dużo przeklinam, ale nie przeklinam aż tyle. niby wiem, że to tylko słowa, które kultura wpoiła nam jako nieodpowiednie, ale przebrnięcie przez milion pizd i innych pochodnych kosztowało mnie trzy punkty iq dzięki tomek, dzięki tobie jestem głupsza nie czytajcie tego, zróbcie coś pożytecznego dla samych siebie
Poezja dla prawdziwych edgelordów, będąca nieuniknioną konsekwencją uznania wersyfikacji za jedyny warunek konieczny do zaistnienia wiersza. Porażająco ogłupiająca i frustrująca. Na początku się śmiałam, ale był to bardziej śmiech maskujący rozpacz, niż cokolwiek innego. Potem już nawet śmiać mi się odechciało.
Gdyby na goodreads można było dać czemuś 0 gwiazdek, to tak bym właśnie postąpiła. Nie do końca jestem pewna, jaki był przekaz, ale autor sam pewnie też nie wie. Wiem za to, że pana Tomasza Bąka to już nigdy nie zapomnę i prawdopodobnie będzie nawiedzał mnie w moich najgorszych, polonistycznych koszmarach. Co też zapamiętałam? Pizdy. Przysięgam, że nigdy nie widziałam tylu pizd w jednym miejscu. Nawet jakbyśmy połączyli kategorie metaforyczną z częścią układu rozrodczego. I tak byłoby ich mniej, niż w tych wersach. No i tak się w sumie trochę czuję, jak taka pizda, bo zostałam poniekąd zmuszona do przeczytania tego tomiku, a na koniec - cytując dzieło, bo skoro Tomasz Bąk może sobie wrzucić randomowe słowa w środek, to czemu ja nie?
Ja nie do końca rozumiem, co tu się wydarzyło. Na początku vibe takiego rapera-sebixa, a im dalej, tym bardziej czułam się napastowana tymi wierszami jak przez mężczyzn, którzy bez kontekstu podchodzą do ciebie na mieście i zaczynają rozmowę na najbardziej randomowy temat pod słońcem. Zabiegi stylistyczne na poziomie Benjamina w Novermber 9 Hoover. Na koniec pozostaje kwestia tych nieszczęsnych przekleństw, ale podejrzewam, że gdyby je wyciąć, nie pozostałoby tu nic.
You must listen to the "New Noise" by Refused while reading (the random lyrics are thruout all the book). If I say I like modern poetry, this is what I have in mind.