What do you think?


Detektyw Jakub Rau #1
Zła waluta
Każdego można kupić. Trzeba tylko znać odpowiednią walutę. Prywatny detektyw Jakub Rau otrzymuje zlecenie oczyszczenia z zarzutu morderstwa Igora Haddada. Sprawa komplikuje się, gdy giną kolejne osoby powiązane z ofiarą, śliczną studentką pielęgniarstwa. Rau odnosi wrażenie, że niektórym w Tarnobrzegu bardzo zależy na tym, by za zbrodnie odpowiadał mający arabskie korzenie Haddad. Prywatny detektyw Jakub Rau na co dzień zajmuje się śledzeniem niewiernych małżonków, popijaniem piwa z kubka z podobizną Humphreya Bogarta i wylewaniem żali przed Chandlerem, czarnym kocurem z morderczymi skłonnościami. Co innego można zresztą robić w Tarnobrzegu, w którym – jak mawia zaprzyjaźniony policjant – ludzie chcą mieć przede wszystkim spokój. Ale to nie na temat. Gdy dochodzi do zabójstwa młodej studentki pielęgniarstwa, wieści rozchodzą się błyskawicznie i elektryzują mieszkańców. Zwłaszcza że podejrzany zostaje schwytany na miejscu zbrodni – to chłopak ofiary, z kryminalną przeszłością i z arabskim pochodzeniem. Idealny oskarżony, bo jak mawia zaprzyjaźniony policjant: przymykać swojego jakoś głupio. Tylko matka zatrzymanego wierzy w jego niewinność. Piękna i elegancka Olga zleca prywatnemu detektywowi znalezienie prawdziwego mordercy. Sprawa komplikuje się, gdy giną kolejne osoby powiązane z ofiarą. W mieście, gdzie wszyscy wiedzą o sobie wszystko, prowadzenie śledztwa nie jest łatwe. Mieszkańcy niechętnie dzielą się informacjami, chyba że zostaną wynagrodzeni w odpowiedniej walucie…
256 pages, Paperback
Published February 1, 2017
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 7 of 7 reviews
February 17, 2017
zapraszam -> blog-projektksiazka.blogspot.com
Przyznam szczerze, nie wiedziałam czego się spodziewać po ‘kryminale noir’. Znawcą czy krytykiem też nie jestem, James Ellroy i Hening Mankell czekają w kolejce na półce, a z filmów oglądałam tylko ‘Chinatown’, który i tak jest uznawany za ‘nawiązujący’ do kategorii filmów noir. Pierwsze co przyszło mi na myśl to powieść Jakuba Ćwieka ‘Grimm City. Wilk’ w którym ciemność aż osaczała, fabuła wciągała, a Czerwony Kapturek intrygował. Nie byłam zbyt daleka od prawdy ale co nieco też się nauczyłam. Bo jeśli tak wygląda ‘kryminał noir’ w wykonaniu Eweliny Dydy to ja chcę tego więcej.
Jakub Rau tarnobrzeski prywatny detektyw po przejściach, który kilka lat temu wrócił do rodzinnego miasta. Od tego czasu wynajmuje pokój u fryzjerki Danuty i wiedzie spokojne, monotonne życie na jednym z osiedli. Tarnobrzeg nie jest miastem w którym za wiele się dzieje, więc Jakub zarabia na życie głównie śledzeniem niewiernych mężów i żon. Pewnego dnia zdarza się morderstwo. Młoda dziewczyna zostaje wypchnięta przez balkon z jedenastego piętra. Tego samego dnia zostaje aresztowany chłopak dziewczyny, który był na miejscu zdarzenia. Nikogo to nie powinno zdziwić, para często się sprzeczała. Jedyną osobą, która wierzy w niewinność chłopaka jest jego matka, nieziemsko piękna Olga i zleca Jakubowi odnalezienie prawdziwego sprawcy. Wszystko komplikuje się, gdy giną kolejne osoby. Mieszkańcy nie chcą zdradzać żadnych informacji ale wszystkich da się kupić, trzeba znać tylko odpowiednią walutę…
Uprzedzam. Nie odnajdziecie w powieści wnikliwych ocen stanu zwłok, sprytnie ukrytych dowodów czy nawet rozmów ze specjalistami z zakresu kryminalistyki. Nie dostaniemy też żadnych informacji czy ewentualnych dywagacji na temat sposobu wypchnięcia czy też przypadkowego upadku z jedenastego piętra naszej denatki. Akcja nie pędzi jak wiatr, a Jakub nie uczestniczy w pościgach za podejrzanymi. Co zatem znajdziemy w “Złej walucie”? To, czym może pochwalić się rasowy kryminał w stylu noir. Mamy seksowną femme fatale, która nęci naszego bohatera na wszelkie sposoby, mamy bardzo wnikliwy pogląd na społeczeństwo Tarnobrzegu oraz samo miasto, znękane upałem, odliczające dzień za dniem, pogrążone w swojej monotonii.
Detektyw to w przypadku naszego bohatera trochę za dużo powiedziane. Jakub Rau jest raczej wielkim koneserem pięknych kobiet i znawcą piwa (które wypija w ogromnych ilościach), a zawód wybrał trochę z przypadku, trochę z konieczności wybrania czegokolwiek aby tylko jakoś zarobić na życie. Jest cyniczny, trochę zgorzkniały. W swoich obserwacjach wnikliwie przedstawia nam szeroki przekrój społeczeństwa miasta. Emeryci, którzy cichaczem przed żonami piją za sklepem piwo, młodzi dresiarze, zakochani w kebabach, a jednak plujący na emigrantów. Jakub ze swoim czarnym humorem naśmiewa się z mieszkańców, przy okazji nie szczędząc nawet sobie, przykrych słów. Nie można też zarzucić autorce, że nie trafiła w aktualną tematykę, która panuje w naszym kraju. Prześladowania, uprzedzenia na tle rasowym to główne tło wydarzeń. Fakt, że nasz główny podejrzany ma korzenie arabskie wzbudza w mieszkańcach jeszcze większą niechęć.
“Dziewczynka sięgnęła po pilota. Przerzuciła kilka kanałów i zatrzymała się na kolejnej stacji emitującej bajki dla dzieci. Byłem dla niej jak powietrze. Niewidzialny. Za kilka lat zamiast pilota będzie pewnie trzymać w ręku smartfona. Obojętna na ludzi wokół. Też zresztą obojętnych wobec niej. Takie czasy.”
Trochę rażą sporadyczne powtórzenia w kolejnych zdaniach i nagłe zmiany narracji. Czasami kot zdecydowanie za bardzo dominował. Już nawet wiązałam wątłe nadzieje, że może sławetny kot rozwiąże tą sprawę, ujawni jakiś trop, który doprowadzi naszego bohatera do rozwiązania zagadki, otrze się o nogi domniemanego mordercy ale nie. Liczę również na to, że niektóre wątki, które zakończyły się intrygującym ‘Ale to inna historia’ rozwiną się w kolejnym tomie. Niektóre z nich ciągle chodzą mi po głowie.
‘Zła waluta’ to naprawdę udany debiut z którym warto się zaznajomić. Jeśli w kryminałach macie na uwadze nie tylko skomplikowaną intrygę, krwawe zwłoki czy pościgi rodem z Hollywood ale również ważne jest dla was tło, to co nas otacza podczas tej przygody, to zdecydowanie lektura dla was. Czekam na dalsze losy Jakuba i jego przyjaciół.
Przyznam szczerze, nie wiedziałam czego się spodziewać po ‘kryminale noir’. Znawcą czy krytykiem też nie jestem, James Ellroy i Hening Mankell czekają w kolejce na półce, a z filmów oglądałam tylko ‘Chinatown’, który i tak jest uznawany za ‘nawiązujący’ do kategorii filmów noir. Pierwsze co przyszło mi na myśl to powieść Jakuba Ćwieka ‘Grimm City. Wilk’ w którym ciemność aż osaczała, fabuła wciągała, a Czerwony Kapturek intrygował. Nie byłam zbyt daleka od prawdy ale co nieco też się nauczyłam. Bo jeśli tak wygląda ‘kryminał noir’ w wykonaniu Eweliny Dydy to ja chcę tego więcej.
Jakub Rau tarnobrzeski prywatny detektyw po przejściach, który kilka lat temu wrócił do rodzinnego miasta. Od tego czasu wynajmuje pokój u fryzjerki Danuty i wiedzie spokojne, monotonne życie na jednym z osiedli. Tarnobrzeg nie jest miastem w którym za wiele się dzieje, więc Jakub zarabia na życie głównie śledzeniem niewiernych mężów i żon. Pewnego dnia zdarza się morderstwo. Młoda dziewczyna zostaje wypchnięta przez balkon z jedenastego piętra. Tego samego dnia zostaje aresztowany chłopak dziewczyny, który był na miejscu zdarzenia. Nikogo to nie powinno zdziwić, para często się sprzeczała. Jedyną osobą, która wierzy w niewinność chłopaka jest jego matka, nieziemsko piękna Olga i zleca Jakubowi odnalezienie prawdziwego sprawcy. Wszystko komplikuje się, gdy giną kolejne osoby. Mieszkańcy nie chcą zdradzać żadnych informacji ale wszystkich da się kupić, trzeba znać tylko odpowiednią walutę…
Uprzedzam. Nie odnajdziecie w powieści wnikliwych ocen stanu zwłok, sprytnie ukrytych dowodów czy nawet rozmów ze specjalistami z zakresu kryminalistyki. Nie dostaniemy też żadnych informacji czy ewentualnych dywagacji na temat sposobu wypchnięcia czy też przypadkowego upadku z jedenastego piętra naszej denatki. Akcja nie pędzi jak wiatr, a Jakub nie uczestniczy w pościgach za podejrzanymi. Co zatem znajdziemy w “Złej walucie”? To, czym może pochwalić się rasowy kryminał w stylu noir. Mamy seksowną femme fatale, która nęci naszego bohatera na wszelkie sposoby, mamy bardzo wnikliwy pogląd na społeczeństwo Tarnobrzegu oraz samo miasto, znękane upałem, odliczające dzień za dniem, pogrążone w swojej monotonii.
Detektyw to w przypadku naszego bohatera trochę za dużo powiedziane. Jakub Rau jest raczej wielkim koneserem pięknych kobiet i znawcą piwa (które wypija w ogromnych ilościach), a zawód wybrał trochę z przypadku, trochę z konieczności wybrania czegokolwiek aby tylko jakoś zarobić na życie. Jest cyniczny, trochę zgorzkniały. W swoich obserwacjach wnikliwie przedstawia nam szeroki przekrój społeczeństwa miasta. Emeryci, którzy cichaczem przed żonami piją za sklepem piwo, młodzi dresiarze, zakochani w kebabach, a jednak plujący na emigrantów. Jakub ze swoim czarnym humorem naśmiewa się z mieszkańców, przy okazji nie szczędząc nawet sobie, przykrych słów. Nie można też zarzucić autorce, że nie trafiła w aktualną tematykę, która panuje w naszym kraju. Prześladowania, uprzedzenia na tle rasowym to główne tło wydarzeń. Fakt, że nasz główny podejrzany ma korzenie arabskie wzbudza w mieszkańcach jeszcze większą niechęć.
“Dziewczynka sięgnęła po pilota. Przerzuciła kilka kanałów i zatrzymała się na kolejnej stacji emitującej bajki dla dzieci. Byłem dla niej jak powietrze. Niewidzialny. Za kilka lat zamiast pilota będzie pewnie trzymać w ręku smartfona. Obojętna na ludzi wokół. Też zresztą obojętnych wobec niej. Takie czasy.”
Trochę rażą sporadyczne powtórzenia w kolejnych zdaniach i nagłe zmiany narracji. Czasami kot zdecydowanie za bardzo dominował. Już nawet wiązałam wątłe nadzieje, że może sławetny kot rozwiąże tą sprawę, ujawni jakiś trop, który doprowadzi naszego bohatera do rozwiązania zagadki, otrze się o nogi domniemanego mordercy ale nie. Liczę również na to, że niektóre wątki, które zakończyły się intrygującym ‘Ale to inna historia’ rozwiną się w kolejnym tomie. Niektóre z nich ciągle chodzą mi po głowie.
‘Zła waluta’ to naprawdę udany debiut z którym warto się zaznajomić. Jeśli w kryminałach macie na uwadze nie tylko skomplikowaną intrygę, krwawe zwłoki czy pościgi rodem z Hollywood ale również ważne jest dla was tło, to co nas otacza podczas tej przygody, to zdecydowanie lektura dla was. Czekam na dalsze losy Jakuba i jego przyjaciół.
September 22, 2025
1.5/5
Tyle razy przeczytałam słowo waluta, że z wrażenia chyba otworzę kantor.
Tyle razy przeczytałam słowo waluta, że z wrażenia chyba otworzę kantor.
February 23, 2025
Ile razy można powtarzać że każdego da się kupić tylko trzeba znaleźć odpowiednią walutę? Ile razy bohater ma kończyć jakąś myśl że to nie na temat i nie ma dalej rozwinięcie na kolejnych stronach nawet jak wraca do tematu to znowu od razu jest urywany. Występuje to nawet w środku zdania. Pojawia się to również w momentach, gdy takie słowa nie są potrzebne, na przykład jak bohater myśli o tym, że najgorsze psy są te małe, które potrafią uczepić się nogawki spodni i je rozerwać, co mówi z doświadczenia. Po co w kolejnym zdaniu dodawać że to nie jest na temat? Co to dodaje do fabuły? Według mnie jest to zbędne i denerwujące gdy co chwilę są takie słowa. Ile razy można powtarzać że Tarnobrzeg to małe miasto i że powinno w nim być bezpiecznie. W każdej miejscowości powinno być bezpiecznie, ale życie pokazuje że nie zawsze się da taki stan uzyskać. Prywatny detektyw? Śmieszne. Jego zajęcia można opisać jednym zdaniem. Mianowicie chodzi i pije piwo. Dodatkowo gdy odebrał nie swoją paczkę to bezczelnie ją otworzył, przeczytał list I planował zatajenie istnienia tej paczki. Co to ma być za zachowanie? Tak się nie robi. W ostatnim rozdziale nagle pojawiają się nowe fakty. W ciągu trzech stron pojawia się całe rozwiązanie. Książka posiada również dwa epilogi, z czego ten drugi jest opisem ostatniej godziny z życia Karoliny, która zginęła na samym początku książki.
October 19, 2018
Trudno ocenić książkę. Napisana jest nieźle, język, ludzie, postaci - wszystko gra. Tylko jeśli chodzi o samą część "detektywistyczną". Główny bohater głównie chodzi i pije piwo. I nagle w ostatnim rozdziale pojawiają się nowe tropy, nowi podejrzani i nowe informacje i po 3 stronach zagadka rozwiązana :(
June 29, 2024
Sięgnęłam po książkę dlatego że mieszkam w Tarnobrzegu i byłam ciekawa jak to będzie się czytać z perspektywy osoby która zna te ulice i może je sobie wyobrazić. Generalnie ,,Zła waluta” jest napisana dobrym językiem,przyjemnie się ją czyta,jednak niesamowicie irytowało mnie powtarzające się co chwila zdanie AlE tO NiE nA tEmAt. Historia w porządku,przeczytałam w jeden dzień.
3/5 ⭐️
3/5 ⭐️
November 14, 2021
Recenzja
"Zła waluta" Ewelina Dyda @wydawnictwo_wab
Zapraszam Was, kolejny raz ostatnimi czasy do przeczytania książki, moim zdaniem z serii "mniej znanych". Dzisiaj jest to "Zła waluta" - lekka powieść z kryminalnym wątkiem, Idealna na jesienny wieczór, przyjemnie pochłania się historię wraz z kolejnymi.stronami...
📚
Spotykamy się tutaj z Jakubem Rau - prywatnym detektywem, który podejmuje się rozwiązania sprawy zabójstwa młodej studentki. Młody mężczyzna, z dość specyficznym poczuciem humoru, drąży więc temat, by dojść do jego rozwiązania. Im dalej brnie w temat, tym bardziej odnosił wrażenie, że niektórym osobom w Tarnobrzegu, gdzie akcja się dzieje, bardzo zależy na tym, by za morderstwo odpowiadał chłopak ofiary - Haddam, mający arabskie pochodzenie. Mamy więc, obok wątku kryminalnego również wątek obyczajowy/społeczny, co czyni książkę i ciekawszą i na pewno bardzo na czasie.
📚
"Wielokrotnie kierujemy się w życiu impulsami będącymi pochodną wcześniejszych doświadczeń. Nie byłem wyjątkiem. Podejrzewam, że podobny mechanizm działa w przypadku postrzegania także innych aspektów rzeczywistości. Na przykład kiedy mamy do czynienia z uprzedzeniami. Przypadkową osobę potrafimy osądzić o najgorszą rzecz tylko dlatego, że przypomina nam kogoś, kto kiedyś wobec nas dopuścił się czegoś złego. Tak działają rasizm i ksenofobia. Pomijając oczywiście inne przyczyny. Ale to nie na temat..."
📚
Zachęcając do przeczytania "Złej waluty" przytoczę często pojawiające się w książce stwierdzenie: "Każdego można kupić. Trzeba tylko znać odpowiednią walutę". I z tym Was tu pozostawiam... milej lektury.
"Zła waluta" Ewelina Dyda @wydawnictwo_wab
Zapraszam Was, kolejny raz ostatnimi czasy do przeczytania książki, moim zdaniem z serii "mniej znanych". Dzisiaj jest to "Zła waluta" - lekka powieść z kryminalnym wątkiem, Idealna na jesienny wieczór, przyjemnie pochłania się historię wraz z kolejnymi.stronami...
📚
Spotykamy się tutaj z Jakubem Rau - prywatnym detektywem, który podejmuje się rozwiązania sprawy zabójstwa młodej studentki. Młody mężczyzna, z dość specyficznym poczuciem humoru, drąży więc temat, by dojść do jego rozwiązania. Im dalej brnie w temat, tym bardziej odnosił wrażenie, że niektórym osobom w Tarnobrzegu, gdzie akcja się dzieje, bardzo zależy na tym, by za morderstwo odpowiadał chłopak ofiary - Haddam, mający arabskie pochodzenie. Mamy więc, obok wątku kryminalnego również wątek obyczajowy/społeczny, co czyni książkę i ciekawszą i na pewno bardzo na czasie.
📚
"Wielokrotnie kierujemy się w życiu impulsami będącymi pochodną wcześniejszych doświadczeń. Nie byłem wyjątkiem. Podejrzewam, że podobny mechanizm działa w przypadku postrzegania także innych aspektów rzeczywistości. Na przykład kiedy mamy do czynienia z uprzedzeniami. Przypadkową osobę potrafimy osądzić o najgorszą rzecz tylko dlatego, że przypomina nam kogoś, kto kiedyś wobec nas dopuścił się czegoś złego. Tak działają rasizm i ksenofobia. Pomijając oczywiście inne przyczyny. Ale to nie na temat..."
📚
Zachęcając do przeczytania "Złej waluty" przytoczę często pojawiające się w książce stwierdzenie: "Każdego można kupić. Trzeba tylko znać odpowiednią walutę". I z tym Was tu pozostawiam... milej lektury.
Displaying 1 - 7 of 7 reviews







