Adam Górnik – młody błyskotliwy prokurator. Kochający mąż i troskliwy ojciec. Wzorowy obywatel. Jeden z najmłodszych zabójców w Polsce. Kiedy miał piętnaście lat, zamordował szkolnego kolegę, chuligana i postrach innych uczniów, Filipa "Korsarza" Korsarskiego, uderzając go młotkiem w głowę.
Wiele lat później dostaje wezwanie; jest przekonany, że wreszcie odkryto zwłoki jego ofiary. Teraz będzie mógł poprowadzić śledztwo we własnej sprawie i ostatecznie zatuszować zbrodnię. Jednak na miejscu znajduje ciało zabitej parę dni wcześniej dziewczynki. Szczątki Korsarza zniknęły. Czyżby wrócił zza grobu, żeby się zemścić?
Zaczyna się gra z zabójcą, którego okrucieństwo przekracza ludzką wyobraźnię. Górnik musi rozwiązać zagadkę potwora z przeszłości, odnaleźć go i powstrzymać. Wynajmuje detektywa Dawida Wolskiego, znanego z niekonwencjonalnych metod działania i wątpliwej etyki zawodowej.
Zombie to najmroczniejszy polski kryminał ostatnich lat. Nic nie jest tu czarno-białe, wir przemocy wciąga winnych i niewinnych, z pokolenia na pokolenie, a wśród kłamstw i ułudy trudno odróżnić prawdę od fałszu i wrogów od przyjaciół. Przetrwają tylko najsilniejsi i najbardziej bezwzględni...
Polski pisarz i dziennikarz. Autor książek z cyklu Jakub Mortka, publikował między innymi dla "Pulsu Biznesu", "Polityki" czy "Nowej Fantastyki".
W 2013 oraz w 2014 nominowany do Nagrody Wielkiego Kalibru, w 2015 został jej laureatem za powieść Przejęcie. W 2019 roku laureat nagrody "Złoty Pocisk" w kategorii najlepszy kryminał 2018 roku, którą otrzymał za książkę Żmijowisko.
W końcu są Gliwice. Jakieś miejsca. Zawsze mogło być lepiej, ale w porównaniu z #1 mamy postęp.
Dawid Wolski (prywatny detektyw) dwa razy w ciągu całej książki (>500 stron) błysnął dedukcją niczym Watson. Brawo.
Najbardziej podobała mi się postać dziennikarki, która spotyka się z Górnikiem w Karmel(k)u. Jedna scena, jeden rozdział. To chyba o czymś świadczy.
Rozwleczone. Do skrócenia o przynajmniej połowę. Gdybym czytała to sama, a nie słuchała, dawno bym porzuciła albo przerzuciła do ostatnich 2-3 rozdziałów. Książkę w audioboocznej formie mógłby uratować/dodać jej wartości dobry lektor. Taki Maciej Stuhr na przykład. No, niestety, tu tylko Grzegorz Przybył, który może i nie jest lektorem z 1995 roku (a i takiego niedawno słuchałam), ale do I ligi sporo mu jeszcze brakuje (np. dopasowanie wyrażenia emocji do tego, jak jest ona nazwana; bla bla bla - Marta krzyknęła, a tymczasem Marta w jego wykonaniu wcale nie krzyknęła; albo wymowa angielska - zaraz, co to było? G.I. Joe? Chyba tak. Wymawiane jako [nie, nie umiem tego odtworzyć z pamięci, a nie znajdę, ale na pewno jakoś z dupy to było]).
Towar (autor) przereklamowany. Czuję się zawiedziona (głównie wydawcą, który dotąd był mi gwarancją, rękojmią poziomu). Lekturą ostatniej szansy tego autora będzie Podpalacz (w wykonaniu Andrzeja Mastalerza [serduszko]). Jak i to rozczaruje, to ogłoszę bojkot Chmielarza.
Po lekturze „Zombie” mogę już z czystym sumieniem i bez żadnych wątpliwości stwierdzić, że Pan Wojciech Chmielarz to dzisiaj najlepszy „kryminalista” w Polsce (oczywiście, bazuję na dotychczas przeczytanych przeze mnie książkach znanych mi autorów). Kończąc świetnego „Wampira” – pierwszą część cyklu gliwickiego, pospiesznie zamówiłem drugą książkę z tej serii, objętościowo dwukrotnie większą, co tym bardziej zachęciło mnie do niezwłocznego wgryzienia się w powieść. A, że miałem przed sobą siedmiogodzinną podróż pociągiem…
Główny bohater, a właściwie bohaterowie, bo jest ich dwóch to Adam Górnik, młody i ambitny Prokurator oraz Dawid, również młody, ale nie ambitny i dość nieporadny życiowo Detektyw. Wyraziste postacie, z odpowiednim do swojego profilu charakterkiem, działają według własnej świadomości, wspaniale skonstruowanej przez Autora powieści. Adam zmagający się z demonami przeszłości, jednocześnie usiłujący utrzymać rodzinę w dobrobycie i w… całości. Zdecydowany, pewny swoich działań i „mocy swojego urzędu”, konsekwentnie brnie do przodu i nie wacha się elastycznie naginać zasad, nawet w sposób ostateczny, aby osiągnąć cel. Dawid – jak już zauważyliśmy w poprzedniej części cyklu – nieporadny, zachowuje się instynktownie, bez planu, bez pomysłu, jakby bez jednostki centralnej sterującej jego i tak już pogmatwanym życiem, niczym pijane dziecko we mgle obija się od wykorzystujących go prawników, tj. adwokatów (łącznie z jego ojcem, który robi to pod płaszczykiem pomocy synowi) i samych Prokuratorów. Mimo wszystko da się lubić i z jakichś nieuzasadnionych powodów zacząłem mu kibicować. Choć niektóre jego wybory życiowe i działania są po prostu… głupie.
Losy bohaterów splata sprawa śmierci dziecka, którą Adam rozpoznaje jako znak z przeszłości, a właściwie zza grobu… Dawid jako detektyw ma pomóc mu w ustaleniach, i tak rodzi się coś w rodzaju duetu (coś w rodzaju, ponieważ ich działania są skorelowane, ale jakby osobne) mającego na celu rozwikłanie sprawy dla Adama. Przez powieść przewija się Karolina, niespełniona młodzieńcza miłość Adama (jaką rolę odegra w całej sprawie?), stary przyjaciel z podstawówki o ksywie „Bill” i kilku innych barwnych bohaterów – muszę przyznać taki miks do takiej fabuły się Panu Wojciechowi bardzo dobrze udał. Ciekawie sklejone są nitki fabularne, życiorysy dotyczące poszczególnych bohaterów. Bez niedociągnięć. Bez luk. Ciekawi mnie jak Ci pisarze to robią tak dobrze. Rozrysowują sobie nitki na tablicach korkowych? :)
Gliwice, Śląsk, szkoła podstawowa, ulice miast – cały świat przedstawiony, bardzo klimatycznie i tak zrobiony, że stanowi dobre i efektywne tło do całej historii. Tym bardziej, że na Śląsku ostatnio byłem na koncercie ulubionej kapeli, więc na świeżo i w klimacie tamtejszych miejscowości. Czuć „ten” klimat.
O samej fabule mogę tylko napisać, że przez całą podróż pociągiem od książki oderwać się nie mogłem, i pomimo swoich 520 stron (tak, to duża jak na kryminał objętość, jednak w przypadku Chmielarza, żadna strona nie jest bzdetnym wypełniaczem okładek) przestrzeliłem ją za jednym posiedzeniem czytelniczym (tak, w przedziale nie ma za bardzo co robić). Bardzo podobał mi się zabieg tasowania rozdziałów przeszłość (1996) z teraźniejszością. Podobny myk stosowała K.Puzyńska w swojej serii o Lipowie, i tam też dobrze to wyszło. Dla historii kryminalnej to świetna sprawa, zmusza umysł czytelniczy do analizowania i smakowania kąsków intrygi dozowanych umiejętnie przez Autora, tak aby samemu trochę pobawić się w detektywa.
Mimo tego, nie udało mi się rozwiązać zagadki kryminalnej, nie skleiłem kto jest odpowiedzialny jako główny, że tak się wyrażę, antagonista. Zakończenie zaskakujące, bardzo dobre, i przede wszystkim nie głupie! Wszystko trzyma się… całości. Jak Pan to robi Panie Wojciechu? Ta powieść to kryminalne danie wprost wybitne, przepyszne literacko!
I wiecie co jest najlepsze? Zapytałem Autora na Jego profilu w popularnym portalu społecznościowym, czy będzie kontynuacja cyklu gliwickiego. Pan Wojciech odpisał, że „właśnie bierze się do pracy”, więc pozostaje tylko cierpliwie czekać.
3.5 Na poziomie zagadki kryminalnej Chmielarz przeszarżował. Szkoda, bo niejednokrotnie udowodnił, że potrafi sprawnie konstruować wielowątkowe intrygi i fabuły. Podobało mi się przeniesienie perspektywy na postać Adama Górnika. Co prawda, prokurator wypada lepiej niż Wolski, ale ich wspólna dynamika może zaprocentować w kolejnej części.
Strasznie długo się rozkręca, trochę dużo bohaterów, więc żeby czytać trzeba się mocno skupić. Zakończenie bardzo fajne, niespodziewane i ogólnie podoba mi się styl pisania, że po drodze dowiadujemy się wielu rzeczy, ale książka troche za bardzo rozpisana - wątki poboczne za bardzo rozwinięte.
O wiele lepsza od poprzedniej, końcówki w ogóle się nie spodziewałam. Do samego końca nie wiemy, kto tak naprawdę zabił, chociaż od pierwszej strony niby mamy to podane na talerzu... Ale znowu skończyło się tak, że mam niedosyt. Może w kolejnej części będzie kontynuacja, zaraz się przekonam 😁 Bardzo mroczna i akcja toczy się przez całą książkę, więc najchętniej przeczytałabym ją jednego dnia. Poprzednia część mnie trochę zawiodła, tutaj znowu powoli wracamy do wysokiej rangi kryminałów.
Niby nie urwało, ale z drugiej strony nie przepadam za kryminałami, więc ciężko by mi było dogodzić. Dla przeczyszczenia książkowego podniebienia OK. Nie wiem czy coś więcej... jakbym była ze Śląska, to może by zebrało punkty za miejsce akcji 🙃 męczyły mnie te retrospekcje i szarość teraźniejszości. Postaci mocno doraźne
Najlepsza z całej trójki, zaskakująca w końcówce, z kilkoma różnymi narratorami, perspektywa ptaka mnie najbardziej uradowała, bardzo udany szpas. Polecam!
Któraś osoba z rzędu gorliwie poleca mi każde dzieło Pana Chmielarza. Zachęcony ocenami sięgnąłem po "Wampira" i choć zagadką to stało całkiem niezłą, tak cała reszta średnio mi podeszła. To już druga szansa, aby ten vibe na autora odpalił. I nadal nic...
Winą obarczam... postacie. Nie ma tu absolutnie nikogo z kim mógłbym sympatyzować. Każdy ma jakieś grzeszki na swoim sumieniu i każdy jest tu egoistą, może poza ciężarną dziewczyną Dawida, na którą ma on całkowicie wyrąbane. Detektyw, raptus, obibok, cham, skur###. Tylko takie przydomki przychodzą mi do głowy, jak myślę o Wolskim. Po ostatnim zleceniu ma trochę pod górkę w Gliwicach.
A nawet troszkę bardziej. Został spalony. Na dodatek omieszkuje z nieletnią, którą posuwa. Wieczny brak pieniędzy zmusza go do podejmowania jakichkolwiek zleceń. Aż tu pojawia się prokurator Adam Górnik i sprawy zaczynają się komplikować, bowiem na sumieniu zleceniodawcy ciąży czyjeś życie. Filip "Korsarz" Korsarski. Postać z ich dzieciństwa. Negatywnie się kojarząca, bo to łobuz gnębiący inne dzieci. Znów bruździ. Kłopot w tym, że Górnik zabił go w dzieciństwie...
W miejscu, gdzie pochował jego zwłoki, policja znajduje ciało dziecka. Ktoś zaczyna z prokuratorem prowadzić naprawdę okropną grę. Ktoś kto wie co się stało przed laty i wymyka się mężczyźnie, jednocześnie ciągle igrając z ogniem. Zastraszając telefonami, grożąc bliskim. A może Korsarz żyje i pała żądzą zemsty za krzywdę wyrządzoną przed laty? Po to prokuratorowi jest potrzebny Wolski. Po kompromitacji nawet jeżeli coś wyjdzie, to nikt takiej płotce nie uwierzy. Z drugiej zaś strony Dawid jest sprzedajny i można łatwo kupić jego milczenie...
Śledztwo się toczy, jednocześnie autor raczy nas retrospekcjami z dzieciństwa Górnika i jego przyjaciół, który ukazują obraz polskiej patologii lat 90. XX wieku, gdzie rządził silniejszy i starszy. Taka otoczka towarzyszy całej historii. Tu są tylko chytrzy, albo przegrywy życiowe, które kryją urazy.
Lektura bywa wulgarna czy wręcz obrazowy zwłaszcza w scenach seksu, czego autor nie kryje, co akurat mi nie przeszkadza, ale może nie przemówić do każdego w tak dosadnej formie. Taka jest ta książka. Bywa chamska, bywa bezkompromisowa, a fabu��a i jej domknięcie jest naprawdę świetne, ale czegoś mi tu brakowało, aby bawić się o ten poziom wyżej. I "Zombie' mógłby być ciut krótszy, bo miejscami czuć, że autor leje wodę na objętość.
Fabuła osadzona jest w ponurej, zapijaczonej i pełnej przemocy scenerii Śląska, konkretnie Gliwic, a dokładnie, głównie w środowisku osób dwadzieścia lat temu będących uczniami jednej gliwickiej podstawówki. Wtedy, w 1996 roku, piętnastolatek, Adam Górnik, zabił Filipa Korsarskiego, zwanego Korsarzem, najgorszego szkolnego chuligana. Obecnie prokurator Górnik zajmuje się zabójstwem dwunastoletniej dziewczynki. Czy sprawcą może być „zmartwychwstały” Korsarz? Ktoś podszywający się pod niego? Co jest grane? Czy niezbyt sympatyczny, amoralny prywatny detektyw, Dawid Wolski, pomoże Górnikowi rozwikłać zagadkę?
Są co najmniej dwa powody, dla których nie podzielam zachwytów nad tą książką. Po pierwsze, przygotowawcza „gra wstępna”, czyli błądzenie w celu znalezienia tropów zbrodni, ciągnie się trochę za długo i po prostu mnie znudziło. Owszem, kiedy zaczyna się prawdziwy thriller, rozwija się on wzorcowo, czyli niespodziewane zwroty akcji, duże emocje, napięcie rośnie, nie można się od książki oderwać. Ale...
Drugi, znacznie istotniejszy powód mojego braku satysfakcji, przez potencjalnych czytelników węszących wszędzie SPOILERY powinien zostać zignorowany! Otóż, nie tylko Wojciech Chmielarz, rownież inni autorzy kryminalnych dreszczowców stosują czasami specyficzną metodę budowania napięcia, która mnie mocno irytuje. Wprowadzanie bohaterów odbywa się nie tylko przez obiektywny, odautorski opis ich czynów oraz cytowanie ich wypowiedzi, ale również poprzez relacjonowanie ich odczuć, przemyśleń czy życiowych doświadczeń. A potem okazuje się, że to wszystko ściema. Bo są całkiem innymi ludźmi!
Druga część cyklu gliwickiego podobała mi się bardziej od pierwszej, która mnie rozczarowała. Nie była zła, ale to było moje pierwsze spotkanie z Chmielarzem i oczekiwałam fajerwerków. Podobał mi się w zasadzie tylko styl autora, który i teraz uwiódł mnie od pierwszej strony.
W Zombie Chmielarz nieco odwraca rolę. Tym razem to prokurator Adam Górnik jest głównym bohaterem, a Dawid pełni nieco bardziej drugorzędną rolę. Fabuła usnuta jest powiem wokół przeszłości Górnika. Dynamiczny i przebojowy prokurator chodził do zwykłej, gliwickiej podstawówki, w której, jak to w każdej szkole, rządził Korsarz. Chłopak niepokorny, nieprzystosowany, postrach całej szkoły. Korsarz wymuszał pieniądze, terroryzował młodszych, poniżał i zastraszał. Jedną z jego ofiar był także Górnik. Prokurator Korsarza zabił, ciało ukrył, a sprawa nigdy nie została wyjaśniona. Gdy teraz dostaje wezwanie do ciała odnalezionego w miejscu ukrycia, jest pewny, że wreszcie zakończy sprawę z przeszłości. Tymczasem na miejscu okazuje się, że odnaleziono zupełnie inne ciało, a po Korsarzu ani widu, ani słychu.
Zmęczyłam. Zagmatwane, przegadane.. niby zaskakujące zakończenie, ale dla samego zakończenia nie warto było się męczyć 😉 Niestety przywróciło moją awersję do polskich kryminałów, a miałam nadzieję, że ją przełamie;) Bo drażnią mnie wątki chuliganów i chamstwa, pijaczków, przekoloryzowane polskie "realia" - chachmęcenia, wplątywanie polityki, nie mówiąc już o cringowych scenach seksu. No cóż. Mój pierwszy i ostatni Chmielarz.
Ocena: Czwóra bardzo mocna. Wrażenia: Dużo lepsza część niż "Wampir". Dawid dalej wkurza, popełnia głupoty i zbiera po mordzie (zasłużenie). Nie ma dobrych, szlachetnych do porzygu postaci - jak w życiu. Czasami też się takiej książki potrzebuje. Dla kogo: Koniecznie dla tych, co już "Wampira" czytali, bo sporo odniesień do poprzedniej części.
Książka ogólnie sama w sobie jest dosyć ciekawa, sam pomysł na fabułę jest interesujący, chociaż gdy doszłam już do końca pomyślałam sobie że dużo zbrodni popełnionych podczas tych pięciuset stron w kierunku osób małoletnich można by po prostu ominąć, chociaż rozumiem że dla potrzeby pogłębienia fabuły były one potrzebne. Jeżeli chodzi o postać Adama Górnika, który jest teoretycznie głównym bohaterem tej opowieści, to jest on z mojego punktu widzenia bardzo antyklimatyczną osobą w swoim sposobie bycia. Daje mi on wrażenie człowieka który chcę być bohaterem czy zbawicielem ale w rzeczywistości jest zadufanym w sobie dupkiem. Jest on także opisany na okładce jako błyskotliwy prokurator, chociaż przez całe trwanie książki całą robotę wykonują za niego inne osoby, głownie postać Dawida. Dawid też jest niekoniecznie najlepszym człowiekiem ale jego wielobarwna i kontrastowa osobowość sprawia że książka staje się bardziej ciekawsza gdyż nie wiadomo co można się po nim spodziewać, i to on głownie zajmuje się śledztwem i rozwiązaniem sprawy. Podobało mi się także jak postać Korsarza została przedstawiona z różnych perspektyw, i przypomina że nie zawsze coś jest całkiem czarne czy białe. Uważam że koniec mógł być lepszy. Oprócz tego to opowieść ogólnie oceniam pozytywnie. Jak już zaczęłam ją czytać to mocno mnie wciągnęła, chciałam ciągle wiedzieć co wydarzy się na następnej stronie, przez co przeczytałam ją w tylko dwa dni i mogłabym w przyszłości przeczytać po raz kolejny.
Ogólnie w porządku, fabuła wciągająca i intryga bardzo zagmatwana, może wprowadzić czytelnika w błąd, co potęguje napięcie i chęć czytania dalej, żeby się dowiedzieć jak to się skończy. Niestety, ale nie polubiłam głównego bohatera, który generalnie jest cwaniaczkiem, trochę palantem i w zasadzie to, co co mu się udaje, to na zasadzie ślepego trafu, przez przypadek rozwiązując zagadkę, prawie nic nie robiąc przez całą książkę. Ale niestety znowu jest to co w pierwszej części trylogii. Obleśne sceny okołoerotyczne, które odbierają przyjemność z czytania. Nadmierne stosowanie wulgarnych określeń dotyczących intymnych części ciała (czasem nawet używając określeń biologicznych) nie sprawia z automatu, że te sceny od razu się robią ostre. To jest po prostu nachalne podtykanie pod nos "zobacz, to jest scena dla dorosłych". Używanie tego typu słów w takim kontekście nie sprawia, że to scena dla dorosłych. Ile ja razy przewróciłam oczami na takich scenach, nie zliczę, bo to był cringe w najbardziej swojej paskudnej formie.
Zaprzyjaźniam się powoli z polskim kryminałem. Nie przepadam za bardzo za tym gatunkiem literackim, ale ostatnio postanowiłam dać mu szansę. Zagranicznych już trochę znam, teraz przyszła kolej na rodzime. _____ Chmielarz umie w literaturę. Umie w kryminał, od którego ciężko się oderwać. Poświęciłam mu dziś cały wieczór, żeby dokończyć powieść i dowiedzieć się, co i jak. Naprawdę fajna to była książka. Nie nudziłam się. Wciągnęłam. Czego chcieć więcej od literatury rozrywkowej?
Środkowa część trylogii o Gliwicach. Najbardziej skomplikowana i najdłuższa. Słabsza od ostatniej części, a może już przyzwyczaiłem się do nieco schematycznych postaci głównych i pobocznych. Nie rozumiem motywacji wielu działań i fabuła jak z komiksu - wszystko się przestępcy udaje, niemal do samego końca. W sumie jednak dobrze się czyta, a rozdział o tym jak dwóch mężczyzn wraca do domu, by spotkać się ze wściekłością swoich kobiet doskonały.
Dawid jak to Dawidem, nadal go biją ale już mniej potyka się o własne nogi. Więcej tym razem mamy o prokuraturze Adamie. Historia nieco bardziej ciemniejsza, mówiąca o problemach rodzinnych ( różnych sfer.i bogatych o tym totalnie patologicznych). Według mnie 2 lepsza niż 1, choć nie są jakoś specjalnie powiązane.
Na początku nie mogłam się przemóc żeby skończyć tę książkę, ale po dwóch miesiącach w końcu stwierdziłam, że czas ją skończyć i kurde! Co to było.. kompletnie nie spodziewałam się takiego zakończenia. Powieść zrobiła na mnie świetne wrażenie, postaci były bardzo charyzmatyczne, fabuła również byla świetna. Chmielarz odwalił kawał dobrej roboty.
Mieszane uczucie. Początek mało wciąga, potem się rozkręca i chce się kontynuować, ale dużo w tej książce przesady. Zdecydowanie bardziej podobało mi się 'Żmijowisko'. Główni bohaterowie lekko działali mi na nerwy ;)
Sama fabuła jest nawet ok, chociaż zakończenie i rozwiązanie zagadki trochę mnie rozczarowało. Ale czy nikomu nie przeszkadza, że główny bohater uprawia seks z 15 czy 16 latką? Ten wątek zupełnie mi zepsuł lekturę.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Mroczny, przyduszający i nieprzewidywalny thiller, który przesłuchałam na audiobooku ze wspaniałym lektorem. To było naprawdę dobre. Nie znałam autora - Wojciecha Chmielarza, ale na pewno sięgnę po więcej jego książek.
Świetna. Ogromny rozwój głównego bohatera w porównaniu z pierwszą częścią. Tamtą część czytało się szybko, ale bez jakiegoś dreszczyku emocji. Tutaj wciągnęło mnie całkowicie. Zakończenia zupełnie się nie spodziewałam
Czyta się migiem, bo człowiek jest ciekaw, co się dalej stanie. Niezmiennie - Dawida nie trawię. „Zombie” podobało mi się bardziej od pierwszej części i już ostrze sobie pazurki na „Wilkołaka”. Pytanie co potem… :(
Bardzo dobrze, sprawnie napisany kryminał. Świetnie poprowadzona fabuła, a rozwiązanie intrygi zaskakujące. Do tego jeden z najbardziej wkurzających prywatnych detektywów w historii literatury ;)