Stephen Leeds jest całkowicie zdrowy na umyśle. To jego halucynacje są szalone.
Stephen jest geniuszem o niezrównanych zdolnościach, który w ciągu zaledwie kilku godzin może opanować dowolną umiejętność, zawód lub dziedzinę sztuki. Niestety, by pomieścić całą tę wiedzę, jego umysł tworzy wyobrażonych ludzi –Stephen nazywa ich aspektami –by zachować i uzewnętrzniać wszystkie informacje. Dokądkolwiek Stephen się udaje, towarzyszy mu drużyna wyobrażonych ekspertów, która udziela rad, interpretuje i objaśnia. Wykorzystuje ich do rozwiązywania problemów... nie za darmo.
Ale jego umysł robi się nieco zatłoczony, a aspekty mają tendencję do życia własnym życiem. Kiedy pewna firma wynajmuje go do odzyskania skradzionego sprzętu –aparatu, który może rzekomo robić zdjęcia przeszłości –Stephen pakuje się w przygodę, która zmusi go do udania się na drugi koniec świata i walki z terrorystami. To, co odkryje, może podważyć fundamenty trzech najważniejszych światowych religii –i, być może, dać mu niezwykle ważną wskazówkę co do prawdziwej natury jego aspektów.
I’m Brandon Sanderson, and I write stories of the fantastic: fantasy, science fiction, and thrillers.
The release of Wind and Truth in December 2024—the fifth and final book in the first arc of the #1 New York Times bestselling Stormlight Archive series—marks a significant milestone for me. This series is my love letter to the epic fantasy genre, and it’s the type of story I always dreamed epic fantasy could be. Now is a great time to get into the Stormlight Archive since the first arc, which begins with Way of Kings, is complete.
During our crowdfunding campaign for the leatherbound edition of Words of Radiance, I announced a fifth Secret Project called Isles of the Emberdark, which came out in the summer of 2025. Coming December 2025 is Tailored Realities, my non-Cosmere short story collection featuring the new novella Moment Zero.
Defiant, the fourth and final volume of the series that started with Skyward in 2018, came out in November 2023, capping an already book-filled year that saw the releases of all four Secret Projects: Tress of the Emerald Sea, The Frugal Wizard’s Handbook for Surviving Medieval England, Yumi and the Nightmare Painter, and The Sunlit Man. These four books were all initially offered to backers of the #1 Kickstarter campaign of all time.
November 2022 saw the release of The Lost Metal, the seventh volume in the Mistborn saga, and the final volume of the Mistborn Era Two featuring Wax & Wayne. Now that the first arc of the Stormlight Archive is wrapped up, I’ve started writing the third era of Mistborn in 2025.
Most readers have noticed that my adult fantasy novels are in a connected universe called the Cosmere. This includes The Stormlight Archive, both Mistborn series, Elantris, Warbreaker, four of the five Secret Projects, and various novellas, including The Emperor’s Soul, which won a Hugo Award in 2013. In November 2016 all of the existing Cosmere short fiction was released in one volume called Arcanum Unbounded. If you’ve read all of my adult fantasy novels and want to see some behind-the-scenes information, that collection is a must-read.
I also have three YA series: The Rithmatist (currently at one book), The Reckoners (a trilogy beginning with Steelheart), and Skyward. For young readers I also have my humorous series Alcatraz vs. the Evil Librarians, which had its final book, Bastille vs. the Evil Librarians, released in 2022. Many of my adult readers enjoy all of those books as well, and many of my YA readers enjoy my adult books, usually starting with Mistborn.
Additionally, I have a few other novellas that are more on the thriller/sci-fi side. These include the three stories in Legion: The Many Lives of Stephen Leeds, as well as Perfect State and Snapshot. These two novellas are also featured in 2025’s Tailored Realities. There’s a lot of material to go around!
Good starting places are Mistborn (a.k.a. The Final Empire), Skyward, Steelheart, The Emperor’s Soul, Tress of the Emerald Sea, and Alcatraz vs. the Evil Librarians. If you’re already a fan of big fat fantasies, you can jump right into The Way of Kings.
I was also honored to be able to complete the final three volumes of The Wheel of Time, beginning with The Gathering Storm, using Robert Jordan’s notes.
Sample chapters from all of my books are available at brandonsanderson.com—and check out the rest of my site for chapter-by-chapter annotations, deleted scenes, and more.
Pamiętacie filmy na YT z moimi osobowościami - LINK - ? Cieszę się, że nie tylko ja mam taki problem :)
Gdy tylko przeczytałam opis "Legionu", pomyślałam WOOOOAH, TO JEST TO! Nie mogłam się nadziwić, że tak genialny pomysł, który mógłby stanowić olbrzymie, rozwinięte uniwersum i wielotomową serię, został spisany na 200 stronach. JAK?! Przecież to tyle dobra!
Naszym głównym bohaterem jest Stephen. Koleś koło trzydziestki specjalizujący się w rozwiązywaniu spraw, które są nie do rozwiązania. On ma łatwiej. Ma mądre halucynacje. W mgnieniu oka zdobywa wiedzę, "przechowując" ją w swoich niewidzialnych przyjaciołach. Czasem też z nimi rozmawia. Więc ludzie nie chcą spędzać zbyt dużo czasu z takim psychicznym człowiekiem. Ale przynajmniej jest mądry.
Oczywiście pomysł na fabułę uważam za genialny. Halucynacje Stephena zbierające wiedzę z różnych dziedzin są jak inna forma pałacu myśli Sherlocka. Nawet znalazłam podobny cytat, który zawsze kojarzony jest z Holmesem. Tym bardziej żałuję, że powstała z tego krótka książeczka, w dodatku w formie opowiadań, zamiast długiej, rozbudowanej - chociażby - trylogii. Tym czasem poznaliśmy pewne odkrycia, ale nie wiemy, jak sprawy zostały zakończone. Chciałabym poznać dalszą część tych historii.
Mam też pewne zastrzeżenie dotyczące halucynacji samych w sobie. Początkowo traktowałam je jako wytwór wyobraźni, jako pewną metaforę psychiki głównego bohatera. Jako kolejnego pokoje w jego Pałacu Myśli. Potem jednak robiły coś bardziej namacalnego i powiązanego nie tyle z psychologią postaci, co z fantastyką. Tak, jakby były duchami czy istotami z krainy fantasy. Chociaż w sumie... psychika ludzka jest niezgłębionym labiryntem...
Podsumowując - jestem bardzo zadowolona z tej lektury. Ale byłabym bardziej zadowolona, gdyby był to tylko wstęp lub pierwszy tom. Bo pomysł jest genialny.
pomysł świetny, bardzo przyjemna jak na kilka wieczorków, szczególnie w audiobooku ale nie było szałowo i zdecydowanie nie będzie to najlepsza książka tego autora. bardziej fantastyczna wersja Sandersona zdecydowanie mocniej przypada mi do gustu, choć nie żałuję, że sięgnęłam
The same problem I have with many Sandersons - the concept is absolutely brilliant and I should love it, but in the end I find myself thinking it was underutilized. The cast of characters and the ramifications of creation of the aspects aren't explored as much in depth as they could be and what we get are usually tantalizing glimpses in the a wider mystery, much more interesting than the actual plot we received.
I also found myself finding it difficult to suspend disbelief about the supernatural elements including both the aspects as well as the "weird/SF science" that was the focus of the stories. I shouldn't feel like this, rationally I don't see anything wrong with it... but somehow it didn't work for me. Maybe if these were full novels, with properly developed background instead of a short story and a novella? Hard to say.
Not bad at all and would gladly read more, but not as good as I hoped it would be.
Trochę źle się czuję oceniając tę powieść tak nisko, bo warsztat Sandersona trzyma poziom, ale była TAK NUDNA, że nie wiem, jak udało mi się ją skończyć. Przez to nie potrafię dać więcej gwiazdek. No nie da się! Skończyłam ją tylko dlatego, że słuchałam audio w tle codzienności, więc jakoś mi poszło, ale... Ugh. Jestem jednak pewna, że większość z Was lepiej będzie się przy niej bawić.
I'm definitely happy the copy I found had two short stories, as reading either of these alone wouldn't want me to look for more, while having read the two I wish they had gone for full three story collection.
The premise is promising: we have a man whose mind compartmentalises information by creating hallucinations to keep the relevant knowledge for him. The moment we meet them, they have a pretty stable career fixing other people's problems instead of their own. In the first story we watch them hunting a camera that takes photos of the past, in the second - they're trying to locate a stolen body of a brilliant scientist. Sounds like a recipe for a fun evening for me. The execution, however? It's both over-the-top and underwhelming, sometimes both at the same time sometimes. It feels like the author didn't want to commit to anything: not a single explanation, not a single idea, trudging dangerously close to the line where "everything is possible" turns into "so nothing really matters much".
So, there is a question how much I'd want another 12 stories in the series (or so), and how much I simply dislike leaving a book with more questions than I had at the beginning. But in the end it was a fun ride that gave me the things I look for in action stories.
Brandon Sanderson przyzwyczaił nas do monumentalnych, mocno rozbudowanych i dopracowanych w każdym calu powieści fantastycznych. Tym razem proponuje nam coś całkowicie innego. Chociaż akcja powieści dzieje się w czasach współczesnych, to nie brakuje w niej elementów odrobinę odrealnionych.
Stephen Leeds jest detektywem. Jednym z najlepszych. Jego wiedza z różnych dziedzin jest ogromna. Niektórzy uważają go za geniusza, który skromnie nie chwali się swoimi osiągnięciami. Niektórzy sądzą, że cierpi na schizofrenię, rozdwojenie jaźni lub inną chorobę, która sprawia, że Stephen z jednej strony jest bardzo sprawnym detektywem, z drugiej dziwakiem żyjącym samotnie w wielkiej willi. Tak naprawdę jest całkowicie zdrowy. Aby pomieścić wszystkie informacje z każdej dziedziny Stephen w swojej wyobraźni tworzy aspekty, wyobrażenia prawdziwych ludzi, którzy tą wiedzę dla niego przechowują. Pewna firma zwraca się do niego po pomoc w odzyskaniu skradzionego urządzenia, które może robić zdjęcia wydarzeniom z przeszłości. Dla Stephena będzie to jedna z najtrudniejszych i najniebezpieczniejszych misji w jakich brał udział. “Legion” podobnie zresztą jak poprzednie powieści autora czyta się nadzwyczaj lekko. Powieść podzielona jest na dwie oddzielne historie, które dzieli niewielki okres czasu. Pełne akcji historie wciągają nas już od pierwszych stron. Cięty humor Stephena i zabawne sytuacje, które wynikają z rzeczywistej ‘nieobecności’ jego aspektów sprawiają, że czasami nie potrafimy zapanować nad niekontrolowanymi parsknięciami śmiechu. Nie łudźmy się. Co robimy, gdy widzimy osobę, która mówi do siebie? Omijamy ją szerokim łukiem. " Legion" to świetne połączenie kryminału z elementami science fiction. Historia z aparatem fotograficznym czy ta z przechowywaniem danych na skórze dostarcza nam również ciekawych informacji z dziedziny biologii, historii czy też psychologii. Każda z halucynacji ma swój styl, charakter, dziwne zachcianki i co najśmieszniejsze, Stephen powoli przestaje nad nimi panować. Sam często zastanawia się kim byłby bez nich, aspektów, które tak naprawdę kierują jego życiem. Detektyw jest inteligentnym i zabawnym facetem i chociaż to on dochodzi do rozwiązania zagadki to jednak wypada trochę blado pod względem charakteru do swoich przyjaciół.
“W pewnym sensie często czuję się jak swoja własne Biała Sala. Pusta kartka. Cały charakter dostały aspekty. Ja bardzo staram się nie wyróżniać. Ponieważ nie jestem szalony.”
Bardzo ciekawy wydaje się sposób przedstawienia halucynacji Stephena jako żywi ludzie, którzy mieszkają razem z nim. Każdy z aspektów ma w wielkiej willi swój pokój, podczas wyjazdów zamawiane są bilety zgodnie z liczbą osób, które zabiera ze sobą. Halucynacje Stephena działają w zasadzie według bardzo prostej zasady. Widzą to, co zobaczył detektyw, analizują sytuację i przekazują odpowiedzi. Ciekawe co się dzieje ze Stephenem, jeśli nagle zacznie ich ignorować albo ich liczba po prostu go przerośnie i nie będzie potrafił wyobrazić sobie reszty. Czy aspekty będą mogły nim kierować w sensie fizycznym? To kolejna zagadka, którą autor pozostawia bez odpowiedzi.
“Bycie jednocześnie naukowcem i osobą religijną wymaga zawarcia niepewnego wewnętrznego rozejmu - stwierdził Tobias. - Sednem nauki jest zaakceptowanie tylko tych prawd, które można udowodnić. Sednem wiary jest zdefiniowanie Prawdy jako z samej swej istoty niemożliwej do udowodnienia.”
Brandon Sanderson jak zwykle napisał pierwszorzędny utwór, który spokojnie mógłby mieć swoje prequele, a nawet sequele i bez przeszkód osiągnąłby sukces. Otwarte zakończenie czy też tajemnicza postać Sandry, osoby bardzo szczególnej w życiu detektywa sugerują, że historia Stephena i jego aspektów będzie miała swój dalszy ciąg.
It's like I'd been living under a rock, for I just heard about Brandon Sanderson after I'd started watching BookTube and realized there's so much hype surrounding this guy. People are so positive, passionate and enthusiastic in their reviews, that it really made me feel like I was missing out on something great... And that's the main reason why in just one day I've bought almost 20 books of his, and also because 1) buying books makes me happy; 2) I was scared they'd run out of stock if I waited; 3) all were 40% off. Clearly very valid reasons to justify such a reasonable purchase:P Although I'm still figuring out where to squeeze all these books into...;) Anyway, to start my reading adventure with Sanderson I wanted something short and less intimidating than his flagship series, and Legion seemed like a good pick. And sure it was! I mean it wasn't such a big surprise to find out, with all these BookTubers singing him praises, that Brandon Sanderson's writing style and humor would be right up my alley. It's always a great start when the first two sentences of a book make you laugh out loud:) The main protagonist, Stephen Leeds aka Legion, is a genius, so by definition, he's NOT perfectly sane, and it's only his wishful thinking to think otherwise. He just has a very unique way of coping with his super brain power, by sort of outsourcing the aspects of his genius and visualizing them as people with their own quirky personalities. What a fascinating hero! The lengths he needs to go to keep it going are hilarious! I mean they're not just sitting in his head, all his 'aspects' need a separate room in his house! Imagine you live with 40 roommates and you're the one who needs to make a living and pay their rent:D Poor Stephen! His aspects are just as fascinating, they're interacting between each other behind Stephen's back, have their own family stories, and one of his hallucinations even has a hallucination of his own! How crazy is that! The plot of these two first novellas were equally interesting, though obviously I was more into their characters and the dynamics between them:) Reading Legion & Skin Deep was so much fun and I couldn't recommend them enough!
Tym co pierwotnie przyciągnęło mnie do lektury „Legionu” był pomysł na fabułę - postać geniusza, który by „pomieścić swoją wiedzę”, tworzy kolejnych wyobrażonych ludzi, nazywanych aspektami. I ten pomysł rzeczywiście stanowi mocny atut całej historii - Brandon Sanderson daje popis swoich umiejętności jeśli chodzi o kreacje wyrazistych charakterów. Tylko co z tego? Niestety, wątki związane z poszczególnymi „śledztwami” nawet na krótką chwilę nie były w stanie wzbudzić mojego zainteresowania (nadmiernie komplikowane, po to by za moment rozwiązać całą intrygę w jednym akapicie). No i niestety trudno pozbyć się wrażenia fragmentaryczności całej historii - forma dwóch krótkich nowelek nie zdaje egzaminu.
Stephen Leeds teoretycznie jest zdrowy umysłowo. Jednak ma on liczne halucynacje czy też aspekty, jak nazywa swoje twory rozszczepienia jaźni. Kobiety, mężczyźni, osoby starsze i zupełnie młode. Pojawiają się zazwyczaj, gdy Leeds potrzebuje skorzystać z jakiejś umiejętności. Mężczyzna jest niesamowicie uzdolniony i wykształcony. Niestety, miewa problem z pomieszczeniem posiadanej wiedzy z wykorzystaniem własnego "ja". Dlatego tworzy liczne aspekty, obdarzając je częścią swojej wiedzy i talentów. W momencie gdy potrzebuje zaczerpnąć informacji z danej dziedziny, pojawia się odpowiedni aspekt. Niektóre aspekty towarzyszą mężczyźnie stale, inne rzadko się pojawiają.
Dzięki swojej przypadłości Leeds jest wynajmowany do rozwiązywania czasami dziwnych i raczej trudnych spraw. Aspekty pomagają mu podsuwając wskazówki czy odpowiednie fragmenty wiedzy. Jednak owe halucynacje wydają się żyć jakby swoim życiem, trwać niezależnie od tego, co narzuca im twórca. W dodatku każda charakteryzuje się inną osobowością i temperamentem. Ma swoje przyzwyczajenia, upodobania, zachciewajki. Bywa, że nie pojawiają się, gdy są potrzebne, albo znienacka tworzą się nowe postacie. Pan Legion nie jest w stanie zapanować nad swoimi aspektami. Jest ich ponad czterdzieści, dobrze więc, że w książce mamy do czynienia tylko z nielicznymi. Śledzenie fabuły i równoczesne orientowanie się w tak licznych bohaterach, mogłoby być kłopotliwe. Lecz dzięki tak złożonej osobowości Leeds jest kimś unikalnym i szalenie interesującym. A gdy rozwiązywane sprawy mogą naprowadzić do wyjaśnienia problemu pojawiania się aspektów, Stephen chętnie się angażuje.
"Legion" to tak naprawdę dwie nowelki w jednym wydaniu. Krótkie historie kryminalno-fantastyczne. Autor chciał wyjść z gatunku, w którym zazwyczaj umieszcza swoje światy i bohaterów. I ta zmiana wyszła mu znakomicie. Przede mną jeszcze ostatnia, trzecia część o panu Leeds, ale już żałuję, że to będzie koniec historii nietuzinkowego detektywa.
Osobiście nie przypadła mi ta książka i z tego co pamiętam to jakoś w końcówce wakacji wciągnęła mnie na tyle, że bałam się czy mi starczy do końca obozu. I oficjalnie ją odłożyłam na bok, bo nie miałam innej książki do czytania. Teraz, jak bodajże wczoraj do niej wróciłam nie wkręciłam się aż tak, jak w wakacje. Według mnie książka nie jest aż taka zła, jedynie – co oczywiście jest moim zdaniem – trzeba być na bieżąco z opowieścią aby wiedzieć co się dzieje i żeby potrafiła wciągnąć. Jednakże znajdą się takie książki, gdzie nawet po kilkumiesięcznej lub kilkuletniej przerwie potrafi tak wciągnąć, jak kiedyś. Może kiedyś się jeszcze przekonam do tej książki żeby ją skończyć, aktualnie nie chce jej wciskać w siebie na siłę aby ją tylko skończyć i znać zakończenie.
Osobiście uważam, że Sanderson ma ciekawy styl pisania, ale jak wspomniałam – w moim przypadku odskocznia od tej książki na jakiś czas spowodowała, że nie wciągnęłam się już aż tak w opowieść.
I loved this book! I definitely identified with some of the personalities. I got to read all 3 novelettes, even though this so only shows 2. I’m happy that I got to read all of them because I have to agree with the author that it wasn’t quite complete. My favorite character was JC. MY FAVORITE part of the book was when one of the personalities got a cellphone. The hardest part for me was to keep track of the real people and the imagined ones. This is a different type of fantasy that I have been reading. This was a fun branch out. I really liked the limited language and I really liked the personality that would say “language” whenever a curse word was used.
Najsłabszy Sanderson nadal nadający się do przeczytania w wolny wieczór. Główny bohater co ciekawe, może był taki zamiar, zupełnie mnie nie kupił i właściwie nic o nim nie wiemy, nie zostało wyjaśnione tak wiele, że spodziewam się jakiegoś opowiadania w tym świecie.. Ale na nie nie czekam. Wyjście poza Cosmere nie służy mistrzowi. Nudna, przewidywalna, niezbyt ciekawie wykorzystująca pomysł wieloświadomości w jednym umyśle.. Nie kupuje mnie, tak samo cała historia- ale film mógłby wydać się ciekawy.
Zaczęta w kolejce po podpis do Sandersona i odłożona na pewien czas, wreszcie doczekała się skończenia. I teraz mogę powiedzieć, że żałuję, że tak późno zabrałam się za ukończenie tej książki. Pomysł na bohatera świetny i oryginalny, czytało się bardzo przyjemnie, mam nadzieję że kiedyś powstanie kontynuacja. Jedynie mały minus za to, że częściowo udało mi się przewidzieć końcówkę. Ale poza tym całkowicie polecam, fajnie jest poczytać Sansersona na odmianę w motywach detektywistycznych.
To była chyba najkrótsza książka Sandersona jaką do tej pory przeczytałam. I bardzo przyjemna. Najwyraźniej jest on mistrzem nie tylko opasłych tomiszczy o rozbudowanej fabule, ogromnym świecie i skomplikowanym systemie magicznym - doskonale radzi sobie też z krótką formą. "Legion" to coś oryginalnego, co wciąga od pierwszych stron. Myślę, że jeżeli ktoś chce się zapoznać z dziełami tego autora, a nie ma czasu na książki bardzo obszerne to "Legion" będzie idealny.
Krótka, przyjemna, z dobrą fabułą, szybką akcją i cudownymi postaciami - czego chcieć więcej? Czułam się, jakbym oglądała odcinek bardzo dobrego serialu detektywistycznego, ot taka dobra książka na jeden wieczór (ale podkreślam, jest bardzo dobra)
Btw coś dużo tego Sandersona czytam ostatnio, no ale chyba go pokochałam
Co tu dużo mówić, to Sanderson. Mam wrażenie, że jest w stanie napisać - ot tak sobie, na kolanie, przy kawusi i ciastku - lepszą historię niż niejeden autor. Mimo że to tylko dwa, niedługie opowiadania, bawiłam się świetnie i wielki szacun za pomysł!