Ewa Frydrych znajduje szczelnie owinięte taśmą ciało męża – szefa portalu krytyki kulinarnej, którego opinie nie wszystkim przypadły do gustu. Dlaczego ktoś wstrzyknął mu truciznę i pozbawił życia? Czy chodziło tylko o zemstę, czy za zbrodnią kryje się coś jeszcze? Tym bardziej że w podobny sposób giną kolejne osoby. Sprawę prowadzą starsza aspirant Agata Górska i komisarz Sławek Tomczyk, którzy próbują rozwikłać serię zagadkowych śmierci.
Tymczasem ktoś wysyła anonimy do młodszej siostry komisarza Tomczyka. Czy ma to jakiś związek ze sprawą? Kim jest Zosia i dlaczego ktoś musi ją chronić? Nowe światło na sprawę rzuci niewyjaśniona tragedia sprzed lat, która nie pozwoli o sobie zapomnieć.
Małgorzata Rogala kolejny raz udowadnia, że należy jej się miejsce na kryminalnym podium.
Wszystkie ofiary giną w ten sam sposób, tak jak dokonuje się egzekucji na skazanych na karę śmierci, od potrójnego śmiertelnego zastrzyku. Są to przedsiębiorcy cieszący się nie najlepszą opinią wśród swoich pracowników, za umowy śmieciowe, nieterminowe wypłacanie wynagrodzeń, zwalnianie z dnia na dzień bez żadnego uzasadnienia. Trochę trwa, zanim Agata Górska i Sławek Tomczyk odkrywają, że motywem mordercy może być nieuczciwość pracodawców, jakiej prawdopodobnie on sam doświadczył. Ale oczywiście, jak to w kryminałach na ogół bywa, nie może się obyć bez innych niespodziewanych tropów.
Już w poprzednich częściach cyklu pojawiały się motywy niepokojących, żeby nie powiedzieć tragicznych, zjawisk społecznych, często powiązanych z bezmyślnym nadużywaniem wolności w internecie. Tutaj wątek społeczny jest bardzo rozbudowany i, moim zdaniem, najciekawszy. Interesujący jest też sposób uśmiercania ofiar. Natomiast przy ostatecznym rozwiązaniu zagadki kryminalnej poszła autorka na łatwiznę. Za to wydarzenie zamykające książkę będące jednocześnie, jak zwykle u Małgorzaty Rogali, zwiastunem części następnej ma szanse stać się tam prawdziwym wejściem smoka.
Kolejny tom kryminalnej serii Małgorzaty Rogali nie pozostawia złudzeń – ta pisarka dobrze wie, jak zaskoczyć czytelnika, jak wycisnąć ze swoich bohaterów najwięcej ile się da, a na koniec postawić olbrzymi znak zapytania i otworzyć opowieść na kontynuację. „Zastrzyk śmierci” to fascynujący kryminał z mrocznym konceptem zbrodni, z intrygującą podwójną perspektywą i z zakończeniem, które pozostawia porządny niedosyt, a o to przecież chodzi w kryminałach i morderczych opowieściach. Motyw społeczny zdaje się być tutaj wisienką na torcie, chociaż to przecież najpyszniejszy kawałek całości. Wielbiciele polskich zbrodni mają przed sobą porządnie dopracowany smakołyk, który nie zawiedzie nawet zaprawionego w bojach wyjadacza gatunku.
Czwarty tom serii za mną i mogę już stwierdzić jednoznacznie, że konstrukcja każdej książki z tej serii jest identyczna. Za każdym razem mamy inną sprawę kryminalną, ale sposób jej prowadzenia jest IDENTYCZNY. Nie byłoby to takie złe, gdyby nie fakt, że autorka używa dosłownie tych samych zdań, tych samych sytuacji, tych samych dialogów i tego samego schematu dochodzenia do rozwiązania zagadki podstawiając tylko inną historię.. Gdy książki czyta się z dużymi odstępami będzie to do przeżycia, ale przy czytaniu niemalże po kolei można się zirytować. Przechodząc do wydarzeń z tego tomu - poprzednia część była dużo bardziej ciekawa. Tutaj, choć nie było źle, nie jestem pod wrażeniem. Rozwiązania można się łatwo domyślić już w okolicy połowy książki co szczególnie w tym tomie odebrało sporo radości z czytania dalej. Całe szczęście wątki obyczajowo romansowe są do przeżycia. Bohaterowie znośni, mimo tego, że prywatnie rozmawiają w kółko o tym samym (kanapki, ciastka i przenie kawy). Ten tom, podobnie jak "Dobrą matkę" ratuje końcowy clifhanger. Wątek, którego dotyczy jest dość interesujący, wiec z pewnością będę kontynuować.
Kolejne spotkanie z Rogalą i pozytywne zaskoczenie. Połknęłam ten kryminał w jeden wieczór. Tym razem czytało się przyjemnie, płynnie i lekko, ponieważ autorka porzuciła chaos na rzecz całkiem dobrze uporządkowanej historii. Warszawa się rozrosła i sprawa nie dotyczyła wyłącznie krewnych i znajomych królika, jak to było w poprzednich tomach. Do tego pomysł na fabułę naprawdę dobry. Można powiedzieć, że to był kawał przyzwoitej powieści. No i zakończenie - nie sposób nie sięgnąć po kolejny tom :)
„Zastrzyk śmierci” – tom czwarty cyklu o Agacie Górskiej i Sławku Tomczyku to kolejna dobra powieść kryminalna Autorki, chociaż tym razem odrobinę mniej mnie jednak urzekła niż poprzednie. Punktem wyjścia do intrygi zaplanowanej dla śledczych stają się znalezione przez Ewę Frydrych zwłoki jej męża Antoniego. Mężczyzna zostaje odnaleziony w swoim biurze. Jego ciało jest szczelnie owinięte folią i wszystko wskazuje na to, że mężczyznę zabił zastrzyk śmiertelnej trucizny. Komu naraził się tak bardzo krytyk portalu kulinarnego Smakosz Pl, że pozbawił go życia? Jaki związek z tym zdarzeniem ma siostra Tomczyka – nastoletnia Kinga, uczennica klasy maturalnej? Wreszcie kim jest Zosia i dlaczego ktoś musi ją chronić? Wprawdzie nudy i tym razem nie było, ale jakoś było bardziej przewidywalnie niż poprzednio. Mam też wrażenie, że wszystkie nieszczęścia tego świata uderzają wprost w naszych śledczych, a oni jak zwykle sami stają w centrum cyklonu, który nawiedza Warszawę😊 Sama historia do mnie nie przemówiła, ale bynajmniej nie skreślam śledczych, którzy wciąż budzą sympatię. Chociaż zatem pozostał mały niedosyt zakończenie sugeruje, że Autorka szykuje jakąś bombę z opóźnionym zapłonem na kolejną część. Pozostaje mi zatem oznaczyć „Zastrzyk śmierci” jako przeczytane i zabrać się od razu za „Grzech zaniechania”.
3,5 Akcja była od samego początku, ale wciągnęłam się w ostatnich 100/150 stronach. Za późno były podane jakiekolwiek wskazówki do rozwiązania zagadki, a jak już były podane, to było wiadomo kto to zrobił. Postacie są dość przeciętnie wykreowane, a sam koniec-mogło tego nie być, zrobione trochę na siłę, ale jestem ciekawa dlaczego tak się stało więc będę czytała następną część. Tyle w temacie, pozdrawiam serdecznie.
Niestety ta część była najnudniejsza. Przewidziałam, kto jest zabójcą i co się będzie mniej więcej działo. Poza tym, sama fabuła była dość… miałka i nijaka, zero zaskoczeń, zwrotów akcji, wybuchów, no czegokolwiek; a fakt, że relacja Sławka z Agatą wybijała się ponad morderstwo tylko potęgowała moją niechęć do tej historii. Dosłownie najciekawszy tutaj był sposób zabijania i ten cliffhanger na końcu 🥴
Mega fajny klimat - trochę spodziewałam się rozwiązania sprawy, ale i tak niektóre części mnie zaskoczyły. Coraz bardziej lubię Tomczyka, a po ostatniej scenie to totalnie nie mogę się doczekać, aż przeczytam kolejny tom.