Livia Innocenti jest zawodową tancerką. Razem z zespołem robi show podczas koncertów i teledysków największych gwiazd muzyki.
James Sheridan jest topowym piosenkarzem, bożyszczem fanek i ulubieńcem portali plotkarskich.
Spotykają się w Rzymie w czasie wspólnego tournée po Europie. Livia szybko przekonuje się, że woda sodowa uderzyła młodemu celebrycie do głowy. Nikt jej tak nie wkurza na próbach, jak arogancki i egoistyczny James. Na dodatek choreografia przewiduje kilka utworów w ich wykonaniu w duecie. Początkowo nie potrafią się dogadać i nawzajem się ignorują, jednak serca nie da się oszukać, nie na dłuższą metę. Czy będzie to szczęśliwy układ? Jakie role przyjdzie im wspólnie zatańczyć w tej historii?
Podążanie za głosem serca nie zawsze jest takie proste, jak się wydaje, i nie zawsze słuszne. Czasem kierowanie się rozumem jest najlepszą drogą, bo miłość, zamiast uszczęśliwiać, potrafi sprawiać ból.
Zatrać się w historii pełnej pasji, pożądania, zwrotów akcji i gorących rytmów. Po prostu dance & sing & love!
Layla Wheldon — to pseudonim Sandry Sotomskiej na portalu dla młodych twórców wattpad.com, na którym publikuje od 2015 roku. Choć na co dzień studiuje informatykę, jej pasją jest pisanie — pisze od kilku lat. "Miłosny układ" to jej debiut pisarski. Książka przez długi czas utrzymywała się na wattpad.com jako nr 1 w Romansach i osiągnęła rekordową liczbę odsłon — ponad 2 miliony. W przygotowaniu są kolejne tomy serii Dance & Sing & Love. Autorka interesuje się muzyką oraz językiem angielskim, kulturą Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Australii. Lubi podróżować i poznawać nowe miejsca.
naprawdę bardzo mi się podobało! uważam "Dance, sing, love" za mega przyjemny romans i fajną odskocznię od codzienności. naprawdę świetnie się przy niej bawiłam i śmiało mogę ją wam polecić.
myślę, że świat celebrytów, walka z własnymi uczuciami i szokujące zakończenie to zwroty, które najlepiej opisują tę pozycję
Czasem czytamy coś, co przypadkiem trafi nam w ręce. Początkowo jest niechęć do tego czegoś (bo nie mamy tego z własnej woli ale np. jest to prezent) i z grzeczności należy przeczytać i dać opinię temu, kto na to podarował. Tak miałam z tą książką. Miałam urodziny 20 sierpnia i dostałam tę książkę od młodszej siostry, która była nią zachwycona. Ja nie czytuję takich książek, wolę fantasy i sci-fi, no ale jak już dostałam, to zabrałam się za czytanie. Siostra męczyła mnie cały czas , jak tam książka i w ogóle... W końcu, 5 września zabrałam się za lekturę... I skończyłam czytać książkę 7 września. Książka ma swoje wady, ale jest to debiut i przymknęłam na to oko. Niektóre sceny mogłyby być lepiej napisane, ale jest ich niewiele. Natomiast jakie plusy? Powiem, że cała masa. Przede wszystkim klimat oraz kreacja postaci. Naprawdę każdy bohater ma swój własny, indywidualny sposób bycia i każdy jest "dopieszczony" przez autorkę. Dodatkowo książka jest boleśnie prawdziwa, jeśli chodzi o miłość... Sama byłam nieszczęśliwie zakochana i niestety ale popełniałam te same błędy co Livia. Faceci to debile, niestety. Ślepi. Robiłam głupie rzeczy i tak samo jak ona topiłam swoje złamane serce w alkoholu. I w lodach. Czytałam inne recenzje tej książki, z czystej ciekwości i takie wtf? Znalazłam kilka kwiatków: "Alkoholizm" To, że ktoś pije to nie znaczy, że jest alkoholikiem. Livia pije, bo ma złamane serce. I nie pije przed okresem występów. Dodatkowo jej przyjaciele o tym wiedzą i ją hamują. James w pewnej chwili też. "Pornograficzna książka" Że co? Kilka scen seksu na krzyż i od razu porno? Toż to przegięcie. W Greyu jest więcej tych scen, znacznie gorzej napisanych i jakoś nie spotkałam się z określeniem "porno". Albo najlepsze, "narkotyki" Jedna scena z paleniem jointa. Komedia. Ludzie, przestańcie żyć w szklanym kloszu. Ludzie PIJĄ ALKOHOL, gdy są smutni. Ludzie UPRAWIAJĄ SEKS. I wcale nie muszą być do tego w związku, to nie średniowiecze. I LUDZIE PALĄ TRAWKĘ.
Przez całą książkę czułam napięcie, co będzie dalej. Towarzyszyło mi ono aż do epilogu... I cholera teraz mam ochotę zabić autorkę za takie zakończenie. Podziękowałam już siostrze, bo dzięki niej przeczytałam książkę, którą w efekcie końcowym pokochałam. I teraz czekam na 2 tom, który podobno ma się ukazać jakoś w 2018.
Książka sprawia, że człowiek zupełnie się w niej zatraca. To niezły złodziej czasu :D Podczas czytania zapomniałam zupełnie o rzeczywiści. Naprawdę polecam każdemu, każdy znajdzie coś dla siebie. Fani muzyki, tancerze, romansu. W ogóle jestem w szoku, że to debiut... Bo wszystko jest tak świetnie opisane, cudownym językiem :D Naprawdę polecam!
Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Zaskoczyła mnie w pozytywny sposób, bo podchodziłam do lektury z dystansem. Bo niby czym może mnie zaskoczyć romans? Jak się okazało: WSZYSTKIM. Nieprzewidywalna historia, miłość, muzyka, taniec, bohaterowie... Wszystko jest zaskakujące i ani trochę się nie nudziłam. Gorąco polecam.
Ohh podobało mi się :) Na pewno sięgnę po książki tej autorki. :) (Zastanawiam się tylko, czemu coraz więcej osób pisze pod pseudonimem? ) Książka nie była idealna, na początku irytował mnie James, póżniej go polubiłam, ale jakoś tak moim mężem nie zostanie. heheh ale książkę się czyta szybko, łatwo i przyjemnie, sa też sceny erotyczne, więc jak szukacie fajnego romansu z elementami erotyki to polecam. :) Główna bohaterkę polubiłam, a dialogi były najlepsze w jej wykonaniu. :)
Książka jest naprawdę dobra, co mnie bardzo zdziwiło. Rzadko który debiut jest udany, a ten jest genialny. Autorka w bardzo dobry sposób prowadzi fabułę. Bohaterowie są jak prawdziwi, bardzo się z nimi zżyłam. Ciągle coś się dzieje, zapada na długo w pamięci.
Jest to książka do której powracam po paru latach i mimo tego, że czytałam ją już kiedyś dalej wzbudza emocje. Polecam każdemu kto uwielbia klimaty romansu pomieszanego z tańcem oraz światem sław, który potrafi bardzo namieszać ❤️
Są takie książki, które trafiają do nas w stu procentach. Poruszają właściwą strunę w naszej duszy i na koniec zostawiają z roztrzaskanym sercem i oczami pełnymi łez. "Dance. Sing. Love. Miłosny układ" to opowieść o nieprzerwanej walce pomiędzy sercem a rozsądkiem, z których nie zawsze wygrywa to, co właściwe i dobre.
Livia Innocenti jest zawodową tancerką. Od dzieciństwa trenuje balet i kocha to, co robi. Należy do jednego z najbardziej doświadczonych i zawodowych zespołów tanecznych. Pewnego dnia zostali wynajęci na całą trasę koncertową popularnego piosenkarza Jamesa Sheridana. Na próbach szybko wychodzi na jaw, że wokalista jest osobą bardzo arogancką i zapatrzoną w siebie, co strasznie irytuje Liv. Jednak z upływem czasu wokalista zaczyna się jej podobać i on też pragnie spędzać z tancerką coraz więcej czasu. Dziewczyna zaczyna się zakochiwać, nie chce jednak wplątywać się w kolejny raniący ją związek, ale nie umie oprzeć się młodemu mężczyźnie, stają się kochankami. Liv nie potrafi posłuchać się głosu rozsądku, który każe jej odpuścić - serce wygrywa. W końcu zbiera się na odwagę i wyznaje piosenkarzowi co do niego czuje, jednak na ich drodze staje była dziewczyna Sheridana, którą cały czas kocha. Sprawy się komplikują. Czy Liv będzie chciała tkwić dalej w tym chorym, wyniszczającym ją układzie? Czy zazna w końcu prawdziwej miłości?
"Miłosny układ" to płomienna historia o różnych obliczach miłości. Nie zawsze związek z drugą osobą jest piękny i doskonały, jak to sobie początkowo wyobrażamy. W miłości nic nie jest łatwe i Liv doskonale o tym wiedziała, jednak mimo wszystko jej uczucia do drugiej osoby nie wygasły. Nie chciała stracić mężczyzny, którego kochała całym sercem, nawet wtedy, gdy tamten traktował ją tylko jako zabawkę i kochankę.
Historia z życia wzięta, nie koloryzowana i nie upiększana, tylko taka, jaka mogłaby się przytrafić każdemu z nas. Opowiada o sile miłości i przyjaźni, o bólu rozstania i zazdrości. Uczy, że w życiu są rzeczy, o które warto walczyć do samego końca i mimo, że niekiedy jest to trudne, posłuchać się głosu rozsądku. Przepychanki i igraszki słowne pozwoliły utrzymać książkę w lekkim klimacie, a pomysł z trójkątem miłosnym okazał się ciekawym rozwiązaniem.
Podczas lektury zdarzały się niespodziewane zwroty akcji, autorka z każdą kolejną stroną zaskakiwała ciekawym pomysłem na rozwój fabuły, jednak zakończeniem rozwaliła mnie na łopatki. Spodziewałam się czegoś w stylu "I żyli długo i szczęśliwie" i byłam już nawet przekonana o tym, że tak będzie, ale nie tym razem! W Epilogu Sandra wzbudziła moją ciekawość co do kontynuacji powieści. W pewnym sensie byłam na nią zła, że właśnie w taki sposób zakończyła tę historię, ale z drugiej strony cieszę się, że nie był to kolejny przewidywalny romans. Książka zasługuje na duże wyróżnienie.
Na samym początku kompletnie nie umiałam wgryźć się w książkę. Pierwsze kilkanaście stron stanowi jedno wielkie niefajne streszczenie. Dowiadujemy się tam całej historii miłości Liv do tańca, jak znalazła się w tym miejscu, w którym jest obecnie i jaką musiała przejść drogę, by to wszystko osiągnąć. Wolałabym, żeby było to rozwinięte, a nie potraktowane jak sekcja „previously” w serialach.
Prowadzi nas to do tego, że niektóre momenty były strasznie skrócone, potraktowane po łepkach i uznane za mało interesujące, gdzie tak naprawdę ja chętnie bym o nich więcej poczytała. Z drugiej strony inne były strasznie rozwleczone, przemaglowane na każdy możliwy sposób, a nie były znowu aż tak istotne dla fabuły. Brakowało w tym umiaru, z jednej skrajności wpadaliśmy zaraz w drugą.
Gdy już udało mi się przebrnąć przez te pierwsze rozdziały, poszło już z górki. Najbardziej w powieściach z gatunku new adult lubię fazę „gonienia króliczka”. Gdy bohaterowie czują coś do siebie i mają między sobą chemię, ale jeszcze nie tworzą nudnego, mdłego, przepełnionego patatającymi jednorożcami związku. Dance sing love dało mi to w całkiem niezłym stopniu, ale i tak w moim osobistym guście trochę za szybko bohaterowie przeszli z romantycznych podchodów do tworzenia toksycznej relacji, w jaką przypadkowo webrnęli.
Książka pierwszy raz ujrzała światło dzienne na Wattpadzie i tak też wygląda jej wnętrze, jak stereotypowy wattpadowski fanfik. Wszyscy też wiemy, jak takie opowiadania się pisze. Fanfiction znane są z przeciągania. Pięć razy można byłoby historię zakończyć, ale nie, ciągnie się to i ciągnie. W Dance sing love fabuła sama nie wie, dokąd zmierza i w jakim momencie powinna się skończyć. Znalazłam przynajmniej trzy potencjalne punkty, w którym można byłoby urwać tę historię i nikt by nie płakał. Za to, gdy nastąpiło już to oficjalne zakończenie, byłam zaskoczona. Nie spodziewałam się, że autorka w tak kreatywny sposób skumuluje wątki. Niestety równocześnie sugeruje tym, że będziemy mieć do czynienia z drugim tomem, który będzie nie-mam-pomysłu-o-czym, bo większość dram została wyczerpana. Tylko, że dzięki takiemu a nie innemu finałowi, mam ochotę sięgnąć po tę nieszczęsną kontynuację.
I tak zdecydowanie naciągam ocenę tej ksiązce, bo jak dla mnie wyżej oceniać to przesada. Naprawdę czekam na moment, gdy z Wattpada będą wydawac te genialne perełki, a nie beznadziejne i przewidywalne do bólu romanse z naciąganym zakończenieme. Zmarnowałam cztery dni na czytanie jej, bo sięgałam po nią z coraz to większą niechęcią. Skończyłam czytając jedynie poszczególne fragmenty i kartkując od niechcenia strony. Jeśli ktlś lubi banalne romanse może się spodoba, ale mi dość zbrzydły romanse z Wattpada.
Trzeci raz przeczytana ta książka, aby pokonać zastój czytelniczy i w końcu dokończyć całą serię (bo rok temu wyszedł 3 tom, a ja dopiero niedawno się w niego zaopatrzyłam). I co mogę powiedzieć? Choć wiem, że nie jest to ideał, styl pisania po tych kilku latach faktycznie wskazuje na pewne niedostatki warsztatowe, ale nie da się ukryć, że coś w książkach Layli mnie zachęca do śledzenia bohaterów. Są skonstruowani na tyle ludzko i prawdziwie, że nie denerwują, a wręcz przeciwnie. Czasem się z nimi zgadzasz, innym razem chcesz się kłócić. Jednak nie można odjąć tego, że Layla podeszła odpowiednio do tematu zahaczającego o toksyczną relację. I pokazała tutaj drugą stronę medalu — jeśli osoba, która zachowywała się podle, chce się zmienić i pracować nad sobą, można zrobić krok naprzód. A ciężka praca, czy to przy tańcu, muzyce, czy związku, często przynosi korzystne owoce.
Uwielbiam tę fabułę, jest naprawdę świetna, dopracowana i ciekawa. Bardzo polubiłam styl pisania autorki. No i tematyka muzyczna skradła moje serce, podobnie jak bohaterowie i fabuła :)
Według mnie jest to dobry debiut i jestem ciekaw kolejnych tomów. Polecam sięgnięcie po lekturę :)
Ocena: 2 Po książce spodziewałam się więcej DANCE i SING, a powieść w 99% składała się z LOVE. Wątek romantyczny z początku był bardzo toksyczny, potem było lepiej, jednak nadal nie jestem co do niego przekonana. Główni bohaterowie często mnie denerwowali, czasami traciłam przez nich nerwy i musiałam chwilę ochłonąć, aby wrócić do książki. Zakończenie powieści było zupełnie niespodziewane i zachęciło mnie do sięgnięcia po 2 tom trylogii. Mam przeczucie, że w kolejnych częściach będzie tylko lepiej. Książka jest grubaskiem, ponieważ ma ponad 500 stron, ale czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie, ani przez chwilę się nie nudziłam.
- [ ] uwagi: wątek pasji do tańca w połowie książki totalnie zniknął, pierwsza cześć mówiąca o tournee była świetna, po tym widać było ze autorka się pogubiła. niepotrzebnie wtrącono wątek Alexa i Vivienne, zakończenie było oryginalne ale zarazem głupie i nie pasowało mi do tej książki. bohaterowie momentami zachowywali się jak nastolatkowie a nie dorośli ludzie, używali dziecinnego języka i śmiali się z bardzo dziecinnych rzeczy. wątek problemów z alkoholem został przedstawiony w lekki sposób, zamiast pokazać jak potrafi to zniszczyć i upodlić człowieka,ze nie jest to nic śmiesznego Liv totalnie miała gdzieś ze ma problem i dalej tkwiła w tym błędnym kole. niepodobalo mi się to ze ludzie nie reagowali na to ze Liv była pijana i bylo to po prostu nienaturalne ze jej bliscy nie zrobili z tym nic więcej niż z nią porozmawiali. dodatkowo problem zaburzeń odżywiania został potraktowany bardzo pobieżnie, niby zwrócono na niego uwagę ale nie w taki sposób jaki należy. dodatkowo druga przyjaciółka Liv podajże Lena pojawiła się na końcu książki tylko po to by została zesfatana z członkiem zespołu Ethanem a sam wątek był niepotrzebny i nie miał znaczenia dla fabuły w pierwszej części. rowniez w scenach seksu słownictwo było momentami żenujące i sprawiało ze musiałam na chwile odłożyć książkę bo to było za dużo.
To pierwszy romans jaki czytałam od 3 lat. Do połowy książki nie mogłam zdzierżyć Livii - jej charakteru, tego, że uważała seks pierwszym etapem do wielkiej miłości, a potem miała złamane serce gdy chłopak nie odwzajemnił jej uczuć. Pod koniec całkowicie jej współczułam takiego miłosnego układu. Treść nie do końca przekonała mnie do wielkiej miłości tych dwojga. I choć tancerka, super gwiazda i miłość są świetnym pomysłem na książkę to ten seks powinien pojawić jako zwieńczenie wielkiej miłości (np. Zaklinacz koni), a nie na samym początku. Do romansów na pewno wrócę i z miłą chęcią przeczytam drugą część - zakończenie insynuuje kontynuację powieści. Jestem ciekawa czy Sheridan będzie wierny Livii.
Za książkę dziękuję @myfairybookworld #booktourpowyspach
2.5⭐️/5⭐️ Udało mi się przebrnąć przez tę książkę!!!! A naprawdę uważam to za wielkie wyzwanie 😌. Początek naprawdę zapowiadał się obiecująco, jednakże cała książka skupia się na niezwykle toksycznej relacji i bezsensowych wyborach głównej bohaterki -.- Fabule brakuje tytułowego tańca i śpiewu, a za dużo jest całej tej „miłości”. Bohaterka nienawidzi pewnego gościa, po czym nagle, w przeciągu jednej strony, jest w nim zakochana. Normalne, prawda? Dodatkowo jest to tak wielka miłość, że nie może bez niego żyć, rozpacza po nim tak, jakby conajmniej cała jej rodzina umarła. Tak naprawdę absurd goni absurd w tej książce.
Trochę rozczarowała mnie końcówka, liczyłam na to, że to już koniec całej historii (trochę męczyłam się przez część tej książki, moim zdaniem jak na jednowątkową powieść była za długa), a tu zakończenie ewidentne zapowiadające drugi tom. Szkoda, bo moim zdaniem ta historia nie potrzebuje rozwinięcia.
Nie wierzę. Zaczęłam to czytać myśląc, że jest tylko jeden tom, a to kończy się w takim momencie, że mam ochotę znaleźć autorkę i jej nastukać. Poważnie. Książka cudowna, zakończenie... wkurzające, kiedy nie wiadomo kiedy będzie następna część. Na lubimy nie ma nawet okładki! :( Jest! W maju tom 2 a pod koniec roku 3! Byle do maja.
4/5 Uwielbiam romanse, a ten był jednym z przyjemniejszych! Mimo iż od razu wgryzlam się w przygody Livi i James'a, to prawdziwie zaczęłam chłonąć tę historię gdzieś koło połowy gdy nabierała tempa. A zakończenie — jakby wiedziałam, że coś się stanie, ale nie spodziewałam się czegoś takiego. Zachęciło mnie to bardzo do sięgnięcia po drugi tom I napewno zrobię to.
Można się wciągnąć, ale nie zaliczyłabym takiej literatury do wybitnej. To debiut, więc przymknijmy na to oko, ale poza tym i powiewem "wattpadowskiego arcydzieła" można zaliczyć do całkiem umiarkowanego przerywnika.
To był mój reread po kilku latach. Zdecydowanie podtrzymuje swoją opinię, że to jedna z moich ulubionych książek. Nie polecam jej każdemu, bo wielu może się ona nie spodobać jednak dla mnie to najlepszy romans jaki kiedykolwiek czytałam ❤
Kurcze nie przekonala mnie ta historia. Bohaterzy zdecydowanie nie wpadli w moie gusta, motyw tanca natomiast mi sie podobal. Naciagane 2 dla mnie to jest ale ze najgorsza ocena na good readsie to 1 to musialam dac 2.
pomysł na fabułę bardzo fajny. niemiłosiernie mnie denerwował James (dalej nie jestem do niego przekonana) Livia to moja soulmate, PERIODT! nie spodziewałam się, że autorka W TAKI SPOSÓB zakończy tą książkę. jestem zaskoczona. za niedługo przeczytałam 2. tom!