🕰️RECENZJA "WERONIKI"🕰️
Ponownie wracamy do serii "Kobiet z ulicy Grodzkiej". Nadal pozostajemy w latach 30-tych, ale już zahaczamy o lata 40-te, a nawet 50-te. Dość spory przeskok, ale od początku. Ten tom o wiele bardziej mi się podobał w porównaniu do "Matyldy", tutaj poznajemy krajobraz lat 30-tych w Krakowie, ale tym razem zero teatrów, zero sztuczności w kobietach, samo życie.
👍 Wiecie, że nie jestem fanką historii, ale ta książka fantastycznie opisała czasy wojenne. Wydaje mi się, że się zbliżyłam troszkę bardziej do tego co wtedy się działo. Dopiero teraz wstrząsnęło mną jak potworne czasy to były i ile wyrzeczeń ludzie musieli sobie postawić. Wspaniałe opisane, jakby Pani Lucyna rzeczywiście tam była i widziała to wszystko na własne oczy.
👍 Oczywiście na drugim zdjęciu zamieściłam mój ulubiony cytat z książki, jak zawsze. Gdy go przeczytałam od razu pomyślałam i dzisiejszych czasach, bo takie same myśli nam teraz przychodzą na myśl od roku. Nigdy już nie będzie tak jak kiedyś i trochę mnie to przeraża. Może nie umieramy z głodu, ludzie nie są rozstrzeliwani na ulicy, ale jednak są postawione nam jakieś granice i nie możemy już robić tego co 2 lata temu było tak oczywiste i na wyciągnięcie ręki.
👍 Wątek romantyczny lekko mną wstrząsnął, bo pojawia się osoba trzecia w związku Matyldy, dość spicy i dodał pikanterii co bardzo mi się spodobało.
👍 Jak już powiedziałam, przedstawiony krajobraz jest tak klimatyczny, ale także realistyczny, że bardzo łatwo można się w nim zatopić. Tego mi właśnie brakowało w poprzednim tomie. Więcej biedniejszego i prawdziwego życia.
👍 Zaskoczyło mnie, że wtedy było wydawane czasopismo "Moja przyjaciółka". Od razu skojarzyło mi się z naszą "Przyjaciółką", którą czytała moja babcia i mama jak byłam mała. Niestety ku mojemu rozczarowaniu są to dwa różne pisma. Chyba wylicytuję gdzieś jeden numer 😏
👍 Najbardziej jednak spodobał mi się fragment w powojennym Paryżu. Obrazy jakie mi się malowały w głowie, czytając ten Epilog, były wprost cudowne i kolorowe. Ta łazienka Ivonne będzie mi się śniła po nocach ✨
👍 Jest też zawarty w tej części element dreszczowca! Szukamy przyjaciółki Matyldy, więc podróżujemy do Berlina, ale wspomina się również o Buenos Aires! Przybliżony zostaje temat handlu żywym towarem, obiecując im wielką karierę filmową.
Może zabrzmi to dziwnie, ale nie jestem w stanie znaleźć tym razem ani jednego minusa. Co rzadko się zdarza. Wydaje mi się, że ten tom jest jednym z lepszych, ale Wiktorii nie przebił.
5/5🌟