Tylko ode mnie zależy twój los. Gdy w środku nocy usłyszysz szmer za oknami, to będę ja, i gdy w słońcu nagle pochłonie cię cień, to też będę ja. Nie uciekniesz przede mną.
Kiedy Kornelia zaczyna otrzymywać tajemnicze listy z pogróżkami, uważa to za głupi dowcip. Żyje na uboczu, nie wchodząc nikomu w drogę i nie nawiązując żadnych bliższych relacji z innymi ludźmi, kto więc mógłby życzyć jej śmierci? Jednak sytuacja staje się coraz poważniejsza, dlatego kobieta podejmuje decyzję o zgłoszeniu się na policję.
Nie jest to dla niej łatwe – jej dotychczasowe kontakty ze stróżami prawa nie należały do najprzyjemniejszych. W młodości została niesłusznie oskarżona o składanie fałszywych zeznań. Wszyscy zdawali się być wrogo nastawieni do Kornelii, ponieważ mężczyzna, którego oskarżyła wtedy o próbę gwałtu, sam był policjantem, a jego koledzy nie wierzyli, że mógł dopuścić się przestępstwa.
W wyniku zbiegu okoliczności, kobieta natrafia na posterunku na tego samego funkcjonariusza, który przed laty próbował ją zdyskredytować, aby chronić swojego przyjaciela. Mimo wrogiego nastawienia, to jednak właśnie ten mężczyzna może okazać się dla Kornelii jedyną nadzieją.
A co powiedzie na połączenie obyczajówki i kryminału? 🤔
„Jak kamień w wodę” to pierwszy tom serii „Polowanie na Pliszkę” w nowym odświeżonym wydaniu od czwarta strona kryminału. 🔥
Po ostatnim bardzo udanym spotkaniu z książkami autorki nie mogłam przejść obok tego tytułu obojętnie i to po raz kolejny był świetnie spędzony czas z książką Hanny Greń.
Kornelia Pliszka ma niezbyt miłe wspomnienia z policją. Jedenaście lat temu próbowała zgłosić napaść na tle seksualnym. Nikt jej nie wierzył. Młoda, wkraczająca w dorosłość dziewczyna szukała pomocy w miejscu, w którym jak mogłoby się wydawać - powinna ją dostać, a jedyne co otrzymała to kpiące spojrzenia i niezbyt przyjemne komentarze. Teraz jako dorosła już kobieta znów potrzebuje tej pomocy. Listy z pogróżkami… Wybita szyba… Nie może już tego dłużej bagatelizować. Pech chciał, że trafiła na tego samego policjanta co przed laty…
To była naprawdę świetna lektura. Autorka przenosi nas do przeszłości bohaterki, gdzie poznajemy jej sytuacje rodzinną oraz problemy z którymi jako młoda osoba musi się mierzyć. Kornelia nie miała łatwego życia, a jej start w dorosłość tym bardziej nie należał do tych najłatwiejszych. Dodatkowo dochodzi do tego zbagatelizowana sprawa z napaścią… Jednak wszystko to co musiała przejść bohaterka uczyniło z niej naprawdę silną kobietę, która od najmłodszych lat musiała radzić sobie ze wszystkim sama. I jestem pewna, że ta silna i zaradna kobieca postać kupi Was tak jak i mnie kupiła.
Bardzo spodobało mi się subtelne połączenie obyczaju i kryminału. Nutka strachu o główną bohaterkę oraz niepewności o jej dalsze losy, skutecznie usidliły mnie z książką na dłużej. „Jak kamień w wodę” wciąga, oj naprawdę wciąga!
Intrygująca, chwytająca za serce, tajemnicza… tak myślę, że tak opisała bym ją w trzech słowach, zwłaszcza, że w wielu sytuacjach, w których znalazła się Kornelia było mi jej po prostu żal. Żal, że ze wszystkimi nieprzyjemnościami, które ją spotykają w życiu, jak już wspomniałam wyżej, musi mierzyć się sama.
Gdy książka powoli dobiegała ku końcowi, nie spodziewałam się, że z taką siłą, tak nagle ze strony na stronę wbije mnie w fotel… Długo wracałam do tego fragmentu zastanawiając się, czy autorka napisała to tak na serio czy robi sobie z czytelników żarty…
Zakończenie Was zszokuje. Jestem tego pewna. Mnie zszokowało i do tej pory chyba ten szok ze mnie „nie zszedł”. Także bądźcie gotowi, ja nie byłam…
Polecam z całego serca i już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejny tom! Hanna Greń zdecydowanie pomału wbija się na moją listę ulubionych polskich autorek. Lepiej późno niż wcale prawda? 🙊
Jedna z lepszych książek, jakie ostatnio czytałam. Jest w niej tyle smutku i niezrozumienia.... Porusza bardzo ważne tematy odrzucenia i oceniania ludzi tylko po plotkach. I najważniejszy aspekt - przyklejanie łatki ofiarom, że to one są po części winne tego, co je spotkało ;( Książkę czytała ze łzami w oczach..
Kryminalno-obyczajowa opowieść od Hanny Greń. Ponownie przenosi czytelnika do Bielska snując historię pewnej Pliszki - przy czym ta akurat wcale nie chwali swego ogonka, lecz znalazła się w śmiertelnym zagrożeniu. Polowanie na Pliszkę składa się z Jak kamień w wodę oraz Światełka w tunelu.
Kornelia od zawsze była odtrącona zarówno przez rodziców, jak i rówieśników. Ci pierwsi ledwo co zauważali jej istnienie, drudzy traktowali niczym trędowatą. O ile zdołała pogodzić się z brakiem przyjaciół, o tyle przez wiele lat próbowała zwrócić na siebie uwagę rodziców. Niestety jej działania nie przyniosły oczekiwanego rezultatu, a jedynie jej reputacja na skutek fałszywych oskarżeń na zawsze pozostała zszargana. Nawet kiedy ledwo uniknęła gwałtu, nikt nie dawał wiary jej słowom. Dla policjantów pozostała kłamczuchą, z bólem obserwowała ich szepty, złośliwe uśmiechy i komentarze. Pomna tych traumatycznych wspomnień nawet po jedenastu latach, gdy dostała pogróżki od tajemniczego nadawcy, długo nie zgłosiła tego policji. Kiedy zdecydowała się zawiadomić o wszystkim organy ścigania, w wyniku zbiegu okoliczności trafia na posterunku, na tego samego funkcjonariusza, Gerarda Skrzyńskiego, który niegdyś ją zdeskredytował. Niestety to właśnie on może stać się dla kobiety ostatnią deską ratunku.
Poczytna autorka kryminałów zdecydowała się na opowiedzenie historii bardziej o charakterze obyczajowym, niż kryminalnym. Poznajemy życie tytułowej Pliszki od dzieciństwa, aż do czasów współczesnych. Mimowolnie stajemy się świadkami jej samotności, bólu, buntu, ale także przypadkowo zrodzonej pasji, dzięki której niezauważana przez nikogo przeciętna dziewczyna mogła w pełni samorealizować się. Skryta, stroniąca od ludzi - przez trzydzieści lat życia miała jedynie dwie przyjaciółki, nikomu nie wchodząca w drogę i prowadząca samotny styl życia, to mimo to ktoś dwukrotnie próbuje ją skrzywdzić, a nawet pozbawić życia. Po drugiej stronie policjant po przejściach, również mający wąskie grono znajomych. Wierny przyjaciel, który jest w stanie zrobić wszystko, by tylko udowodnić niewinność osoby, której ufa. To właśnie wokół tej dwójki poranionych przez życie ludzi toczy się opowieść. Hanna Greń wplata w nią zarówno wątek romansowy, jak i policyjnego dochodzenia, pokazuje realia pracy polskich stróżów prawa. Nie ma tu spektakularnych pościgów, zawrotnego w przebiegu śledztwa. Wręcz przeciwnie otrzymujemy nieustanne analizowanie poszlak, wątpliwości policji co do wiarygodności poszkodowanej pojawiające się zarówno przy pierwszej, jak i przy drugiej sprawie. Czytelnik podobnie jak stróże prawa porusza się po omacku, czeka na dalszy rozwój wydarzeń i snuje w głowie przeróżne dywagacje. W tej opowieści nieustannie jest zaskakiwany, przy czym wątek obyczajowy mocniej przykuwa uwagę od kryminalnego. Nieobce stają się też elementy powieści psychologicznej pozwalające przeniknąć umysł i serce bohaterów, jak także odkrywamy motywy ich postępowania. Na każdym kroku doznajemy szoku i złości, ale też niejednokrotnie humorystyczne dialogi wywołują uśmiech i wprowadzają w lepszy nastrój.
Hanna Greń stworzyła duszną atmosferę miasta, w którym wiadomości o drugiej osobie są znane szerokiemu ogółowi mieszkańców. Wszystko zaś owiane tajemnicą, swoistą mgłą poprzez którą śledzimy wydarzenia. Doskonale wie, jak rozgrywać i ustawiać powieściowe sylwetki fundując im niezbyt komfortowe położenie. Udowadnia, że przeszłość nie musi determinować przyszłości. Snuje poruszającą opowieść o wzajemnym zaufaniu, wybaczeniu i konieczności godzenia się z niełatwą rzeczywistością oraz nieulegania pozorom. To, mimo poważnych tematów, lekka powieść od której nie sposób się oderwać.
Po raz pierwszy sięgnęłam po twórczość pani Hanny Greń i długo zastanawiałam się, co dokładnie myślę o tej książce. Czy mi się podobała? No owszem, koniec końców podobała. Czy przeczytałam ją całkiem szybko? Tak. I czy przeczytam drugi tom? A jakże! Więc co jest nie tak? W sumie to sama nie wiem.
Opis z okładki brzmi bardzo zachęcająco i mocno wpłynął na to, że kupiłam dwa tomy. Myśl o kontakcie z policją wzbudza w niej lęk. Wspomnienie sprzed jedenastu lat wciąż boli. Nadal pamięta porozumiewawcze spojrzenia policjantów, ich kpiące uwagi i uśmiechy pełne politowania. Nikt nie wierzył w składane przez nią zeznania, gdy roztrzęsiona prosiła o pomoc. Teraz Kornelia Pliszka znów musi się o nią zwrócić. Otrzymuje listy z pogróżkami, a gdy w nocy słyszy dźwięk rozbitej szyby, zdaje sobie sprawę, że sytuacja stała się zbyt poważna, by milczeć. Pechowo trafia na tego samego policjanta, który prowadził jej sprawę sprzed laty. Trudno bowiem zaufać komuś, kto wtedy zawiódł tak bardzo. Kto chcąc chronić swojego kumpla, nie dał wiary słowom skrzywdzonej dziewczyny. Czy sytuacja się powtórzy? Czy i tym razem uprzedzenia wezmą górę, a Kornelia zostanie sam na sam ze swoim strachem?
Postać Kornelii i jej historia jest dla mnie na pewno dużym plusem. Zacznijmy od początku – poznajemy Kornelię, która jest niby chcianym, ale bardziej niechcianym dzieckiem, pozostawionym samej sobie. W szkole miała opinię „łatwej dziewczyny” oraz osoby, która przesadza z używkami, której nigdy nie „wyprostowała”, bo i tak nikt jej nie wierzył. Prawdziwa akcja rozpoczyna się w momencie, gdy Kornelia cudem uchodzi próbie gwałtu, a dodatkowo spotyka ją inna osobista tragedia związana z jedyną bliską jej osobą – prawdziwą przyjaciółką. Bohaterka poprosiła o pomoc tam, gdzie jej powinna szukać, czyli – poszła na policję. Natomiast sprawy się skomplikowały, a szkolna opinia Kornelii wpłynęła na dalsze postępowanie. Po latach, gdy Kornelia ponownie musi poprosić o pomoc – nie jest dobrze nastawiona, co mnie zupełnie nie dziwi, biorąc pod uwagę jej historię. Podobał mi się także plot twist, jeśli chodzi o zakończenie. Choć uważam, że sam oprawca miał trochę naciągany motyw, to wierzę, że mogło to się wydarzyć naprawdę. Kolejnym plusem jest pokazanie jak pracuje policja i jak wygląda prowadzenie spraw. To mi się bardzo podobało, pomijając nawet kwestię uprzedzeń do ofiar/podejrzanych, bo wierzę, że ciężko oddzielić czasem uczucia od pracy. Ta kwestia była bardzo dobrze opisana w książce.
Natomiast minusem był dla mnie… wątek romantyczny. Przede wszystkim – nie spodziewałam się go. Wyglądał na nieco wymuszony, a zachowania bohaterów były tak irytujące i irracjonalne, że ach! Ten wątek mnie sfrustrował i chyba dlatego też odbiło się to na ogólnej ocenie książki. I zdaję sobie sprawę, że plusów jest więcej niż minusów, to ten wątek… Choć może nie sam wątek, co jego przedstawienie.
Oczywiście przeczytam tom drugi, jestem ciekawa w jakim to pójdzie kierunku, patrząc na zakończenie tomu pierwszego. Choć chyba nie zostanę fanką „Polowania na pliszkę”, natomiast pióro autorki jest dla mnie na tyle przyjemne, że na pewno dom szansę innym książkom.
Z książkami Hanny Greń spotkałam się już jakiś czas temu. Miałam przyjemność sięgnąć po, m.in. „Śmiertelne wyliczanki” - świetny, kryminalny cykl, który trzymał w napięciu. Czytało się go świetnie, a dzięki tej lekturze wiedziałam, że kolejne powieści autorki na pewno przypadną mi do gustu.
„Jak kamień w wodę” to pierwszy tom serii „Polowanie na pliszkę”. Opis z tyłu książki sugeruje, że jest to powieść obyczajowo - kryminalna. Nie jest to zatem lektura dla takich odbiorców, którzy oczekują krwawych scen, wartkiej akcji i mrocznej sprawy kryminalnej, która jest główną osią powieści.
Jest to świetna powieść obyczajowa, z romansem w tle i wątkiem kryminalnym.
Kornelia Pliszka nie miała łatwego życia. Urodziła się w rodzinie pracoholików, którzy nie poświęcali jej najmniejszej uwagi, a gdy tylko skończyła osiemnaście lat wyrzucili ją z domu. Dziewczyna mimo wszystko usamodzielniła się i znalazła swoje miejsce.
Niestety, pewnej nocy zostaje brutalnie zaatakowana i cudem unika zgwałcenia przez natarczywego mężczyznę. Gdy sprawa trafia na policję, przesłuchujący ją funkcjonariusz, nie wierzy w ani jedno jej słowo.
Po niemal jedenastu latach kobieta znów musi zwrócić się o pomoc – dostaje listy z pogróżkami, które stają się coraz poważniejsze. Na jej nieszczęście ponownie trafia na policjanta, który prowadził jej sprawę sprzed lat.
Czy i tym razem Kornelia nie otrzyma oczekiwanej pomocy? Czy uda jej się uniknąć niebezpieczeństwa? Tego musicie dowiedzieć się sami...
Historia opisana przez autorkę niesamowicie wciąga. Czyta się ją bardzo przyjemnie, przeżywa losy bohaterki i spotykającą ją niesprawiedliwość.
Zagadka, którą musi rozwiązać policja jest bardzo angażująca. Mało tropów sprawia, że niemal niemożliwe jest domyślenie się, kto grozi dziewczynie.
Myślę, że książka będzie dobrą odskocznią dla wielbicieli kryminałów, ale także świetną propozycją dla miłośników obyczajówek oraz romansów.
Zakończenie książki jest naszpikowane wydarzeniami, które wzbudzają wiele emocji. Nie pozwalają czytelnikowi pozostać obojętnym. Musi sięgnąć po drugi tom, żeby poznać dalsze losy bohaterów.
Bardzo dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona Kryminału za egzemplarz i możliwość przeczytania książki. #współpracareklamowa
„Jak kamień w wodę” to nowość od jednej z moich ulubionych Autorek kryminałów, Pani @hanna.gren.pisarka To trzecie wydanie tej książki, z nową okładką, która podoba mi się chyba najbardziej ze wszystkich 😊
Kornelia, nastolatka, która musi zmierzyć się nie tylko z brakiem miłości i akceptacji ze strony najbliższych, ale także z odrzuceniem w szkole. Nie ma przyjaciół, jest samotna, a na swojej drodze spotyka pewnego mężczyznę, przez którego jeszcze bardziej zamyka się w sobie. Gdy po wielu latach na swojej drodze spotyka dawnego znajomego, okropne wspomnienia wracają i po raz kolejny przeszłość komplikuje Koli życie.
Jakie to było dobre! Wspaniałe napięcie, które Autorka budowała z każdą stroną, niezwykle wciągająca fabuła, główna bohaterka- wyrazista, silna i bardzo charakterna, nie sposób jej nie polubić. Na pierwszy plan wysuwa się także wątek ogromnego cierpienia, odrzucenia społecznego, różnych problemów, z jakimi musi mierzyć się Kornelia oraz jej wielkiej samotności, pomimo uznania i rzeszy wiernych klientek.
Autorka porusza w tej książce wiele ważnych wątków społeczno-obyczajowych, odtrącenie, odrzucenie przez rówieśników, przez najbliższych, ocenianie przez pryzmat plotek i pozorów, pracoholizm oraz samotność w świecie pełnym ludzi.
Emocje wręcz kipią, poruszane wątki smucą, skłaniają do refleksji, ale też bawią- Pani Hanna ma ogromne poczucie humoru i było to bardzo widoczne podczas lektury. Wielokrotnie śmiałam się w głos, a niektóre fragmenty czytałam mężowi, bo był zaciekawiony czym tym razem Pani Hania doprowadziła mnie do łez.
Wspaniała, z ciekawie rozwiniętym wątkiem obyczajowym, zaskakująca, niezwykle intrygująca z nieprzewidywalnym i zaskakującym zakończeniem- tymi słowami mogę opisać tę lekturę. Polecam Wam ją bardzo, a ja z niecierpliwością wypatruję kolejnych książek królowej polskiej powieści kryminalnej!
I picked up this book with my eyes, I liked the cover, and I could listen to it through a subscription, so I took the opportunity. I'm glad I listened to most of the book while doing other things, because if I had sat down and focused on it, I probably would have gotten frustrated. It's been a while since anyone approached the term "crime thriller" so abstractly. Overall, the story is very interesting, and the criminal and difficult history of the main protagonist reads beautifully and smoothly. However, at some point a romantic subplot appears, something more in the style of a romance and more attention focuses on this element, which causes the criminal storyline to get somewhat lost. This shift means we stop feeling the full story, and the desire to follow the characters further fades. That's unfortunate, because the original premise - the crime thriller - had great potential. You can see that the author wanted to create a secondary subplot that was meant to be continued in the next volume. The romance was supposed to be a kind of soft transition, which I find problematic, because there could have been emotions between the characters, but they didn't necessarily need so many explicit physical descriptions. This made me stop rooting for the main protagonist and lose interest in what was happening around her. This book demonstrates how difficult it is to blend two genres in one story. It's better not to do it, because instead of an interesting crime thriller and character development, we get a criminal storyline overshadowed by the physical proximity of the characters.
Dobry, porywający kryminał z wątkami obyczajowymi? No niestety nie... Nie jest to też obyczajówka z szerokim wątkiem kryminalnym. Szeroko zakrojony jest także epizod można by rzec romantyczny. Ot, takie połączenie. Po przeczytaniu zaledwie tydzień(!) temu mało we mnie emocji po lektorze zostało, zatem pozycja nie trafi do grona moich ulubieńców.
Mimo wszystko czas spędzony na lekturze był w miarę przyjemny. Główna bohaterka to tytułowa Pliszka (nazwa serii to "Polowanie na Pliszkę). Kornelię Pliszkę poznajemy gdy jest nastolatką. Ma dość skomplikowaną sytuację rodzinną - czuje się niechciana, nie spełnia oczekiwań rodziców, rówieśnicy też od niej raczej stronią wymyślając coraz to nowe intrygi oraz pomówienia jej dotyczące. Kola trafia na Joanną. to prawdziwa przyjaźń. Jednak i ta zostaje brutalnie przerwana. Co takiego się dzieje? Jaki wydarzenia z wczesnej młodości mają wpływ na dorosłe życie Pliszki? Przekonamy się o tym w dalszej części książki. Tu Kornelia jest już trzydziestokilkulatką i za sprawą nękania, pogróżek oraz ataku na jej osobę trafia na policję. A konkretnie na policjanta, z którym nie po drodze było jej kilkanaście lat wcześniej. Co połączy Kornelię i komisarza Szczerbińskiego? Czy wątek kryminalny przeważy, czy może przyćmi go burzliwy romans? Warto się przekonać. Zakończenie dosyć przewidywalne i mimo że otwarte, nietrudno domyśleć się początku ciągu dalszego historii...
Po rozpoczęciu i kilku pierwszych rozdziałach byłem bardzo zainteresowany. To był fajny wstęp i za niego ocenę w górę. Bo jednak ciekawy bohaterki biorąc pod uwagę co się wydarzyło, jak straumatyzowane było jej życie. W pewnym momencie mogło by się nawet wydawać, że do przesady. Ale w momencie gdy rozpoczyna się ten główny motyw historii, poziom zaczyna spadać i z kryminału przechodzimy w romans. Może nie przeszkadzało by mi to bardzo gdyby nie fakt, że to był ten najniższy w moim odczuciu rodzaj, enemy to lovers. Jak jeszcze w młodzieżowych historiach, gdy ktoś tam się czubi a potem lubi, rozumiem. Ale w tej konkretnej opowieści, naprawdę ciężko jest mi uwierzyć w takie uczucia, a co najważniejsze w tak krótkim czasie. Może przeżyłbym ten do porzygu słodki romansik gdyby to właśnie w ten sposób się skończyło, że bohaterka co przeżyła tyle złego, ma ten szczęśliwy koniec. Jednak tutaj, nie jestem w stanie być zadowolonym po tym zakończeniu. Wiem, jest to jedynie połowa historii, ale dla mnie ona się definitywnie zakończyła. Ważne, żę początek był dobry, dobrze się czytało przez dość prosty styl i nawet ten romans jakoś wszedł, ale resztę zostawiam już bez komentarza.
Moje pierwsze spotkanie z piórem Hanny Greń zaliczam do bardzo udanych. Historia Kornelii Pliszki i jej smutnego początkowo życia chwyciła mnie za serce. Pierwsze rozdziały były dla mnie tak ogromnie smutne i niewyobrażalne wręcz, myśle jednak, że takie historie dzieją się naprawdę.
Kola jednak była cudowną postacią i całą ostoją tej historii. Jej cięty język i ostre docinki Gerardowi bardzo mi imponowały. Dziewczyna mimo, że w życiu nie miała lekko i przyjemnie cechowała się ogromnym hartem ducha. Był jeden moment kiedy miała ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć, że nic nie jest winna swoim beznadziejnym rodzicom.
Przesłanie książki trafa do mnie całkowicie i uważam, że autorka wykonała świetną pracę. Oprócz bardzo fajnego pióra stawia przed czytelnikiem bardzo nieoczywistą historie w której jasno kreśli by zaufanie nie odbywało się na zasadzie próby tylko było bezwarunkowe. Zakończenie jest mocne, wierze jednak że szykuje się jakaś niespodzianka i muszę sięgnąć po drugą część by przekonać się co się wydarzy.
Odkrywanie przeze mnie współczesnych polskich pisarzy powieści obyczajowych i kryminalno-sensacyjnych przebiega ze zróżnicowanymi wrażeniami. Pierwsza przeczytana książka Hanny Greń, należąca do jej drugiego, dwutomowego cyklu, może na kolana nie rzuca, ale świadczy o dojrzałości autorki i jej solidnym, choć pozbawionym fajerwerków, warsztacie.
Największym atutem życiowym Kornelii Pliszki jest jej talent krawiecki. Niekochana przez rodziców, niezbyt lubiana przez rówieśników zostaje łatwym celem plotek i pomówień, a później ich ofiarą. Ma w tym swój udział funkcjonariusz policji Gerard Skrzyński. Najpierw w Katowicach nie daje wiary jej skardze o próbę gwałtu przez jego policyjnego kumpla. Jedenaście lat później w Bielsku Białej ma się zająć nękającymi Kornelię anonimami z groźbami. Obok tropienia autora gróźb i katowickiej przeszłości trzecią, najważniejszą teraz w życiu Kornelii i Gerharda sprawą, staje się rodzące się między nimi gorące uczucie.
Moje drugie spotkanie z autorką, trochę lżejsze i łatwiejsze niż poprzednie, ale całkiem udane. To historia bardziej obyczajowa, niż kryminalna, jednak poprowadzona tak, że ciekawi i cały czas chcemy wiedzieć, co będzie dalej.
Kornelii, głównej bohaterce towarzyszymy od czasów licealnych. Dziewczyna nie ma łatwego startu w dorosłe życie, sprawy się gmatwają, mieszają, ale ona, mimo tych przeciwności znajduje w sobie dużo siły. I chyba ten aspekt w powieści zajmuje najwięcej miejsca. A takim dodatkiem jest wątek kryminalny. W żaden sposób nie umniejsza to jednak tej historii, ale raczej na krwawy thriller się nie nastawiajcie. Autorka zręcznie łączy gatunki, fajnie pokazuje relacje między bohaterami, pomysł na całość też mi się podobał, a zakończenie sprawia, że poznanie kolejnej części jest rzeczą konieczną.
Książka idealna na jesienny wieczór, lekka, ale wciagająca, przyjemna, ale pozbawiona głupotek i infantylności. Polecam.
Seria z Pliszka wydaje mi się takim twistem kryminału, romansu, thrillera i obyczajówki.
"Jak kamień w wodę" to początek historii Kornelii Pliszki. Dziewczyny odrzuconej przez rodziców, która znajduje swoje miejsce w domu dziadków przy boku maszyny do szycia. Ale zanim osiądzie w gnieździe babci Marainny, padnie ofiara dziwnych wypadków w tym próby gwałtu. Zmierzy się też z utratą bliskiej koleżanki. Na swojej drodze spotka ludzi którzy nie będą chcieli uwierzyć w jej historię, a domniemany sprawca pożegna się z tym światem. Jednym z tych którzy jej nie uwierzą będzie Gerard, mężczyzna, który trochę namiesza w jej życiu. Ta część dla mnie jest trochę mało dynamiczna, więcej w niej obyczajówki niż kryminału.
Ta książka przypomniała mi, co tak uwielbiam w obyczajówkach - życiową prawdę oraz piękne cytaty dające do myślenia. Naprawdę wciągająca, nie mogłam się od niej momentami oderwać. Nastawiłam się głównie na wątki obyczajowe i nie myliłam się, są elementy kryminału, ale jest ich zdecydowanie mniej. Końcówka naprawdę mnie zaszokowała, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, ale niestety takie są realia życia. Gdy popełni się błąd i uwierzy się plotkom, zamiast sprawdzić dokładnie informacje nam podawane, często kończy się to źle. Jeżeli chodzi o drugi tom, na pewno przeczytam, ale nie czuję potrzeby, że muszę to zrobić już teraz.
Bardzo podobał mi się pomysł na fabułę. Książka jest zaskakująca i skłania do refleksji. Wątek miłosny spoko ale zaczął się rozwijać za szybko, szczególnie zważając na sytuację. Ogólnie bardzo dobrze spędzony czas. Nawet nie zauważyłam kiedy dotarłam do końca.
W gruncie rzeczy bardzo smutna książka, którą czytało się jednak niezwykle przyjemnie❤ Jest to połączenie kryminału z obyczajówką, jeśli szukacie czegoś takiego to gorąco polecam 🤗
Być może niektórzy z Was znają już serię „Polowanie na Pliszkę" z poprzednich wydań, u mnie jednak jest to pierwsze spotkanie z autorką, ale za to bardzo udane.
Bohaterką jest tutaj Kornelia Pliszka. Kobieta, która już po raz drugi mierzy się z poważnym problemem i której i tym razem policja nie chce uwierzyć w otrzymane przez nią pogróżki. Sprawa robi się coraz bardziej poważna, a zaufanie po tylu latach ciężko odbudować. Czy znajdzie w końcu sojusznika w walce z nieznanym prześladowcą?
Zaczynając „Jak kamień w wodę", spodziewałam się typowo kryminalnej historii. Jak się okazało, znajdziemy tu także wątek obyczajowy, a nawet romans, który dodaje książce realności, sprawiając, że postacie i emocje, które nimi rządzą, są nam bliższe. Początkowe napięcie jednak, które tak bardzo wciągnęło mnie na początku, później nieco spadło. Akcja toczy się tutaj raczej powoli, bez nagłych zwrotów akcji, ale mimo tego czyta się ją z zainteresowaniem.
To książka o tym jak wiele krzywdy mogą wyrządzić pomówienia, ale także o tym, jak pochopnie i niesprawiedliwie oceniamy nieraz sytuację, dając się zmanipulować pierwszemu wrażeniu i pozorom. Bo przecież osoba, która broni sprawiedliwości, sama powinna przejawiać wartości godne dobrego człowieka. Jak wiemy, niestety świat nie zawsze jest czarno-biały i warto przyjrzeć się odcieniom szarości.
Zakończenie wywołuje zaskoczenie i niedosyt, dlatego z pewnością sięgnę po kolejny tom, a Was zachęcam do zapoznania się z waleczną Kornelią Pliszką.