Polki budowały legendę światowego himalaizmu. To one były pierwsze. Ich życiorysy to gotowe scenariusze filmowe.
Wanda Rutkiewicz nieraz spojrzała śmierci w oczy. Dobrosława Miodowicz-Wolf umarła, pomagając innym. Halina Kruger-Syrokomska zasnęła w namiocie na wysokości kilku tysięcy metrów i nigdy się nie obudziła. Ale te, które przeżyły, mówią: góry są po to, żeby w nich żyć, a nie umierać.
Przez wiele lat zmagały się z własnym środowiskiem – pełnym męskiego szowinizmu i dyskryminacji. O swoją pozycję musiały walczyć podwójnie ciężko. Niektóre za tę walkę zapłaciły podwójną cenę.
Kogo kochały? Kogo kochają? Jak wygląda ich prywatność w Polsce, a jak w Himalajach? Dlaczego zostawiają domy, mężów i dzieci, by się wspinać? „Uciekają” czy „gonią”?
Miałam duże oczekiwania w stosunku do tej książki, których ta niestety nie spełniła. Pierwsza część poświęcona jest kobietom, które budowały kobiecy himalaizm. To było wąskie grono, więc historie się pokrywają, ale chwilami mam wrażenie, że to jest jedna i tylko ta sama opowieść, w dodatku o jednej kobiecie, o Wandzie Rutkiewicz. Druga część traktuje o himalaistkach współczesnych, które nie muszą już niczego udowadniać, tyle że no właśnie. Ile razy można podkreślać, że nie muszą niczego udowadniać?
Mam wrażenie, że każda z tych historii jest zrobiona trochę po łebkach, ma mówić wiele, a w efekcie mówi bardzo mało. I tego mi szkoda. Jeszcze bardziej, że książkę napisał mężczyzna, co chwilami wychodzi na wierzch. Naprawdę, nie sądzę, by konieczność mycia włosów w lodowatym strumieniu była największą niedolą kobiet, które dobrowolnie wspinają się na ośmiotysięczniki.
Bardzo chętnie przeczytałabym taką samą książkę napisaną przez kobietę. Bo to ważna książka jest. Jest napisana dobrym stylem przynajmniej, bo tego często ksiażkom mówiącym o wspinaczce brakuje.
„Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonały każdy szczyt” to czternaście opowieści o kobietach, które lubią spoglądać na świat z góry. Każdy rozdział poświęcony jest jednej bohaterce i opisuje jej historię: początki wspinania, ważne momenty i osiągnięcia. Dzięki przedstawieniu aż czternastu historii doskonale widać jak różne są to osobowości. Wszystkie himalaistki łączy miłość do gór, a dzieli praktycznie wszystko inne. Jednak mimo, że nie zawsze się ze sobą zgadzają i różnie patrzą na świat to nie wypowiadają się krytycznie o koleżankach. Darzą się szacunkiem i są pełne podziwu dla siebie nawzajem. Większość bohaterek sama opowiada swoje historie. Niektóre, niestety mogła opowiedzieć już tylko rodzina i przyjaciele. Podział książki na dwie części: „wczoraj” i „dziś” to świetny zabieg, doskonale pokazujący ewolucje himalaizmu. Z jakimi problemami himalaiści zmagali się kiedyś, z jakimi muszą radzić sobie dzisiaj, a co pozostało niezmienne. Bardzo podoba mi się, że opowieść nie jest „pomnikiem”, pokazującym tylko te dobre chwile i niezwykłe dokonania, ale ujawnia także problemy i upadki – bo jak wiadomo góry nie tylko dają, ale także zabierają. Książka napisana jest przystępnym językiem. Czyta się ją łatwo i szybko. Autor nie używa fachowej terminologii, której zwykli ludzie zazwyczaj nie rozumieją. Historie opisane są jednak w bardzo dużym skrócie, a niektóre wydarzenia są tylko zasygnalizowane i czuje się niedosyt. Dlatego ta książka będzie doskonałym preludium do zagłębiania się w historie polskich himalaistów dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z tematyką górską. Na uwagę zasługują również cudowne zdjęcia, które są dopełnieniem całości.
Naprawdę godna polecenia książka o sile kobiecej woli. Lektura nie tylko o historii polskiego alpinizmu bo takie nazwiska jak Rutkiewicz, Krüger-Syrokomska, Okopinska mówią same za siebie. Warto polecić tą książkę nie tylko miłośnikom gór i wspinaczek wysokogórskich ale tym co chcą poznać historię niezwykłych Polek, prawdziwych kobiet renesansu, wytrwałych ale i walczących na granicy własnej wytrzymałości fizycznej czy psychicznej, wielkich zdobywczyń szczytów i orderów, czy wielkich przegranych w osobistym zyciu. Dla mnie książka jest cennym zbiorem opowieści , ciekawych historii, lekcji wytrwałości,motywatorem do działania ( oj kolorowo tu od moich podkreśleń odnośnie cytatów i motywacyjnych tekstów) Książka to zbiór krótkich opowieści, nie jest to pełna antologia, nie spodziewajcie się więc po niej szczegółów i detali, drobiazgowych opisów to raczej lektura na zaostrzenie apetytu. Myślę,że świetny start w temacie dla tych, ktorym tematyka gorska jest calkiem obca. Temat gór i walki z samym sobą może zaciekawić nie tylko pasjonatów podróży. Godna polecenia.
Ciekawa książka, ale pozostawiająca niedosyt. Zabrakło solidnych badań i wyboru jednej ramy do pokazania historii wszystkich kobiet. Aż boli, że tak wielu pytań nie zadano, że urywano wątki. To w pewnym momencie drażni i razi pobieżne potraktowanie tematu. Czasami ma się wrażenie, że to sklecone skrawki rozmów. Szkoda. Mogła powstać rzecz świetna, a wyszła przeciętna. To raczej pierwsze podejście do tematu himalaistek niż jego podsumowanie.
Idealna kompresja historii polskiego kobiecego himalaizmu, która nadal się pisze – i choć może nie wywołuje aż tylu emocji co kiedyś, niezmiennie jest warta uwagi. Nie jest to najbardziej szczegółowa pozycja tego typu, ale zdecydowanie potrafi zainteresować.
Książka podzielona na dwie części – wczoraj i dziś. "Wczoraj" przenosi nas w czasu ogromnych przełomów, dziewiczych i różnorakich pierwszych wejść na ośmiotysięczniki – a więc mamy tu legendy takie jak Rutkiewicz, Kruger-Syrokomska, Okopińska czy Panejko-Pankiewicz. "Dziś" pokazuje kobiety, które reprezentują "współczesny" nurt himalaizmu w wykonaniu między innymi Baranowskiej czy Bieleckiej.
Dla miłośników literatury górskiej pozycja obowiązkowa. Dla całej reszty – naprawdę ciekawy tytuł, którym warto się zainteresować. Styl autora jest naprawdę fantastyczny – nienachalny, oddaje głos bohaterkom tym historii, rozmowy przeplatają się ze wspomnieniami, a granice pomiędzy poszczególnymi życiorysami tak mocno się przenikają, że podczas czytania czuje się, jak wyjątkowy jest ten wysokogórski świat (szczególnie w części "wczoraj").
Trochę więcej rozważań, mniej opowieści z wycieczek w góry. Rozważania ok, historie o poszukiwaniu siebie, i tym czym są góry. To są pytania, nad którymi ja się zastanawiam (wobec osób które zostawiają rodziny), i fajnie było poczytać opinie kobiet i ich myśli. Ale jak doszłam do opisu wyprawy Agnieszki Bieleckiej to już wiedziałam, że chciałam też więcej takich opisów, które trzymają w napięciu, a nie tylko rozważań. Tego mi brakło więc jeśli tego szukacie, to nie tutaj. Tutaj prawie cała książka to luźne rozmowy, trochę faktów i opisów stanu świata z "tamtych czasów". No i brakło mi Moniki Witkowskiej, Anity Polakowskiej i Miłki Raulin.
Niesamowite historie, opowiesci o pasji, poswięceniu, przekraczaniu granic. Kobiety, które inspirują nie tylko osiągnięciami, ale i całym życiem dzielonym pomiędzy codziennosć "na dole" i katharsis "na górze". Styl pisania jest nieco chaotyczny i wydaje się, że w założeniu miał być jak brudnopis: bezposredni i prosty, co tym bardziej uwydatnia siłę przekazu. Niestety w kilku miejscach tekst jest niespójny i gubi czytelnika, i to bywa męczące, ale nie umniejsza całosci aż tak, by nie powiedzieć: zdecydowanie jedna z najbardziej wartosciowych pozycji 2017. Czytajcie!
Milo sie czyta, ale troche nie rozumiem np. nieuwzglednienia w tej ksiazce postaci Anny Czerwinskiej, ktora czesto pojawia sie w niej miedzy wierszami.. Rowniez brak postaci Krystyny Palmowskiej, moim zdanie brak tych dwoch Pan to duze niedopatrzenie. Fajnie, ze przywolane zostaly wspolczesne himalaistki, ale mam wrazenie ze zostalo to zrobione pobieznie. Jestem mimo wszystko troche rozczarowana..
Historia polskich himalaistek. Książka dzieli się na dwie części: pokolenie pierwszych himalaistek oraz przedstawienie sylwetek współcześnie wspinających się himalaistek. Książka o ciekawej tematyce, niestety moim zdaniem jest napisana po prostu… słabo. Po pierwsze mimo wszystko z męskiej perspektywy, czuc patriarchat na odległość, napisana przez męskiego autora, z wypowiedziami mężczyzn w roli ekspertów jakby to oni byli ostatecznie najważniejszym głosem w historiach kobiecych podbojów… brakowalo mi oddania glosu w większym zakresie mimo wszystko kobietom. Niektóre historyjki i anegdotki powtarzają się w książce, autor zmienia wątki (dla mnie) dość chaotycznie.