Nie skończyłam.
Po pierwsze, wzięłam się za audiobook, a po przyzwyczajeniu do anglojęzycznych audiobooków, polskie trochę bolą. Jest coraz lepiej, ale ciągle aktorzy głosowi nie zawsze potrafią przekazać emocję, etc.
Po drugie, konstrukcja była trochę męcząca. List, potem fragment podręcznika, potem długi prolog, potem dopiero pierwszy rozdział. Za dużo nabudowywania, a szkoda, bo już w prologu się rozkręca.
I na tym etapie ciągle byłam zdeterminowana dać szansę.
A potem...
A potem pojawiło się "bynajmniej' w znaczeniu 'przynajmniej'. BYNAJMNIEJ!
Może się czepiam, ale to jest ten jeden błąd językowy, który sprawia mi ból niemal fizyczny. Więc nie, nie skończyłam.