W delcie Newy nad Zatoką Fińską leży miasto niezwykłe. Piotrogród. Leningrad. Petersburg. Dla jednych rajska kraina swobody i oaza nowoczesności, dla innych miejsce bolesnych wspomnień, od których nie ma ucieczki.
Joanna Czeczott prowadzi nas ulicami Petersburga, splatając przeszłość i teraźniejszość tego niezwykłego miasta. Car Piotr I, żelazną ręką pchający zacofaną metropolię w stronę Zachodu. Dyrektor petersburskiego teatru, który w żółtym trykocie postanawia dołączyć do trupy baletowej. Zrozpaczone matki, odwiedzające swoich synów w areszcie. Bananowe pokolenie lat 80., rozkochane w Putinie i pieniądzach swoich rodziców.
Petersburg to przewodnik po miejscu, które pomimo niezliczonych klęsk i wojen, zawsze podnosiło się z upadku i z nadzieją spoglądało w przyszłość.
Joanna Czeczott – politolożka i reporterka. Ukończyła stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała też na Państwowym Uniwersytecie w Petersburgu i w Warszawskiej Szkole Filmowej. Pracowała w Przekroju. Jest jedną z twórczyń i założycielek pisma reporterskiego dla dzieci Kosmos dla Dziewczynek, którym kierowała pięć lat. Debiutowała książką Macierzyństwo non-fiction. Relacja z przewrotu domowego (jako Joanna Woźniczko-Czeczott), która była ważnym głosem w debacie o nowej roli matki Polki. Jej książka Petersburg. Miasto snu zdobyła nagrodę Warszawskiej Premiery Literackiej oraz Nagrodę Fundacji im. Kościelskich, a także znalazła się w finale Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego.
Jeju, cóż to była za podróż po Petersburgu. Miasto snu, jak i się okazuje także koszmarów. Zawsze chciałem zobaczyć Petersburg na własne oczy, teraz chcę już bardzo. Zobaczyć to miasto błękitne, miasto baletu, miasto wolności, miasto arystokratów, miasto monumentalnej klasycystycznej architektury. Póki co, pozostaje mi ochłonąć po lekturze.
Czytając "Petersburg" Joanny Woźniczko Czeczott czułam się jakbym sama snuła się petersburskimi ulicami i placami, spacerowała wzdłuż Newy, odwiedzała teatry i wsiąkała w atmosferę miasta rodem z kart powieści Dostojewskiego. Jest w tym obrazie miasta coś przygnębiającego już od setek lat, jakaś gorycz, jakiś smutek. Bo Petersburg to miasto na swój sposób odrzucone, trochę zapomniane, ale i zachwycające. Mało tego, przez pryzmat Petersburga możemy spojrzeć na całą Rosję, jej złożoność, na absurd, a wreszcie na ludzi. Niezależnie od siebie, wszyscy mieszkańcy to "po prostu ludzie, po których przetoczyła się Rosja".
Jakby można było, dałabym 10 gwiazdek. Najpiękniejszy reportaż o Rosji jaki czytałam! Olbrzymia doza wrażliwości i tak podobne spostrzeżenia autorki sprawiły, że czułam, jakbym czytała swoje myśli, tylko ubrane w piękny literacki język. No i oczywiście z dużo większą dozą wiedzy, doświadczenia i głębią. To, co w Rosji mnie zachwyciło i co mogłam tylko leciutko dotknąć, autorka opisuje szczegółowo, dając swoim bohaterom możliwość pokazania ich Rosji, nie takiej, jaką widzimy ją my, obcokrajowcy. Piękna, piękna, piękna!
Przymierzałam się do tej książki od czasu jej premiery w 2017 roku i cieszę się, że w końcu się zebrałam. Jest świetna. Wielowątkowa, różnorodna formalnie, zajmująca. Dla tych, którzy interesują się Rosją, będzie doskonałym uzupełnieniem wiedzy. A ci, którzy tę przygodę zaczynają, otrzymają kapitalną pigułę – tematy, pozornie odległe, są doskonale dobrane, tworząc naprawdę szeroki oraz autentyczny obraz społeczny i historyczny Petersburga i Rosji w ogóle. Pasja, wiedza i wrażliwe, ale przenikliwie spojrzenie autorki są godne podziwu. Takie reportaże literackie zostają w głowie na długo.
Pierwszy reportaż jaki kiedykolwiek przeczytałam o Rosji, ale stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Jego największą zaletą jest chyba niesamowita empatia do ludzi, o których opowiada, empatia niestojąca w opozycji do prawdy i obiektywizmu. Petersburg jest fascynujący, ale myślę, że połowa przyśnionych w nim rzeczy to koszmary…
Historia Petersburga przez wieki - od pomysłu cara Piotra I do czasów współczesnych. Książka skupia się głównie na dwudziestowiecznej historii miasta i jego mieszkańców - zawiera m. in. urywki wywiadów z ludźmi, którzy przeżyli blokadę miasta w czasie II Wojny Światowej.
Niestety czytałam tą książkę w złym dla siebie momencie-miałam mało czasu, niewiele uwagi i koncentracji. Dlatego niestety dużo mi umknęło, muszę przeczytać ją raz jeszcze. Bo mimo mojej nieuwagi zarejestrowałam, ze to świetny reportaż o przeszłości, obecnym życiu; o zwykłych ludziach z niezwykłymi historiami.
”Všetko tu je. Všetko, po čom len zatúžite, tu je.“ „Našiel to niekto?" „Nie." „Tak ako viete, že to tu je?" „Pretože ja som to tu schoval." „Prečo si to schoval?" „Aby som ťa prinútil hľadať. Keď hľadáš, vstupuješ do šialenstva."
Każdy rozdział tej książki to osobna opowieść, która toczy się gdzieś w Petersburgu - przed każdym rozdziałem mamy informację na której ulicy lub w jakim budynku dokładnie.
Powstaje obraz miasta budowanego na przekór naturze, wyniszczonego przez wojnę, pełnego kontrastów. A właściwie jego mieszkańców: starej arystokracji, matek czekających na widzenie w więzieniu, osób pamiętających czasy wojny i blokady, środowiska lgbt, dzieci bardzo bogatych rodziców. Gdzieś w tym wszystkim sam Putin, petersburżanin.
Petersburg ma tak bogatą, długą i różnorodną historię, że Joanna Czeczott mogłaby pisać o nim z pewnością jeszcze przez wiele stron. "Miasto snu" to bardzo dobry zbiór tekstów o różnych etapach historii miasta i ciekawych ludziach, dla których Petersburg jest miejscem na ziemi. Między wierszami znajdujemy tu też próbę charakterystyki współczesnej Rosji i jej problemów, ale też wiele dowodów na fascynację autorki Piotrowym grodem, tym współczesnym i tym sprzed lat.
Rewelacyjna książka -- jeden z najlepszych reportaży Czarnego! Napisana z niezwykłą wnikliwością, dokładnością, a przy tym sporą dozą wrażliwości i czułości w stosunku do miasta i jego mieszkańców. Świetnie dobrane tematy poszczególnych rozdziałów i świetne podejście do opisywanych wydarzeń. To jedna z niewielu książek, do których wiem, że jeszcze wrócę.
The author has found the words to describe a feeling towards this city that I have always had trouble placing. If you’ve lived in Saint Petersburg, you will know.
Beautiful mix of history, reportage, and poetry, and tender treatment of difficult subject matters. I’ll be going back to this book when I need a dose of Питер.
Była to dość udana lektura, w większości z zaciekawieniem pożerałam, jednak już bliżej 3/4 książki doszłam do rozdziału, którego główną osią był teatr i tu trochę poległam i musiałam niekiedy to przewinąć, bo po prostu tak mnie to nudziło i nie czułam, że tak opasły rozdział wnosi przesadnie wiele do samej książki. I jak już mowa o opasłości rozdziałów, to naprawdę te rozdziały były za długie, odrobinę męczące i nie ułatwiały czytania "z doskoku". Czytam wiele pozycji na czytniku, ale nawet w formie papierowej nie trawię przydługich rozdziałów, których nie mogę zakończyć w podróży komunikacją miejską, a tu jeden przeważnie trwał aż 30 minut! Gdyby większe partie fabularne były bardziej oddzielone od siebie, skłaniałabym się ku 5, nawet mimo tego średnio ciekawego wątku teatralnego. Poza tym baardzo pasjonująca opowieść o tym dość tajemniczym mieście nad Newą. Fajne wielowątkowe ujęcie - od początków i budowania legendy, poprzez wszelkie trudne perypetie miasta zarówno rewolucyjne, wojenne, aż współczesnych realiów społeczeństwa Petersburga.