Komisarz Adam Nowak wkrótce przejdzie na emeryturę. Dwadzieścia dwa lata w policji to chyba dość jak na jedno życie. Śledztwo w sprawie pięciu bezgłowych trupów, spalonych w dostawczaku na warszawskich Powązkach, wydaje się dobrym ukoronowaniem kariery. Jednak z każdym nowym tropem sprawa komplikuje się coraz bardziej: to, co wyglądało na mafijne porachunki, zaczyna niepokojąco łączyć się z rynkiem sztuki, okrutnymi tybetańskimi bóstwami i pozbawionymi skrupułów przedsiębiorcami, którzy zajmują się reprywatyzacją kamienic i gruntów. Tym ludziom szczególnie nie warto wchodzić w drogę. Nie tylko bowiem komisarz Nowak chciałby, by było to jego ostatnie śledztwo…
Tomasz Konatkowski stworzył zaskakujący i trzymający w napięciu do ostatniej strony kryminał, w którym równie ważna jak motyw, zbrodnia i śledztwo jest sama Warszawa. Mroczna, nienasycona i pełna nieciekawych miejsc, a jednocześnie nie sposób się od niej uwolnić. Nic dziwnego, że komisarz Nowak nie wyobraża sobie życia gdzie indziej.
He studied Physics and Informatics. Since 1991 he works as analitic and programist. he published short stories in everyday newspapers and writes book reviews for websites. Football fan, lover of dark, strong beer, good food and travelling. He lives near Warsaw.
Ta książka to kryminał osadzony w Warszawie, gdzie podążamy losem śledczego, który próbuje najpierw poznać tożsamość pięciu ofiar, a potem połączyć ich losy w historię, która pozwoli mu pozwać winnych.
Podobała mi się konstrukcja opowieści - pięć rozdziałów było poświęconych ofiarom zbrodni, krótki fragment historii danej osoby, a później patolog opisujący ciało z oględzin zwłok. Kolejne strony pokazywały, jak policjanci zbliżali się do poznania tożsamości ofiary. Ten powtarzalny rytm był satysfakcjonujący i chciałem poznać kolejny fragment układanki. Pozytywnie oceniam też tak dokładne i namacalne osadzenie akcji w Warszawie. Choć nie znam miasta bardzo dokładnie, to wiele z tych opisów do mnie trafiało i pozwalało mi bardziej utożsamić się z całością.
Niestety nie spodobała mi się główna oś fabularna oraz zakończenie powieści. Było to oryginalne, ale brakowało temu napięcia i sytuacja nie budowała presji czasu. Wydaje mi się też, że autor chciał odnieść się do ogólnej sytuacji w policji, jako organizacji na którą wpływają zmiany w polityce. Jednak ten kontekst mimo że sygnalizowany nie miał żadnego wpływu na fabułę.