Rok 2023. Europa powoli traci integralność, a wielomilionowa migracja muzułmanów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu zalewa targany konfliktami kontynent. Układ z Schengen to przeszłość, strefy szariatu w największych metropoliach rozrastają się w zastraszającym tempie, imigranckie getta toczy rak radykalnego islamu. W odpowiedzi do głosu zaczyna dochodzić skrajna prawica.
Kuba Polak na wymianie studenckiej w Hiszpanii zakochuje się w pięknej Arabce, z którą spodziewa się dziecka. Jego szczęście nie trwa jednak długo, wybranka pada ofiarą zabójstwa honorowego, a on wraz ze swoim przyjacielem Michałem ledwo uchodzą z życiem. Kiedy uprowadzona zostaje partnerka Michała, mężczyźni wraz z jej bratem Krzyśkiem, żołnierzem Legii Cudzoziemskiej, ruszają za mordercami Nawal i porywaczami Moniki. Ich droga przez tętniącą wzbierającą nienawiścią Europę staje się dla młodych ludzi przeprawą przez piekło.
Radykalni. Terror to mroczna wizja Starego Kontynentu, która wcale nie jest tak nieprawdopodobna i odległa, jak mogłoby się nam wydawać. To historia młodych ludzi, którzy wkraczają w życie, gdy świat zaczyna trząść się w posadach, aby wkrótce runąć i zalać wszystkich falą niewyobrażalnego okrucieństwa. To dopiero początek. Wojna jest nieuchronna.
Były dziennikarz sportowy, a potem śledczy w „Gazecie Lubuskiej”. Absolwent Uniwersytetu Zielonogórskiego, studiujący również w Hiszpanii i USA. Kocha podróże i nowe wyzwania. Pasjonat sportu, podróży, geografii i historii. Wychowany na Stephenie Kingu, Grahamie Mastertonie, Connie Igguldenie i Bernardzie Cornwellu. Zadebiutował entuzjastycznie przyjętym thrillerem Kod Himmlera, następnie wykreował mroczny świat w ciężkiej gatunkowo Drodze do piekła. Najnowsza powieść – Radykalni. Terror, pierwsza część cyklu Radykalni – to thriller political fiction, podejmujący niezwykle trudny i kontrowersyjny temat radykalnego islamu. To książka o miłości, stracie, bólu i cierpieniu. I nienawiści, która często kwitnie powoli i niepostrzeżenie, ale zawsze prowadzi nas w otchłań zła.
Niezwykle trudno zrecenzować mi dzisiejszą pozycję. Sam autor ostrzegł mnie, że będzie ona inna niż Droga do Piekła podczas rozmowy na WTK 2017. Nie spodziewałam się jednak, że aż tak.
Styl autora pozostaje taki sam - mocny, typowo męski, nie rozdrabniający się na szczegóły. W pewien sposób jest też on bezemocjonalny, ale nie chodzi mi o to, że książka nie wywołuje emocji. To pan Przemek odnosząc się do islamu i okropieństw, jakie popełniają radykalni wyznawcy, zachowuje pewną beznamiętność. W przypadku czytelniczki uprzedzonej do islamistów, jaką jestem, był do doskonały zabieg! Inaczej podejrzewam, że całą książkę czytałabym wściekła na działania islamistów.
Jeśli oczekujecie humoru, lekkiej historyjki czy samych twardych bohaterów - nie jest to lektura dla was. Radykalni to książka mocna, wymagająca skupienia, jeśli ktoś nie zna tematu islamu zbyt dobrze oraz opowiadająca o pewnych ludzkich granicach, cienkich czerwonych liniach, po których przekroczeniu nie ma już odwrotu. Science fiction bliskiego zasięgu, jakie przedstawia nam autor przeraża głównie dlatego, że wizja jest nadzwyczaj realna. Stanowi wariację na temat obecnych wydarzeń i pokazuje, jakie mogą mieć skutki w przyszłości. Dodatkowo pan Przemysław dogłębnie zapoznał się z tematem islamu, możecie o tym poczytać w posłowiu. Opisane wydarzenia to nie przypadkowy zbiór domysłów. To sytuacje wynikające z różnic kulturowych, obecnej sytuacji politycznej, ignorancji ludzi wobec zagrożenia jakim jest terroryzm.
Boicie się, że nieorientowanie się w temacie islamu czy polityki będzie wam utrudniało zrozumienie lektury? Nic bardziej mylnego! Otóż, ani razu nie musiałam wyszukiwać niczego w internecie i ani razu nie musiałam zwracać się do mojego człowieka od polityki (czyt. chłopaka). W książce wszystko jest bardzo klarownie wyjaśnione. Dosłownie: zrozumie to nawet taki laik, jak ja w tych tematach. Widać tu ogrom pracy autora nad zagadnieniem islamu, zwłaszcza zradykalizowanego.
Klimat tej książki jest mroczny, brutalny i... bardzo rzeczywisty. To nie urocza, rodzinna opowieść o miłości. To historia o nienawiści, morderstwach, znieczulicy oraz podejmowaniu trudnych decyzji. To także opowieść o niedostrzeganiu niebezpieczeństwa i życiu w strefie komfortu, której mury mogą nagle runąć. Czasami niepozorne wydarzenia, a czasami sytuacje burzące nasz świat potrafią zmienić nasz światopogląd o 180 stopni.
Bohaterowie tej powieści to gama przeróżnych postaci. Dodatkowo autor zastosował narrację wielotorową, więc poznajemy historię z perspektywy Kuby, Krzyśka, Niewiernego oraz Moniki (sporadycznie wypowiadają się inne postaci). Jakub to student, zakochany w arabskiej piękności. Śmierć ukochanej oraz nienarodzonego dziecka nadają nowy sens jego życiu - zemstę. Z balującego studenta, przeistacza się w mężczyznę. Dodatkowo zostaje porwana Monika, siostra Krzyśka i ukochana Michała. Dziewczyna krucha z pozoru bezbronna, która w kryzysowej sytuacji potrafiła znaleźć siłę. Krzysiek to macho, ale nie w obraźliwym sensie tego słowa - żołnierz Legii Cudzoziemskiej walczący z islamistami w momencie porwania siostry wie, że rozpęta piekło, aby ją odzyskać. Niewierny to postać... zagadkowa. Nie wiemy, kto dokładnie wypowiada się w przytaczanych dziesięć lat po porwaniu Moniki wydarzeniach. Poza tym jego wypowiedzi mają raczej charakter refleksyjny i tylko po części przedstawiają nam przyszłe wydarzenia. Islamiści nie są pokazani jako krwiożercze bestie, nie wszyscy. Autor pokazuje przy kreacji postaci, jak ludzie widząc czarno-biały świat, pomijają szarości.
Radykalni są zdecydowanie inni niż wszystko, co do tej pory czytałam. Tym, co podoba mi się najbardziej okazał się sam fakt wydania tej książki. Naprawdę, trzeba mieć odwagę, aby w świecie, gdzie pełno jest terrorystów, napisać powieść o tym, jak ich poglądy dosłownie roznoszą Europę i oceniać to na wskroś negatywnie. Ponadto temat został przed napisaniem powieści dokładnie poznany, z książki bije profesjonalizm. Potrafi ona podnieść adrenalinę, zwłaszcza podczas akcji na stadionie, potrafi przerazić i zniesmaczyć, ale tak naprawdę robi też coś, co jest bardzo ważne w obecnych czasach: pokazuje, że świadomie ignorujemy zagrożenie, które mamy pod nosem. I nie chodzi tylko o pokazany przypadek, ale o ogół takich przypadków. Ludzie opierają się na wierze, ale wiara nie zawsze ma podstawy. Nie wystarczy to, że my wierzymy, że ktoś czegoś nie zrobi, że coś się nie stanie, że człowiek nie jest w stanie posunąć się tak daleko. Wznosimy nasze domysły do rangi dogmatów, a to może okazać się naszą zgubą.
Jak widzicie, książka jest także bankiem cytatów i skłania do refleksji (niekoniecznie tych przyjemnych, ale tych równie potrzebnych). Uważam, że tę książkę powinien przeczytać dosłownie każdy, kto będzie w stanie przebrnąć przez ten brutalny świat, bo poza historią i wizją przyszłości, mówi ona też o wartościach i osobiście bardzo długo o niej nie zapomnę, a tomu drugiego będę wyczekiwać ze zniecierpliwieniem.
Najbardziej do niedawna znanym Przemysławem Piotrowskim był utalentowany polski brydżysta o tym właśnie nazwisku. O jego imienniku, współczesnym (rocznik 1982) pisarzu i dziennikarzu śledczym, szczerze mówiąc niczego nie słyszałem i po jego powieść Terror otwierającą cykl Radykalni sięgnąłem nieco na wyczucie, kierując się raczej instynktem niż racjonalnymi przesłankami. Wybrałem wersję audio w interpretacji Marcina Popczyńskiego.
Rzecz cała zaczyna się w przyszłości, ale tak niedalekiej, że nie mamy do czynienia z żadną odmianą science fiction. Rok 2023 bowiem to przyszłość, która prędko na chwilę stanie się teraźniejszością, a potem już na zawsze pozostanie przeszłością.
Kuba, nasz rodak, wyjechał do Hiszpanii na studia i wraz z kolegą z Polski, Michałem, dorabia sobie w tamtejszym przemyśle hotelarskim. Pewnego dnia islamscy terroryści porywają dziewczynę Michała - Monikę. Nie dowierzając służbom do tego powołanym, Kuba wraz z kolegami postanawia ją uwolnić.
Jak widzicie fabuła pozornie nie jest oryginalna – wygląda jak klon znanego chyba wszystkim filmu sensacyjnego Pierre’a Morela Uprowadzona z Liamem Neesonem w roli głównej. A jednak... Już od pierwszych chwil widać, że mamy do czynienia z innym gatunkiem, z political fiction okraszonym sporą domieszką powieści wojennej stylizowanej na sensacyjną. Brzmi dziwnie? Ale jak się czyta!
Świetnie poprowadzona, szybka akcja znów nasuwa porównanie do Uprowadzonej, ale z wyraźną przewagą Radykalnych. O ile konwencja wspomnianego filmu mocno ogranicza możliwość budowania napięcia (wszak i tak wiadomo, jak się wszystko skończy) to w powieści Piotrowskiego poczucie zagrożenia i adrenalina wchodzą na wyraźnie wyższe poziomy, bardziej pokrewne thrillerom niż sensacji. Jedną z przyczyn, choć nie najważniejszą, jest też na pewno realizm. Konsekwentnie trzymając się porównania do Uprowadzonej, która może być symbolem całego podgatunku podobnych filmów, należy zwrócić uwagę na to, że w kinematografii, ze względu na poprawność polityczną, pomija się przemoc seksualną wszechobecną i na wojnie, i we wszelkich ludobójstwach, zbrojnych konfliktach i innych masowych wybuchach przemocy. Terror zaś nie stroni od okrucieństwa wszelkiej maści, przez co całość wygląda dużo bardziej prawdziwie. Okrucieństwa, które jednak, w przeciwieństwie do kryminałów, na pewno nie przewyższa tego, z czym mamy do czynienia w realnym świecie. Właśnie, w realnym świecie, który dla wielu wcale realnym nie jest, gdyż żyją oni w ułudzie kreowanej przez media podporządkowane wszechobecnej, wszechmocnej sile – poprawności politycznej. Z tego też powodu w większości filmów, tak jak i w Uprowadzonej, zbrodniarze dokonujący zamachów, znęcający się nad chrześcijanami oraz innymi niewiernymi i dokonujący publicznych mordów, są tylko przypadkiem muzułmanami, bo przecież większość wyznawców islamu, poza nielicznymi fundamentalistami, to fajni i pokojowo nastawieni ludzie. Te bzdury są tak zakorzenione w publicznej świadomości, że wierzą w nie nie tylko szerokie masy czy politycy, ale nawet ci, którzy powinni trzeźwo patrzeć na świat. Zresztą, nie ma co zwalać winy na media czy polityków, bo jednym z tych „autorytetów”, którzy zrobili tutaj najwięcej szkód, był nasz święty rodak, który jako pierwszy z papieży, zamiast podnosić krzyk o mordowanie chrześcijan przez muzułmanów, zamiast zwracać uwagę na to, jak prawo państw arabskich traktuje niemuzułmanów, publicznie ogłosił, że to nasi bracia w wierze. Wielce warta jest docenienia odwaga autora Radykalnych, który przeciwstawił się tej strusiej polityce przypominającej nasze zachowania wobec Hitlera (nie drażnić, to wojny nigdy nie będzie). W perfekcyjny sposób pokazał on prawdziwe realia okolic, które dostąpiły przekleństwa napływu islamskich imigrantów i które się doczekały ich większych społeczności na swoim lub sąsiednim terenie. A to wszystko dzieje się już dziś. Piotrowski ekstrapoluje rozwój tej sytuacji na rok 2023 i choć mam szczerą nadzieję, że nie będzie aż tak źle, a przynajmniej nie aż tak prędko, to zarazem muszę stwierdzić, iż jest to prognoza jak najbardziej prawdopodobna. W powieści rok 2023, to Europa wyraźnie tracąca integralność, a wielomilionowa migracja muzułmanów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu zalewa targany konfliktami kontynent. Układ z Schengen to przeszłość, strefy szariatu w największych metropoliach rozrastają się w zastraszającym tempie, imigranckie getta toczy rak radykalnego islamu. W odpowiedzi do głosu zaczyna dochodzić skrajna prawica. Wszystkie te procesy widzimy już obecnie i nie chodzi o to, czy, tylko kiedy osiągną poziom, który na rok 2023 przewiduje powieść. Mam nadzieję, że jednak trochę później. Jak będzie przebiegać akcja ratowania Moniki oczywiście nie zdradzę.
Jeśli już jesteśmy przy realiach i fabule, znów porównanie do Uprowadzonej, to Kuba z ferajną oczywiście nie może, niczym Bryan Mills, wejść z ulicy w sam środek gniazda islamskich terrorystów i bez szwanku dla siebie ani swoich bliskich wszystkich wrogów wysłać wprost do Allacha. Takie idiotyzmy przechodzą tylko w filmie. Podkreślić więc muszę pomysłowe rozegranie tego problemu, które nam zaserwował Piotrowski. Jakie? Oczywiście tego nie zdradzę.
Bardzo pozytywnie byłem zaskoczony psycho- i socjologiczną warstwą powieści, a zwłaszcza ewolucją postaci poddanych presji całkowicie obcych dla nich, ekstremalnych stresorów. Miłośnicy psychologii ekstremalnej powinni być zadowoleni.
Rzecz czyta się naprawdę świetnie, ale równie cenne co atuty charakterystyczne dla beletrystyki, są walory informacyjne. Kiedyś pisałem o niezmiernie interesującym dokumencie Diany West Wielkie kłamstwa Ameryki, wyjaśniającym zgubny wpływ działań ZSRR na Zachód, którego pozorne zwycięstwo nad komunistycznym wrogiem okazało się podwójnie pyrrusowe, i w którym to opracowaniu pokazano jak świat islamu stosuje wobec Zachodu tę samą taktykę walki, którą stosowało ZSRR, wykorzystując poprawność polityczną, terror i manipulacje. Jak w obu przypadkach ideologię wykorzystuje się dla osiągnięcia jak najbardziej świeckich celów, przy czym najpierw była to wizja państwa robotników i chłopów, a teraz państwa islamskiego. Niestety, książki czyta niewielu, a książki dokumentalne, popularnonaukowe, tylko nieliczni spośród tych niewielu. Tym bardziej trzeba więc podkreślić i docenić kunszt, z jakim w swej powieści Przemysław Piotrowski zawarł usilnie zatajane przez media, gdyż zakazane przez poprawność polityczną, kardynalne różnice pomiędzy islamem a chrześcijaństwem i w ogóle wszystkimi „niewiernymi”. A cała reszta wynika właśnie z tego... Z wybiórczości interpretacji, która choć obecna w każdej religii i każdej ideologii, jest kluczem do zrozumienia islamu i z połączenia islamu z prawodawstwem oraz innymi świeckimi elementami, które tworzą unikalny w dziejach konglomerat.
Gwoli ścisłości - należy jeszcze wspomnieć o jednym wątku, który dotyczy sytuacji w 2033, co już by go bardziej plasowało w SF. Są to tylko jednak krótkie wstawki, które oczywiście współgrają z całością konstrukcji dzieła, jednak ich znaczeniem jest raczej zapowiedzenie tego, co się być może będzie działo w przyszłych odsłonach cyklu, nie będę się więc nad nimi rozwodził.
Niektórzy, zwłaszcza ci kurczowo trzymający się wizji islamu jako religii pokoju, mogą twierdzić, że Terror jest jednostronną wizją problemu. Tak jednak nie jest. Naszemu pisarzowi udało się to, co wydaje się ponad siły większości twórców na Zachodzie – pogodził realny obraz sytuacji i globalne wnioski oraz oceny z ukazaniem bogactwa i rozpiętości indywidualnych przypadków. Pogodził czarno-biały obraz dobra i zła z realnym powiedzeniem, że istnieją tylko różne odcienie szarości. Pokazał, jak wiele zmieniło się w ciągu tak krótkiego czasu; jak to się stało, że nie ma już na Ziemi bezpiecznych miejsc.
Wersja audio okazała się bardzo udana. Trafił się tylko jeden zgrzyt merytoryczny, gdy pomylono manierkę z menażką. Poza tym dałem się porwać lekturze, która choć, jak się łatwo domyślić, mroczna i depresyjna, okazała się świetną rozrywką. Absolutnie i zdecydowanie polecam. A swoją drogą, to żałosne, że rolę edukacyjną w zakresie największego zagrożenia dla naszego, zachodniego świata, pod nieobecność państwa i religii, musi przejmować literatura piękna.
Piotrowski zaserwował czytelnikom niepokojącą wizję przyszłości Europy, w której ład zachodniej cywilizacji zostaje zburzony przez radykalny odłam islamu. Gdzie prawo Koranu, którym kieruje się mała grupa społeczności, zostaje siłą narzucone większości. Dodając do tego postapokaliptyczne wizje z rozdziałów Niewiernego malujący się przed czytelnikiem obraz kontynentu europejskiego maluje się w jeszcze czarniejszych barwach.
Bez wątpienie warto sięgnąć po „Radykalni. Terror”. To naprawdę świetna książka, wstrząsająca i bardzo ciekawa. Być może nie każdy odnajdzie się w tej okrutnej rzeczywistości, więc też nie każdemu ją polecam. Szczególnie, że chyba nie da się przejść obojętnie obok opisanych tu wydarzeń. Z niecierpliwością czekam na kolejną część tej opowieści, jednocześnie mam nadzieję, że opisane tu zdarzenia pozostaną tylko na kartach powieści i nigdy nie wydarzą się naprawdę.
Książka raczej nudna. Akcja rozwija się powoli i jest przewidywalna. Bardzo polecam tą pozycję Polakom katolikom którzy nienawidzą wszystkiego co inne. Dzięki niej można się nieźle nabuzować i chyba na tych uczuciach autor chciał troche zagrać. Dam dwie gwiazdki, bo chyba zdarzało mi się czytać gorsze książki.
Ksiazka dla tych ktorzy uwazaja "Serbski film" za cos wiecej niz zastawiony na oburzenie spoleczenstwa chwyt marketingowy.
Nie wiem co to jest z polskimi autorami, ale czasem mam wrazenie ze erotyki i dobrego smaku uczyli sie na z magazynu Twoj Weekend. Tu od poczatku to samo...
Jak juz sie czlowiek przbije przez godzine o tym, jak glowny bohater robi za wloskiego ogiera, zacvzyna sie niesmaczna, nudna i mnie osobiscie odrzucajaca papka (choc Pulp Fiction tez trzeba umiec pisac, tu jest slabo i nie bardzo chyba o to chodzilo, tam kicz jest kwintesencja, tutaj raczej wynikiem przypadkowym).
Da sie pisac mocno, da sie pisac wzruszajaco, da sie pisac wzniosle i wszystko to sie da bez marnowania kilku godzin zycia czytelnika. Plus graficzne szczegoly tylko udowadniaja brak pisarskiej szkoly autora.
Dla mnie beznadzieja, nie rusze wiecej dziel tego autora.
Wstrząsająca i wciągająca. Bez zbędnych opisów kwiatków czy ptaszków. Kryminał z najwyższej półki. Cieszę się ze trafiłam na tego autora, bez wątpienia sięgnę po inne jego serie.
Tak jak bardzo lubię autora, tak z tą serią mam problem - przez oparcie o bardzo proste stereotypy, historia z potencjałem staje się zwyczajnie płytka, czasem wręcz groteskowa.
Mocna fikcja, która jednocześnie jest bardzo realistyczna. Powieść, po której będzie czytelnikowi niedobrze od dosadnych opisów przemocy. Uprowadzona z Liamem Neesonem, przy tym, to spacer po parku.