Aniela dorastała w otoczeniu trzech sióstr: bliźniaczki Róży, Milki i Agaty. Zawsze była niepokorna, inna, zadziorna i trudna. Nieustannie walczyła o swoją pozycję w rodzinie. Rodzinie, która jednocześnie daje wsparcie i jest przekleństwem. Rodzinie, z której wyszła z poważną chorobą psychiczną i od której uciekła niemal na drugi koniec świata. Tam w końcu znalazła spokój i miłość, która ją uratowała. Powoli uczucie zburzyło mur, który wokół siebie wybudowała i dało jej nadzieję na szczęście. Dzięki temu po latach mogła powrócić do domu… ale już na innych zasadach. Pełna ciepła historia o tym, jak ważne są więzi rodzinne, i o tym, że wyzwolenie od nich nie zawsze oznacza odrzucenie.
"Nigdy nie jesteś sama"-to najnowsza powieść Renaty Adwent,która swoją premierę ma właśnie dzisiaj - 15 marca 2017 roku.Zaczynając czytać tę pozycję dosłownie nic o niej nie wiedziałam,jednak okładka na tyle mnie oczarowała i przyciągnęła moją uwagę,że po otrzymaniu książki dosłownie od razu musiałam się zabrać za jej czytanie.Już od pierwszych stron czułam,że pokocham tę historię całym sercem.Przyczyniło się do tego uczucie ciepła rodzinnego,które tak bardzo przypomniało mi moją ukochaną serię Małgorzaty Musierowicz-Jeżycjadę. Poznajemy losy pewnej młodej kobiety,która na swej drodze życiowej odnajduje mężczyznę,który odwróci jej życie do góry nogami.Musicie wiedzieć,że to dopiero początek tej fascynującej opowieści,która nabiera tempa i nie skupia się tylko na wątku miłosnym naszych bohaterów dzięki którym dalsze wydarzenia miały rację bytu. Pierwsze skrzypce w tej powieści grają córki Wiktorii oraz Daniela- Agata,Milka oraz bliźniaczki-Róża oraz Aniela.Każda z nich jest zupełnie inna,ale tak naprawdę każdą da się polubić.Z ogromną przyjemnością i radością w sercu obserwowałam perypetie tej zdawałoby się idealnej rodzinki.Pewnego jednak dnia cały ich świat się zmienia... Dziewczynki szybko jednak dorastają i każda z nich szuka swojej ścieżki życiowej.Dom,rodzina,dzieci,przygody,podróże,kariera,nauka..wszystkie oczekują od życia czegoś innego.Nikt jednak nie mógł przewidzieć,że choroba psychiczna zmieni jedną z sióstr na zawsze. Czy można zapomnieć o tym,skąd pochodzimy? Czy miłość może przywrócić nas do normalnego funkcjonowania? Czy da się zapomnieć o przeszłości i dać sobie oraz bliskim szansę na powrót do dawnych,dobrych dni?
Oczekiwałam od tej książki fajnej historii, może jakiejś młodzieżówki, która będzie poruszać poważne tematy. Jednak okazało się, że otrzymałam dość przeciętną obyczajówkę, której nawet nie chiało mi się czytać. Bohaterowie mnie nie zachwycili, a cała historia była po prostu nudna i w ogóle nie mogłam się wciągnąć. Na szczęście w końcu udało mi się ją zmęczyć i doczytać do końca.
"Muszę przyznać, że „Nigdy nie jesteś sama” od początku budziła w mnie mieszane uczucia i nie zmieniło się to nawet po lekturze. Z jednej strony wreszcie trafiłam na historię, której autorka nie zapomniała o warstwie językowej. Chociaż Adwent nie funkcjonalizuje wybranego stylu – dość poetyckiego, trzeba przyznać – i mimo zmiany narratorów nie transformuje wypowiedzi, to na tle innych lektur obyczajowych, z którymi zapoznawałam się w ostatnim czasie, wypada naprawdę ciekawie. Nie jestem przekonana, czy potrafiłabym ocenić to zjawisko w skali „lepiej-gorzej”, ale z pewnością było to doświadczenie odświeżające i z bliżej nieokreślonych przyczyn magnetyczne. Z magnetyzmem wiąże się druga strona ogólnej oceny moich wrażeń. Powieść Adwent jest bowiem, przynajmniej przez pierwsze 100 czy 150 stron, zwyczajnie… nudna i gdyby nie niejasne powody przyciągania stylem, to najpewniej nigdy bym jej nie skończyła. Podobnej dualności wrażeń doświadczyłam również w sferze rozwoju fabularnego oraz ogólnego obrazu kobiet i kobiecości. I znowu:..."