W Między walizkami znalazł się czas na refleksje o tym, czym jest ruch, podróż i przypatrywanie się światu, ale także na badanie codzienności. Paulina Wilk w felietonach skupia się na drobnych opiłkach. Bohaterami jej tekstów są niepozorne chwile, bezimienni ludzie dostrzeżeni na ulicy w Warszawie, Limie czy Bombaju, migawkowe wspomnienia z dzieciństwa, pojedyncze słowa, które nagle robią furorę, spacery z psem przez brzydkie podwórka, wieczory wypełnione wołaniem muezinów oraz poranki na gwarnych lotniskach. Z zadziwienia codziennością, obserwowaną na miejscu i w podróży, powstała kolekcja krótkich form, w których odbijają się główne wątki współczesności, choć ukazywane są z osobistej, intymnej perspektywy.
Autorka pisze o spotkaniach z islamem, migracjach, ubóstwie, lęku przed wojną. Ale także o pierwszej podróży nad Bałtyk, bezpowrotnie zmienionej wsi, pojedynczych chwilach zapamiętanych z dalekich miejsc, poszukiwaniu szczęścia na krańcach świata, samotności, późno odkrytym podobieństwie do własnej mamy czy o duchowości, a raczej – o jej braku.
Felietony opublikowane w tomie Między walizkami ukazywały się w miesięczniku „W drodze” w latach 2014–2017.
Pisarka i publisystka. Jej pierwsza książka Lalki w ogniu. Opowieści z Indii (Carta Blanca, 2011) została uznana za jeden z najważniejszych debiutów reporterskich ostatnich lat.
Paulina Wilk od roku 2000 publikuje teksty prasowe. Współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”, „Polityką” i magazynem reporterów „Kontynenty”, a także TVP Kultura i Polskim Radiem. Od 2003 do 2011 roku pracowała w dziale kultury „Rzeczpospolitej”. Jest współzałożycielką Fundacji „Kultura nie boli” działającej na rzecz edukacji kulturalnej i promocji literatury, a także współorganizatorką Big Book Festival – międzynarodowego festiwalu książki, który od 2013 roku odbywa się w Warszawie.
W tej niedużej, złożonej z felietonów ukazujących się w miesięczniku "W drodze" książce, Paulina Wilk przypomina o tym, że "nasze czasy" oprócz wielu dobrodziejstw, przynoszą także konkretne zagrożenia i straty. O pędzie,w którym ciągle jesteśmy, marzeniach ciągle odkładanych na później, globalizacji, która sprawia, że trudno jest pojechać "gdzie indziej", bo wszędzie zaczyna być tak samo, o utracie więzi i wrażliwości. Paulina mówi o świecie, który doskonale pamiętam z dzieciństwa i może dlatego ta książka wzbudza we mnie tak ciepłe uczucia i powoduje wzruszenie. Zaznaczyłem kilkadziesiąt cytatów i długo zastanawiałem się, jaki tu umieścić. Wybrałem ostatni. "Pozostawienie spraw własnemu biegowi czy życie chwilą wydają się chorobą lekkoduchów, osób nieprzystosowanych, niepoważnych. Takie dni, w których się budzimy sami z siebie, nieszarpnięci budzikiem, dni, w których niczego nie musimy, bo wszystko - albo nic - możemy dopiero wymyślić, przeszły do strefy niebieskich migdałów. Marzymy o tych dniach, wzdychamy do nich w formie życzeniowo-niemożliwej, przepychamy w nieskończoność. Nie ma ich nawet podczas urlopów, nabrzmiałych od innych odraczanych planów i oczekiwań, które usiłujemy wcisnąć w dwa tygodnie (minus dojazd i powrót). Teraz wakacje są aktywne, a to znaczy, że wypędzamy z nich leniuchowanie, gapienie się na chmury, grzebanie paluchem w piachu, rozmyślanie bez puent". Sięgnijcie po tę książkę, a potem połóżcie się na trawie albo hamaku i pogapcie się w chmury. Tak po prostu.
W zasadzie lubię felietony, z krótkich form lubię je najbardziej. Spodziewałam się po Paulinie Wilk zapowiadanej na okładce "dynamicznej, a zarazem głębokiej podróży po zakamarkach świata i własnego wnętrza." Rzeczywiście motywem głównym książki jest podróż, rozumiana dosłownie, i ta metaforyczna w czasie i wspomnieniach. Niemniej jednak refleksje autorki wydały mi się raczej płytkie, trochę w stylu pogaduszek na imprezach, trochę o podróżujących koleją, którzy razem nie zajadają kanapek z jajkiem i nie dzielą się historią życia (nikt nie pamięta już horroru znalezienia się w przedziale z gadatliwym pasażerem?), trochę o dziadkach i wsi z dzieciństwa, trochę o dzielnicach biedy (romantycznej i szczęśliwej bo wyrwanej z więzów konsumpcji) itp. Czasami autorka wije się w swoich rozważaniach o pysze człowieka, walczy z wiatrakami, które sama postawiła. Narzeka też na naszą niechęć mówienia o Bogu, nie o religii, nie o wierze a o Bogu. Moim zdaniem wynika ona z czegoś innego niż podejrzewa autorka ale byłoby to nie po linii czasopisma, które tekst opublikowało. Temat bez wątpienia ciekawy, ale znów podjęty po łebkach.
Zdarzają się w zbiorze teksty, które zapadły mi w pamięć. Jak ten o życzliwości, ten o nazywaniu nieznajomych obcymi, a to przecież wielka różnica, o zanikaniu różnic.
Po namyśle dodałam jedną gwiazdkę, bo tekst, który rezonuje w człowieku to dobry tekst.
3/5. Diagnozy współczesności prezentowane przez Autorkę nie napawają optymizmem, przez co zmuszają do refleksji. Mimo wszystko, jednak brakowało w wielu miejscach pogłębionej analizy, rozwinięcia wątków. Lekki niedosyt.
ni mniej ni wiecej, tylko zbior felietonow Pauliny Wilk. felietonow czulych, uwaznych, madrych, frapujacych, wrazliwych. kto lubi styl Pauliny na pewno przeczyta z przyjemnoscia.