Książka roku. Wow. Właśnie skończyłem czytać biografię Tonego Halika, Maxa Halika, Mieczysława Halika, Antoniego Halika - niesamowicie barwnej postaci, którą autor przez 2 lata pracy rozszyfrowywał, szukał świadków historii życia najbarwniejszego polskiego podróznika.
Książka jest bardzo trudna, chciałem rzucić ją w kąt kilka razy. Fabularnie jest jak u Tarantino - najpierw okres lat 1974 - 98, czyli jak staje się gwiazdą polskiej telewizji. No i tak człowiek czyta i ogarnia go trochę niesmak, bo Tony Halik był zblatowany z komunistami, którzy mu pozwalali jezdzic po swiecie, no i krecil te swoje programy w których opowiadał farmazony, konfabulował wielokrotnie, ubarwiał opowieści - a to wszystko dla ludzi takich jak ja, co świata nie widzieli i patrzyli w telewizor z opadniętą szczęką. Podczas stanu wojennego dalej robił programy, mimo tego, że jego partnerka p. Dzikowska była zwolenniczką opozycji, potem upadek komuny, dalsze sezony programu, choroba, śmierć, zapomnienie, garstka ludzi na pogrzebie.
I wtedy autor wraca do okresu 1944 - 74 - gdzie opisuje jak Halik pojawił się we Francji, potem wyemigrował do Argentyny, robił karierę w telewizji. Tę część momentami przewijałem, nie wczytywałem się w szczegóły, bo już miałem dosyć tego pana, chciałem tylko jeszcze pobieżnie zapoznać się z nim i sprawdzić, czy rzeczywiście tyle osiągnął podróżniczo i rzeczywiście robił wywiad z Castro. Okazało się, że na tym etapie wciągnąłem się, autor książki podstępnie wciągnął mnie w historię życia podróżnika. Okres lat 70tych, przeprowadzka do Polski, rozstanie z żoną, współpraca z bezpieką, lużne relacje z synem - to wszystko się czyta z zapartym tchem.
Potem książka staje się już w ogóle epicka, prawdziwy reportaż - śledzenie młodości Mieczysława, historii rodzinnych, młodości, okresu szkoły podstawowej i przedwojennej, przechodzi to płynnie w okres II wojny światowej i odnalezienie dokumentów, które rozplątują zagadki w jakim wojsku służył p. Halik, Luftwaffe czy RAF, w jakiej partyzantce walczył i z jakiej armii zdezerterował.
Jestem szczerze wdzięczny autorowi za wykonaną pracę, napisaną książkę. Jest to absolutny hit w kategorii biografii, przeczytałem tonę tego typu książek a tu jestem zachwycony. Kłaniam się, daję pełne 5/5
Ps. a to że pani Elżbieta Dzikowska współpracowała tak otwarcie z panem Wlekłym to jest ogromne wydarzenie i zasługuje na wielki szacunek.