Polska mafia ma na swoim koncie wiele krwawych porachunków, ale dwie egzekucje były przełomowe. Pierwsza to zabójstwo Pershinga, szefa grupy pruszkowskiej, podczas jego wyjazdu wypoczynkowego. Druga – żony Bajbusa, powiązanego z grupą mokotowską. Zabijając matkę dwójki dzieci, złamano żelazną zasadę, że w męskich wojnach nie strzela się do rodzin.
O „Pruszkowie”, który wydał wyrok na Pershinga, powiedziano i napisano wiele. Prawdę o „Mokotowie”, który zabił Annę, znają nieliczni. Ewa Ornacka opisuje dzieje grupy, która swoją brutalnością, ogromem dokonanych zbrodni, a także układami z policją przez wiele lat paraliżowała świadków i ofiary. Opowiada o rezydentach kolumbijskiego kartelu narkotykowego, o związanym z mafią eks-konsulu Kostaryki i pewnym sprytnym obywatelu Izraela handlującym maszynami do gier hazardowych. O kopalni diamentów, liście śmierci i gangsterskich mogiłach. O liczonych w setkach tysięcy euro okupach, odciętych palcach i złych gliniarzach. A przede wszystkim o ludzkiej krzywdzie, wręcz niewyobrażalnej i bezkresnej.
Przeczytałam jakieś 3/4 i dałam sobie spokój. Dlaczego? Bo spodziewałam się czegoś innego niż zlepka historyjek (mało interesujących) o różnorakich zdarzeniach z udziałem tych trochę mniej znanych polskich gangsterów. Bardzo przeszkadzało mi, że wszystkie historie nie były osadzone w czasie. To powodowało duży chaos. Jak dorzucić do tego mało ciekawe fragmenty, można było gubić wątek i odpływać myślami co 3 strony. Pojawiło się też sporo wspomnień o sprawach, które były wałkowane już po kilkanaście razy. Biorąc pod uwagę ilość publikacji w tym temacie, nawet autorstwa samej Ornackiej, pokuszę się o stwierdzenie, że ta pozycje mogła w ogóle nie powstać i nic byśmy nie stracili.
Kolejna książka na temat kryminalistyki i przestępczości zorganizowanej, która zawsze wzbudza dużo ciekawości. Napisana doskonałym językiem, poparta solidnym badaniem akt oraz wywiadami z dwoma stronami barykady. Warto przeczytać choćby dla samej wiedzy o tym jakie mechanizmy rządziły światem przestępczym w latach 90 i 2000 a kto wie, może rządzą nim nadal.