Książka opowiada o skandalach zarówno tych artystycznych, jak i obyczajowych, które do żywego bulwersowały opinię publiczną. PODKOWIŃSKI, KOMORNICKA, PRZYBYSZEWSKA, KASPROWICZ.
Okres Młodej Polski jawi nam się barwniej i bardziej szaleńczo od poprzedniego okresu – pozytywizmu. W dziedzinie sztuki wiele się działo i w Warszawie, i w Krakowie, także na prowincji. Polski na mapie nie było, a mimo to życie kulturalne Polaków kwitło: pisano i wystawiano sztuki, ukazywały się książki, malowano i tworzono pomimo cenzury we wszystkich zaborach. Nad wszystkim unosił się duch dekadentyzmu, urok końca wieku, co rusz wybuchały skandale i zawzięcie romansowano. W oparach alkoholu i narkotyków, bez grosza przy duszy, ale sztuka nie na pieniądzach wszak polega. Książka opowiada o skandalach zarówno tych artystycznych, jak i obyczajowych, które do żywego bulwersowały opinię publiczną. Podkowiński niszczący własne dzieło w warszawskiej Zachęcie, młoda poetka Maria Komornicka, mająca poważne problemy z identyfikacją z własną płcią, zjawiskowa Dagny Juel-Przybyszewska, która rozkochała w sobie niemal cały artystyczny Kraków, i arcyszatan modernizmu – Stanisław Przybyszewski, rozbijający małżeństwo swego przyjaciela Jana Kasprowicza – oto niektórzy bohaterowie tej publikacji, zabierającej Czytelników w fascynującą podróż w czasie.
„W oparach absyntu. Skandale Młodej Polski” to publikacja, która ma szansę zaskoczyć niejednego czytelnika zainteresowanego historią i kulturą naszego kraju. Przyzwyczailiśmy się do zachwytów nad paryską bohemą, do szukania zielonej wróżki daleko za naszą granicą, a ona krążyła dzielnie, bijąc skrzydełkami u nas z równym natężeniem, co gdzie indziej, czasami nawet intensywniej, z większym znaczeniem, jeśli weźmiemy pod uwagę trudną sytuację naszego rozbitego kraju. Iwona Kienzler przypomina o tym wyciągając na jaw najbardziej fascynujące historie tamtego okresu, kreując obraz epoki barwnej, zbuntowanej, pełnej indywidualności niemal niespotykanej w naszym kręgu kulturowym na taką skalę. I co prawda za oficjalny manifest Młodej Polski uznaje się tekst Artura Górskiego, ale na usta od razu cisną się pełne namiętności słowa Zofii Nałkowskiej: Chcemy całego życia!
Aferki, ploteczki, skandale a to wszystko dotyczące Młodej Polski. Ahhh coś niebywałego, polecam zapoznanie się każdemu, w szczególności jak jest się zainteresowanym w tym okresie!!
ekstra!! słuchało się tego jak mega ciekawych ploteczek od koleżanki. dużo ciekawostek o Weselu Wyspiańskiego, omówionych zostało sporo bardziej popularnych historii i postaci, ale bardzo podobało mi się, że autorka przedstawiła też kilka biografii, o których uslyszałam po raz pierwszy
Pijaństwo, zdrady, kontrowersyjne dzieła i głośne skandale. Książka mocniej na stronę popularną niż naukową ale to nie jest jej słabą stroną. Młoda Polski krąg artystyczny i kulturalny fascynuje mnie od dawna, więc to dzieło jest dla mnie jak idealny deser. Aż chciało by się więcej i więcej
Wciągająca lektura. Zarazić się syfilisem, żeby iskra boża była jaśniejsza? Proszę bardzo. Żenić się z chłopką, kto to widział takie bezeceństa. A Przybyszewski w okresie Młodej Polski to był kawał… #€!@ moje własne, prywatne, osobiste zdanie.
Same historie były ciekawe, chętnie je zgłębię we własnym zakresie, ale styl autorki, a w szczególności nadużywane, powtarzające się w zasadzie co drugie, trzecie zdanie środki stylistyczne były dla mnie drażniące.
Mam też ogromny problem i niesmak związany z rozdziałem o Komornickiej, podejście autorki do zaimków i transseksualności uważam za niepoważne:
"...brat przywiózł go (a może ją)..."
"Czyżby na starość postanowiła wrócić do własnej, porzuconej płci?" - uproszczenie tak skomplikowanego zagadnienia i spłycenie go do takiego określenia odbieram jako niedbałe i lekceważące.
gdzie te opary absyntu niby?? czuje sie jakbym przesłuchała biografie przybyszewskiego (jebac) przeplatana dramami z wesela ktore omawia sie w liceum na polskim + nie zlicze ile razy bylo użyte wyrażenie „nAjStArSzY zAwoD sWiaTa” 🤪
Podkowiński - no, pociął, dobra. Coś tam o historii Zachęty, zdaje się, było. Nałkowska - powstanie listopadowe, emancypacja, sorry, nie dałam rady. Maria Komornicka aka Piotr Włast - przeczytałam całą książkę na ten temat (vide Podróż w stronę czerwieni Sylwii Zientek) i po lekturze tego rozdziału widzę, że SZ napisała (zgodnie z przypuszczeniami) bardzo solidną książkę. Ale naprawdę nie rusza mnie historia Marii K. Pierwsze małżeństwo Kasprowicza - przeczytałam, nic nie pamiętam. Włodek Tetmajer i Anna Mikołajczykówna - zaczyna się robić interesująco. Tu u nich na kwadracie odbędzie się wesele Rydla z siostrą Anny, pierwowzór mojego ulubionego Wesela Staszka W. Staszek W. i "straszna baba" - :). Dagny Juel Przybyszewska - zarżnięty temat, bo jest on arcyciekawym, a przynajmniej tak napisany tekst czytałam kiedyś gdzieś nie pamiętam gdzie (jakiś blog?), a tu spłaszczone, sprowadzone do prozy (po)życia, trójkątów (i kwadratów), schodzenia, odchodzenia, eee. Rydel, czyli znów o Weselu. Znów Przybyszewski (który chwilę wcześniej zdradzał Dagny i miał w dupie gromadkę dzieci z 3 łóż), tym razem poskromiony przez Kasprowiczową.
Takie oto mamy rozdziały, tematy. Podsumowując: teksty związane z Weselem wniosły/uporządkowały wiedzę i naprawdę mnie interesowały. Reszta była tłem, przerywnkiem, ulotną ciekawostką.
Czyta się dobrze, błędów prawie wcale, jest indeks osób i bibliografia.
The book isn't bad, but it doesn't impress or evoke emotions. I read it over a month ago, and it feels like I never read it. There are some interesting stories, but it didn't change my life; the information in it is somewhat chaotic. Moreover, the stories being cut off at certain points sound like they were chosen without much thought. Most importantly, I missed closure in the book, where we would find out why these particular people, and not others, were discussed in this book.
Bardzo wiele się dowiedziałem o kolejnym kawałku wiedzy pomijanym w szkole. Można pomyśleć, że gdyby nie Kraków to Młodej Polski by nie było. Niesamowite jak mocno wszyscy bohaterowie książki patronujący ulicom niemal w każdym polskim mieście byli że sobą spokrewnieni lub spowinowaceni. Lektura napawa refleksją nad tym, że obecnie nie mamy prawie żadnego artysty ich pokroju a jeśli już się trafi to sztuka jest na dużo dalszym planie niż instagramowi celebryci.
Ciekawe doświadczenie - posłuchać o tym jak wyglądał świat, gdy jeszcze nie było terapii. Matko i córko! Kiła (dosłownie) i mogiła (też dosłownie, szczególnie jeśli się było kobietą, która miała pecha spotkać tego bezwstydnego kłamczucha i grafomana Przybyszewskiego). Niby wiedziałam sporo z tych rzeczy, ale i tak wysłuchałam z dużą przyjemnością.
Trochę nowych faktów, trochę już znanych. Rzeczą, jaka stanowczo obniżyła moją ocenę był ton i odczuwalne niepoważne potraktowanie tematu w rozdziale o Marii Komornickiej - Piotrze Odmieńcu i lekki brak obiektywności narratora, przez którego słowa przesiąkały chyba poglądy autorki. Co dziwne, ma to miejsce tylko przez część rozdziału.
Ta książka powinna nazywać się czarny charakter Stanisław Przybyszewski i jego tło. conieco o Wyspiańskim, więcej o Dagny kilka pierwszych stron o Podkowińskim reszta o Stasiu.