Cień burzowych chmur to pierwszy tom pięcioczęściowej sagi Spacer Aleją Róż, traktującej o losach rodziny Szymczaków. To epicka opowieść mocno osadzona na płaszczyźnie społeczno-obyczajowej. Fikcja literacka przeplata się z autentycznymi zdarzeniami, a postaci wykreowane przez pisarkę ocierają się o osoby, które dzisiaj spoglądają na nas z kart książek historycznych. Autorka poczytnych powieści w brawurowy sposób serwuje osadzoną w realiach wczesnego PRL-u historię rodzinną ze zbrodnią i zemstą w tle.
Jest rok 1949. W małopolskiej wsi Pawlice zamieszkują zamożni gospodarze, którzy od dawna byli solą w oku najpierw okolicznego ziemiaństwa – Pawłowskich, a po II wojnie światowej przedstawicieli nowej władzy. Pomiędzy głową rodziny, Bronisławem, a Bartłomiejem Marczykiem, bratem wysoko postawionego funkcjonariusza UB, dochodzi do konfliktu. Marczyk poprzysięga zemstę. Na skutek reformy rolnej Szymczakowie tracą gospodarstwo będące owocem pracy kilku pokoleń. We wsi zostaje utworzona spółdzielnia rolnicza, której zarząd obejmuje Bartek. Mężczyzna zaprowadza własne porządki, uprzykrzając życie ograbionej z majątku rodzinie. Z braku perspektyw Bronek postanawia szukać szczęścia w świecie. Porzuca dotychczasowe życie rolnika i podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Po pewnym czasie dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed nienawiścią Marczyka.
Z wykształcenia ekonomistka, z zamiłowania pisze powieści dla kobiet. Jej marzeniem jest pisanie takich książek, które sama czytałaby z przyjemnością. W wolnych chwilach pomiędzy pracą zawodową a pisaniem lubi aktywny wypoczynek, czyli długie spacery z rodziną oraz bieganie.
„Cień burzowych chmur” to poruszająca, wielowątkowa powieść historyczno-obyczajowa autorstwa Edyty Świętek, otwierająca sagę „Spacer Aleją Róż”. Autorka, znana z umiejętności łączenia losów jednostek z wielką historią, tym razem zabiera czytelnika w dramatyczny okres tuż po zakończeniu II wojny światowej. To czas, który formalnie przyniósł pokój, lecz w rzeczywistości stał się początkiem nowych lęków, strat i niesprawiedliwości. Powieść ukazuje, jak brutalnie rodzący się system komunistyczny ingerował w życie zwykłych ludzi, niszcząc ich dorobek, więzi rodzinne i poczucie bezpieczeństwa.
Akcja rozgrywa się na małopolskiej wsi oraz w powstającej Nowej Hucie – dwóch przestrzeniach symbolizujących zderzenie starego świata z nowym porządkiem. Głównym bohaterem jest Bronek, najstarszy z sześciorga rodzeństwa, który po śmierci ojca na froncie przejmuje odpowiedzialność za rodzinę i gospodarstwo. Przed wojną majątek należał do najbardziej zasobnych w okolicy i był powodem dumy całej rodziny. Niestety, powojenna rzeczywistość szybko burzy ten porządek. Reforma rolna oraz działania bezwzględnego zarządcy spółdzielni, Bartłomieja Marczaka, prowadzą do stopniowej utraty ziemi i dorobku pokoleń. Marczak to postać mroczna, napędzana żądzą władzy, zemsty i osobistych uprzedzeń, a jego obsesyjna nienawiść szczególnie dotyka młodszą siostrę Bronka – Julię. Pozbawiony wszystkiego, Bronek zmuszony jest opuścić rodzinną wieś i szukać pracy przy budowie Nowej Huty, która staje się symbolem nowej, socjalistycznej Polski, ale także miejscem pełnym chaosu, wyzysku i moralnych kompromisów. Wkrótce dołącza do niego Julia, uciekająca przed prześladowaniem Marczaka. Rodzeństwo próbuje rozpocząć nowe życie, jednak przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a dawne krzywdy i konflikty wciąż kładą się cieniem na ich losach.
Edyta Świętek stworzyła sagę rodzinną, która z rozmachem ukazuje nie tylko losy jednej rodziny, ale całego pokolenia Polaków dotkniętych skutkami wojny i narzuconego systemu. Autorka niezwykle sugestywnie oddaje atmosferę strachu, niepewności i bezsilności wobec aparatu władzy. Wieś, która przez pokolenia była ostoją tradycji i stabilizacji, zostaje zdegradowana i podporządkowana ideologii, a Nowa Huta jawi się nie jako ziemia obiecana, lecz jako miejsce trudnych wyborów i walki o godność. Na szczególną uwagę zasługują bohaterowie – pełnokrwiści, niejednoznaczni, targani emocjami. Bronek imponuje odpowiedzialnością i siłą charakteru, Julia porusza wrażliwością i odwagą, a Marczak jest przykładem tego, jak władza potrafi wydobyć z ludzi najgorsze instynkty. Autorka z wyczuciem pokazuje także rolę miłości, solidarności i więzi rodzinnych jako jedynej przeciwwagi dla brutalnej rzeczywistości. Lektura „Cienia burzowych chmur” była dla mnie niezwykle emocjonalnym doświadczeniem. Od pierwszych stron czułam narastające napięcie i bezsilność bohaterów wobec wydarzeń, na które nie mieli żadnego wpływu. Powieść wciągnęła mnie nie tylko fabułą, ale przede wszystkim autentycznością emocji – stratą, gniewem, nadzieją i determinacją, by mimo wszystko przetrwać.
Szczególnie poruszyło mnie to, jak autorka ukazała rozpad świata wartości, który jeszcze chwilę wcześniej wydawał się trwały i niezmienny. Książka skłania do refleksji nad ceną, jaką płacą zwykli ludzie za decyzje podejmowane „na górze”, oraz nad tym, jak cienka jest granica między ofiarą a katem w czasach chaosu. Uważam „Cień burzowych chmur” za bardzo mocny i udany początek sagi – to powieść, która zostaje w pamięci na długo i sprawia, że z niecierpliwością sięga się po kolejny tom. To historia trudna, ale potrzebna, pokazująca, że nawet w najciemniejszych czasach można próbować ocalić człowieczeństwo.
Zawsze z dystansem podchodzę do okresu PRLu w książkach, nie potrafiąc się do niego przekonać. Po lekturze tej książki potwierdza się, że dobra książka potrafi zainteresować wszystkim. Ta lektura wciągnęła mnie w świat bohaterów, którym kibicowałam. Nie mogę doczekać się, aż sięgnę po kontynuację.
Nie raz wspominałam, że wspaniałe jest to, że wydawnictwa, postanawiając wznowić swoje książki, zmieniając np. okładkę, która będzie np. pasowała do dzisiejszego czytelnika. Dzisiejsza recenzja dotyczy właśnie takiej książki, a mowa o „Cień burzowych chmur” tom 1 autorstwa Edyty Świętek. Powrót do tej serii to coś wspaniałego i jak najbardziej aktualnego. To książka, która na pierwszy rzut oka wygląda jak spokojna powieść historyczna, a po kilku stronach okazuje się historią, od której trudno będzie się tobie oderwać. Autorka zabiera nas czytelników do powojennej Polski, czyli do czasów, kiedy wojna niby się skończyła, ale życie absolutnie nie miało zamiaru stać się łatwiejsze. Wręcz przeciwnie. Jeśli ktoś myśli, że najtrudniejsze było przetrwać okupację, to ta książka szybko wyprowadza go z błędu. Akcja rozgrywa się na wsi w Małopolsce, gdzie ludzie próbują wrócić do normalności, choć nikt do końca nie wie, czym ta normalność właściwie jest. Ziemia jest ta sama, domy stoją w tych samych miejscach, ale wszystko inne ulega zmianie. Pojawia się nowa władza, nowe porządki i nowe zasady, które niekoniecznie mają coś wspólnego ze zdrowym rozsądkiem. W tym świecie poznajemy Bronka, najstarszego z rodzeństwa, który po śmierci ojca musi z dnia na dzień dorosnąć szybciej, niż by chciał. To bohater, który nie wygłasza wielkich przemówień, nie rzuca się w wir rewolucji, tylko po prostu próbuje utrzymać rodzinę przy życiu i nie zwariować przy okazji. Bronek jest postacią bardzo prawdziwą, z którą śmiało można się utożsamić, nie jest idealny, czasem się waha, czasem podejmuje decyzje, które budzą frustrację, ale właśnie, dzięki temu łatwo go polubić. To jeden z tych bohaterów, którym kibicuje się odruchowo, bo ma się poczucie, że los nie gra z nim fair. Obok niego ważną rolę odgrywa jego siostra Julia, która również musi odnaleźć się w świecie pełnym ograniczeń, nakazów i oczekiwań. Ich relacja jest jednym z najmocniejszych punktów powieści. Jest w niej troska, napięcie, zmęczenie codziennością, i to specyficzne rodzinne przywiązanie, które sprawia, że można się pokłócić, ale nie można się od siebie odwrócić. Autorka świetnie pokazuje, jak wielka historia wchodzi ludziom z butami do życia. Reforma rolna, nowe układy społeczne i strach przed władzą nie są tu suchymi faktami z podręcznika. To realne problemy, które decydują o tym, czy ktoś zachowa swój dom, swoją ziemię i poczucie godności. Jednocześnie Świętek nie przytłacza czytelnika datami ani politycznymi wywodami. Wszystko jest podane przez codzienne sytuacje, rozmowy i decyzje, które często nie mają dobrego rozwiązania. „Cień burzowych chmur” czytało mi się z dużym zaangażowaniem, a nie z poczuciem obowiązku co sprawia, że odkładając ją ciągle siedzi w głowie i chcesz zrobić wszystko, żeby tylko wrócić do niej i sprawdzić, dowiedzieć się, co będzie dalej. Kolejnym dużym plusem powieści jest także klimat. Opisy wsi, codziennej pracy, relacji międzyludzkich i powojennej rzeczywistości są na tyle sugestywne, że łatwo wyobrazić sobie ten świat. Będziecie czuć zmęczenie bohaterów, ich niepewność i strach, ale także nadzieję, która uparcie nie chce zniknąć. To właśnie ta nadzieja sprawia, że mimo tytułowych burzowych chmur historia nie jest przygnębiająca, tylko bardzo ludzka. „Cień burzowych chmur” to książka dla tych, którzy lubią powieści z duszą. Dla czytelników ceniących historie rodzinne, realistyczne postacie i tło historyczne, które nie dominuje fabuły, ale ją wzmacnia. To także świetna propozycja dla osób, które lubią sagi i chcą rozpocząć serię, przy której można spędzić więcej czasu i naprawdę przywiązać się do bohaterów. Z czystym sumieniem mogę tę książkę polecić. Nie krzyczy, nie epatuje dramatem na siłę, ale opowiada historię tak, jakby ktoś usiadł obok i zaczął mówić o losach ludzi, których naprawdę znał.
Edyta Świętek trafiła tą książką na odpowiedni moment w moim życiu. Chciałam wówczas czegoś wciągającego, owianego nutką tajemnicy, opowiadającego o losach dużej rodziny i jednocześnie dziejącego się na przestrzeni kilkunastu lat. Pierwszy tom serii "Spacer Aleją Róż" posiada wszystkie te elementy.
Uwielbiam to, w jaki sposób autorka osadziła toczącą się akcję w przestrzeni Nowej Huty. W "Cieniu burzowych chmur" opisane są nie tylko losy rodziny Szymczaków, ale również przemiany i absurdy mające miejsce w powojennej Polsce a szczególnie w nowej dzielnicy Krakowa.
Cała historia rozpoczyna się dość brutalnie i zagadkowo. Widzimy okrutne wymierzenie sprawiedliwości na własną rękę. Nie znamy nazwisk, nie wiemy kto kogo tak potraktował i dlaczego. W dalszej części książki obserwujemy przede wszystkim życie na wsi i relacje międzyludzkie. Tekst czyta się szybko i przyjemnie. Jesteśmy ciekawi losów poszczególnych bohaterów. Śledzimy z zapałem ich losy. Z wytęsknieniem czekamy na drugą część...
“Cień burzowych chmur” to pierwszy tom sagi Spacer Aleją Róż, opowiadającej o losach rodziny Szymczaków w powojennej Polsce. Po śmierci ojca to na najstarszego syna, Bronisława, spada rola głowy rodziny i obowiązek zatroszczenia się o chorą matkę i młodsze rodzeństwo. Chociaż zakończona zaledwie 4 lata wcześniej wojna nie nadwerężyła ich majątku i do tej pory byli najzamożniejszą rodziną w okolicy, nowy ustrój odciska na nich swoje piętno, pozbawiając ich ziemi i zmuszając Bronka do wyjazdu za pracą. Młody Szymczak zatrudnia się przy budowie Nowej Huty - największej dzielnicy Krakowa, gdzie wkrótce dołącza do niego jedna z sióstr. Swoją niedolę rodzina zawdzięcza nie tylko zmianom politycznym, ale i Bartłomiejowi Marczykowi - mężczyźnie z ich rodzinnej wsi, który za wszelką cenę chce zemścić się na Szymczakach i pozbawić ich wszystkiego, co dla nich ważne. Losy fikcyjnej rodziny przeplatają się z autentycznymi wydarzeniami historycznymi, ukazując brutalną rzeczywistość wczesnego PRL-u.
Muszę przyznać, że w szkole nigdy nie lubiłam lekcji historii - nudnych podręczników, monotonnych wykładów, bezmyślnego wkuwania dat, tylko po to, żeby za chwilę je zapomnieć. Zdecydowanie łatwiej jest mi przyswoić i zapamiętać na dłużej historyczne fakty za pośrednictwem ciekawych powieści, łączących w sobie literacką fikcję z prawdziwymi wydarzeniami. Dzięki wstępowi, przybliżającemu historię powstania Nowej Huty oraz dzięki historii Szymczaków, mogłam nauczyć się wiele o polskiej powojennej rzeczywistości, ani przez chwilę się przy tym nie nudząc.
Chociaż “Cień burzowych chmur” czyta się bardzo dobrze i szybko, to nie jest to bynajmniej lekka powieść, służąca beztroskiej rozrywce, ale historia oparta na ludzkich dramatach, ciężkiej walce o przetrwanie i przestępstwach, popełnianych w majestacie prawa, zgodnie z obowiązującym ustrojem socjalistycznym. Na przykładzie fikcyjnej rodziny autorka pokazała, z czym musieli mierzyć się ludzie w tamtym okresie, jak państwo okradało obywateli, w zamian oferując tylko puste obietnice świetlanej przyszłości i równości społecznej, podczas gdy dobrze żyło się tylko tym na wysokich stanowiskach. Bronek dotkliwie odczuł tę niesprawiedliwość, gdy odebrano mu ziemię, a razem z nią nie tylko możliwość utrzymania rodziny, ale i część tożsamości.
Mimo że nikogo z Szymczaków los nie rozpieszczał, to najbardziej tragiczną postacią wydaje mi się właśnie Bronek - pozbawiony ojcowizny, zmuszony do opuszczenia rodziny, obciążony odpowiedzialnością za siostry i braci, dotknięty nieszczęśliwą miłością, bezsilny wobec wszystkich przeciwności losu. Nie mogę powiedzieć, żebym polubiła tę postać - Bronek wielokrotnie irytował mnie swoją impulsywnością, złymi wyborami życiowymi czy hipokryzją w stosunkach damsko-męskich, ale jednak nie potrafiłam nie współczuć zarówno jemu, jak i całej jego rodzinie. Jego siostry: Julia, Dorota i Krystyna, wszystkie zostały skrzywdzone w podobny, choć jednak odrębny sposób, przy czym dwie pierwsze zaimponowały mi swoją siłą, a do trzeciej póki co czuję tylko niechęć. Być może zmieni się to po lekturze kolejnych tomów serii. Muszę jednak przyznać, że postacie są bardzo dobrze skonstruowane, wyraziste, zdolne wywołać w czytelniku wiele skrajnych emocji.
Niestety powieść nie jest pozbawiona pewnej dozy wulgarności, czego zapewne nie dało się uniknąć, chcąc wiarygodnie przedstawić środowisko chłopskie i robotnicze. Chociaż zazwyczaj stronię od takich lektur, to jednak w tym przypadku muszę uznać konieczność zastosowania pewnych środków, a dosadny język i brutalność opisywanych wydarzeń nie powstrzymają mnie od sięgnięcia po kolejne części sagi. “Cień burzowych chmur” to książka autentyczna, emocjonująca i choć przy tym także przygnębiająca, to jednak warto się z nią zapoznać, zwłaszcza, jeśli interesuje was powojenna historia naszego kraju.
Ta książka "kupiła" mnie dwa razy. Po pierwsze, jestem absolutną fanką wielowątkowych sag rodzinnych. Tych mających parę tomów, dziejących się na przestrzeni wielu, wielu lat - kocham, kocham, kocham. Po drugie, akcja serii znajduje swoje miejsce w mojej ukochanej Nowej Hucie. Powiedzcie sami - jak mogłabym się nie skusić!?
Pierwszy tom dziejów rodziny Szymczaków dzieje się na przełomie lat 40. i 50. Kończymy lekturę w wigilijny wieczór roku 1951. Rodzina składa się z Matki, nieślubnej córy Pana, należącego do przedwojennej arystokracji, Bronka i jego bliźniaczek siostry Doroty, wojskowego Leszka, trzpiotliwych Krysi i Julki oraz nastoletniego Andrzeja. Każda z tych postaci jest inna i ma różne priorytety oraz czego innego oczekuje od życia. Początkowo rodzina - mimo pokłosia po wojennej zawierusze - ma się całkiem dobrze. Są największymi gospodarzami we wsi, ich plony rokrocznie są bogate, a dzięki dostępie do czarnego rynku, gdzie można skupować rzeczy z paczek z USA, cała familia nosi się trochę "po pańsku". Wszystko to jednak drastycznie się zmienia, gdy PRL zaczyna łypać na własność prywatną i następuje kolektywizacja. Szymczakowie tracą dosłownie wszystko, bo poza ziemią i pieniędzmi skrupulatnie pozbywa się ich również godności - nie tej "pańskiej", a tej zwyczajnie ludzkiej. Chcąc pomóc rodzinie Bronek decyduje się wyjechać w okolice Krakowa, gdzie właśnie powstaje nowe, nowoczesne, komunistyczne miasto - Nowa Huta.
Tyle jeżeli chodzi o fabułę. Autorka jest rodowitą Nowohucianką i widać, że naprawdę zależało jej na tym, aby szerszemu gremium czytelników przedstawić początki Nowej Huty, z jej blaskami, ale i cieniami. Liczne przypisy stanowią odnośniki dla tych, którzy chcieliby jeszcze lepiej zgłebić historię, którą autorka uczyniła jako podstawę dla swojej historii.
Jako mieszkance Nowej Huty fenomenalnie czytało mi się o budynkach i ulicach, które doskonale znam. Wiem, że w kolejnych tomach będzie tego jeszcze więcej i wierzcie mi, już zacieram ręce!
Niestety. Książka ma trochę wad. Autorka świetnie dobrała sobie tło historyczne, doskonale ulokowała perypetie bohaterów jeżeli chodzi o czas i o miejsce. Ale. Na rodzinę Szymczaków spadają dosłownie wszystkie tragedie świata. Pomyślcie teraz o jakiejś. Jakiejkolwiek. Jest około 80% szans, że to, o czym pomyśleliście stało się udziałem Szymczaków. Przez fakt, że naszych bohaterów ciągle spotyka coś strasznego i dramatycznego w pewnym momencie przestajemy się już nad nimi litować i im wpsółczuć bowiem tutaj problem goni problem, zgryzota zgryzotę, tragedia tragedię. Bardzo szybko zatem staje się to takim "a, znowu".
Autorce zależało na zawarciu jakiegoś wątku romantycznego w tej powieści, ale - jak na złość - on też wyszedł kulawo. Bo ta miłostka wyskakuje jak przysłowiowy Filip z konopi, nic z niej tak na dobrą sprawę nie wynika, w ogóle nie jest autentyczna, a mimo to bohater, której ona dotyczy roztkliwia się nad nią niesamowicie (a to wszystko okraszone tym zalewem tragedii spadających na całą rodzinę, nie zapominajcie!).
Co do samych bohaterów, to też autorka nie popisała się przesadnie. W zasadzie nie poznajemy ich bliżej i ciężko wzbudzić w sobie sympatię do któregokolwiek z nich. Są "płascy", nie wyczuwa się w nich ludzi z krwi i kości. Autorka mocno uwypukliła niektóre cechy i przez to postacie, które spotykamy w książce są nienaturalni i "jedynowymiarowi". Szkoda.
Ja na pewno sięgnę po kolejne tomy - bo HUTA! - ale nie wydaje mi się, żeby dla kogoś nie zainteresowanego tym miejscem książka przedstawiła jakąkolwiek większą wartość. A ogromna szkoda!
"Cień burzowych chmur" jest pierwszym tomem sagi Spacer Aleją Róż. Jest to wznowienie cyklu, w którym znajdziemy nie tylko tło historyczne z realnymi postaciami, ale również anegdoty i opowieści o mrocznych czasach peerelowskiej rzeczywistości.
Edyta Świętek osadziła akcję powieści w realiach powojennej Polski. Obserwujemy, jak w trudach wzrasta robotnicza dzielnica Krakowa, Nowa Huta. Przez lata narosło wiele stereotypów. Autorka ukazuje jej zupełnie inne oblicze, mroczniejsze, ale i intrygujące.
Bohaterowie zostali obdarzeni barwnymi portretami psychologicznymi, których losy śledzimy z zapartym tchem. Poznajemy rodzinę Szymczaków. Bronek - najstarszy z szóstki rodzeństwa z dumą pracuje w rodzinnym gospodarstwie. Po śmierci ojca na froncie to on stał się niejako głową rodziny. Niestety w wyniku nastania nowej władzy i reformy rolnej, bezwzględny zarządca spółdzielni Bartłomiej Marczak oraz osobiste konflikty sprawiają, że Bronek traci dorobek pokoleń. Zmuszony do ucieczki z rodzinnej wsi podejmuje pracę przy budowie Nowej Huty. Wkrótce dołącza do niego młodsza siostra Julia, uciekająca przed obsesyjną nienawiścią Marczaka.
Autorka niezwykle interesująco przedstawia obraz życia w cieniu wczesnego PRL-u. To świat smutny, szary, pełen intryg i zawiści. Wybory, przed jakimi stają bohaterowie, niosą ciężar konsekwencji. Muszą zmierzyć się z cierpieniem, rozczarowaniem, upadkami. Wzloty i chwile radości zdarzają się znacznie rzadziej. Moją szczególną sympatię zaskarbiła sobie Julia. To dziewczyna pełna optymizmu, z nadzieją patrząca w przyszłość. Każde z szóstki rodzeństwa jest inne, mają swoje marzenia, jak i problemy. Najbardziej chwyciło mnie za serce to, że postaci starali się trzymać razem, wspierać się, nie poddawać szarej rzeczywistości. Wszak w rodzinie siła! I jeszcze dodatkowo ten rozczulający sposób zwracania się do siebie bohaterów: Juliś, Broniś, matula...
Ciekawie wypadła także kwestia wolności Cyganów. Jest też miejsce na troski i uroki macierzyństwa, poczucie bezpieczeństwa, romantyczne uniesienia, aspekty polityczne, w tym działania władzy ludowej, reforma walutowa czy propaganda.
Uwagę zwraca język książki. Jest lekki, swobodny, z elementami krakowskiej gwary. Tam, gdzie trzeba, jest dosadny, wulgarny wręcz, ale uważam, że inaczej nie dałoby się wiarygodnie oddać realizmu opisywanych wydarzeń czy tego, co myślą i czują postaci.
Dodatkowym atutem jest zamieszczone we wstępie książki drzewo genealogiczne, które ułatwia odnalezienie się w wielopokoleniowej rodzinie Szymczaków, Pawłowskiej oraz Kurbieli.
"Cień burzowych chmur" to pełna emocji, poruszająca powieść o poszukiwaniu miłości, sile rodziny, tęsknocie za bliskimi i rodzinnych stronach, zemście, intrygach, kłamstwach, tajemnicach z przeszłości i walce o przetrwanie. Czy bohaterom uda się przezwyciężyć bezsilność i ludzką podłość? Świetnie rozpoczęta saga!
„Cień burzowych chmur” to wspaniała saga rodzinna, której akcja dzieje się w powojennych realiach. Autorka znając bardzo dobrze Nową Hutę w Krakowie, cudownie oddała jej mroczny klimat jaki panował tuż po wojnie. Oprócz opisu tego jak powstawał Kombinat, jak niebezpiecznie bywało w tej dzielnicy Krakowa, autorka wspaniale opisuje również życie prostych chłopów, którym dobrze się wiodło i z dnia na dzień zostali zmuszeni do pracy w mieście w budowie nowych budynków. Bronkowi życie w mieście bardzo nie odpowiadało. Tęsknił za polem i rodziną. Nie mógł przyzwyczaić się do jedzenia, które smakowało jak papier i samego zapachu miasta. Ciekawą postacią jest również Juka, młodsza siostra Bronka, która szybko dołączyła do brata. Jest to zadziorna, buntownicza młoda kobieta, która chciała czegoś więcej od życia niż pracy na polu. Czy udało się jej zrealizować swoje marzenia? Czy z innych powodów wyjechała do Krakowa. Pani Edyta super również oddała klimat tamtych lat poprzez język. W pełni pokazała jak mówiono na wsi, a jak w mieście i jak chłopi próbowali pokazać, że nie są takimi wieśniakami. Bo chociaż już są to lata 50 XX to i tak nadal panowało przekonanie o popełnieniu mezaliansu. Książka posiada niecałe 300 stron, napisana jest lekkim stylem i czas z nią spędzony uważam, za bardzo miło spędzony czas. Polecam!
🥀,,Zawsze jest jakieś jutro, na które warto czekać."
🥀Rok 1949. Druga wojna światowa dobiegła końca, jednak związane z nią bolesne wspomnienia wciąż nawiedzają Polaków. We wsi Pawlice mieszka rodzina Szymczaków. To doświadczeni przez los ludzie wyróżniające się pracowitością. Głową rodziny jest Bronisław. Poznajemy również jego rodzeństwo: Dorotę, Krystynę, Leszka, Julię i Andrzeja. W wyniku wprowadzanych się zmian związanych z kiełkującym PRL-em Szymczakowie tracą całe swoje gospodarstwo. Nowym zarządcą powołanej spółdzielni rolniczej zostaje Bartłomiej Marczyk, który w każdy możliwy sposób stara się utrudnić życie Szymczakom. Bronisław decyduje się na opuszczenie ojcowizny i podjęcie pracy w Nowej Hucie. To początek zmian w rodzinie Szymczaków.
🥀„Cień burzowych chmur” to pierwszy tom sagi autorstwa Edyty Świętek „Spacer Aleją Róż”. Książka łączy ze sobą fakty historyczne i fikcję literacką. Przeraża realizmem życia w powojennej Polsce. Autorka stosuje bardzo plastyczny język, który pozwala w wyobraźni przenieść się do małopolskiej wsi. Akcja powieści jest przemyślana i nieszablonowa. Warto zwrócić również uwagę na dialogi, które zostały poprowadzone w taki sposób, że jeszcze intensywniej odczuwamy klimat minionych czasów. W książce poruszono temat okropnego traktowania kobiet w trakcie wojny oraz po jej zakończeniu. Najgorsze było to, że sprawcy nie ponieśli absolutnie żadnej odpowiedzialności.
🥀Sama historia rodziny Szymczaków jest interesująca i angażująca. Każde z szóstki rodzeństwa jest zupełnie inne. Mają własne marzenia, problemy i zmartwienia. Bardzo chciałabym dowiedzieć się więcej o Dorocie i liczę, że będę ją mogła lepiej ją poznać w kolejnych tomach po które na pewno sięgnę.
Pierwszy tom sagi rodzinnej utrzymanej w dobrym ,,klasycznym" stylu, gdzie brak jest słodkiego lukru. Tu liczy się twarda rzeczywistość oraz brutatalna historia, które nie mają litości nad Szymczakami, ktòrzy muszą zmagać się z coraz większymi trudnościami.