Od A jak Anubis do W jak wilkolactwo. Zanurz sie w swiat opowiesci, w których granica miedzy tym co realne a tym co fikcyjne niebezpiecznie sie zaciera...
W zyciu Roberta Storma nadchodzi wielka zmiana. Gdy na horyzoncie pojawi sie dziewczyna, która ma szanse zostac kobieta jego zycia, Robert pozna smak porazki i narazi sie wplywowym przeciwnikom. A jedynym wyjsciem bedzie ucieczka...
Doktor Skórzewski znów zetknie sie z pytaniami bez odpowiedzi i stanie twarza w twarz z faktami, których nie sposób ogarnac rozumem...
Zas we Wroclawiu pewna pochodzaca z Breslau mumia przysporzy inspektorowi Pawlowi Nowakowi sporo klopotów.
Umosc sie wygodnie w Wilczym Lezu i oczekuj niespodziewanego.
Polish humoristic fantasy and science fiction writer. According to university degree an archeologist.
Debuted in 1996 with short story Hiena, first appearence of Jakub Wędrowycz - an alcoholic, civil exorcist - who later become a character of many short stories gathered in 5 books.
In 2002 he got Janusz A. Zajdel Award for short story Kuzynki (Cousins), extended later into book and sequels. Kuzynki, Księżniczka (Princess) and Dziedziczki portray the adventures of 3 women: an over 1000-years old teenage vampire, a 300-year old alchemist-szlachcianka, and her relative, a former Polish secret agent from CBŚ (Polish 'FBI'). A recurring character in the series alchemist Michał Sędziwój, and the universe is the same as the one of Wędrowycz (who makes appearances from time to time).
Tym razem przeciętnie. Ciekawe pomysły przeplatają się ze średnimi, w kilku przypadkach Pilipiuk miał problem jak zakończyć opowiadanie. Generalnie da się czytać, ale nie jest to najlepszy tom "Światów Pilipiuka".
Wkręcona w eksplorowanie Światów Philipiuka, nie mogłam odpuścić sobie radości z przeżywania kolejnej przygody z europejskim Indiana Jonsem vel Robertem Stormem i moim ulubionym doktorem Pawłem Skórzewskim. Dlatego sięgnęłam po dziewiątą odsłonę Światów pod tytułem Wilcze leże.
Dziewięć opowiadań. Tradycyjnie będę streszczać wszystkich dziewięciu opowiadań zawartych w ósmej osłonie cyklu Światy Pilipiuka, ale pozwolę sobie przytoczyć poniżej ich tytuły.
Odległe krainy, Promienie X, Lalka, List z wysokich gór, Wilcze leże, Cmentarzysko Marzeń, Ci, którzy powinni pozostać, Samobójstwo na Maślicach, Relikwiarz, Szafa. Magia, to magia. Mój ulubieniec Robert Storm był bohaterem aż pięciu z dziewięciu opowiadań (o jednym z nich napiszę poniżej słów kilka), więc nie da się ukryć, ale byłam bardzo ukontentowana tą osłoną Światów.
Dodatkowo swoje trzy (dokładniej to dwa) grosze, do tej dobrej odsłony, dorzucił również doktor Skórzewski. W przeciętnym opowiadaniu Promienie X doktorek bada dzieciaki z jednej wioski i jednocześnie, weryfikuje promieniami podsłyszaną w karczmie historię o wilkołakach. ;) Zaś w niezłym opowiadaniu Ci, którzy powinni pozostać, poznaje chirurga geniusza, który dzieli się z nim i innymi lekarzami nowatorskimi metodami przywracania ludziom sprawności po amputacji dłoni.
Do Roberta Storma jednak wracając, to wśród tej całej piątki dobrych opowiadań z nim w roli głównej, które łączy nowy wątek miłosny, chciałabym wyróżnić opowiadanie pierwsze, pod tytułem Odległe krainy.
Bardzo fajne połączenie tajemnicy sprzed lat (zaginięcie kalekiego chłopca) i magii, która dzięki krwi, potrafi otwierać również te nieoczywiste drzwi.
Reasumując. Wilcze Leże Andrzeja Pilipiuka, to świetny zbiorek opowiadań pełen magii, intrygujących zagadek i nieoczywistych rozwiązań.
Pilipiuk jaki jest każdy widzi, a kto czytał każdy wie. Czasem lepszy, zazwyczaj gorszy, ale nadal można to całkiem sprawnie przeczytać. Czy jest to naiwne? Oczywiście. Czy czasem mamy wrażenie, że autor leczy swoje kompleksy, że osoba z taką wiedza historyczną nie jest jakoś szczególnie doceniana? Zapewne tak. Ale i tak miło czasem wrócić do czasów gimb...no za mnie to jeszcze nie było tej nazwy i wyruszyć ze starymi znajomymi. Tytułowe opowiadanie poza samą końcówką całkiem zgrabne, chociaż autorowi/redaktorowi myli się chyba w jednym miejscu menora z mezuzą, ale później już poprawnie podaje jej nazwę. Polecam także niezobowiązująco "List z wysokich gór", resztę można sobie spokojnie darować, ale jak już ją będziecie trzymać, to właściwie czemu nie?
Bardzo dobry zbiór opowiadań! Pilipiuk w formie! (Złośliwy dopisek recenzenta: autorowi dobrze wyszła na zdrowie zmiana władzy w Polsce. Jego współcześni bohaterowie nagle przestali narzekać na rzeczywistość i wygłaszać opinie o bieżącej sytuacji politycznej! ;-) )
W poprzednich tomach opowiadania o Robercie Stormie i doktorze Służewskim były dość nierówne - niektóre świetne, niektóre mocno przekombinowane. Tym razem dostaliśmy tomik bardzo dobrych opowieści, większość z nich zaskakuje, niektóre zdecydowanie dają do myślenia... Napisane jak zawsze fajnym, soczystym językiem, z dużą dozą czarnego humoru. Polecam zdecydowanie.
Powiedzmy sobie wprost: przeczytałem tę książkę tylko dlatego, że skądś kiedyś wziąłem ją na Kindle. I przyznam, że jako taka zrobiła na mnie całkiem dobre wrażenie.
W „Wilczym Leżu” nie można pokładać zbyt wysokich oczekiwań, choć nie mówię tego w złym tonie. Jest to po prostu zbiór opowiadań o kilku różnych bohaterach. Opowiadania są ze sobą związane w sposób luźny, ich bohaterowie już w zasadzie niekoniecznie.
Pilipiuk w bardzo intrygujący sposób prowadzi czytelnika przez historie o Robercie Stormie, doktorze Skórzewskim i paru innych postaciach. Wszystkie opowiadania są skonstruowane w taki sposób, by do samego końca zostawiać pewne niedopowiedzenia, które może się w końcu wyjaśnią, a może ostatecznie nie.
I nawet ta ambiwalentność jest tu jak najbardziej w porządku, bo przecież niektóre rzeczy zostawione niedopowiedziane są dużo ciekawsze, niż źle poprowadzone wytłumaczenia. Ale Pilipiuk w wyważony sposób zostawia te „niedokończenia” w różnych historiach, więc mamy tu coś, co można by określić pomieszaniem grozy Lovecrafta z antologią sensacji.
Tak naprawdę, mój główny zarzut do „Wilczego Leża” polega na tym, że po wciągnięciu się w każde z opowiadań, szybko dochodziłem do końca. W efekcie pozostawał niedosyt. I w zasadzie tu chciałbym autora pochwalić: w moim mniemaniu, każda z historii mogłaby rozwinąć się do pełnoprawnej powieści, którą bym przeczytał ze smakiem. A tak - apetyt urósł, a jedzenia brakło!
Warto przeczytać również: 1. Sławek Gortych - „Schronisko, które przestało istnieć” - luźna powieść grozy z elementami ciekawostek historycznych jak u Pilipiuka. 2. Stanisław Lem - „Dzienniki Gwiazdowe” - równie wciągające opowiadania, choć w klimacie science fiction. 3. Joseph Conrad - „Amy Foster” - z jakiegoś powodu akurat ta ponura historia mi się skojarzyła z poczynaniami bohaterów Pilipiuka najbardziej. 4. H.P. Lovecraft - „Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści” - zbiór opowiadań grozy, z którymi skojarzyło mi się zwłaszcza pierwsze opowiadanie Pilipiuka w „Wilczym Leżu”
Pilipiuk ma to do siebie, że jego książki mają różny poziom, ale opowiadania to coś, na co zawsze warto czekać. Tu mamy ich aż dziewięć, aczkolwiek względem poprzednika, jest to mocno nierówny zbiorek. Były tu zachwycające historie, jak i zupełnie przegadane, co gorsza z mało ciekawym przypadkiem do rozwikłania.
Bohaterami opowiadań autora z reguły są dwie persony. Szacowny, teraz już podstarzały lekarz Skórzewski oraz młody Storm, który zajmuje się poszukiwaniem reliktów przeszłości, przeżywający przygody niczym Indiana Jones. Od czasu do czasu pojawiają się nowe/stare osoby, jak niejaki inspektor Nowak, którzy wprowadzają jakieś novum do serii.
Przekrój spraw, jakimi zajmują się bohaterowie jest rozległy. Sam Storm zbada sprawę zagadkowego zniknięcia pewnego chłopca, w co ma być wmieszana żydowska kabała. Innym razem wejdzie w posiadanie dziwnej lalki, za którą narazi się agentom wrogiego mocarstwa. Pozna też w końcu fajną dziewoję, w towarzystwie której zbada sprawę istnienia pewnej zaginionej książki sławnego polskiego pisarza, która niby nie powinna istnieć. Trafią też na trop... anielskiego pióra.
Doktor Skórzewski zapozna się z interesującym spojrzeniem na wilkołactwo, a innym razem, w jesieni swojego życia, czeka go spotkanie z ciekawą personą. Nowak zaś zbada sprawę tajemniczego zgonu, w której ofiara została poddana mumifikacji. Tytułowe opowiadanie to wyprawa do przeszłości, do czasów wojennych, kiedy młoda żydówka będzie kryła się w lasach, w towarzystwie chłopca, który ma pewną tajemnicę...
Miałem tu niezły zgryz, bo relacja lubianych i mniej udanych treści była tu mocno wyrównana. Niemniej Pilipuk baja naprawdę sprawnie i nawet te momenty, gdzie akcji jest jak na lekarstwo, czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. I tak naprawdę za jakiś czas z pewnością zapoznam się z następnym tomem.
Lekka wakacyjna lektura. Zbiór opowiadań z 2017 roku. Jak zawsze dobrze się czyta. Spis opowiadań: Odległe krainy - Robert Storm, Praga i zagadka z przeszłości związana z księgą Promienie X - Doktor Skórzewski na Polesiu Lalka - Poszukiwania najpierw tankietki, a potem teczki z KGB w tle List z wysokich gór - o wyprawie w góry i niewysłanym liście Wilcze leże - mroczny czas Zagłady Cmentarzysko Marzeń - poszukiwania rękopisu Makuszyńskiego Ci, którzy powinni pozostać - Doktor Skórzewski u progu śmierci Samobójstwo na Maślicach - dominikanin, chemik i zakochany student Relikwiarz - poszukiwanie pióra anioła Szafa - kilka zdań
Całkiem udany zbiór opowiadań, jak zwykle pełnen tęsknoty i pogoni za okruchami świata, w którym emocje są bardziej intensywne, ludzie są skromni i pełni honoru, a umiejętności i rzemiosło są zawsze w cenie. Są wilkołaki, anioły, jest mumia i żydowski cadyk - a przede wszystkim tajemnice na każdym kroku, wielopoziomowe i niemożliwe do zgłębienia. Z Pilipiukiem czasem i opowieści o żmudnym przeszukiwaniu archiwów mogą być niesamowicie fascynujące.
Zastanawiam się czy nawet nie dać 1 gwiazdki. Rzadko czytam opowiadania no chyba, że chce Odpocząć trochę od dłuższych serii. W tym wypadku nie mam nic pozytywnego do napisania odnośnie tego zbioru. Nic ciekawego. Mam wrażenie, że każda z opowieści miała być w zamyśle normalna powieścią ale autor gdzieś stracił chęci albo doszedł do wniosku, że słaby temat na książkę i byle jak na szybko zamykał opowieść. Nuda, nuda nuda...jak już się zaczęło coś dziać to koniec opowiadania i tak w kółko...
4/5 ⭐️ Podobało mi się. Jest to moja pierwsza lektura od Pilipiuka, ale jestem naprawdę mile zaskoczona. Historie są ciekawe i zaskakujące, co jest przyjemną odmianą po w większości przewidywalnych romansach, które często czytam. Czasami zagadki są śmiesznie niedorzeczne albo niektóre rzeczy wydają się surrealistyczne, ale to jest fajnie. Z tego zbioru najbardziej podobało mi się „Samobójstwo na Maślicach”. „Romeo i Mumia”, piękne. 😂 Polecam i przeczytam więcej książek od tego autora. 🤩🤭
Opowiadania "bezjakubowe" z tomu na tom ciut słabsze, ze słabą lub oczywistą lub trącącą nachalnym smrodkiem dydaktycznym puentą ("List z wysokich gór"). Cóż zatem sprawia, że je czytam? - otóż ciekawostki historyczne, jak choćby ta o dość szczególnym swetrze z włókien jedwabiu pomysłu Jana Szczepanika z "Lalki"...
Jak zawszę zbiór opowiadań Pilipiuka to niesamowita podróż w dziwne krainy, pomieszaną przeszłość i złowieszczą przyszłość. Tytułowe “Wilcze Leże” lśni jako prawdziwa gwiazda spomiędzy powieśći Pilipiuka, i aż chciałam żeby była pełnometrażową książką.
Reszta powieśći to mix - niektóre cudownie mroczne, inne lekko nudnawe, ale każdy znajdzię coś dla siebię.
Opowiadania o Robercie Stormie i doktorze Skórzewskim to jedyna część twórczości Pilipiuka, którą autentycznie lubię. Bywa zabawnie, bywa mrocznie, zawsze jest ciekawe tło historyczne. Oprócz rozrywki na przyzwoitym poziomie - także językowym - można się czegoś dowiedzieć.
Zbiór opowiadań zdecydowanie lepszy od poprzedniego ("Reputacja"), zwłaszcza duży plus za to, w jaki sposób Pilipiuk ugryzł (!) wątek wilkołacki. Trochę mniej komentarzy natury politycznej, za co też plus; Storm za to przechodzi sam siebie w byciu irytującym przemądrzałkiem, co negatywnie wpłynęło na mój odbiór książki. Ogółem, jak zawsze, zastanawiam się, jak człowiek o tak ograniczonym światopoglądzie może mieć takie genialne pomysły.
Wiele bardzo dobrych opowiadań. Aż trudno wybrać ulubione. Chociaż chyba postawiłabym na "Samobójstwo na Maślicach".
Niedawno przeczytałam w internecie o tym, że powstawała książka "Drugie wakacje szatana" i opowiadanie z tego zbiorku jeszcze bardziej zasmuciło mnie, że nie będzie mi nigdy dane tego przeczytać. W tym opowiadaniu jednak strasznie spodobał mi się motyw cmentarzyska marzeń. Aż by się chciało zobaczyć takie własne i podumać nad tym wszystkim!
I chwała za pozbycie się Marty! Tak miałam jej dość, a Magda jest super. Chociaż dobór imion może lekko kiepski, bo takie podobne.
Kocham Roberta, a opowiadanie z tą lalką mnie powaliło na ziemię po prostu! xD