Tatum i Griffin przyjaźnili się prawie od kołyski. Byli dla siebie jak brat i siostra. Tak zawsze było i tak już miało pozostać.
Jeden taniec na balu maskowym zmienił wszystko.
Teraz oboje są pełni sprzecznych emocji. Czy będą chcieli za wszelką cenę pozostać przyjaciółmi? Przecież to ona zawsze miała być najważniejsza. Kiedyś sobie to obiecali. I do tego oboje mają partnerów. A co, jeśli tylko jedno z nich będzie chciało… no właśnie, czego?
Gdy do głosu dochodzą uczucia, czasami wszystko zdaje się rozpadać… i kiedy nie masz na kim się oprzeć, czujesz, że spadasz i że już nigdy się nie podniesiesz.
Przeczytaj pierwszą, pełną emocji książkę polskiej Estelle Maskame!
Przyjemnie i szybko się czytało. Na początku wiało nudą i typowo wattpadową historią ale później było coraz lepiej. Jak na debiut to było naprawdę dobrze. Jeśli szukacie czegoś lekkiego do czytania na odmóżdżenie to wydaje mi się że ta książka będzie idealna! ✨
Jestem pozytywnie zaskoczona. Myślałam, że będzie gorzej. Fajnie, że autorka dosyć równomiernie opisała oba wątki i nie zaniedbała żadnego z nich. Czuję jednak, że pod koniec postać Page została lekko zignorowana i jej wątek został bez zakończenia. Myślałam, że będzie gorzej. W gruncie rzeczy szybko i przyjemnie mi się ją czytało.
Fajny inside joke tak swoją drogą z imienia głównej bohaterki xdd *Channing Tatum*
Początek trochę nudnawy, ale później jest naprawdę fajnie! Jak na debiut, na dodatek nastolatki - WOW! Sama końcówka mega, ciepła i pokrzepiająca ❤. Przyjemni bohaterowie, dobry poziom języka. I jak na Polkę to super opisanie akcji za granicą!
Tatum i Griffin znają się od lat. Wiedzą o sobie wszystko, są przyjaciółmi na dobre i na złe. Nikt nie potrafi pojąć fenomenu ich przyjaźni damsko-męskiej, która mimo długoletniej znajomości nie przerodziła się w coś poważniejszego. Jednak wystarczył jeden bal maskowy, jeden taniec, by nieświadomi tożsamości partnera Tatum i Griffin zakochali się w sobie. Gdy poznają siebie nawzajem, na ich przyjaźni pojawia się rysa, która z czasem się powiększa. Czy łącząca ich przyjaźń przetrwa tą burzę?
Sandra Nowaczyk to 17-letnia autorka, dla której „Friendzone” jest debiutem pisarskim. Porównuje się ją do Estelle Maskame, której powieści bardzo mi się podobały, przez co nie mogłam sobie odmówić zapoznania się z historią Tatum i Griffina.
Fabuła „Friendzone” powiela schematy dobrze znane z innych powieści młodzieżowych. To historia o wielkiej miłości, przyjaźni wystawionej na ogromną próbę, trudnej przeszłości oraz wewnętrznym rozdarciu bohaterów. Niekiedy w trakcie czytania przeżywałam deja vu, jednak nie oznacza to, że powieść jest słaba. Co prawda schemat historii jest taki sam, jak w wielu innych powieściach, jednak widać, że autorka chciała przekazać jak najwięcej emocji, co jej się udało. Często skrajne uczucia, które targały bohaterami, odczuwałam na własnej skórze, za co Sandrze należą się brawa. Ciekawym zabiegiem okazały się również cytaty z piosenek (głównie rockowych), które odzwierciedlały to, co akurat działo się w rozdziale.
Rodzimy się z wrodzonym pragnieniem by być kochanym. Jesteśmy zdolni upaść na kolana, żebrać o ochłapy miłości, byle tylko wiedzieć, że istnieje na tym świecie chociaż jedna osoba, która jest w stanie oddać za nas siebie. Pozwalamy, by inni ludzie łamali nam serce, wystawiali je na próbę, ale nigdy nie przestajemy poszukiwać bratniej duszy. Stajemy się bezbronni jak dzieci, gdy błagamy, by ktoś nas pokochał. To przemienia się w sens naszego życia. Ostatecznie umieramy, pragnąc wiedzieć, czy to życie było coś warte, czy opłacało się żyć.
W przypadku „Friendzone” zwróciłam szczególną uwagę na bohaterów. Tatum przeżywała zaistniałą sytuację znacznie bardziej od Griffina. Niekiedy jej postępowanie był tak irracjonalne i zarazem egoistyczne, że gdybym mogła, to bym nią potrząsnęła, by się opamiętała. Gdy już byłam pewna, że udało mi się ją polubić, to ona robiła coś, przez co na nowo podchodziłam do jej kreacji z dystansem. Tymczasem postać Griffina bardzo mi się podobała, chociaż jego niezdecydowanie również doprowadzało mnie niekiedy do białej gorączki. Mimo, że indywidualnie nie wywarli na mnie piorunującego wrażenia, to sposób, w jaki Autorka przedstawiła ich przyjaźń oraz rodzące się uczucie, przypadł mi do gustu.
Poza przewidywalnością, jedną z większych wad powieści jest jej język. Widać pewne braki w warsztacie autorki, jednak zdaję sobie sprawę, że jest to efekt jej młodego wieku, braku doświadczenia, poza tym „Friendzone” to jej debiut literacki. Mimo tego, że czyta się przyjemnie, niekiedy dialogi oraz opisywane zachowania były dość infantylne. Jestem jednak przekonana, że z każdą kolejną powieścią, styl autorki będzie ewoluował i za jakiś czas będzie lepszy 😊
Mówią, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ale ja jestem gotowa wchodzić do niej raz za razem, brodzić po kostki w lodowatej wodzie. Tonąc w emocjach, wspomnieniach i pragnieniach. Igrać z ogniem i sprawdzać, jak długo mogłabym trzymać głowę pod wodą, aż płuca zaczęłyby domagać się powietrza. To mnie zabija.
Podsumowanie: „Friendzone” to powieść młodzieżowa jakich wiele w obecnych czasach na rynku wydawniczym. Mimo przewidywalności i powielania schematów, czyta się ją szybko i przyjemnie. Co prawda już od kilku lat nie należę do grona nastolatek, jednak od czasu do czasu lubię sięgnąć po taką lekką historię. Spędziłam z nią kilka godzin i nie uważam by był to stracony czas, gdyż była idealną odskocznią od nudnego kodeksu. Polecam jako lekturę na wakacje. Jeżeli liczycie na coś poważniejszego, to niestety się rozczarujecie. _______________ https://ja-ksiazkoholik.blogspot.com/...
Na początku myślałam, że może to być coś w stylu "Kopciuszek. Roztańczona historia", ale się zawiodłam. Wszyscy byli odklejeni, a Griffin to najgorsza postać. Fragment z nauczycielem z Irlandii został źle napisany i nie miał sensu, znaczenia dla fabuły.
Dlaczego polscy pisarze dają tytuły w języku angielskim?
"To prosta i uroczo naiwna historia dwójki dzieciaków, którzy odkrywają dopiero, co tak naprawdę kryje się pod pojęciem miłości. W obliczu zachodzących w ich uczuciowym słowniku zmian muszą zmierzyć się z prywatnymi komplikacjami oraz podjąć pierwsze, dojrzałe decyzje".
Jak na bardzo młodą autorkę książka bardzo mi się podobała. Z pozoru bardzo popularny wątek ,, od przyjaźni do miłości" jednak mi osobiście czytało się bardzo przyjemnie. Bardzo polecam jako przerywnik np. między długimi seriami.
1,5⭐ Przepraszam ale gówno straszne, może po prostu za dużo książek przeczytałam czy coś i może zareagowała bym inaczej gdyby było to jedna z pierwszych książek tego typu, ale na ten moment po prostu NIE. Zero czegokolwiek, książka która czytając już zapominasz
Bardzo szybko ją przeczytałam, ale jakoś nie umiałam się do niej przekonać, bo wszystko działo się nieco szybko. Główni bohaterowie również nie przypadli mi do gustu
debiut,który naprawdę zasługuje na gratulacje,to była luźna i poruszająca ważne tematy książka,przeczytałam ją bardzo szybko przy czym naprawdę nie czułam upływającego czasu a miała ponad 400 stron
Zrobiłam sobie reread jednej z moich najbardziej ulubionych młodzieżówek - a to "Friendzone" polskiej(!) autorki Sandry Nowaczyk. Jak widać, nawet po pięciu latach świetnie się przy niej bawiłam ☺ ! Idealnie przy niej wypoczęłam po bardzo intensywnych, pracowitych dniach! Polecam❤
I’ve read it in two days. It was too good lol. I loved it, but some things weren’t clear. The ending was very not satisfying so im not going to give it five stars. With a better and a longer ending it’s a perfect book.