Co pcha ludzi do ekstremalnych wyczynów w sytuacjach, kiedy honor i sława stają się ważniejsze niż życie?
Martin Moltzau jest światowej sławy podróżnikiem i zdobywcą niedostępnych rejonów świata, dwukrotnie okrzykniętym Podróżnikiem Roku. Ma jednak pewien problem: od jego ostatniego sukcesu upłynęło zbyt wiele czasu.
Martin nie jest himalaistą. Mimo to daje się skłonić do próby zdobycia Mount Everestu. Wszystko po to, żeby zachować lukratywny kontrakt sponsorski. Wykupuje udział w komercyjnej ekspedycji, prowadzonej przez brytyjską legendę himalaizmu, sir Richarda Lawrence’a.
Od pierwszych chwil ekspedycji jest wyczuwalna podejrzliwość i niechęć do współpracy pomiędzy jej uczestnikami. W czasie, kiedy ekipa walczy o zdobycie najwyższego punktu na ziemi, ujawnione zostają niebezpieczne kłamstwa i półprawdy.
Na wysokości ośmiu tysięcy metrów grupa wkracza w tzw. strefę śmierci, gdzie ustają kolejne funkcje niedotlenionego organizmu. Zegar tyka, a nawet niewielki błąd może prowadzić do śmierci.
I tråd med min nye plan for 2016. (bare gi stjerner til bøker omtalt på blogg). Egentlig 2 - men ei ekstra fordi det var den første boka jeg fullførte på uker , og fordi, den fikk meg til å laste ned alle mulige Everestbøker.
Jeg hadde nesten tenkt å kjøpe boka "into thin air" på Mammutsalget i februar, men lot være siden jeg tross alt lest den en gang for lenge siden. Så når jeg så "Everest" på Flesland sist uke så var timingen ganske god. Jeg hadde tenkt på den plassen og en thriller satt til det miljøet virket nok så lovende.
Martin Moltzau er hovedpersonen, han er en Audi sponsret eventyrer som blir mer eller mindre tvunget til å bestige verdens høyeste fjell for å beholde sin kontrakt. Han velger en betalt gruppe. Det er dyrt. Man skulle tro at alt sammen er godt forberedt. Det er det ikke. Gruppen kommer ikke overens fra start og alle har hemmeligheter. Noen av de er nok så lette å gjette seg til, andre mindre åpenlyse.
Jeg er litt skuffet. Jeg hadde forventet meg noe mer. Det som Hauge gjør innmari godt er å beskrive hvordan det er å prøve seg på Mount Everest. Høydesyken, utmattelelsen, likegyldigheten overfor andre menneskers skjebne. Han beskriver hvordan det er mulig å levne et menneske å dø på Everst uten dårlig samvittighet (i hvert fall der og da). Så settingen er førsteklassens, hovedpersonen er sympatisk, men selve "thriller" aspektet i beste fall middels.
Jeg ville aldri gidde å risikere livet for en slik ukomfortabel måloppnåelse. Nei takk! Hver sin lyst.
To jest ten beznadziejny przypadek, w którym nawet nie wiem od czego zacząć. Więc może od tego, że ta ksiazka nawet obok thrillera nie stała, a fabuła zupełnie się nie klei. Rozumiem, że opisana jest tu wyprawa komercyjna, ale zmontowana została tak chaotyczna ekipa, że to się w głowie nie mieści — każdy jeden uczestnik jest tam z dupy, a już najbardziej kobieta, która wybiera się na Everest bo chce być... nie wiem, pierwszą włoską pogodynką, która tam wejdzie¿? Przecież to zupełnie nie ma sensu. Główny bohater z resztą też z jakiegoś powodu postanowił, że skoro był już na obydwóch biegunach i przeszedł Alaskę, to równie dobrze może wejść na Mount Everest. W ramach utrzymania kontraktu z Audi. NIECH TO WYBRZMI. Zakończenie wyprawy jest przewidywalne do bólu (chociaż do końca miałam nadzieję, że autor jednak zrobi coś inaczej, żeby nie iść w tę sztampę — no niestety). Nasza radosna gromadka to festiwal postaci bez osobowości, które cechują się jedynie tym, że są irytujące, a poza tym najwyraźniej nie są w stanie pomyśleć logicznie chociaż przez sekundę, co skutkuje niemal samymi irracjonalnymi decyzjami i zachowaniami. W ogóle mam wrażenie, że taki przebieg ekspedycji nie jest w najmniejszym stopniu możliwy — przez właściwie cały czas każdy robił co chciał, jak chciał, zupełnie jakby wszystkie te osoby były sobie tam na solowych wyprawach. Jeśli chodzi o same kwestie techniczne związane z himalaizmem, to też nie ma tu czego szukać — zaczynając od tego, że przez większość książki nie wiadomo nawet tak na dobrą sprawę w którym miejscu znajduje się cała ta ekipa i o co chodziło autorowi (albo tłumaczkom — bo bardzo często jest mowa o "górnym obozie", a czegoś takiego jak górny obóz nie ma. Zakładam, że chodziło o bazę wysuniętą, natomiast nie będę dociekać czy to wina tłumaczek czy samego autora). Bohaterowie są zupełnie nieprzygotowani na taką wyprawę — na przykład na wysokości ponad 7000 metrów dowiadują się jak korzystać z butli z tlenem i masek¿? i najwyraźniej nie mają ze sobą nawet kasków? Przecież już w Tatry zimą wychodzi się bardziej przygotowanym, a tutaj mówimy o najwyższej górze świata. O samych butlach z tlenem w ogóle jest tu bardzo dużo — bohaterowie strasznie się w związku z nimi miotają, pakują je, wypakowują i generalnie mają z nimi same problemy, a później jak przystępują do ataku szczytowego, to przyklejają się do nich już na stałe, niemal jakby ktoś im te maski przyspawał do twarzy. Swoją drogą, fascynujące są niektóre zachowania bohaterów — na przykład kiedy w jednym z obozów natrafiają na jakiegoś martwego wspinacza, to zamiast zainteresować się może kim był, w której wyprawie uczestniczył, to nasi dzielni himalaiści robią szybkie SIUP do szczeliny czy tam w przepaść i są bardzo zadowoleni z tego, że odzyskali miejsce do spania. Główny bohater też ma srogie rozkminy — na przykład w okolicach szczytu (nie pamiętam już, wchodząc czy schodząc), odczuwając już wyraźnie skutki choroby wysokościowej (a tak bardzo się rzucali w górę i w dół żeby się zaaklimatyzować) najbardziej martwi się tym, że jego Rolex (którego ZAWSZE musi mieć na ręce w ramach współpracy z firmą) jest obecnie schowany pod grubymi ubraniami górskimi i nie jest w stanie sprawdzić ani która jest godzina, ani na jakiej wysokości obecnie się znajduje. No, faktycznie, to jest właśnie to czym człowiek powinien się przejmować na wysokości prawie 9000 metrów. Mogłabym tak jeszcze pisać i pisać, ale chyba wszyscy, którzy doczytali do tego momentu są w stanie stwierdzić, że takie rzeczy po prostu się nie dzieją w realnym życiu. Autor w ogóle był kiedyś na Evereście i trochę moim zdaniem szkoda, bo może jakby nie był, to by go nie natchnęło do stworzenia tego "dzieła". A wyprawę na Everest mógłby w lepszy i bardziej profesjonalny sposób napisać ktokolwiek, kto przeczytał przynajmniej dwie książki z literatury górskiej — chociażby biografie dowolnych himalaistów.
‘Everest’ is a pragmatic and realistic portrayal of climbers- their struggles and their experience- facing the most unfavourable conditions at a height that wears the cloak of death and nabs the human body. With a gripping narrative and a thrilling storyline, the author does justice with the theme of the book. Since the author’s prowess lies in making the experience relatable owing to his accolades and adventurous life, he presents the story that can send chills down your spine. However, Yatra Books disappoints with the font and typesetting.
The focus of the book is on the corpse-strewn Death Zone that lies beyond campsite 2. As readers, we can hear the deafening winds interrupting the conversation between two climbers; we can see the overblown carpet of white snow making the life of the climbers difficult. There is ample visual and auditory imagery.
A thoroughly enjoyable read and highly recommended! I think the big appeal to me is knowing that Hauge is a distinguished explorer himself, so as I read I'm constantly curious as to which characters and events have their roots in the author's actual life experiences. The characters are developed in a consistent way - I never felt rushed in understanding the climbers' personalities - and eventually reached the point where I felt I was a part of the group itself. Another big plus for me is that this book, despite being a novel, is educational and informative, providing me with much knowledge on how an ascent of Everest is actually undertaken.
Fryktelig vanskelig å si noe fornuftig om denne boka. Noen thriller er det langt i fra, skjønner ikke helt det stempelet, selv om den var spennende på et vis. Jeg likte den godt! Velskrevet som bare det. Syntes jeg begynte å komme littegrann under huden på hovedpersonen, ble gradvis mer og mer kjent med ham. De andre ekspedisjonsdeltakerne var mer statister, men det var ikke behov for mer kjøtt på de beina, følte ikke behov for å bli bedre kjent med noen av dem. Selve ekspedisjonen var fint skildret, både opp- og nedturene, for å si det slik. Men så var plutselig boka ferdig! Uten noen ordentlig slutt. Utrolig skuffende. Det MÅ komme en oppfølger, det håper jeg i hvert fall, og jeg skal lese den kjapt, for jeg vil følge denne fyren videre på ferden, ingen tvil om det. Hadde boka vært halvannen gang så lang, med en skikkelig slutt, hadde den fått fem stjerner av meg.