Praga, 10 de agosto de 1942. Hans Krasa, compositor y director de orquesta checo de origen judío, es arrestado por las SS y enviado al campo de concentración de Theresienstadt. Tenía 42 años. Junto a él, son confinados los compositores Gideon Klein, Pavel Haas y Viktor Ullmann, y un buen número de músicos y cantantes. Los mandos nazis, encabezados por Adolf Eichmann, quieren convertir a Theresienstadt en el campo modelo donde mostrar al mundo que a los judíos no sólo no se les extermina sino que se les permite mantener una vida cultural intensa y componer e interpretar música al más alto nivel. Hans Krasa y sus compañeros, que no se engañan sobre el destino que les espera, aceptan el juego diabólico que proponen los nazis con el objetivo de sobrevivir. La música como única forma de evitar el envío al campo de exterminio de Auschwitz y de hermanar a la humanidad condenada. Junto a todos ellos, otro personaje protagoniza esta novela: Elisabeth von Leuenberg, de origen noble y una de las científicas más prominentes de la Alemania nazi. Con todos estos personajes, Xavier Güell ha escrito un fresco grandioso sobre la lucha del arte contra la barbarie, sobre el dolor y la superación, un homenaje bellísimo a la música cuando ésta alcanza el límite de la sensibilidad humana. Una historia de amor profunda y apasionada, como sólo se vive cuando cada día puede ser el último. Una novela que quien la empiece no podrá abandonar.
Xavier Güell (Barcelona 1956) ha dedicat tota la vida a la música. Després d’estudiar als conservatoris de Barcelona i Madrid, als disset anys va debutar com a director d’orquestra amb la Simfònica de Madrid i Montserrat Caballé. Va continuar els estudis a Itàlia, amb Franco Ferrara, a Alemanya, amb Sergiu Celibidache, i als Estats Units, amb Leonard Bernstein. De tornada a Barcelona va fundar Solistes de Catalunya, amb els quals va fer tota l’obra orquestral de Mozart. Durant aquells anys va començar a dirigir l’obra de Mahler, la «Tercera» amb l’Orquestra i Cor de Radiotelevisió Espanyola al Festival de Peralada i la «Novena» amb la Royal Philharmonic de Londres, a l’Auditori de Madrid. I també molt Beethoven, Schumann, Brahms i Wagner… i un Rèquiem de Mozart per la pau a les muntanyes sagrades del Machu Picchu. A la primeria d’aquest segle va crear els cicles Musicadhoy, amb el qual ha produït innombrables estrenes a Espanya dels compositors més grans del nostre temps, i Operadhoy, amb el qual ha coproduït quaranta-cinc noves òperes juntament amb molts dels teatres més importants d’Europa.
Ya sabéis lo que me gusta a mi una buena historia sobre este tema, pero en esta ocasión este libro me ha decepcionado un poco. . Quizá por la historia de amor que hay, si, ya sé que soy muy apática con esto del amor, pero en esta ocasión la historia no viene a cuento, el autor describe unas escenas de sexo que llegan a ser desagradables y repugnantes, y creo que no hay necesidad… . La trama principal no te cuenta la vida de los prisioneros en el campo, en este caso es en Therezy , tendremos un grupo de personas que deciden componer una ópera para intentar mantenerse con vida. . Hay momentos que parece un libro muy técnico con el tema de la música y se me ha hecho algo pesado.
Tras bastante tiempo, he terminado por de leer este libro. Tengo poco qué decir realmente. Es un muy buen libro, que para todo aquel al que le guste la música clásica es indispensable, pues es uno de los puntos fuertes del libro, ya que trata básicamente de un grupo de judíos que se encargan de hacer una ópera en un campo de concentración, e inevitablemente contiene conceptos musicales, lo cual me lleva a no darle 5 puntos, pues considero que quizá este libro está un poco limitado en cuanto a los lectores, ya que no todos entienden sobre algunos conceptos musicales en los que se ahonda. El final era un poco previsible, aunque me ha gustado saber que los personajes fueron personas que realmente existieron, lo cual ha sido una sorpresa para mí.
Mucho amor, mucha música al más alto nivel (demasiada, quizás) y nada nuevo sobre un tema tratado mil veces, el del exterminio judio en los campos de concentración nazis. Se hace pesada tanta descripción bellísima, y la "historia" de amor no se sostiene por mucho que insista el autor. El personaje de Elizabeth tampoco convence, y los detalles del horror soportado por lo judios ya los conocemos de antemano, son una versión más.
Oceniam ją na 2/5 Miała ogrom wad, jako osoba która nie ma nic wspólnego z muzyką nie rozumiałam za dużo i czułam się wręcz temu winna jakby muzyka była najważniejsza na świecie. Gdyby pozbyć się wątku muzyki książka była dosyć ciekawa, wątek romantyczny był okej znośny dosyć. Końcówka była akurat fajna podnosi ocenę zdecydowanie. Nie rozumiem za bardzo wyglądu postaci w tym obozie w mojej wizji wyglądali az za dobrze co gryzie się z moją wiedzą na temat obozów. Jeżeli chcecie przeczytać to polecam ale nie nastawiajcie się na prawdziwy wygląd obozu i na prostotę Bo muzyka przygniecie was niczym słoń.
This book is able to conveys many feelings. Some parts are very intense, and the author convines the magic of the music with the Jewish's feelings during the Nazi repression, in a spectacular way.
Muestra el hedonismo nazi en todo aspecto de la vida. No me gustó que se pierde de la trama principal durante buen rato por explorar un romance que se siente curs; de novela rosa. Le doy cuatro estrellas porque descubrí varios conceptos que desconocía
Una novela que no aporta nada nuevo al ya muy tratado tema del holocausto. Hay quien ha descrito ya sus horrores con mucha mayor fortuna.La historia de amor es muy poco creíble. El trasfondo de la música está tratado, a mí entender, de manera bastante pedante. Bastante prescindible, en suma.
Czeski kompozytor Hans Krasa zostaje aresztowany w Pradze w 1942 przez SS i deportowany do obozu koncentracyjnego Theresienstadt. Prócz niego trafia tam również wielu innych znamienitych żydowskich artystów – muzyków, solistów, reżyserów czy aktorów.
Theresienstadt ma być pokazowym obozem koncentracyjnym. Takim przykładem dla świata świadczącym o dobrej woli nazistów i dobrych zamiarach wobec społeczności żydowskiej – oczywiście w teorii. Dlatego władze pozwalają na stworzenie programu kulturalnego, w którym więźniowie będą mieli okazję wrócić na chwilę do dawnego życia…
REALIA Przykrywka jaką jest Freizeitgestaltung to plan niemal doskonały. Połechtane ego nazistowskich władz ma również dobry wpływ na nastroje panujące wśród więźniów Theresienstadt. Przejmują się rolą i zadaniami jakie otrzymali, wzbijają się na wyżyny kreatywności, mają cel w życiu, który nie opiera się jedynie na przetrwaniu. Nawet głodowe racje żywnościowe, skrajne ubóstwo i urągające wszelkiej godności człowieka warunki nie zgaszą tej iskierki nadziei, która zaczęła się w nich tlić. Niestety na każdym polu spotykają się z upodleniem i
Poza obozowymi realiami poznajemy również to co dzieje się za murami getta. Układy, korupcja, protekcja, tajemnicze badania genetyczne, bestialstwo i moralne wątpliwości są na porządku dziennym.
WALKA O COKOLWIEK Życie w obozie koncentracyjnym to prawdziwa udręka i cierpienie same w sobie. Kiedy jednak w życie ma wejść plan, który pozwoli na swego rodzaju swobodę i oderwanie się choć na chwilę od tragicznego przeznaczenia to wszyscy więźniowie angażują się ze zdwojoną siłą. Sami podkreślają, że kiedy artysta nie może robić tego co jest dla niego całym życiem – umiera. Chwytając się jakiejkolwiek złudnej nadziei pragną dla siebie i swoich bliskich odrobiny raju. Niezłomnie walczą o ideały i przekonania. Odwaga z jaką dążą do wyrażenia siebie w okrutnej obozowej rzeczywistości jest czystym heroizmem. Niemal każde przewinienie i krzywe spojrzenie w Theresienstadt może zostać przypłacone życiem. Sytuacji niemalże głupich i absurdalnych w tym przypadku nie brakuje. W imię idei ‘czystej rasy”, badań genetycznych, chwilowego widzi mi się zginęło mnóstwo niewinnych ludzi.
MUZYKA Nie mogę wyjść z podziwu jak autor przy pomocy niezwykle obrazowych opisów muzyki nadał całej historii lekkości i nieważkości. Muzyka klasyczna najznamienitszych kompozytorów jest również siłą napędową całej historii, katalizatorem wszelkich działań i decyzji bohaterów. To ona łączy ze sobą ludzi z rożnych światów i środowisk, jest przedmiotem dysput o człowieczeństwie i racji bytu, daje nadzieję i złudne niestety wrażenie kontroli. Muzyka tłumaczy i obnaża. Muzyka łagodzi obyczaje…
Przyznam, że rozpływałam się nad muzycznymi dywagacjami bohaterów i ich filozoficznym wymiarem, zachwycającymi opisami emocji i uczuć, które były tak dźwięczne i piękne, że przenosiły mnie do tamtej trudnej rzeczywistości. Nie mogłam się oprzeć i podczas lektury włączałam muzykę Mahlera czy Beethovena. To połączenie było niesamowitym doświadczeniem.
PODSUMOWANIE Lektura „Uwięzionych w raju” wywarła na mnie ogromne wrażenie. To przepiękna literatura o ludzkiej sile, niezłomności i miłości mimo wszystko. Opowieść o ludziach, którzy w beznadziejnych warunkach obozu koncentracyjnego próbują stworzyć coś na kształt normalnego życia. Choć wiedzą jaki czeka ich los, choć nie mają już żadnych złudzeń karmią się odrobiną nadziei i żyją chwilą, która im pozostała. Temat obozów koncentracyjnych to jeden z tych, które nigdy nie będą wyeksploatowane. Xavier Guell urzeka stylem i podejmując się wyzwania napisania powieści o holocauście udowadnia niezwykłą wrażliwość, przenikliwość i zmysł pisarski. Fenomenalnie łączy trudne do połączenia wątki. „Uwięzieni w raju” bardzo mnie poruszyli głównie za sprawą muzyki – prowokatorki dyskusji i wszelkich przemyśleń.
Gorąco polecam lekturę “Uwięzionych w raju”. Ja nie mogłam się oderwać! To jedna z tych historii, która zostanie ze mną na bardzo długo.
Przeczytaj jeśli: cenisz literaturę obozową, która pięknie aczkolwiek wstrząsająco opowiada o realiach panujących w obozach koncentracyjnych.
Powieść „Uwięzieni w raju” w trzech słowach: piękna i wstrząsająca.
Ponownie dzięki CzytamPierwszy.pl mogłam zanurzyć się w lekturze, widziałam, dostępnych jeszcze jest 5sztuk.
Miałam bardzo dużą ochotę żeby przeczytać tę książkę. Może dziwnie to zabrzmi, ale interesuje mnie tematyka holokaustu i drugiej wojny światowej.
Pierwotnie nawet myślałam, że jest to stricte opis prawdziwych wydarzeń, nawet po przeczytaniu opisu nie odniosłam odmiennego wrażenia.
Akcja książki dzieje się dwutorowo; z jednej strony obserwujemy życie w obozie z perspektywy więźnia, z drugiej życie Niemców m. in. w Berlinie.
Więźniów poznajemy, gdy podróżują pociągiem, stłoczeni w bydlęcych wagonach. Bez dostępu do wody, jedzenia, świeżego powietrza czy toalety. Niektórzy nie wytrzymują tej podróży.
Z dnia na dzień podupadają na duchu, a ciężkie warunki sprawiają, że zaczynają doskwierać im choroby. To wtedy część z nich wpada na pomysł by z okazji zbliżającej się wizytacji Czerwonego Krzyża zrobić z Thieresienstadt obóz pokazowy; gdzie artyści mogą się realizować. Nie robią tego bynajmniej by przypodobać się Niemcom, jedynie by wzmocnić morale i dać sobie siły do walki o każdy dzień.
Z drugiej strony poznajemy świat gdzie wojna jest nieodczuwalna. Młodzi Niemcy, zdobywają wykształcenie, pną się po szczeblach kariery i ucztują. Wojna jest, ale gdzieś tam w tle, mówi się o niej, ale nie czuje się zagrożenia- co więcej większość wierzy w niezwyciężoność swego narodu.
Jednak te dwa światy ścierają się, za sprawą uwięzionego w obozie dyrygenta światowej klasy - Hansa Krasy i młodej biolog Elizabeth von Leuenberg. Między tą dwójką wybucha gorące uczucie, co więcej jego spełnienie następuje jeszcze w obozie.
Czy ucieczka z obozu jest możliwa? Ile niektórzy są w stanie poświęcić by osiągnąć cel?
Xavier Guell łączy fikcję i fakty, a jego umiejętności pisarskie sprawiają, że słowa płyną niczym muzyka.
Wykształcenie muzyczne autora nadaje książce specyficzny wydźwięk. Szczegółowa charakterystyka dźwięków, pomimo, że niezrozumiała dla laika wydaje się niezwykle atrakcyjna.
'Flecista Elmer zagrał długie 'a'. Początkowo był pod dźwiękiem, ale później dostroił je tak, by było porfekcyjne.'
Fantazja go nie opuszcza, opisy koncertów, sonat i przedstawień- w sposób tylko taki jak muzyk może opisać dźwięki. Słowa płyną niczym muzyka.
To wszystko jednak skrywa historię o woli walki i przetrwaniu, gdzie piękno toczy nierówną walkę z terrorem.
Muzycy zamknięci w obozie koncentracyjnym tworzą swój własny świat.
Dialogi są poprowadzone w sposób bardzo naturalny, a bohaterowie są bardzo wyraziści.
Hans jest pewny siebie, dla niego wojna i czas w obozie to także czas na rozprawienie się ze swoim życiem. Analizuje i rozkłada na czynniki pierwsze swój życiorys, często żałuje wcześniejszych wyborów. Jest lojalny wobec swoich przyjaciół i pracowity.
Elizabeth wydaje się pewną siebie kobietą, mającą kontrolę nad swoim życiem. Jednak nieudane małżeństwo - wręcz z przypadku, kochanek, z którym nie umie zakończyć związku sprawiają odmienne wrażenie. Pracuje na co dzień w Instytucie i próbuje rozwikłać zagadki kodu genetycznego- by mieć kontrolę nad jakością urodzonych przyszłych obywateli. początkowo dumna ze swojej pracy z końcu, zaczyna wątpić w moralność badań i pozyskiwanych próbek.
Smaczku może dodać postać Josepha Mengele, która jest ukazana w sposób wręcz odstręczający. Sceny seksu z jego udziałem są na granicy sadystycznych praktyk i to jest coś co mi przeszkadza. Specyficzne upodobania i surowość z jaką są opisane jakoś nie korespondują mi z całą historią.
'Elizabeth odrzuciła głowę na bok i zaczęła wymiotować. Mengele uśmiechnął się, odsłaniając dwie górne jedynki, i nie wyszedł z niej, dopóki nie osiągnął orgazmu.'
Mam wrażenie, że w ogóle wszystkie sceny seksu są napisane na prędce i słabo przemyślane.
Porównując np. Tatuażystę z Auschwitz, gdzie jest mocno rozbudowany wątek miłosny, i całość dobrze współgra ze sobą, tutaj widać znaczny dysonans i niedopasowanie.
„Uwięzieni w raju” to powieść osadzona w obozie koncentracyjnym Thieresenstad. Obozie, który był przeznaczony dla elity kulturalnej, artystycznej i politycznej Żydów z Czech i Moraw, ale też Holandii, Danii czy Niemiec. Istniał naprawdę, tak jak niektóre postaci pojawiające się w książce.
"Strach jest synonimem śmierci. Kiedy tylko zaczynasz go odczuwać, śmierć się do ciebie przybliża. Dlatego właśnie należy próbować go zwalczać. Buntować się, przeciwstawiać się mu ze wszystkich sił, choćbyśmy wiedzieli, że ostatecznie i tak przegramy bitwę . Życie to koszmarna gra, a żeby wygrać , należy pokonać strach".
Otto Zucker, architekt, więzień obozu i przewodniczący Rady Starszych chce w obozie rozpocząć projekt „Freizeitgestaltung”, czyli zorganizować czas wolny więźniów – muzyków, kompozytorów, malarzy, aktorów itd. Szalony pomysł? Oczywiście, jednak jak sam Otto mówił:
"Prawdziwy artysta po prostu umiera, gdy zabrania mu się tworzyć".
Samo przekonanie komendanta, Seidla, nie wydaje się trudne. Jeśli zna się słabe strony przeciwnika można nim łatwo sterować, a Seidl to człowiek próżny. Jednak to nie on podejmuje ostateczne decyzje. Zucker wraz z dwoma innymi więźniami – Hansen Krasą i Victorem Ullmanem, światowej sławy kompozytorami, podczas spotkania w gabinecie Seidla przedstawili takie argumenty, że plan nie mógł się nie udać.
Obok historii związanej z kulturalnym życiem obozu, mamy jeszcze drugi wątek – miłosny.
Po latach, w obozie koncentracyjnym spotyka się dwoje ludzi. On, kompozytor, gwiazda światowego formatu. Ona, żona komendanta w obozie koncentracyjnym, naukowiec, obiecująca postać III Rzeszy. Hans i Elisabeth spotkali się już wcześniej, po jednym z jego koncertów. Podziwiany artysta i obsesyjnie zakochana dziewczyna, po latach znajdują się w zupełnie innych rolach. Czy wygra zdrowy rozsądek, czy rozum weźmie górę nad sercem? Do czego zdolni są ludzie zakochani, jakie mogą przezwyciężyć trudności?
Jeśli czytam o czasach II wojny światowej, to zazwyczaj o Auschwitz, o obozie, w którym tylko można zrobić jedno – umrzeć. Nie miałam pojęcia o Thieresenstad – o obozie, który był zły, jeśli jakiekolwiek słowo może go dobrze opisać, ale, w którym udało się stworzyć więźniom namiastkę ich świata.
"Niepohamowana miłość, która nie prosi o nic w zamian, która upaja cię i płynie wartkim strumieniem w żyłach. To właśnie, Elisabeth, jest jedyna miłość , która ma sens, i nie chodzi w niej tylko o indywidualną walkę o przeżycie".
Całość powieści wypełniona jest fachową wiedzą muzyczną, mnóstwem informacji o operach, instrumentach i technice śpiewania. To wszystko w obliczu holokaustu stanowi niesamowity kontrast. Odwraca uwagę o obozowej codzienności.
W 1942 roku czeski kompozytor i dyrygent pochodzenia żydowskiego, Hans Krasa, zostaje aresztowany przez SS i przewieziony do obozu koncentracyjnego w Theresienstadt. Trafiają tam również inni kompozytorzy, śpiewacy i muzycy. Obóz ten jest obozem pokazowym, który ma pokazać światu, że Żydom żyje się tam dobrze, nie są mordowani, prowadzą ożywione życie kulturalne, tworzą i wykonują muzykę. Chociaż muzycy wiedzą, co ich czeka, godzą się na branie udziału w tej mistyfikacji.
Książka bardzo różni się od pozycji o podobnej tematyce, jakie do tej pory czytałam. O samej zagładzie czy warunkach panujących w obozie jest tu napisane właściwie tylko na początku i na końcu. Dla mnie za mało, bo tego oczekiwałam. Środek powieści to przede wszystkim perypetie miłosne, czyli powieść jednak bardziej obyczajowa. Cała Szmaragdowa seria to dzieje rodzin przeplatane z dramatami historii i wątkiem miłosnym. Tak też jest i tutaj. Tutaj jednak pierwsze skrzypce gra muzyka. To ona pozwala więźniom na rzadkie chwile oddechu, zatracenie, zapomnienie i przetrwanie aż do końca.
Mam mały problem z oceną tej pozycji. Czytało mi się ją wyjątkowo trudno i nie dlatego, że temat był ciężki. Od pierwszych stron przeszkadzał mi styl autora. Wiem, że takie powieści wymagają podniosłego i pełnego powagi stylu. Tutaj jednak styl był zbyt patetyczny i nie potrafiłam się do niego przyzwyczaić. Druga sprawa, to właśnie wspomniany już wątek miłosny. Dzięki niemu, niestety, książka straciła dla mnie na wiarygodności. Nie rozpisując się zbyt wiele, powiem tylko, że wątek ten, poprowadzony został, biorąc pod uwagę okoliczności, ze zbyt dużą łatwością. Nie uwierzyłam autorowi. Nie uwierzyłam również w niektóre rozmowy prowadzone w obozie. Były zbyt dalekie od tego, co wiem z historii. Kreacja bohaterów jest tutaj, z mojego punktu widzenia, poprawna. Każdy z bohaterów wnosi coś do tej historii, jest w niej po coś.
Podumowując, temat ważny i nadal aktualny, historia poruszająca i wstrząsająca. Jednak styl autora dość ciężki, czasem zbyt długie opisy i niepotrzebne wątki z dodatkiem niesmacznych szczegółów. Moim zdaniem potencjał tej historii nie został do końca wykorzystany. Pomysł bardzo dobry i nadal ważny, ale jednak zbyt mało tu tematyki obozowej, a zbyt dużo wątków zbędnych. Książka jednak zostaje w pamięci i zmusza do refleksji, co zapisuję na plus tej pozycji. Wydaje mi się, że trzeba ją przeczytać i samemu ustosunkować się do opowiedzianej historii. Dlatego ani jej nie polecam, ani nie odradzam.
"Uwięzieni w Raju "Xawiera Guella to książka oparta na faktach. Tematyka w niej zawarta jest dla mnie bardzo ciekawa, przeczytałam na ten temat wiele innych książek jednak ta jest zupełnie inna od pozostałych. Wiemy, że Niemcy byli dla Żydów okrutni zresztą nie tylko dla nich, ale byli też i tacy, którzy doceniali umiejętności tych ludzi, nie przeszkadzała im rasa liczył się człowiek i jego zdolności. W obozie koncentracyjnym Theresienstadt w Czechach było trochę lżej uzdolnionym żydowskim muzykom. Mogli dawać koncerty, przygotowywać się do nich zamiast ciężkiej fizycznej pracy. Mieli swoją radę, gdzie w innych obozach nie było o tym mowy. Oczywiście nie żyli w wiele lepszych warunkach niż inni więźniowie i nie mieli większych racji żywnościowych, również zostawali skazywani na wywózkę do obozów śmierci np. do Auschwitz. Artyści żydowscy poprzez swoje występy chcieli pokazać to czego doświadczają od nazistów, gdy tylko to docierało do Niemców zostawali prawie natychmiast deportowani, albo zabijani na miejscu. Oczywiście ryzyko było wielkie, ale satysfakcja jeszcze większa. Zachłanni i przekupni niemieccy oficerowie chcąc dla siebie osiągnąć jak największe zyski od Żydów wyciągali wielkie pieniądze w zamian za umożliwienie ucieczki bogatym Żydom. Czasami się to udawało, a czasami pieniądze zostawały w kieszeni Niemca, a Żyd ginął. Przez 351 stron historii żydowskich muzyków z pokazowego obozu w Theresienstadt czuje się ich walkę nie o samo życie, ale o to, co najbardziej kochają, co najbardziej się dla nich liczy, dlaczego wewnętrznie umierają czuje się muzykę. Rozmawiają najczęściej o niej, grając czują, że żyją inaczej chociaż przez te chwile. Sama nie wiem jak to jest czuć, to że muzyka dodaje tzw. Skrzydeł, ale dobrze się czuję, gdy słyszę np. muzykę z koncertów wiedeńskich. Książka warta przeczytania jako coś innego niż opisy życia więźniów obozów zagłady, w których człowiek to tylko kolejny numer do ciężkiej pracy lub od razu do zagłady. Polecam lekturę tej książki i uważam, że warto ją szybko przeczytać, żeby nie umknął nam żaden wątek historii głównego bohatera Hansa Krasy, który był znanym czeskim kompozytorem. czytampierwszy.pl
Może to źle zabrzmi, ale lubię książki o tematyce wojennej. "Lubię" to złe słowo, chyba bardziej odpowiednie będzie, że interesuje mnie to. Wolę jednak, jak wydarzenia w powieści pokrywają się z realiami historycznymi, kiedy daty mogę sprawdzić i doczytać dodatkowe informacje . Dlatego też z chcęcią zabrałam się za tą powieść, która zachęciła mnie opisem.
Do znajdującego się na terenie Czech obozu koncentracyjnego trafiają uzdolnieni muzycznie artyści. Kompozytorzy, dyrygenci, śpiewacy, muzycy. Nazistowskie władze próbują wykorzystać to do propagowania w świecie obrazu, wzorowego traktowania Żydów w obozach. Tym samym pozwalają na wystawienie sztuki z udziałem dzieci. Więżniowie, mimo wiekszych swobód, wiedzą że transport do Auschwitz jest nieunikniony, dlatego podejmują walkę z nazistami.
"Sztuka jest dla nas ważniejsza od powietrza, którym oddychamy, od tych marnych resztek, które dostajemy do jedzienia."
Przyznaję się, nie doczytałam jej do końca. Rzadko mi się to zdarza, a jeszcze rzadziej piszę o tym. Jednak jestem strasznie zawiedzona, że autor wręcz zanudził mnie. Pierwsze sto stron wieje nudą, tak na prawdę dowiadujemy się tylko o pomyśle wystawienia opery, obiedzie opisanym na 5 stronach i przedłużajacej się próbie orkiestry. Jednak najbardziej odrzucający jest romans jednej z bohaterek z doktorem Mengelem, i powiem szczerze, że nie rozumiem, co ta scena łóżkowa miała wnieść do powieści.
"Znała doskonale prawa panujące w Rzeszy, które karały bez litości jakiekolwiek związki z Żydami."
Prawdopodobnie nie powinnam się wypowiadać na ten temat, co najwyżej porzucić w ciszy czytanie, ale boli mnie, jak zagraniczni autorzy wykorzystują ten temat do swoich słabych pomysłów. Ratowanie historii bardzo wzniosłym stylem pisania, wręcz przerysowanym, nie pomógło, a przeszkadzało w odbiorze.
Za egzemplarz dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
„Muzyka daje nadzieję nawet w piekle” – historia żydowskich muzyków inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.
W 1942 roku do obozu koncentracyjnego w Theresienstadt (Czechy) zostają deportowani kompozytorzy żydowskiego pochodzenia tacy jak Hans Krása, Pavel Hass, Gideon Klein, Viktor Ullmann. W obozie znajdują się także inni utalentowani muzycy oraz śpiewacy. Muzyka dla niektórych więźniów staje się sposobem na uniknięcie deportacji do obozu w Auschwitz… Kiedy Czerwony Krzyż domagał się inspekcji w getcie, władze chcą robić z Theresienstadt obóz pokazowy, aby świat zobaczył, że Żydzi wcale nie są mordowani, ale mogą prowadzić spokojne i niepozbawione kultury życie.
„Mówi się o zwierzęceniu ludzi, ale myślę, że mówiąc tak, jesteśmy niesprawiedliwi wobec zwierząt. Okrucieństwo to cecha czysto ludzka. […] Człowiek w swoim hedonizmie czerpie z okrucieństwa przyjemność”.
Książka zdecydowanie różni się od tych, których dotychczas czytałam o podobnej tematyce, ponieważ opis nieludzkich warunków panujących w obozach zajmuje małą jej część. Jedną z najważniejszych ról pełni muzyka – niesamowita moc, która daje ludziom nadzieje na przetrwanie. W książce bardzo podobał mi się wątek miłosny, po prostu piękny! Lektura skłania do refleksji oraz w moim przypadku wywołała wielkie zainteresowanie wyżej wymienionymi kompozytorami. Jedyne co mnie odpychało, to momentami zbyt długie opisy, które moim zdaniem nic nie wnosiły oraz opis stosunku seksualnego, a raczej jego obrzydliwe szczegóły, które tak samo nic nie wniosły.
Reasumując, ta książka porusza w człowieku najwrażliwsze emocjonalne struny. Poruszająca i wstrząsająca, mimo wszystko polecam.
Za możliwość przeczytania dziękuje portalowi www. czytampierwszy.pl
Książki o tematyce wojny i obozów koncentracyjnych zawsze będą nas poruszać i zmuszać do przemyśleń. Dla mnie jest to bardzo wartościowa i ważna literatura, po którą mimo ciężkiej tematyki sięgam chętnie, ponieważ wiem, że uczy i przekazuje nam ważne wartości i kawałek historii.
Ta książka inspirowana jest oczywiście prawdziwymi sytuacjami i miejscem, które powstało. Mowa tutaj o Żydowskim obozie koncentracyjnym Theresienstadt. W tym miejscu podczas wojny przebywało wielu muzyków, kompozytorów, artystów oraz znanych i cenionych osobistości. Mimo tego, że osoby te nie były anonimowe na świecie, to spotkał je taki sam los jak wszystkich innych. Wtedy szczególnie każdy był równy, nie liczyło się kim jesteś, kim byłeś i kim mógłbyś być. W tym miejscu jednak postanowiono stworzyć pozory i pokazać, że jest to miejsce idealne. W którym "więźniowie" mogą się realizować, cieszyć. Było przedszkole, występy, teatr, a staruszkowie spokojnie grali sobie w szachy, jak było naprawdę? W tym miejscu było miejsce dla 5 tysięcy osób, w obrębie było jednak aż 50 tysięcy. Ludzie chorowali, umierali, rodziny były rozdzielne i wywożone do Treblinki. Czerwony krzyż miał jednak zobaczyć jak jest tutaj wyjątkowo i jak Niemcy pozwalają im się realizować i żyć w dostatku.
Obraz oczywiście drastyczny, zmuszający do refleksji, a w tym przedświątecznym okresie poruszający jeszcze bardziej. Teraz szczególnie myślimy o cieple domu, spotkaniach przy stole i wspólnym spędzaniu czasu. Książka jest hołdem, jest pięknie napisana i na wieki nie pozwoli nam zapomnieć tego miejsca i tego co działo się w niedalekiej przeszłości. POLECAM!
En una sola palabra, decepcionante, debido sobre todo a la historia de amor.
Por un lado, la que se supone es la trama principal es la historia del campo de concentración de Therezy o Theresienstadt. Pero en realidad no explica la vida en sí del campo, sino de un grupo de compositores que forman parte del consejo judío y que deciden componer una ópera para darle a los nazis un motivo para mantenerlos con vida. Explica de un modo algo complicado para los que no tengan conocimientos musicales como se compuso la ópera, como se reflejan los sentimientos y las ideas en las distintas notas o entonaciones. A veces es casi más un libro de música que de supervivencia. Reconozco que al ser profana al mundo musical me perdí en las explicaciones.
Por otro lado, está la "historia de amor", que no venía a cuento. La verdad que la pareja, si se la puede llamar así, no pega ni con cola. Pero sobre todo me pregunto qué necesidad tenía el autor de describir unas escenas de sexo tan grotescas, desagradables y repugnantes. Al ser una de las primeras escenas de presentación de la mujer estropeó todo el libro, ya que por mucho que intentaras avanzar con la pareja, esas horripilantes imágenes no se borran de la memoria tan fácilmente.
Lo mejor del libro el comienzo (en un tren de deportados) y el final (triste pero real), donde realmente ves los sentimientos y el horror del genocidio. Encomiable como el autor describe la música, ve música incluso en los libros; aunque no lo entiendo, reconozco que es de admirar el trabajo que ha hecho a este respecto.
Hans, słynny kompozytor, próbuje zrobić wszystko, aby odnaleźć się w obozie. Nie jest mu łatwo, ale udaje mu się przetrwać. Postanawia wystawiać opery i teatrzyki dla dzieci. Jego próby i wysiłki przerywa jedno spotkanie. Elizabeth, wpływowa kobieta w III Rzeszy, okazuje się być inspirującą, tajemniczą, ale i nieobliczalną kobietą. A jej plan zatrzęsie posadami życia Hansa.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie poczytała sobie o historii obozu Theresienstadt! Był to kompleks dwóch obozów w miejscowości Terezin. Istniał w latach 1941-1945. Kompleks miał być czymś w rodzaju modelowym gettem, którym Naziści mogliby pochwalić się przed światem i udowodnić, że Żydzi w obozach nie mają się tak źle. Odmalowano tam ściany, zezwolono na stworzenie teatrzyku dziecięcego, ale jednocześnie coraz więcej osób wywożonych było do Auschwitz. Wszystko po to, aby Duński Czerwony Krzyż mógł wykonać inspekcję i aby wyszła ona pozytywnie. Co ciekawe w książce jest to wszystko pięknie zawarte! Prawda książkowa zgadza się z historyczną! I to lubię!
Podejrzewam jednak, że dużo lepiej czytałoby mi się książkę gdym miała jakiekolwiek wykształcenie muzyczne. Niestety takiego nie posiadając nie rozumiałam niektórych słów. Jednak to jakoś mocno nie przeszkadzało w lekturze. Jednak czasem żałowałam, że nie do końca rozumiem zachwyt nad jakimś konkretnym elementem nut, sonaty, czy innej partytury.
„Uwięzieni w raju” Xawiera Guell to pierwsza książka poruszająca temat Holokaustu po którą sięgnęłam. Skłoniło mnie do tego zapowiadające się w opisie książki zupełnie inne podejście do tematu - przez pryzmat muzyki. Bardzo mnie to zaciekawiło. Do tej pory unikałam tego typu książek ponieważ opisy bestialskich zbrodni i fakt, że to zdarzyło się na prawdę bardzo na mnie wpływają. Potem przez długie dni nie mogę się otrząsnąć z takiej lektury i bardzo to przeżywam. Książka Xawiera Guella jednak mnie nie zawiodła. Owszem, były opisy zbrodni, katowania i ludzkiej niesprawiedliwości, ale to nie one były clue tej książki. Motywem przewodnim była muzyka. Do obozu Theresienstadt trafili genialni żydowscy muzycy tamtych czasów: Hans Krasa, Gideon Klein, Pavel Haas i Viktor Ullmann, którzy są głównymi bohaterami tej powieści, jak również wiele innych utalentowanych muzycznie osób. To dzięki pomysłowi stworzenia projektu muzycznego poprawiło się nieco życie więźniów obozu. Jego dzieło „Bundibar” pojawiło się także w filmie propagandowym wykonanym dla Czerwonego Krzyża w 1944, który został nakręcony w Theresienstadt. W „Uwięzionych w raju” jest też wzruszający wątek miłosny, a obrazowe analizy utworów muzycznych pozwalają nam wysłyszeć w nich zupełnie nowe rzeczy. Książka Xawiera Guella to wzruszająca lektura, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z okresu II Wojny Światowej. Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po tą książkę i polecam ją każdemu. czytampierwszy.pl