Doskonale skonstruowany kryminał, gęsta atmosfera małej społeczności i zagadki z przeszłości, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego.
W mroźny zimowy poranek na skraju mazurskiej wsi zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo wydaje się, że kobietę potrącił samochód. Szybko okazuje się jednak, że ktoś ją zabił i potem upozorował wypadek. Kilka dni później ginie kolejna osoba. Ofiary nie wydają się być ze sobą w żaden sposób związane.
Zaczyna się wyścig z czasem. Policja musi odnaleźć mordercę, zanim zginą następne kobiety.
Śledztwo ujawnia tajemnice mrocznej przeszłości zakonnicy, przy okazji odkrywając też mniejsze lub większe przewiny mieszkańców sielskiej – tylko na pozór – miejscowości.
HALO HALO CO TO ZA ZAKONCZENIE DLA PAWŁA, JA SIE NIE ZGADZAM W DUPIE MAM ZE ON JEST "BOHATEREM". A TYM BARDZIEJ SYNEM BOHATERA
Ocena całości - takie 3.5/5 było spoko, wciągnelam się, ale trochę mi się czasami dłużyło. Podoba mi się forma w postaci śledzenia tak trochę całego miasteczka, ale mam wrażenie że autorka dużo się powtarzała. A sam styl też mi troszkę przeszkadzał - takie jakieś słowa i sformułowania, ale to pewnie kwestia tego że było pisane w 2013.
Jeśli Paweł będzie szczęśliwy w późniejszych częściach wyjdę z siebie i stanę obok, nienawidzę tego egoistycznego dupka, który myśli że może wszystko.
Rozwiązanie zagadki było też fajne, ale strasznie crazy i jak czytałam fragmenty na ten temat to trochę mnie ciarki przechodziły, straszna historia co się działo z motylkiem.
Na pewno będę kontynuować dalej serie, i mogę tą książkę polecić mimo kilku wad. Czyta się jak taka trochę telenowela? Upleciona z wielu wątków i historii wielu mieszkańców Lipowa. Takie Ranczo x turecka telenowela x kryminał - ale działa!
nie żartuje na serio nienawidzę Pawła Kamińskiego .
A też irytowało mnie torche to ile razy było "wąsaty Janusz rosół" "młody Marek Zaręba " - jakby czy my na serio przez 500 stron potrzebujemy przypomnienia głównej cechy i pełnego imienia i nazwiska? I miałam wrażenie że to było bardzo blisko siebie. A też postaci mimo że było sporo nie było na tyle by nie ogarnąć bez tego.
Jeszcze - boże biedna Klementyna Kopp - love her mam nadzieję że będzie w kolejnych częściach i że będzie szczęśliwa i może mini found family trope? ( W ODWROTNOŚCI DO PEWNEGO OBY JUŻ NIE POLICJANTA)
Druga część jest o wiele lepsza, wszystkie puzzle łączą się w całość i mamy rozwiązanie zagadki morderstw we wsi Lipowo. Katarzyna Puzyńska świetnie rozegrała fabułę, ani razu przez myśl mi nawet nie przeszło kto jest prawdziwym mordercą. Miałam kilka typów, ale każdy niepoprawny. Sam morderca, był bardzo skrzywdzony przez swojego ojca, który też nie miał łatwo. Całe pokolenia mężczyzn w tej rodzinie było mocno skrzywione. Sama mu się nie dziwię jak skończył, nikt nie mógłby wyjść bez szwanku z takich przeżyć. Nie usprawiedliwiam go oczywiście, ale jak czytałam jego historię to serce pękało. W tej części poznajemy też panią komisarz Klementynę Kopp, która jest dość specyficzna i w swoim środowisku niezbyt lubiana. Moi ulubieńcem był Daniel, chociaż popełniał czasem błędy, ale zawsze robił wszystko co mógł. Jego związek Weroniką się rozwija. Pomimo ciężkich chwil w pracy, a ona sam też stara się odnaleźć mordercę, co wpędza ją w kłopoty. Na pewno będę dobrze wspominać ten kryminał, postaram się też kupić kolejne książki w tym wydaniu, bo ta mała wieś ma na pewno jeszcze wiele tajemnic które z chęcią poznam.