Zabawna opowieść o dorastaniu młodej, zakompleksionej dziewczyny w czasach chylącego się ku upadkowi socjalizmu i początkach wolnej Polski. Zwariowana rodzina, nieobliczalni przyjaciele, a wreszcie proza życia przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, widziana oczami młodości, gdzie wzniosłość przemian przegrywa z drapieżną chęcią przeżycia przygody. Historie czwórki przyjaciół wkraczających w dorosłe życie, szalonego dziadka Staśka i ciotek: Felicji, której największym pragnieniem jest powtórne zamążpójście, i Amelii – despotki wzbudzającej strach całej rodziny. Dawka śmiechu gwarantowana.
Poddałam się ciekawości, aby sprawdzić, jak sobie radzi autorka romansów z historical fiction w tle z zupełnie innym gatunkiem literackim. Wrażenia okazały się porównywalne z reakcjami choćby na książki Evžena Bočeka, czyli parogodzinne, niekontrolowane wybuchy śmiechu, czysta głupawka i ... niewiele więcej. Ale nie żaluję.
Pierwsze wydanie „Pamiętnika...” ukazało się w roku 2017 pod nazwiskiem Patrycja May, które jest również, obok Joanna Jax, pseudonimem literackim tej samej pisarki. Najwcześniejsze wpisy wprowadziła jej bohaterka do swojego dziennika, gdy miała czternaście lat i do jej obowiązków należały wielogodzinne dyżury w kolejkach przed sklepami. Są lata 1980-e. Choć po przełomie kolejki zniknęły, nadal bywa wesoło, na przykład podczas krajowych i zagranicznych podróży małym fiatem. Tym bardziej, że nie tylko dziewczyna, także grono jej stałych trojga przyjaciół oraz trzypokoleniowa rodzinka, wszyscy są z lekka szurnięci. I to by było na tyle. Polecam jako chwilową odskocznię od lektury koronawirusowych doniesień!
Powieść z pewnością nie należy do tzw. must read. Ale jeśli ktoś chce się zrelaksować i odpocząć od cięższych lektur, to czemu nie...? Autorka jest moją rówieśniczką, więc doskonale wie, jak wyglądało dorastanie w latach 80'. A bohaterka powieści jest nam równa wiekiem. Poznajemy ją, jako nastolatkę i śledzimy jej losy oraz zabawne przygody aż do czasu podjęcia przez nią pierwszej pracy. Dowiemy się jak wrócić z Węgier bez biletu i paszportu, czy łatwo jest zrobić patent żeglarski, jak pozbyć się narzeczonej dziadka, a także jak wyciągnąć owego przodka z coffee-shopu w Amsterdamie. Choć kilka razy się uśmiechnęłam, to jednak nie zdarzyły mi się żadne wybuchy śmiechu.
Interesujące i zabawne opowiadania z życia głównej bohaterki. Czytało się w porządku, historie w głównej mierze o charakterze rozbrajającym wręcz były naprawdę ciekawie skonstruowane, ale głównie krótkie. Bohaterowie byli stworzeni bardzo autentycznie, a motyw grupki przyjaciół był tutaj naprawdę dobry tak samo jak sama akcja. Nie śmiałam się w głos, ale uśmiechałam momentami. Podobało mi się zakończeniem takie zwieńczenie młodości bohaterki.
Zabawna, lekka "młodzieżówka". Nieco ambitniejsza, niż dzisiejsze książki. Podoba mi się, że czas akcji to PRL i lata 90. Ciekawi bohaterowie, niesztampowi.
Nie przeczytałam opisu, dlatego rozczarowała mnie fabuła tej książki, bo spodziewałam się po niej czegoś innego. Było kilka zabawnych momentów, ale całość książki nie za bardzo mi się podobała.
Myślę że dla osób dorastających w tych czasach jest zdecydowanie bardziej interesująca. Dla mnie pewnie wątki niezrozumiałe, więc raczej do przeczytania i zapomnienia.