"Tam, gdzie nie sięga światło Łaski Pańskiej, rozciągają się jałowe pustkowia spowitego w wieczną, zimną noc Rewersu. Zatrzymana w pół obrotu Ziemia zastygła w terminalnym pacie pomiędzy siłami Dobra i Zła.
Wraz z Ezekielem Siódmym odważ się wejść tam, gdzie obawiają się stąpać nawet Aniołowie. Znajdź w sobie siłę, by spojrzeć w twarz temu, co od zawsze czaiło się pod twoim łóżkiem.
Apokalipsa, owszem, nie udała się – co do tego nikt nie ma wątpliwości. Teraz okazuje się, jak kolosalne były rozmiary zaniedbań."
Nie jest to książka godna polecenia, lepsza kontynuacja nie do końca udanej pierwszej części. Powieść się rozwija, jest ciekawiej, lepiej, chwilami nawet emocjonująca. W czytelnika wstępuje nadzieja, że będzie już tylko lepiej. I faktycznie jest dużo lepiej niż w pierwszym Komorniku. Ze zniecierpliwieniem czekałem na trzecią część, gdzie zgodnie z zapowiedziami miało nam rozerwać głowy z zachwytu. Jednakże tak się nie stało. Podsumowując, jest dobrze, lepiej, ale czuć lekki niedosyt.
Even better then the first one!:) These books have a totally dark,sarcastic,sacrilegious take on the end times based on the bible. Its brutal its dirty and makes you want to keep turning the pages to find out what da hell is going on. The main character has many sides to him and is developed very well in this second book. We get to see more of the world "After" which is really well written out. 5 stars from me and I will be reading the last one soon:)
No co ja poradzę? Podobała mi się ta książka i czytanie jej sprawiło mi sporo frajdy. Odrobinę wkurzało mnie spolszczenie idiomów typów "gówno trafiło w wentylator", bo kto tak mówi po polsku? Nic to, lecę czytać 3 tom :)
Gołkowski sprawił, że nie tylko pokochałam jego powieści, ale pokochałam post-apo w ogóle. Komornik jest serią genialną i drugi tom tylko to potwierdza. Jestem usatysfakcjonowana i chcę więcej!
Kilka słów o lektorze: Grzegorz Pawlak 10/10. Chętnie usłyszę go w czymś jeszcze.
Postapo należy do tego rodzaju fantastyki, po który sięgam chętnie. Co tu ukrywać, to właśnie wizja świata po zagładzie od zawsze pobudzała i nadal pobudza wyobraźnię twórców i ich odbiorców. Zwłaszcza, że częściowo sztuka daje pewne odpowiedzi na nurtujące pytania. Jeśli do tego dołożyć biblijno - apokaliptyczne universum, to powstaje nie lada gratka. Taka, jaką na przykład proponuje Michał Gołkowski w serii Komornika, na który składa się Komornik, Komornik Rewers, Komornik Kant.
Poznajcie Ezekiela Siódmego, jednego z komorników znajdujących się w boskiej Ewidencji i powołanych do unicestwienia Dłużników. Wraz z częścią ocalałych przeżył Apokalipsę, potem do jego domu przybył Anioł Śmierci Azrael. Posłaniec zabił jego rodzinę, jego samego powołał na urząd i od tej pory wykonuje zlecenia na unicestwienie swego gatunku. Jednak to, które dostał dotyczące Jonasza, na zawsze zmieni jego dotychczasowe życie, wyobrażenie o boskim porządku świata, a zwłaszcza wystawi na najcięższe próby. Przemierza połacie zniszczonej ziemi, zmierzając do Rewers, gdzie ma dokonać się wyznaczone mu zadanie.
Co tu dużo ukrywać fantastyka, zwłaszcza ta rodzima stanowi w moim przypadku totalnie całkowicie obce terytorium, do którego udaje się sporadycznie. Za każdym jednak razem potrafi zaskoczyć niezwykle pozytywnie. A w świecie stworzonym przez Michała Gołkowskiego przepadałem zupełnie bez reszty. Sedno cyklu o Komorniku stanowi odwołanie się do najbardziej znanych czytelnikowi nawiązań, a skojarzenia pojawiają się zupełnie same. I tak mamy przedziwnego sfinksa, który z miejsca potrafi zdobyć naszą sympatię i przede wszystkim próżno w jego przypadku szukać odniesień do znanych z kultury antycznej wyobrażeń. Wszystko zaś bazuje na historiach biblijnych, i to na ich podstawie budowane jest całe universum. Przy czym to wykreowane przez Gołkowskiego, nie każdemu przypadnie do gustu. Powód jest prosty. Całymi garściami sięga do Biblii, aby ją zupełnie rozmontować i zbudować coś niby podobnego, a jednak zupełnie nowego. Tak oto powstaje zbudowana nie tylko obrazoburcza, ale wręcz bluźniercza wizja. W osiągnięciu swego zamiaru, nie ma dla niego najmniejszych granic i jest w stanie posunąć się bardzo, ale to bardzo daleko. Nawet do pokazania historii Jezusa, jako historii samego Lucyfera. To chyba najbardziej szokujące, a takich zabiegów jest o wiele wiele więcej. Dlatego ostrzegam lojalnie, że nie jest to pozycja dla każdego. Osoby szczególnie wrażliwe na tle wiary katolickiej z pewnością nie powinny sięgać po te powieści. Jednak w universum Michała Gołkowskiego jest coś, co przyciąga niczym magnes. Tu święci stają się bardziej bliżsi nam samym. Mają swoje wady, słabości i nie stronią od uciech światowych. Niektórzy są pyszni, wyniośli, inni na odwrót z chęcią robią z ludźmi swoistego rodzaju interesy. Nie brakuje w ich gronie również niechęci i szyderstw. To na tym ostatnim bazuje humor, a ten jest pierwszorzędny. Gołkowski potrafi rozbawić do łez. Jego dialogi wypełnione są cynizmem i szyderstwem. Natomiast najmocniejsze ogniwo cyklu stanowi tytułowy Komornik. Wcale nie jest zachwycony swoją funkcją, swego nadzorcę Azraela traktuje wręcz z wrogością. W swym sposobie bycia, co prawda jest nawet nie tyle szorstki, co wręcz bezczelny i absolutnie nie zwraca uwagi na to, z kim spotyka się i rozmawia. Ma jeden cel wypełnić misję i przede wszystkim przetrwać w świecie brutalnym i o wiele gorszym od tego, który znał przed Zagładą. W nowej rzeczywistości rządzą twarde prawa nadane przez Najwyższego, którego ludzkość dawno przestała obchodzić. Dla istot zaś wyższego rzędu, ludzie są niczym robaki. W tej brutalnej rzeczywistości przetrwają jedynie najsilniejsi.
Komornik opiera się na brutalności, okrucieństwie i pewnego rodzaju makabresce. Przeraża w nim wizja świata po Apokalipsie, na którą zresztą Stwórca spóźnił się, ale od czego ma speców od brudnej roboty, a ci swych własnych wykonawców. Aniołowie dalecy są od powszechnych wyobrażeń, widzimy ich w roli okrutnych istot, wyzutych z wszelkich wzniosłych uczuć. Ludzie są dla tych z Góry niczym nie znaczącym wabikiem. Natomiast wszystko to oddane zostaje w formie groteski, swoistej satyry, która nie tylko pozwala łatwiej łyknąć wizję Gołkowskiego, ale nieco też łagodzi jej wydźwięk. Autor ponadto snuje niezwykle niespieszną opowieść, nie brakuje dłużyzn, ale dzięki temu łatwiej wejść w to universum, zanurzyć się i dokładniej jemu przyjrzeć. Pierwszy tom to pewnego rodzaju wprowadzenie, on też zdecydowanie jest tym najgrzeczniejszym. W drugim akcja powoli się rozkręca, co pewien czas pojawiają się rzeczy zaskakujące, których z pewnością byśmy się nie spodziewali, tak samo, jak zaskoczony nimi jest sam Ezekiel próbujący zrozumieć to, z czym styka się. Trzecia część to domknięcie pierwotnego cyklu i przygotowuje pod koniec na sequel.
Jedno trzeba oddać serii Komornik stanowi ona doskonałą rozrywkę na parę wieczorów, przy której można się zrelaksować, odpocząć. Idealna dla tych, którzy oczekują lekkiej opowieści.
„Rewers” jest lepszy – od tego zacznę i tego się będę trzymał. O ile pierwszą część „Komornika” uznałem za więcej niż dobrą, to drugą oceniam zdecydowanie wyżej, a mam uzasadnioną nadzieję, że trzecia będzie jeszcze lepsza. Cóż tu dużo pisać?
Tom drugi płynnie łączy się z pierwszym. Ezekiel Siódmy, Komornik, kontynuuje pościg za Jonaszem – zlecenie na niego już dawno wyszło poza ramy zawodowe. Teraz to sprawa, po której zakończeniu, jak mówi sam zainteresowany, trudno będzie znaleźć jakiś równie istotny cel w życiu. Pościg zaprowadzi Ezekiela do tytułowego Rewersu – miejsca, gdzie nie sięga światło zastygłego na nieboskłonie słońca, gdzie nie sięgają (albo sięgają w znikomym stopniu, to się jeszcze okaże) wpływy Góry.
Większa część akcji toczy się właśnie na ziemiach Rewersu. Autor ustami bohatera daje nam barwny opis owych ziem, włącznie z przedstawieniem ich mieszkańców, a wierzcie mi, są niezwykli. Wracamy także na poznane już tereny i spotykamy kilkoro znanych z pierwszej części bohaterów.
Ogólnie jest barwnie, brutalnie i niezwykle ciekawie.
Niemalże wszystkie mankamenty, które nie pozwalały mi do końca cieszyć się lekturą pierwszego „Komornika”, zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ezekiel nie może już polegać na swojej niesamowitej regeneracji i wskrzeszeniach (przynajmniej nie w tak dużym stopniu jak poprzednio), a co za tym idzie, nie popełnia cały czas bezsensownych błędów. Zyskuje cel większy niźli tylko kolejne (choćby nie wiem jak bardzo osobiste) Zlecenie. W ogóle wszystko rusza do przodu, poza opisane w pierwszej części czekanie na zakończenie niezbyt udanej apokalipsy. No i postaci zyskują głębię (a może miały ją już w pierwszej części, tylko trudno było mi ją znaleźć?). Oprócz narratora przynajmniej jeszcze jeden z bohaterów poprowadzony został znakomicie. W ogóle niemal wszystko jest lepsze, no może z wyjątkiem ostrego języka narratora (chociaż poczucie humoru cały czas go nie opuszcza). Do czego mogę się zatem przyczepić? (przecież do czegoś muszę). Może do tego, że chociaż świat wygląda naprawdę dobrze, wydaje się, że niektóre wątki nie mają wpływu na fabułę, a umieszczone zostały jedynie po to, by nieco na siłę pokazać kolejne fragmenty owego świata?
No dobra, nie marudzę. Jest dobrze. Apokalipsa jak się patrzy (to znaczy spierdo… na maksa, ale za to powstały w jej wyniku burdel opisany jest jak się patrzy).
Drugi Tom przygód Ezekiela, to po prostu majstersztyk. Nie było ani jednej strony, która wprowadziłaby choćby chwilową nudę.
W kontynuacji wyjaśnia nam się kilka wątków, ale i zarazem wszystko (jakby to powiedział Zek) zajebiscie miesza. Ogromny chaos, pęd, żywa akcja i zwroty akcji - tak bym opisał, to co właśnie przeczytałem.
Historia pędzi do przodu, nasz główny bohater przechodzi konkretna przemianę (zreszta nie tylko on),wszystko co poznaliśmy w pierwszej części zaczyna się sypać.
Dawno nie czytałem trylogii, w której kolejne części są jeszcze lepsze od poprzednich. Gołkowski postawił poprzeczkę tak wysoko (zwłaszcza w dialogach),że po tym odkryciu ciężko jest mi czytać coś innego w podobnym klimacie..
Dialogi są tutaj tak niesamowicie naturalne, a zarazem bardzo zapadają w pamięć. Czytelnik czeka wręcz na kolejne rozmowy/sprzeczki bohaterów.
Od razu biorę się za Tom 3, a ci niewierni, którzy jeszcze nie zostali dotknięci ręka Boga, bójcie się anioła śmierci i pędźcie czytać Komornika!
Drugi tom Komornika to pozycja obowiązkowa dla tych, którym spodobał się tom pierwszy. Jeśli już wtedy Gołkowskiemu udało się urazić Wasze poczucie estetyki bądź obrazić uczucia religijne, Rewers uczyni to jeszcze mocniej, więc raczej nie będzie stanowił najlepszego wyboru na kolejną lekturę. Niemniej, sama będę czekała na tom trzeci, ponoć ma się ukazać już niedługo.
Świetna kontynuacja. Ciąg dalszy przygód komornika Ezekiela, okraszony jak bardzo przeze mnie lubianym humorem pana Gołkowskiego. Cała książkę podzieliłbym na dwie części - najpierw kontynuujemy poszukiwania Jonasza, następnie mamy "komornicze The Last Of Us". Obie dla mnie równie wciągające i miejscami zaskakujące. Wszyscy bohaterowie są niesamowicie napisani i cała historia jest dla mnie fantastyczna. Jeśli ktoś lubi Gołkowskiego to jest to na pewno pozycja do przeczytania.
Książka do spotkania z Mayram całkiem spoko, fajna akcja już nawet Jezus palący mentole mi tak nie przeszkadzał jak ta typiarka i jej wątek fabularny. Pierwsza część bardziej przypadła mi do gustu mimo, że Ezi umierał na każdym kroku. Widząc do czego zmierza fabuła po kolejną część nie sięgnę.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Jest spoko, ale mam wrażenie, że po wzroście dziwności i abstrakcji na koniec tej części spada trochę jakość i moje osobiste zainteresowanie, niemniej pomysł na fabułę jest nadal ciekawie rozwijany.
Po tym, jak przeczytałam pierwszy tom Komornika, wpadłam w zachwyt (o czym zresztą możecie przeczytać tutaj) i rzuciłam się od razu na drugi tom. Nie mogłam się doczekać na kontynuację przygód Ezekiela Siódmego w świecie Po, szczególnie, że zagadka z pierwszej części wciąż nie została w pełni wyjaśniona. Ciekawi, czy drugi tom przypadł mi do gustu tak samo, jak pierwszy? To zapraszam do czytania. Po zabiciu komornika Jonasza, na którego miał zlecenie od swojego anioła, Ezekiel zastanawia się, na co temu były kradzione zewsząd bluźniercze dla Góry relikwie. Podszywając się pod zamordowanego, postanawia odtworzyć jego drogę i rozwiązać zagadkę, na co komu te relikwie i dokąd one trafiają. Dlatego też wyrusza na ciemną stronę Ziemi, w stronę tak zwanego Rewersu, gdzie panuje wieczna zima, mrok i poruszają się Cienie, demony wzięte żywcem z piekła. Wychodzi stamtąd niemal cudem, przyrzekając po drodze pomoc samemu Lucyferowi... który okazuje się być niekoniecznie tym, za kogo go uważał. A po wyjściu poza Rewers, wpada na uciekającą przed mordercami dziewczynę, która, o zgrozo, okazuje się być w ciąży. Chcąc, nie chcąc, Ezekiel podejmuje się opieki nad Maryam i jej dzieckiem, tym bardziej, że za dziewczyną podążają całe zastępy sług Góry, a sam Ezekiel przestaje być Komornikiem. Jakby tego było mało, to na niebie pozbawionym gwiazd pojawia się czerwona kometa, a ludzie, którzy przeżyli Apokalipsę, popadają w religijny szał, oczekując powtórnego nadejścia Zbawiciela, który zakończy dzieje Ziemi. Tylko, że przewrotny Los zaplanował sobie to wszystko inaczej. Będę szczera. Gołkowski kupił mnie już samą dedykacją na pierwszej stronie tego tomu. Bo jak tu się nie zakochać na widok dedykacji: dla wszystkich świadomych bądź nieświadomych twórców pierwszej książki fantasy/postapo w dziejach, czyli Biblii? Przyznam się, że kilka razy przeczytałam tę dedykację, a potem serdecznie się uśmiałam, mając jednak w głowie fakt, że autor ma jednak trochę racji... Ale rozważania teologiczne odłóżmy może na inny moment, nie o tym miałam pisać tę opinię. Jeśli chodzi o bohaterów, to wciąż mamy rozdartego między dawnym życiem a światem Po Ezekiela Siódmego. Bohater jednak ewoluuje w trakcie książki. Z faceta, który skupiał się tyko na wykonaniu swojego zadania, przechodzi do postaci, która zastanawia się nad swoimi działaniami i nad tym, co dzieje się dookoła niego. A nie jest to wcale takie proste i łatwe do zrozumienia. W Rewersie coś się święci i to coś bardzo śmierdzącego, co może doprowadzić do regularnej wojny między Dobrem a Złem, albo, co gorsza, do faktycznego końca świata. Na to wszystko wpada jeszcze na Maryam, pierwszą kobietę Po, która okazuje się być w ciąży... A to już zupełnie nie wróży niczego dobrego. To, co mnie kupiło, to sposób, w jaki Gołkowski opisuje wciąż żywą w duszy komornika żałobę po straci ukochanej córeczki. Momenty, gdy dziewczynka pojawia się jako zjawa przed Ezekielem, gdy wspomina on jej wygląd, głos, chwytają za serce i są naprawdę wzruszające. Nie da się ukryć, że autor, jako ojciec, potrafi świetnie opisać ból po stracie dziecka i poruszyć czytelnika. Oprócz solidnej porcji brutalnej walki i wartkiej akcji, dostajemy tutaj również pogłębiony psychologiczny przegląd postaw wobec końca świata i niehumanitarnych warunków, jakie po nim panują. I jest to cały wachlarz postaw – począwszy od kompletnego zobojętnienia na wszystko dookoła, przez chęć przetrwania w godziwych warunkach, aż po religijny szał, w trakcie którego ludzie modlą się o ostateczny koniec świata. Dlatego z prostego, łatwego i przepełnionego akcją czytadła mamy wciąż wypełnioną walką serię, ale z poszerzonym psychologizmem postaci, co wychodzi tylko na dobre. Podsumowując mój wywód – Komornik II. Rewers to bardzo dobra kontynuacja serii, w niczym nie ustępująca pierwszemu tomowi. Jeśli autor utrzyma dalej tak wysoki poziom, to ja chyba przy trzecim tomie umrę z nerwów i z emocji... ;)