Edit 3: Zrobiłam małą edycję recenzji z tej części po czwartym przeczytaniu.
Edit 2: Po trzecim czytaniu dalej wpadają mi w oko szczegóły, na które wcześniej nie zwróciłam uwagi.
Edit: Po drugim czytaniu nie zmieniam swojej opinii, ale dziwnie teraz czyta mi się tę historię ze świadomością, co będzie się dziać w ostatniej części.
Lubię wracać do tych książek i chyba będzie to moja coroczna tradycja. Czyta mi się je szybko, przyjemnie i leczą mnie z blokady czytelniczej, która mnie często dopada na koniec roku.
Kłamstwem by było, gdybym powiedziała, że nie jestem fanką serii. I o ile raczej nie kupuję książek stworzonych na podstawie gier (chociaż masa z nich zasługuje na dobrą książkę czy film), tak tym razem po prostu musiałam zrobić wyjątek. Postaram się przedstawić książkę z perspektywy niekoniecznie fana, ale osoby kompletnie nieznającej uniwersum.
Główną bohaterką jest Charlie – córka właściciela słynnej pizzerii Freddy Fazbear’s Pizza, zyskującej sławę głównie dzięki animatronikom, czyli mechanicznym zwierzętom, które zabawiały dzieci. Pewnego dnia dochodzi do tragicznego nieszczęścia, zmieniającego życie Charlie w dramatyczny sposób. Po latach, już nastoletnia dziewczyna, wraca do Hurricane w dziesiątą rocznicę śmierci jednego z przyjaciół, ale koszmary przeszłości wcale nie odeszły.
Warto mieć na uwadze, że historia z książki, a właściwie z książek, nie jest kanoniczna, a alternatywna. I dobrze, bo tak to wychodzi z tego dość prosty horror. Mamy bowiem słynną grupkę przyjaciół, która postanawia odwiedzić starą, już dawno zamkniętą pizzerię, gdzie animatroniki dalej stoją i nie wyglądają na zadowolone z powodu odwiedzin. Gdy jedna z osób znika, zaczyna się akcja ratunkowa połączona z walką o przetrwanie.
Nadal twierdzę, że tych ważniejszych bohaterów, jak na 357 stron historii jest za dużo. Cała ekipa liczy aż siedem osób + antagonista i podczas scen, gdzie są wpakowani do starej pizzerii, trzeba jednak coś z nimi wszystkimi zrobić. Starano się stworzyć z nich indywidualne jednostki, które nie zleją się w szarą masę i nawet się to udało, co nie zmienia faktu, że w tak krótkim czasie nie zdołamy się zżyć z większością z nich, więc też nie będziemy bardzo przejmować się ich losem. Sądzę, że dużo lepiej wypadały fragmenty, gdzie byli tylko Charlie i John, prowadzący swoje małe śledztwo i wspominający te bardziej i mniej przyjemne chwile z przeszłości. Zdecydowanie wolałabym więcej takich scen.
Charlie to dziewczyna, która poza masą nieszczęść w dzieciństwie, nie wyróżnia się mocno na tle innych. Nie jest najpiękniejszą dziewczyną z grupki, nie jest też najbardziej pewna siebie, ale ze względu na to, że to jej ojciec stworzył pizzerię, ostateczna decyzja zazwyczaj należała do niej. Wydaje się chwilami zagubiona, nie wiedząca czy na pewno chce gdzieś pójść, czy coś zrobić. Gdzieś tam przewija się wątek miłosny, który działa na zasadzie, że chociaż bohaterowie nic sobie otwarcie nie mówią, to czytelnik już wie. To sympatyczna dziewczyna i można ją polubić.
Jest i Dave. Tego bohatera na pewno się zapamięta i też on najbardziej wyróżnia się na tle innych. Scenę, gdzie sobie rozmawiał z jednym z bohaterów sam na sam, uważam za jedną z lepszych z tej książki. Jednak w natłoku tylu postaci, nie poświęcono mu wystarczająco dużo uwagi. Szczególnie scena ostatecznej konfrontacji nie wyszła dobrze i jak nagle się zaczęła, tak nagle się skończyła, nad czym ubolewam.
Nie należy oczekiwać po książce wyżyn literatury światowej. Język jest prosty, czyta się szybko, jednak książka ma literówki i gigantyczną ilość powtórzeń w polskim wydaniu. Naprawdę gigantyczną. Bardziej zadowoleni będą fani niż osoby, które kompletnie nie wiedzą, o co chodzi, ale to nie znaczy, że się nie odnajdą w fabule. Wszystkie animatroniki, ich wygląd, imiona, funkcjonowanie pizzerii jest wytłumaczone, więc czytelnicy nie są wrzuceni na głęboką wodę. Jednak nadal to fani będą się uśmiechać bardziej przy opisach znajomych animatroników czy przy imionach Henry i Dave (chociaż akurat tego drugiego będą pewnie w równym stopniu przeklinać).
Podsumowując, mamy prosty horror, wykorzystujący wręcz legendarny motyw grupki przyjaciół, ale z niestandardową historią i specyficznym antagonistą. Konieczne jest jednak traktowanie tej historii z przymrużeniem oka, bo to nadal wersja alternatywna, dość daleka od kanonu.
- Obaj pragnęliśmy miłości - odezwał się melodyjnie. - Twój ojciec kochał. A teraz i ja kochałem.