"Kacper Ryx", pierwsza część z czterotomowego cyklu przygód rezolutnego żaka Krakowskiej Akademii, to debiutancka powieść dla dorosłych Mariusza Wollnego i owoc jego studiów nad dziejami ulubionego miasta.
"Zdarzyło się to wcale nie tak bardzo dawno dawno temu, gdy tętniący życiem Kraków był jednym z centrów ówczesnego świata; alchemicy szukali tu magicznej formuły przemieniającej każdą materię w złoto, a wpływowi mieszczanie i potężni magnaci skupieni wokół królewskiego dworu umiejętność taką posiedli w praktyce. Sukiennice były największym centrum handlowym, w budach okalających Kościół Mariacki rezydował król żebraków, a spacer po zmroku z zaułka Niewiernego Tomasza do szpitala Duchaków przy Szpitalnej mógł skończyć się w kostnicy. Młody poeta Mikołaj Sęp-Szarzyński na królewskim dworze uścisnął dłoń mistrza Jana Kochanowskiego, a Kacper Ryx został królewskim inwestygatorem... Upiornej nocy z 7 na 8 stycznia 1569 roku na zamku w Warszawie rozegrały się dramatyczne i na długo owiane aurą tajemnicy wydarzenia, które zmieniły bieg historii Polski. Ostatni z Jagiellonów spojrzał w zwierciadło, w którym za sprawą bezczelnej "czarnoksięskiej" sztuczki zobaczył coś, co pozwoliło grupie przebiegłych intrygantów zawładnąć jego schorowaną wyobraźnią... Dziewiętnaście lat wcześniej, 6 stycznia 1550 roku, pod furtę klasztoru Duchaków w Krakowie ktoś podrzucił niemowlę płci męskiej, któremu dla uczczenia święta Trzech Króli nadano imię: Kacper Ryx. Był to dzień w którym Boża Opatrzność wydała nieodwołalny wyrok na wszelkiej maści aferzystów, złodziei, bandytów i niegodziwców."
Ślązak od ponad ćwierćwiecza zadomowiony w Krakowie, niezmiennie od lat zakochany w górach, żonie i dwóch dorosłych już córkach. Autor powieści, książek popularnonaukowych i zwariowanych historii dla dzieci (m.in. Kazimierz Wielki, Krew Inków, Tropem smoka, Bardzo bzdurne bajdurki). Z wykształcenia jest etnografem, z zamiłowania historykiem i amerykanistą. O swoich fascynacjach potrafi snuć porywające opowieści, w sugestywny sposób rekonstruując realia oraz atmosferę epok i światów, które odeszły w mroki historii.
Przepis na Kacpra Ryxa - weź zagadkę kryminalną, osadź akcję w XVI wieku, dorzuć klimat Krakowa i szczyptę postaci historycznych, a wszystko okraś wciągającym sposobem snucia opowieści. Ja jestem kupiona.
"Kacper Ryx" to powieść osadzona w XVI-wiecznym Krakowie. Tytułowy bohater jest żakiem, a oprócz typowego studenckiego życia, rozwiązuje zagadki detektywistyczne. W tym tomie Kacper otrzyma ważne zadanie związane z kradzieżą pieczęci, królewskiej, ale jeśli myślicie, że tylko na tym skupi się cała fabuła to jesteście w błędzie. W międzyczasie zginie niejaka Dorota, więc główny bohater będzie chciał znaleźć zabójcę.
Powiem tak. Autor skradł moje serce Krakowem. Jako osoba, która w tym mieście urodziła się, wychowała i żyje to była jedna z najprzyjemniejszych wycieczek po tym historycznym mieście. Centrum miasta, te zabytki, Dębniki, Podgórze, Kazimierz czy miejscowości okoliczne jak Skawina, Niepołomice to nie są mi miejsca obce i wszędzie tam byłam.
Zdecydowanie dominuje w tej książce narracja pierwszoosobowa, czyli opisuje wydarzenia sam Kacper Ryx. Jednak co jakiś czas zdarza się, że pojawia się narracja trzecioosobowa. Początkowo zastanawiałam się jak autor wybrnie językowo, bo jak wiadomo, ten ewoluuje i to jak mówiono w XVI wieku, niekoniecznie będzie zrozumiałe w obecnych czasach. Autor postanowił częściowo zachować te archaizmy, ale równocześnie dialogi są zdecydowanie uwspółcześnione. Dodatkowo pojawia się cały wachlarz postaci historycznych i to było bardzo przyjemne czytać o prawdziwym miejscu oraz o postaciach, które kiedyś po tym świecie stąpały.
Pora na uwagi. Jakoś nie leży mi to jak zostali przedstawieni główni bohaterowie, ponieważ mają bardzo mały wachlarz cech. Główny bohater nie jest szczególnie rozbudowaną postacią, a jego charakterystyczne cechy można wyliczyć na palcach jednej ręki. Przy pozostałych postaciach jest bardzo podobnie. Czasami odczuwałam, że fabuła za bardzo przeciąga się i znalazłam kilka miejsc, gdzie można spokojnie treść skrócić, a czytelnik równocześnie niewiele przy tym straci.
Zaintrygowana jestem jak ta seria potoczy się dalej oraz czy autor mnie w jakiś sposób zaskoczy. Na pewno wezmę się za kolejną część.
mieszane mam uczucia, z jednej strony przyzwoicie nakreślony obraz miasta, prostytutki, żacy, pijacy, złodzieje, gołębie i inne krakowskie varia i wariactwa a z drugiej strony nuda panie dzieju, nuda, główny bohater jest jakiś taki bezpłciowy (pomimo zapewnień autora, że "chędoży często i ochoczo"), wszystko mu się udaje, normalnie krakowska wersja domino z exiles i diabelnie irytująca rzecz, autor musi mi na każdym kroku wyjaśniać kto jest kim w stylu " a któż to przy moim stole siedzi, toż to pan kochanowski, co za zaszczyt, pan kochanowski polski poeta epoki renesansu, sekretarz królewski, wojski sandomierski w latach 1579–1584, prepozyt poznański w latach 1566–1574" irytujące:) mam wrażenie ze autor ma mnie za debila.
I think the presentation of old Cracow is really good in this book. However, the story begins rather slow and I was wondering dropping the book at the beginning and I'm glad I didn't because after about one hour of listening it started to get more interesting. Kacper Ryx became a royal investigator and he had some adventures. Unfortunately, after some time they started being repetitive. They went somewhere, got attacked or trapped, nearly died but due to incredible skills or luck they survived and so on and on. That happened several times, in real life nobody could survive so many things. Anyway, I'm tempted to check the other parts of the adventures.
DETEKTYW Z INNYCH CZASÓW Chciałabym ocenić tę książkę wyżej, bo wiele rzeczy mi się w niej naprawdę podobało, ale powieści nie da się przecież czytać na wyrywki. Brak czegoś lub nadmiar powoduje, że harmonia całości zostaje zaburzona i końcowe wrażenie pozostaje „takie sobie”.
Podoba mi się pomysł na osadzenie akcji powieści detektywistycznej w czasach Zygmunta Augusta i uczynienie bohaterem studenta medycyny ze zdolnościami do rozwiązywania zagadek, który z czasem zostaje „inwestygatorem” królewskim.
Cieszy mnie wierne oddanie historycznych realiów, oczywiście na miarę powieści łotrzykowskiej, a nie rozprawy naukowej. Można przenieść się w czasie i spotkać historyczne postaci: Jana Kochanowskiego, Mikołaja Sępa-Sarzyńskiego, Jana Twardowskiego czy samego króla Zygmunta.
Podoba mi się lekki styl i język, pełen nienachalnie stosowanych archaizmów. Podejrzewam jednak, że to, co dla mnie jest zaletą, dla młodszych pokoleń będzie wadą; dzisiejszej młodzieży język Kochanowskiego trzeba tłumaczyć na polski obrazkowy (pierwsze wydanie książki ukazało się siedemnaście lat temu, czyli w innej epoce; teraz wreszcie można ją przeczytać się w formie e-booka).
Dziękuję autorowi za szacunek dla czytelnika i pracę, którą włożył w dodanie przypisów. Dzięki temu łacińskie zwroty i trudne słowa nie są czarną magią i miło, że wiemy skąd pochodzą cytaty. Taki, na przykład, Andrzej Sapkowski w „Narrenturm” wrzucił cały słownik wyrazów obcych i nie pokusił się, aby wyjaśnić choć jedno słowo.
Bardzo lubię głównego bohatera – Kacpra Ryxa – dowcipnego i sprytnego młodziaka, który dzięki własnym zdolnościom, ciężkiej pracy i pomocy przyjaciół wychodzi na ludzi. Miło przebywać w jego towarzystwie, w przeciwieństwie do towarzystwa Reynevana - bohatera przywołanego wyżej „Narrenturm”, który jest irytującym nudziarzem i durniem.
To teraz pora ponarzekać. Tło historyczne jest ważne, ale naprawdę nie należy z tym przesadzać. Mariusz Wollny tak bardzo zakochany jest w epoce, którą opisuje, że chciałby nam przekazać wszystko, co wie na ten temat. Stąd pełno jest wodolejstwa, które nie ma żadnego wpływu na fabułę. Autor powinien sobie zapisać kredą w kominie: co za dużo, to niezdrowo, i trzymać się tej wskazówki kurczowo.
Zdecydowanie za dużo jest w książce cytatów z twórczości renesansowych poetów. Dwie czy trzy krótkie fraszki Kochanowskiego, Sępa-Sarzyńskiego czy Reja zupełnie by wystarczyły, ale kilkanaście długaśnych tekstów zniechęca, nie tylko dzisiejszą młodzież, która nie kuma tego języka, ale również mnie, bo chociaż łapię o co chodzi, to zwyczajnie mam tego dość. Chciałam przecież przeczytać powieść przygodową, a nie wybór poezji renesansowej.
Mariusz Wollny nie potrafi także zachować umiaru co do liczby wątków, co powoduje, że dramaturgia leży. Zamiast jednej historii ze zwrotami akcji i podrzucaniem fałszywych tropów, mamy kilka śledztw, które praktycznie się ze sobą nie łączą: poszukiwania złodzieja królewskiej pieczęci, zabójstwo córki karczmarki, zaginięcie córki rzemieślnika, poszukiwania mistrza Twardowskiego i walka z jego prześladowcą. Powieść, która nie ma jednej osi dramaturgicznej jest więc de facto zbiorem opowiadań, co mnie akurat średnio się podoba, bo lubię czytać książki, w których autorzy potrafią przyciągnąć uwagę czytelnika, dawkując napięcie.
Nie polecam więc „Kacpra Ryxa”, ale też nie zniechęcam do przeczytania. Jeżeli nie będą wam przeszkadzać opisane wyżej mankamenty (albo będziecie czytać wybrane fragmenty na szybkich obrotach) ta książka może wam się spodobać. Ja przynajmniej doczytałam ją do końca, w przeciwieństwie do „Narrenturm”. https://www.czytacz.pl/
I was considering to DNF it at one point, but it got better (fortunately). Still, not the most gripping or interesting story, however the descriptions of Poland at this time were quite interesting and, as far as I'm aware, accurate. The cast of characters was also quite interesting, even though the protagonist was a Mary Sue-ish uber-badass. The inclusion of real-life people was also interesting though how many poems by Sęp Szarzyński can one take in one novel?
One more thing, it is not really a novel, more like a collection of short stories mascarading as a novel and some arcs are left dangling. I am considering taking up another volume... just not right away.
Wynudziłam się. Główny bohater - kartonowy. Idealny w każdym calu, wszystko co obmyśli mu wychodzi i jeszcze co chwile powtarza jaki to nie jest skromny 🤦🏻♀️. Tło historyczne ciekawe, ale momentami przypomina encyklopedię, a nie powieść. Po przeczytaniu połowy stwierdziłam, że zainwestowałam za dużo i już doczytam, żeby dowiedzieć się jak historia się skończy.
Quite a nice surprise actually. I have never heard about this book before (first instalment of a four book series) or about the author for that matter, and bought it just because it was on a massive sale for one day in one of the online bookstores. And it turned out to be a quite satisfying read after all.
It is a crime story set in the scenery of a medieval Kingdom of Poland (mostly the capital city of Cracow in the year 1569, to be exact) and we meet the main protagonist shortly before he is granted a title of a Royal Investigator by the king Sigismundus Augustus, which means he sort of invents the new profession of private detective.
The story is decorated with a huge number of real facts, which must be interesting for history maniacs, and a number of historical personalities playing minor roles in the book (famous poets, scholars and politicians mostly), but unlike some other historical fiction I read it is made smartly, without exaggeration. Of course there are some flaws, especially not enough consequence in stylizing a language for a medieval one, but it's probably easier for a reader this way.
The plot is not very complicated, but not too obvious either and we can watch Kacper Ryx, our young investigator, deal with a couple of different cases, thankfully not all of them as successfully as he might wish.
The book was entertaining enough for me to pick up a next instalment of the series.
No niestety, dominujące uczucie po ukończeniu to ulga. A przecież jest tu tyle dobrego materiału, znajomość topografii i realiów epoki, anegdot, języka. Ale co z tego, kiedy autor zapomina, że pisał jednak kryminał, i chce być jednocześnie jeszcze ględzącym panem od historii i nudnawą panią od polskiego, z upodobaniem cytującą przy byle okazji "utwory z epoki". Czasem prowadzi to do kompletnych absurdów, jak w scenie, gdy nad zwłokami przed chwilą zabitego swojego kompana młody Rom objaśnia bohaterowi... tradycyjne romskie sądownictwo wraz z dowodem w postaci przysięgi (ss. 451-452). Zresztą tytułowy bohater chyba ze wszystkiego jest najgorszy: dwadzieścia lat, detektyw, medyk, chirurg, poeta, wykładowca uniwersytecki, przystojniak, wszystkie kobiety chcą z nim iść do łóżka etc. Poziom papierowości pokazuje np. taki opis walki: "Najpierw zastrzeliłem tego, który rzucił się na mnie z tasakiem, potem innego, który mierzył do mnie z piszczela, kolbą pistoletu ugodziłem obszarpańca, który uwiesił się u pyska mojego karego, rapierem przebiłem czwartego, co próbował ugodzić mnie rohatyną" itd. itd. (ss. 359-360). Przemądrzały Rambo 1569; i na koniec zawsze dobrze się wysypia. Daję trzy gwiazdki, ale mam ochotę odjąć jeszcze jedną za zmęczenie i irytację. Dobry redaktor skrócił by to o połowę i namówił autora na pogłębienie postaci. Ale tak - zdecydowanie co za dużo, to niezdrowo.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Reread. I've read both series about Kacper Ryx a few years ago and decided to do it again, because why not ? And... I remember it to be... better. It's not bad at all, just a bit flat. To be honest, maybe I got the good impression from the whole series and it's just the first one.
Kacper Ryx, the Royal Investigator, solves a few mysteries plaguing the nobles and the townsfolk in the XVI century Poland.
I like that it's loaded with interesting information about history and daily life in the Renessaince period, in the city of Cracow in particular. I love all references to literature and legends.
The Kacper Ryx himself... Well, he's certainly a Gary Stu. Normally, I don't care, but it got annoying after a while that he always has an idea how to get out of the predicament and is the extraordinarily lucky all the time.
Ciekawa powieść dla młodzieży z epoki Zygmunta Augusta- powtórka z historii i literatury. Obok inwestygatora królewskiego Kacpera Ryxa, przypominamy sobie wielkich z tej epoki, Kochanowskiego, Reja, Górnickiego i Sępa Sarzyńskiego. Interpretacje lektora Tomasza Sobczaka nie zbyt dobra, zbyt szybka. Trudno było odróżnić glosy bohaterów.
Jako zagorzałej krakowiance (od urodzenia) czyta się wspaniale, ale po prawdzie historia jako taka mnie mało interesuje i po 200 stronach wymiękłam... Bardzo szkoda, że to nie krótsza lektura. O przygodach Kacpra Ryxa chętnie przeczytałabym więcej niż o tle historycznym, a i starodawny język trochę męczy.
Głównemu bohaterowi się wszystko udaje. Wszystkie osoby jemu bliskie też są wybitne (ale nie aż tak jak on), żeby podbić jeszcze bardziej jego zajebistość. Fabuła jest napisana jak pod grę komputerową. Są dokładne opisy broni, którą wybiera, ale nie ma jakiegokolwiek malowania świata. Do tego mamy obrzydliwą niespodziankę na prawie samym końcu książki.
Fajna rozrywka z prawdziwymi historiami rodem ze średniowiecza w tle. Od teraz inaczej będzie zwiedzało się Kraków (zwłaszcza podziemia). Świetny pomysł na umiejscowienie wątków detektywistycznych w tle mając historyczne wydarzenia i postaci. Na pewno sięgnę po kolejne części.
świetny klimat i stylizacja językowa, jednak jak na moje oko zbyt dużo się przewija bardzo znanych osobistości świetne otwarcie i zapoznanie się z bohaterami historii
Mistrz Twardowski wywołuje ducha ukochanej żony króla i owija go sobie wokół palca. W Lublinie ma się odbyć sejm, na którym ważyć się będą losy Polski i Litwy. W Krakowie wrze – jeden z żaków został aresztowany przez władze miasta i na dodatek ktoś ukradł królewską pieczęć. Wszystko to obserwuje Kacper Ryx – wychowanek właścicielki gospody, student medycyny i pierwszy inwestygator królewski. Autor sprawnie wplata fikcję między historyczne wydarzenia i przywołuje do życia stary Kraków – z Sukiennicami zajmowanym przez cechy rzemieślnicze, Kazimierzem zamieszkałym przez Żydów, bractwem kurkowym i żakami, którzy trzymają miasto w szachu. Opisuje nieistniejące budowle, często gęsto, wplata w tekst anegdotki i ciekawostki historyczne, a że tego wszystkiego było mu mało wplątuje w fabułę Kochanowskiego i Sępa Szarzyńskiego, którym każe deklamować wiersze. Całość czyta się jednym tchem ciesząc się z ciekawostek i anegdotek i poznając Kraków na nowo. Historia złożona z kilku wątków nie pozwala się nudzić, a stylizacja dobrze łączy się z klimatem powieści i nie jest za nachalna. Wady: irytujący główny bohater, ale to, rzecz jasna, kwestia gustu i fani na przykład Mordimera Madderdina mogą być nim zachwyceni. Zdecydowanie polecam, nie tylko mieszkańcom Krakowa.
Powieść detektywistyczna osadzona w średniowiecznym Krakowie - pomysł fajny, wykonanie gorsze i pewnie gdyby nie samo miejsce akcji to i ocena byłaby niższa.
Zdecydowanie na plus: + Duża doza informacji o historii Krakowa + Wplątanie głównego bohatera w prawdziwe wydarzenia historyczne
Zdecydowanie na minus: - Kacper Ryx jest niezwykle błyskotliwy, umie walczyć, jest doskonałym strzelcem, studiuje medycynę, gdzie ma posłuch u studentów i sympatię rektora, wychował się na ulicy, więc zna półświatek i tajemnice fachu złodziejskiego, jeździ konno, podrywa kobiety (choć kobieciarzem nie jest), rozkręca interes matuli, ma przyjaciół wśród możnych miasta i kraju... wystarczy? No to jeszcze na dokładkę - w książce autor stosuje narrację pierwszoosobową, więc przy okazji mamy co chwilę szansę usłyszeć jaki to "jestem z natury skromny, ale miło połechtało mnie...". Argh, to jest gorsze niż ulubiony NPC Mistrza Gry :) - Przewidywalne zagadki - niestety, powieść detektywistyczna, a sprawy jakie rozwiązuje Ryx są... proste, lub narracja poprowadzona jest tak, że zdradza za dużo. Nie jest na szczęście tak źle, jeśli potraktuje się to bardziej jak powieść przygodową.