Podchodziłem do książki jak do jeża, mając "na świeżo" "Widowiska" Piotra Langenfelda, do której niniejsza książka zdawała się powierzchownie podobna. Wrażenie utrzymywało się jeszcze przez pierwszych może sto stron, do tego stopnia, że zacząłem podejrzewać, że "Antoni Langer" to pseudonim artystyczny Langenfelda, a "Sprawa generała" to rozwinięcie tego samego pomysłu, co "Widowisko", choć w inną (politycznie) stronę.
Jednakże nic bardziej mylnego. "Sprawa generała" to pełnokrwisty thriller, i o ile sama intryga jest nieco grubymi nićmi szyta, to zwraca uwagę dobry warsztat pisarski. Postacie, które nie są z papieru, dialogi, którym można dać wiarę, pomysłowe narzędzia fabularne.
A może to jednak jest pseudonim któregoś z warbookowych pisarzy? ;)