Do klasy Rafała trafia Alicja. Szybko budzi jego zainteresowanie. Próbuje ją lepiej poznać, jednak dziewczyna jest nieufna. Ma złe doświadczenia i pierwsze dni po przeprowadzce do Warszawy nie nastrajają jej pozytywnie. Wie, że nikt od razu się nie przyzna, że jest rasistą… Zresztą ludzie zwyczajnie nie lubią inności. Jednak Rafał i Alicja powoli zbliżają się do siebie, choć nie akceptuje tego ojciec chłopaka. Życie nastolatków niespodziewanie nabiera tempa, kiedy wchodzą w drogę międzynarodowej szajce, a wszystko za sprawą pewnego Śpiocha… Ta pełna humoru powieść przygodowo-detektywistyczna opowiada o tolerancji, przyjaźni i pierwszej miłości, a także o dzikiej przyrodzie, która od dawna na całym świecie jest zagrożona.
Dobra książka, nawet przyjemnie się czytało. Jednak na początku myślałam, że jest dziwnie napisana. Powtórzenia słów, zdań itd.. Przyzwyczaiłam się i pod koniec książki nie zauważyłam już takich problemów, nie licząc literówek. Myślałam, że to będzie typowe "love story" dwóch nastolatków, którzy są ze sobą mimo różnic, ale temat żółwia i przemytu zwierząt egzotycznych zmienił moje zdanie na temat fabuły. Zakończenie nie było jakieś dobre, nie lubię takich. Mimo tego przyznaje, że żart z ulubionym słowem jednego z bohaterów się udał. Książka pokazała to, jak Alicja poradziła sobie z nieprzyjemnymi i rasistowskimi komentarzami w jej stronę. Podobało mi się, że postacie nie kryły na siłę tego, że nie podoba im się kolor skóry głównej bohaterki.
Oczekiwałam czegoś więcej od zakończenia, jednak książka była nawet przyjemna. Kilka wątków można było rozwinąć. Tak czy inaczej, jest okej.