Niestety, książka mnie trochę zawiodła, ogólnie zawiódł mnie sam Wasylewski. Jestem świeżo po kilku jego książkach: “U księżnej pani”, “O miłości romantycznej”, “Klasztor i kobieta”, “Pod urokiem zaświatów” i teraz po królu Stasiu, i nie wydaje mi się, żeby się jego styl i podejście do tematu zestarzało dobrze, chociaż erudycja i oczytanie są imponujące. Ten niby pobłażliwy, słodko-protekcjonalny ton w podejściu do kobiet, którym łaskawie pozwala na “amory” pod warunkiem, że panie są młode, piękne i czułe, i znając swoje miejsce broń Boże nie chcą się mieszać ani do sztuki, ani do polityki; te podwójne standardy, według których markiza de Merteuil, postać fikcyjna, jest “plugawa” (plugawa?! chyba wszystko, tylko nie plugawa…), ale Casanova, który sobie kupował nieletnie dziewczynki do seksu, jest “najmilszym z awanturników”… nie, dziękuję.
Plus za sympatię do króla Stasia. Wielki plus!
Minus za wydanie – niechlujne, pełne błędów (literówek i nie tylko), z niefortunnymi przypisami w środku tekstu zamiast na dole strony.
Tak jak mówi tytuł, o samym królu w zasadzie jest bardzo niewiele - natomiast autor szczegółowo i barwnym językiem opisuje cały dwór i otoczenie Poniatowskiego, zaczynając od rodziny, przez kochanki i kończąc na zagranicznych delegatach. Bardzo interesujące do badań nt życia codziennego w XVIII wieku na dworze królewskim, dyplomacji i historii sztuki (obszerny opis Łazienek i Zamku Królewskiego). Język trochę archaiczny, ale za to ciekawy i barwny, momentami lekko poetycki.