Jak daleko może posunąć się człowiek – w okrucieństwie i miłości?
Dwie kobiety, które trafiły do piekła. Pierwsza wierzy, że uda jej się przeżyć. Druga nie ma nawet nadziei. Choć wcześniej się nie znały, zaczyna je łączyć szczególna więź. Silniejsza wie, że musi uratować słabszą. Zrobi dla niej wszystko. Nawet to, do czego w innym czasie nie byłaby zdolna. Ale czy da się uratować kogoś, kto sam wydał na siebie wyrok?
Powieść o niezwykłej relacji dwóch kobiet, oparta na wstrząsających wydarzeniach z życia Zofii Posmysz. Zaskakująco nowoczesna i odważna. Na nowo odkryte arcydzieło polskiej literatury - historia, która zostanie z tobą na zawsze.
Zofia Posmysz-Piasecka (née Posmysz) was a Polish journalist, novelist, and author.
She was a resistance fighter in World War II and survived imprisonment at the Auschwitz and Ravensbrück concentration camps. Her autobiographical account of the Holocaust in occupied Poland Passenger from Cabin 45 became the basis for her 1962 novel Passenger, subsequently translated into 15 languages. The original radio drama was adapted for an award-winning feature film, while the novel was adapted into an opera by the same title.
Jako że zdobyłam wydanie, w którym mieszczą się obie książki - Pasażerka i Wakacje nad Adriatykiem - przeczytałam obie od razu. Niekoniecznie był to dobry pomysł, bo ze względu na podobną tematykę, trochę spłynęły się w jedną całość, a faktycznie są jednak różne.
Wakacje nad Adriatykiem to, podobnie jak Pasażerka, powieść osnuta wokół pobytu w Auschwitz i zasadzona we współczesności, która nie mogła by być bardziej odmienna od przeżyć wojennych. Główna bohaterka przebywa bowiem na wakacjach w byłej Jugosławii, spędzając dni na plaży, nad morzem. Grzejąc ciało na plaży, podsłuchuje przypadkowo inną grupę, która ma zwyczaj rozkładania ręczników w pobliżu. Ta grupa to mężczyzna i trzy kobiety, którzy rozmawiają w Języku, czyli po niemiecku. Ów mężczyzna być może przypomina narratorce kogoś z przeszłości, na pewno jednak przenosi ją w myślach do czasów w Auschwitz.
Każdy z nas posiada takie książki, które odcisnęły w naszej pamięci trwały ślad. Przed przeczytaniem "Wakacji nad Adriatykiem" nie spodziewałam się, że to właśnie ta powieść stanie się tą niezapomnianą. Na wstępie chcę zaznaczyć, że nie jest mi wcale łatwo pisać o niej - zrobiła na mnie piorunujące wrażenie i spróbuję w tej recenzji oddać choć trochę jej piękna.
Z tylnej okładki książki możemy dowiedzieć się co nieco o autorce i zarazem bohaterce powieści - Zofii Posmysz. Czytamy, że jest twórczynią słuchowiska, że jej powieść została sfilmowana, ale również, że była więźniarką m. in. KL Auschwitz, co jest informacją najistotniejszą, ponieważ to właśnie "Obozowe doświadczenia zamieniła w literaturę najwyższej próby". Ciekawostką jest to, że książka została już wcześniej wydana, a po raz pierwszy miało to miejsce w 1970 r. Mimo że interesuję się literaturą obozową, to nie natrafiłam na tę pozycję nigdy przedtem do czasu, aż została wydana ponownie.
"Wakacje nad Adriatykiem" rozpoczynają się dość niepozornie. Zofia Posmysz wraz z mężem przebywa na nadmorskiej plaży, gdzie znajdują się także inni turyści. Z jednym z nich nawiązuje ona przedziwny, nienamacalny kontakt powodujący ożywienie wspomnień z czasów obozowych, które od tej pory będą wplatane w przeróżnych momentach. Nie mając nawet 20 lat, autorka znalazła się w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Przydzielono jej czterocyfrowy numer, jeden z tzw. starych numerów, który świadczy o tym, że Zofia była w jednym z najwcześniejszych transportów.
Początkowo bardzo ciężko było mi przyzwyczaić się do stylu pisania autorki, jest on dosyć specyficzny, ale dzięki temu wyjątkowy i wyróżniający się. Nie jest to książka, po której spodziewać się można burzliwej akcji czy niespodziewanych jej zwrotów. Z kartki na kartkę mój obraz tej historii rozświetlał się jednak coraz bardziej, aż w końcu stał się przepięknie wyraźny. Młoda Zofia przypadkowo zapoznaje się z jedną ze współwięźniarek, od tej pory nazywając ją Ptaszką. Ptaszka nie jest tak silna jak Zofia, w ogóle nie wierzy, że uda jej się kiedykolwiek wydostać z obozu. Często wspomina o skrzypcach, na których dawniej, w Świecie nieistniejącym, grała. Zofia jest jej przeciwieństwem, a przy życiu trzyma ją silna wiara w to, że kiedyś będzie wolna. Pragnie także, aby Ptaszkę spotkał taki sam los i mogła ona wrócić do gry na skrzypcach. Kobiety zaczyna łączyć więź silniejsza niż mogłoby się na początku wydawać. Do jakich czynów doprowadzi ona obie bohaterki?
Zofia Posmysz w swojej autobiograficznej powieści używa mocnego kontrastu - z jednej strony ukazane są beztroskie wakacyjne dni spędzane na plaży, aby zaraz nagle wyłoniły się mroki obozowych lat. Nie jest to typowe świadectwo z Auschwitz, nie znajdziemy tutaj dat, imion, nazwisk. Mimo tego historia jest spójna i przede wszystkim brutalnie realna. Odzwierciedlona jest w pięknych i wzniosłych słowach, chyba nigdy jeszcze nie widziałam, żeby ktoś tak wspaniale opisywał ludzkie emocje. Niepowtarzalny styl! Obozowe realia wyłaniają się z każdego zakamarka; z niepewnego dnia w Auschwitz Zofia starała się wyciągnąć jednak jak najwięcej. Powieść koncentruje się głównie wokół relacji między nią a Ptaszką, choć niebezpośrednio; inne osoby odsunięte są na dalszy plan, ale, co mnie bardzo zaskoczyło, autorka podejmuje ze sobą interesujące polemiki na ich temat. Ukazuje również, do czego zdolny jest człowiek w tak katastrofalnych warunkach, gdzie każdy walczy o to, by przeżyć kolejny dzień. Tam, gdzie ludzie istnieli tylko jako numerki, ciężko było o przejawy dobroci i bezinteresowności, jednak "Wakacje nad Adriatykiem" są dowodem na to, że silne więzi i emocje nie zważają w życiu zupełnie na nic, nawet na tak dramatyczną rzeczywistość.
Powieść ta opowiada o ogromnych uczuciach i także takie wzbudza. Według mnie jest ona arcydziełem; jest to najwyższy poziom pisarstwa, z jakim przyszło mi się poznać. Przepiękne, bogate słownictwo unaoczniające ogromną siłę ducha, której nie sposób nawet sobie wyobrazić - a jednak to działo się naprawdę. Wszystko to dotknęło ludzi takich samych jak my, warto zdawać sobie z tego sprawę i powracać do takich historii.
Польська письменниця Зофія Посмиш, як завжди, зачіпає за живе. У повісті "Відпустка на Адріатиці" вона вчергове підіймає тему концтаборів, адже знає про них не з чуток. ⠀ Головна героїня приїжджає з родиною на відпочинок, бачить на пляжі знайоме обличчя - і з її пам'яті виринають болючі спогади. Про виживання у нелюдських умовах. Поки одні відпочивальники розважаються, вона згадує, як підлаштовувалася під ситуації і чіплялася за можливості і як цього не змогла зробити її подруга. ⠀ Книга емоційно важка, але правдива. Адже авторка у роки Другої світової війни пережила все те, що описувала. Це страшно, але про такі речі необхідно розповідати.
Мені складно оцінювати цю книгу. Вона була для мене складною. Складною через двовимірність сюжету і непомітне перескакування у часі й просторі, через потік думок у одному реченні на 1,5 сторінки, через красиві літературні польські слова, яких я не знала, через саму тему концтабору. Я пережила величезний спектр емоцій: від нудьги й обурення, що ця книга взагалі опинилася у списку літератури для прочитання під час навчання на екскурсовода, до інтересу й огиди до описаного. І лише написавши увесь цей текст, я зрозуміла, що треба було мати неабияку майстерність, щоби так написати про досвід у концтаборі.
Bardzo ciekawy obraz przeplatającego się leżenia na plaży z próbą przetrwania w obozie zagłady. Część reporterska mocno szczegółowo opisuje obozową rzeczywistość, dzięki czemu człowiek czuje się, jakby tam był i prawie czuł ten zapach i mróz. Natomiast styl pisania może jest i artystyczny, ale sprawiał, że czytało mi się ciężko chociażby ze względu na często zdania na pół strony i brak widocznej redakcji tekstu, powodującej przeskakiwanie pomiędzy wątkami i gubienie się w historii.
Naprawdę bardzo trudno mi oceniać takie lektury jak ta. Po prostu są historie o których nie można, ze względu na tematykę powiedzieć, że są dobre. Ale tak, ta książka jest dobra, bardzo dobra. Przytłaczająca, emocjonalna, przygnębiająca. Ważna. Liryczna. Czasem czytelnik może się w niej gubić, ale chyba o to w niej chodzi.