Czy mam traumę? Może. Czy było warto? Tak. Ta książka dała mi dużo, jeśli chodzi o rozumienie prawa, ale też zjawisk życia codziennego. Jak wiemy, raczej nie należała do rozrywkowych, chociaż niektóre przykłady to złoto. Pamiętajcie "Jeżeli p to q i p, to...". "Oczywiście, że q."
osobiście uważam, że słuszna jest bardziej lingwistyczna perspektywa ziembińskiego – nie bez przyczyny prawo jest w swojej istocie i, ekehem, praktyce dziedziną nie tylko społeczną, ale także humanistyczną; opiera ona swe założenia na wartościach stricte językowych, na pewnych abstrakcjach z zakresu, któregoś nie da się ograniczyć do schemacików i zmiennych... dlatego bardzo podoba mi się subtelna, wrażliwą językowo perspektywa zygmunta, chociaż ubolewam, że traktując o języku oraz jego poprawności, sam popełnia dość kardynalne błędy z omawianego zakresu. wiem, że każdy z nas je robi, ale korekta powinna dostrzegać takie defekty fundamentów konkretnych dziedzin, no błagam?