"Jeśli masz na sumieniu ciężki grzech albo zrobiłeś coś poza prawem, za wszelką cenę starasz się zatrzeć ślady. Kiedy bezkarnie ci się udaje, wpadasz w szpony chciwości."
Tylko nieliczni wiedzą, że wybitna archeolog Simona Brenner przy okazji jest świetnie zakamuflowaną złodziejką. Kradnie dzieła sztuki i sprzedaje kolekcjonerom za grube miliony. Chciwość kieruje uwagę Simony na złoty diadem Heleny Trojańskiej, odkopany pod koniec XIX w. przez Heinricha Schliemanna. Kobieta opracowuje doskonały plan zuchwałej kradzieży i pewna siebie wyjeżdża do Turcji. Sprawy komplikują się, gdy na wykopaliskach w nieznanych okolicznościach znika jej były kochanek Ivan, a porywacze przesyłają Simonie jego palec.
Czy wrodzony instynkt, siła i spryt sprawią, że Simona uwolni Ivana z rąk oprawców, znajdzie swój skarb i wyjdzie z tego cało?
Miałam niewielkie oczekiwania wobec tej książki - chciałam po prostu się zrelaksować i dobrze bawić. Zamiast tego dostałam drogę przez mękę. Simona Brenner jest jedną z najbardziej denerwujących postaci książkowych, z którymi miałam do czynienia. Założenia były świetne - kobieta "z jajami", taki Indiana Jones w spódnicy, ale na dodatek złodziejka, pewna siebie, inteligentna, z ciętym językiem. Dla mnie BOMBA! Nic z tego. Na deklaracjach (bohaterki) się kończy. Simona jest infantylna, naiwna, a na domiar złego głupia. Dobiło mnie zupełnie odkrycie, że ma luki w wykształceniu (znajomość historii)! Generalnie powinno być 1/5, ale książkę dosłuchałam wyłącznie dzięki doskonałej lektorce, Joannie Gajór. Omijać z daleka.
Ja nawet nie wiem, czy to wszystko się kupy trzymało😁 Nawał zdarzeń, szybkie tempo, cięte dialogi i monologi wewnętrzne narratorki dodatkowo podkręcone przez brawurową interpretację lektorki (oklaski dla Joanny Gajór👏👏👏) - to wszystko jest tu tak umiejętnie zrobione, że nawet nie mam ochoty na pogłębione analizy, bo za dobrze się bawiłem. A że na archeologii się nie znam, to pewnie jeszcze mniej mi przeszkadzało. Zresztą - jest na sali ktoś, kto w dzieciństwie (albo i później😉) nie marzył o odnalezieniu skarbu? Ja na pewno się nie zgłaszam🗿🗝👑🤑
Simona Brenner to nowa bohaterka cyklu powieści Marty Guzowskiej. Pani Brenner jest doktorem archeologii, a z zamiłowania złodziejką starożytności(każdy ma jakieś hobby). Dla zlecenia pakuje się w niezłe tarapaty i tylko większe od poprzednich są w stanie ją z nich wyciągnąć. Ogólnie fajna książka, ale minusem są wszystkie literówki - skutecznie zniechęcają do czytania miejscami zaburzając akcję więc gwiazdka w dół. Wydawcy powinni zatrudniać korektorów a nie bawić się auto-korektą Office'a.
Archeolożka: W żadnym razie nie powinnaś robić bohaterką złodziejki zabytków. To niemoralne. Pisarka: Wiem. Ale to ciekawe. Archeolożka: Bohaterką powinna być kobieta, która ocala zabytki przed złodziejami. Pisarka: Wiem, ale to nudne. (Chciwość, Posłowie)
Na szczęście pisarka w Marcie Guzowskiej zwyciężyła, bo inaczej nie mielibyśmy tego niemoralnego traktatu moralnego o chciwości. Paradoks? Bynajmniej. Bo chciwość, jak wszystkie siedem głównych i wiele pomniejszych grzechów, prędzej czy później zostanie ukarana, co było do udowodnienia i zostało w powieści pokazane. Ale mimo świadomości tej niechybnej kary pokusa, aby przy odkrywaniu skarbów przeszłości uszczknąć coś dla siebie jest dla archeologów nie do przezwyciężenia, i dotyczy ona wszystkich postaci zaludniających powieść, na czele z protagonistką, Simoną Brenner. Tym bardziej że chodzi o złoto ze skarbca Priama, odkryte przez Heinricha Schliemanna prawie półtora wieku temu w wykopaliskach Troi, a teraz będące w zasięgu ręki Simony, jej byłego kochanka, obecnego absztyfikanta oraz kilku innych chciwych osobników.
Taką zabawę proponuje Marta Guzowska. Prowadzi ją z błyskotliwą inteligencją, a przy tym z dużą znajomością rzeczy na temat śródziemnomorskiej archeologii, jej piękna i trudów, klimatycznych, społecznych i Bóg wie jakich jeszcze uzależnień.
Jeszcze dziś zabieram się do drugiej części serialu o Simonie Brenner. Nosi tytuł Reguła nr 1. W kodeksie archeolożki-złodziejki reguła ta brzmi: Nie ufaj nikomu …
„Chciwość” M. Guzowskiej to taka wakacyjna lekka powieść kryminalna. Akcja nabiera tempa i nie zwalania. Archeolożka Simona i wiele innych barwnych postaci wyzwalają zabawne sytuacje.
Nie jestem pewna, co o tym sądzić, przygody Indiany Jonesa w spódnicy to nie jest mój ulubiony rodzaj książek, nie jestem też pewna zakończenia. Ale napisane nawet fajnie, a do tego przez dwa dni mogłam sobie poczytać coś, nad czym nie musiałam myśleć.