dziwne dzieci z nadprzyrodzonymi zdolnościami? Może mali mordercy? Zapowiada się fantastycznie! Nie ma lepszego motywu w dobrym horrorze. Akcja rozgrywa się szybko, dzieje się dużo. Druga i trzecia część już były bardziej rozciągnięte. Trzecia ruszyła bardzo do przodu, jednak w drugiej tempo jest bardzo powolne i ciężko się czyta, a całość jest bardzo przegadana. Wielokrotnie nie mogłam zainteresować się tym co czytam. Jest też bardzo wielu bohaterów, wiele różnych i skomplikowanych nazwisk, co przy tak obszernej pozycji wprowadza lekki chaos.

Jaromin, główny bohater, który prowadzi swoje własne śledztwo, mam wrażenie, że w pewnym momencie się pogubił i już sam nie wiedział do czego dąży. Kobiety zmieniał jak rękawiczki. Można go lubić albo nie i nawet jeśli z początku jest się pozytywnie do niego nastawionym to gdy mężczyzna ląduje w szpitalu psychiatrycznym – ja już zwątpiłam. Bo teraz wszystko straciło sens. Co z tym skarbem? Z tym wszystkim co dzieje się w miasteczku? To jest jednak wymysł chorego psychicznie? Po tym wszystkim przestałam wierzyć.

Autor naprawdę dobrze pisze i tam, gdzie coś się działo i akcja była dynamiczna to przez powieść się płynie. Bo teoretycznie dzieje się tutaj bardzo dużo, ale całość jest za bardzo rozwleczona i przegadana. Miał być kryminał z elementami horroru ale dodałabym jeszcze fantastykę. Nie bałam się w ogóle, bardziej odczuwałam niedorzeczność niektórych sytuacji, wątek kryminalny fajnie rozwinięty w pierwszej części dalej stracił już jakikolwiek sens. Przez to wszystko główny temat Żydowskiej zagłady schodzi na drugi plan i w pewnym momencie już całkiem zapomniałam, że o tym czytam.

***

współpraca barterowa (ebook/audiobook) z @pulpbooksmedia
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for żyrafaczyta.
394 reviews8 followers
December 20, 2024
"Oszpicyn" Krzysztofa A. Zajasa to powieść, która przyciąga uwagę nietypowym połączeniem gatunków: horroru i kryminału. Akcja osadzona w mrocznej scenerii Oświęcimia, nasycona historycznymi wątkami i tajemnicami, budzi ciekawość. Czy autorowi udało się stworzyć wciągającą opowieść, która pozostawi czytelnika z dreszczem emocji? Spróbujmy to ocenić.
Zajas posługuje się lekkim, przystępnym językiem, dzięki czemu książkę czyta się stosunkowo szybko. Fabuła, choć interesująca, miejscami wydaje się nieco rozciągnięta. Połączenie wątków historycznych, związanych z zagładą Żydów i historią Oświęcimia, z elementami grozy i tajemnicy, tworzy intrygującą mieszankę. Jednak zbyt długie opisy i rozmyślania głównego bohatera sprawiają, że akcja momentami zwalnia i czytelnik może odczuwać pewne znużenie.
Akcja powieści rozwija się powoli, obejmując piętnaście lat życia głównego bohatera. Choć tempo narracji jest spokojne, to jednak autor umiejętnie buduje napięcie, zwłaszcza w momentach, gdy przeszłość zaczyna przenikać się z teraźniejszością.
Bohaterowie są dobrze wykreowani, autentyczni i zapadają w pamięć. Czytelnik może łatwo się z nimi utożsamić i przeżywać wraz z nimi emocje. To niewątpliwie jedna z największych zalet tej powieści.
"Oszpicyn" to książka, która ma swoje mocne i słabsze strony. Z jednej strony, intrygująca fabuła, mroczny klimat i dobrze wykreowani bohaterowie sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. Z drugiej strony, zbyt długie opisy i powolne tempo akcji mogą zniechęcić niektórych czytelników.
Powieść Zajasa z pewnością przypadnie do gustu fanom wolniejszego tempa narracji i mrocznych klimatów. Jeśli szukasz książki, która połączy w sobie elementy horroru, kryminału i historii, to "Oszpicyn" może okazać się ciekawą propozycją.
Podsumowując, "Oszpicyn" to powieść, która pozostawia mieszane uczucia. Mimo pewnych niedociągnięć, warto po nią sięgnąć, zwłaszcza jeśli interesują Cię mroczne tajemnice przeszłości i skomplikowane relacje między ludźmi.
Profile Image for Books_its_my_passion.
203 reviews1 follower
January 18, 2025
Tytuł: Oszpicyn
Autor: Krzysztof A. Zajas
Wydawnictwo PulpBooks
Data premiery: 12.12.2024r
#współpracareklamowa
#współpracabarterowa
#współpracarecenzencka

"Światła samochodu znikły i wróciła
martwa cisza. Nie miałem przy sobie
latarki ani niczego do obrony, mój nóż
myśliwski został w bagażniku
poloneza. Ja się jeszcze nie bałem, ale
moje ciało już tak. Po skórze biegały
drobinki dreszczy. W takich chwilach
człowiekowi zwykle przychodzą do
głowy dwie nawzajem wykluczające
się reakcje. Albo rzucasz sie do
ucieczki, albo stoisz nieruchomo
z nadzieją, że gość sobie pójdzie. Każde
z rozwiązań ma swoje minusy.
Ucieczka prowokuje pogoń, a czekanie
w miejscu daje przewagę
przeciwnikowi. Chyba dlatego
postanowiłem do niego podejść. Ale po
co? "Przepraszam, czy pan
przypadkiem nie chce mnie zabić? Bo
jeśli tak, to pozwoli pan, że zacznę
uciekać". "

Zacznijmy od tego, że Oszpicyn to żydowska nazwa miasta Oświęcim, w którym zaczynają się wydarzać niepokojące sytuacje; ludzie znikają, następnie występuje plaga szczurów a na koniec mordujące dzieci. Tym wszystkim zdarzeniom przygląda się młody dziennikarz, który jeszcze nie wie, jak bardzo będzie miało to wszystko wpływ, na niego jak i jego życie.

Historia, która od początku do końca trzyma w napięciu, mimo swojej objętości.
Tajemnice i mrok wyłaniają się z każdej strony niczym macki, które wciągają czytelnika w świat widziany oczami bohatera. Akcja jest dynamiczna i spójna, a opisy są tak realistyczne, że wyobraźnia działa na najwyższych obrotach.
Gorąco polecam.
Dziękuję wydawnictwu za zaufanie i ebook do recenzji.
#książkoweimpresje #polskiebookstagramy #bookstagrampl
1 review1 follower
March 18, 2017
"Horror o Oświęcimiu" to wyrażenie w pierwszym odbiorze pobrzmiewające tautologią. W drugim zaś czymś niewłaściwym, biorąc pod uwagę rozrywkowość gatunku kontrastującą z miastem, na którym ciąży historyczna trauma. Ale przecież "horror" to "przerażenie", a czyż w znanych dziejach ludzkich tragedii Holocaust nie był jednym z najbardziej przerażających doświadczeń?

Nie jestem miłośnikiem horrorów, nie przeczytałem ich w życiu wiele, raptem kilka, ale pierwszy raz spotykam się z tak śmiertelnie poważnym wykorzystaniem tego gatunku.

Wydaje mi się, że dzięki tej na pozór popkulturowej narracji, można opowiedzieć tragiczną historię Oszpicyna (Oświęcimia w języku jidisz) na poziomie, jaki był na pewno nieosiągalny w monografiach historycznych, reportażach, opowiadaniach czy nawet wspomnieniach tych, którzy przeżyli koszmar Auschiwtz-Birkenau.

Autor, Krzysztof Zajas, wywołuje duchy i demony. Dybuki, które zawładnęły miastem. Bo - co również niezwykle ciekawe i rzadkie - to nie obóz, a właśnie miejscowość, jest głównym bohaterem książki. Miasto opętanych horrorem, jaki wydarzył się ponad pół wieku temu, a który do dzisiaj odciska swe piętno na wyobraźni mieszkańców i mniej lub bardziej świadomie kieruje ich życiem.

"Oszpicyn" to książka o konieczności uporządkowania przeszłości, bez której nie ma mowy o zdrowej teraźniejszości.
Profile Image for Books of Sunny Monika.
45 reviews
December 31, 2024
[ współpraca recenzencka]

Audiobook, który pochłonął mnie na koniec roku.

W mieście, gdzie rozegrała się jedna z najtragiczniejszych losów ludzi - zwłaszcza Żydów, do rozwiania jest zagadka. Nietypowe, wręcz demoniczne zachowania dzieci, które zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Czy jest to efekt duchów przeszłości?

Główny bohater - młody dziennikarz Wojtek - podejmuje się rozwiązania, które i jego dotyczy.

Mamy tu podział na trzy części o przekroju czasowym 5 lat. Narrator stawia hipotezy, dzięki którym możemy bardziej (jak i on sam) zrozumieć teraźniejszość na podstawie przeszłości.

Genialne, mrożące krew w żyłach i powodujące ciarki opisy morderstw, zjawisk paranormalnych czy szczurów… brrrrr

Mi przypadła przyjemność odsłuchania audiobooka, którego genialnie przedstawił @mikolaj_krawczyk_official

Napięcie do ostatniego słowa. Nic nie jest oczywiste. Wydawać by się mogło, że już jest się o krok od rozwiązania, gdy nagle jest zwrot akcji.

Dająca do myślenia..
Profile Image for Notme.
391 reviews3 followers
April 30, 2018
Pomimo tego, ze ksiazka jest niezle napisana, wybor tematu sprawil, ze tego, jak ich czytalao mi sie ja ciezko i wlasciwie bez przyjemnosci. Chcialabym teraz przeczytac o zydach borykajacych sie z konsekwencjami postepowania ich NKWDowskich przodkow. O tym jak klatwe rzucily na nich polskie dzieci umerajace z glodu na Syberii. O zemscie zadenuncjowaych Polakow za te wiwaty na czesc wkraczajacej armii sowieckiej. Tak, chcialabym przeczytac cos o tym, tak dla rownowagi.
Profile Image for Edyta.
55 reviews
March 1, 2021
Przyznam, że miałam dylemat z oceną tej książki. Z jednej strony bardzo podobał mi się styl, w jakim została napisana. Z drugiej jednak po samym tytule i opisie z okładki spodziewałam się czegoś więcej niż historii o duchach.
Displaying 1 - 14 of 14 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.