Rozwiazla i romantyczna powiesc o warszawskim klubie gejowskim
Mateusz, znudzony jalowym zyciem intelektualisty dziennikarz, postanawia rzucic sie w wir rozpusty. Gdy trafia do Lolelaj, legendarnego warszawskiego klubu gejowskiego, odnajduje w nim swój prawdziwy dom.
Pelna ironii i humoru powiesc Bartosza Zurawieckiego to list milosny do miejsca, gdzie w pólmroku darkroomu zwyczajni geje staja sie bogami, a kazde, nawet najbardziej blahe wydarzenie - materialem na anegdote.
Czyz te nasze ploteczki, swinskie rozmówki, przelotne uniesienia, rutynowe seksy, pijackie zrywy, zarazliwe depresje nie zasluguja na to, by zostac spisane? Czy tylko heteropierdoly sa tego godne? Czy dalej mamy dusic w sobie swoje male dramaty i oddawac czesc Wielkim Narracjom, które przyniosly nam tyle cierpienia? Poza tym, kto powiedzial, ze w Lolelaj nie moze sie zdarzyc wielka milosc?
Bardzo nieprzyzwoita ksiazka! A przez to - równiez przez to - ogromnie zabawna i nostalgiczna. Smialem sie, rozmyslajac o przemijaniu.
Piotr Kofta
Wejdzcie do Lolelaj Bartka Zurawieckiego. To takze mój swiat.
Maciej Nowak