Człowiek jest istotą złożoną z materii, ducha, czasu i wieczności. Prawdy o sobie szukamy w nas samych. Tam mozna znaleźć to, co - byc może - wydawało się nam juz utracone. Czas ma jedną ważną własciwość - póki trwa, zawsze jest do "uchwycenia".
Robert Gołębiowski, klasa Vb Technikum Budowy Okretów w Szczecinie
Agnieszka Osiecka was a poet, writer, author of theatre and television screenplays, film director and journalist. She was a prominent Polish songwriter, having authored the lyrics to more than 2000 songs, and is considered an icon of Polish culture.
Trudno mi sklasyfikować tę książkę, bo nie jest jednolita gatunkowo, jak również moja ocena nie będzie jednowymiarowa przez mieszane uczucia. Szpetnych, czterdziestoletnich”, można traktować trochę jak relikt tamtej epoki, pokolenia 56’, sztuki której już nie ma i ludzi, których rozwiał dym i legendy, a drugiej jak opowieść ciotki przy herbacie, tyle że ciotki gustującej w ciętych ripostach, pragmatycznej, ale też momentami lirycznej. Ciotki, która „tam była, miód i wino piła.” Z tego powodu, ma się momentami wrażenie, że książka się zestarzała, nie rozumie się wszystkich odwołań kulturowych, zaszłości politycznych i obyczajowych, ale z wypiekami czyta się o historii młodych artystów z podziemia, historii opowiedzianej przez warstwę patyny i dymu papierosowego. Poniżej zostawiam swoje ulubione cytaty, jakby to powiedziała Osiecka „laurki jej czasów”.
„Kiedyż tego Godota zagrano w Krakowie w „Teatrze 38”, na którymś tam z rzędu spektaklu pojawił się na widowni ciepło ubrany mężczyzna i powiedział: „Jestem Godot. O co chodzi?”
„Znoszono musztardówki i. rozwieszono dekoracje. Z wielkim mozołem zestawiono stoły i przykrywano je arkuszami białego papieru. Papier ten, aby się nie ślizgał, przypinano do brzegów stołu pinezkach. Musztardówki, pełniące role kielichów, ustawiano na bufecie. Rolę deserów pełniły pączki… Wszystko to prezentowało się ślicznie do jakiejś drugiej w nich. Potem zaczyna,a się wielka wóda, zapijana oranżadą. Nad ranem papierowe blaty stołów zalane były pomarańczowymi strugami i usłane niedobitkami pączków i petów.”
„Ludzie pożyczali sobie palta, buty i pierwsze wynajęte mieszkania. Papierosy, oczywiście były wspólne, a bieda mieszała się ze swoistym fasonem, podlana była „czerwonym winem z majakowskiego powiatu” i paryską cyganerią.”
„ - A ty ojciec? Przecież ty tez jesteś wykształcony - Ich bin ein Klaviermeister - odpowiedział Były to także jego ostatnie słowa przed śmiercią.”
„ „Wiesz, mam rodziców, którzy bardzo mnie kochają, czytają to, co piszę, ale wyczuwają we mnie lenia i walkonia. Toteż ja, żeby ich nie urazić, od lat udaję, że mam posadę - solidną, urzędową pracę. Codziennie wychodzę z domu przed ósmą i wracam o czwartej. Wszystko jest w porządku, ale sama rozumiesz: cały dzień na nogach””
„Oto (podobno) któregoś dnia do Bieruta dotarła wiadomość, że robotnicy polscy piją. Mało, że piją: piją w pracy. Mało, że w pracy: na rusztowaniach. Mało, że piją na rusztowaniach w pracy, ale jeszcze z tych rusztowań spadają”
ona pisze tak wciągająco i żywo, a z drugiej strony ma bardzo wnikliwe obserwacje na temat ludzi, tamtych czasów bardzo ciepła osoba, lepiej bym się bawiła jakbym wiedziała kim są ci ludzie których wspomina, ale i tak mega mega mega