Soczysty, dojrzały pomidor w środku lata czy jego blady cień z holenderskiej uprawy całorocznej? Oto pytanie, które zadaje sobie coraz więcej Polaków.
Gdy po latach niedoborów zachłysnęliśmy się bogactwem towarów w na sklepowych półkach, z zachwytu zapomnieliśmy o tym, co rodzime, dobre i zdrowe. Dopiero niedawno przestały nam wystarczać sztuczne warzywa z supermarketu. Ale żeby na rynek znów trafiła wartościowa żywność, potrzebni są ludzie, którzy ją wyprodukują. I o nich opowiada ta książka. Bohaterowie Agaty Michalak to pasjonaci, którzy często porwali się – dosłownie – z motyką na słońce. Ich determinacja trafiła jednak na podatny grunt. Choć dla wielu Polaków cena wciąż jest czynnikiem decydującym, coraz częściej kupujemy mniej, ale za to lepiej. Chcemy wiedzieć, co jemy, jaką drogę przebyły produkty, które trafiają na nasz stół, a cena za ekologiczną żywność jest łatwiejsza do zaakceptowania, gdy mamy świadomość, że za nią stoi ciężka praca i szacunek dla przyrody. Tak do tego, co robią, podchodzą bohaterowie Michalak: z bezwzględną uczciwością i wielkim przekonaniem, że jedzenie to coś naprawdę wartościowego.
Tematyka bardzo ciekawa i na czesie, niestety bardziej niż samodzielną książkę widzę w tym dodatek do kilkurotnie przywoływanego "KUKBUKA" (który nawet nie został okreslony magazynem w wierze, że każda osoba zainteresowana tematyką z pewnością wie czym jest). To ksiażka o jedzeniu ale w warszawskim wydaniu i dla foodiesów. I żeby było jasne nie uważam tego za wadę tej publikacji bo i na taki produkt jest popyt. Ja po prostu spodziewalam się czegoś innego. Czegoś co by powstało ze skrzyzowania twórczości M. Pollana z M. Szejnert :)