What do you think?


W szponach szaleństwa
Bieszczadzka sekta, energiczna komisarz, wielka miłość i Wrocław, który nie jest już bezpiecznym miejscem.
Gdy komisarz Ewa Barska zostaje wezwana na miejsce znalezienia okaleczonych zwłok młodej dziewczyny, nie wie jeszcze, że to dopiero preludium szaleństwa, które ogarnie cały Wrocław. Kolejne ofiary pojawiają się w zastraszającym tempie, a trop prowadzi na Wydział Historii Uniwersytetu Wrocławskiego.
Kiedy na drodze energicznej policjantki stanie wybitny historyk, doktor Mateusz Herz, to także będzie początek jej własnej historii, gdzie uczucia odegrają kolosalną rolę. Jednak w tej opowieści nic nie jest jasne i oczywiste.
W szponach szaleństwa to pełen dramatyzmu thriller o mrocznych zakamarkach ludzkiej duszy, o ludziach, którzy decydują o losie innych ludzi, a także o tym, że miłość często okazuje się zbyt słaba, aby pokonać zło.
Gdy komisarz Ewa Barska zostaje wezwana na miejsce znalezienia okaleczonych zwłok młodej dziewczyny, nie wie jeszcze, że to dopiero preludium szaleństwa, które ogarnie cały Wrocław. Kolejne ofiary pojawiają się w zastraszającym tempie, a trop prowadzi na Wydział Historii Uniwersytetu Wrocławskiego.
Kiedy na drodze energicznej policjantki stanie wybitny historyk, doktor Mateusz Herz, to także będzie początek jej własnej historii, gdzie uczucia odegrają kolosalną rolę. Jednak w tej opowieści nic nie jest jasne i oczywiste.
W szponach szaleństwa to pełen dramatyzmu thriller o mrocznych zakamarkach ludzkiej duszy, o ludziach, którzy decydują o losie innych ludzi, a także o tym, że miłość często okazuje się zbyt słaba, aby pokonać zło.
292 pages, Paperback
First published October 25, 2017
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 11 of 11 reviews
September 18, 2017
Zło nie powstaje z niczego, nie przychodzi nagle i nie wiadomo skąd, wprost przeciwnie jest tuż obok, rośnie w siłę prawie na naszych oczach. Kiedy w końcu zostaje dostrzeżone niektórzy uciekają od brutalnej prawdy, drudzy stawiają jej czoła, lecz czasem jest to początek szaleństwa.
Morderstwo dla komisarz Ewy Barskiej nie jest niczym niezwykłym, lecz nie traktuje kolejnych spraw z rutyną. Doświadczenie nie wyparło z niej emocji, każde dochodzenie jest ważne, co bywa niebezpieczne. Najnowsze śledztwo nie zapowiada się na proste i łatwe, ofiara została pozbawiona życia nie tylko w brutalny sposób, ale i okoliczności towarzyszące wskazują na nietypowe motywy. Policjanci doskonale wiedzą, że czas im nie sprzyja, zwłaszcza w tym konkretnym przypadku muszą działać i to bardzo szybko. Morderca wyprzedza ich pozostawiając krwawe ślady. Tropów jest bardzo mało, ale Barska ma na swym koncie wiele sukcesów i także tym razem nie zamierza się poddać. To czego zdołała dowiedzieć się o zamordowanej prowadzi ją uczelnię, być może tam znajdą się jakieś ślady, które pomogą w dochodzeniu. Jeden z wykładowców zwraca uwagę Ewy, zresztą z wzajemnością, pani komisarz nie łączyła nigdy pracy z życiem osobistym, jednak teraz to coś zupełnie innego. Obowiązki zawodowe są dla niej najważniejsze, ale osoba Mateusza Herza również nie jest jej obojętna. Kolejne ofiary wzmagają strach i determinację policję by jak najszybciej ująć zbrodniarza, Barska nie daje sobie taryfy ulgowej, lecz coś lub raczej ktoś staje się dla niej równie ważny. Może w końcu nadszedł czas na to by otwarła nowy rozdział w swej egzystencji i to nie sama? Gdzieś tam jest on, bezwzględny zabójca, którego trzeba schwytać za wszelką ceną, pytanie tylko jaka ona będzie i kto ją zapłaci?
Porywająca, nieustannie zaskakująca i przede wszystkim nieobliczalna, taka jest najnowsza książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. „W szponach szaleństwa” to kawał dobrego thrillera, w jakim suspens splata się z ogromną dawką emocji, a zakończenie niejednego przysłowiowo wciśnie w fotel. Autorka nie idzie na skróty, nie używa eufemizmów, przedstawia zło takim jakim jest w rzeczywistości, konsekwentnie utrzymuje klimat dreszczowca, stopniując go, lecz nie zapominając o nim nawet na moment. Motyw kryminalny poprowadzono po mistrzowsku, już od pierwszej strony wyczuwalne jest napięcie i tajemnice, atmosfera ta nie opuszcza czytelnika do samego końca, Agnieszka Lingas-Łoniewska zadbała by czytelnicy byli świadomi, że w każdej chwili jest możliwy zwrot akcji, a to co już wiedzą jest dopiero wstępem do tego co dopiero ma się wydarzyć. „W szponach szaleństwa” widzi się człowieka od najmroczniejszej strony, jest on pokazany w chwilach gdy kieruje się jedynie morderczymi pragnieniami. Pisarka nie ogranicza się do pokazania zbrodni oczami trzeciej osoby, wprost przeciwnie czytelnicy mają wgląd w umysł mordercy. Zresztą zło jest pokazane w różnych postaciach i stadiach, każdy szczegół ma swoje znaczenie i jest kolejną cegłą w tworzeniu ludzkiego potwora. Doskonale z treścią książki komponuje się okładka - mroczna, jednocześnie wiele mówiąca, lecz to co najważniejsze pozostawiająca do odkrycia. „W szponach szaleństwa” ważnym elementem są również uczucia, one znajdują u podstaw działania ludzi i od nich zależy jaką drogę obiorą, jeżeli zostaną niewłaściwie odczytane można znaleźć się prawdziwym niebezpieczeństwie. Czytający dostają do rozwiązania zagadkę, która wraz z kolejnymi rozdziałami okazuje się czymś więcej niż jedynie kryminalną szaradą. Sięga ona głęboko w umysł i duszę, gdzieś na ich styku znajduje się odpowiedź, lecz nie tak łatwo ją zaakceptować …
Gdzieś tam kryje się zabójca, bezwzględny, by odkryć jego tożsamość nie wystarczy skupić się na śladach. Szaleństwo maskuje to co najważniejsze. Nie zawsze kiedy rozum się budzą się demony, czasem również na jawie są one obecne. Prawda bywa zbyt przerażająca i przytłaczająca by móc stawić jej czoła, ale ucieczka od niej może być najgorszym wyborem jakiego się dokonało.
Morderstwo dla komisarz Ewy Barskiej nie jest niczym niezwykłym, lecz nie traktuje kolejnych spraw z rutyną. Doświadczenie nie wyparło z niej emocji, każde dochodzenie jest ważne, co bywa niebezpieczne. Najnowsze śledztwo nie zapowiada się na proste i łatwe, ofiara została pozbawiona życia nie tylko w brutalny sposób, ale i okoliczności towarzyszące wskazują na nietypowe motywy. Policjanci doskonale wiedzą, że czas im nie sprzyja, zwłaszcza w tym konkretnym przypadku muszą działać i to bardzo szybko. Morderca wyprzedza ich pozostawiając krwawe ślady. Tropów jest bardzo mało, ale Barska ma na swym koncie wiele sukcesów i także tym razem nie zamierza się poddać. To czego zdołała dowiedzieć się o zamordowanej prowadzi ją uczelnię, być może tam znajdą się jakieś ślady, które pomogą w dochodzeniu. Jeden z wykładowców zwraca uwagę Ewy, zresztą z wzajemnością, pani komisarz nie łączyła nigdy pracy z życiem osobistym, jednak teraz to coś zupełnie innego. Obowiązki zawodowe są dla niej najważniejsze, ale osoba Mateusza Herza również nie jest jej obojętna. Kolejne ofiary wzmagają strach i determinację policję by jak najszybciej ująć zbrodniarza, Barska nie daje sobie taryfy ulgowej, lecz coś lub raczej ktoś staje się dla niej równie ważny. Może w końcu nadszedł czas na to by otwarła nowy rozdział w swej egzystencji i to nie sama? Gdzieś tam jest on, bezwzględny zabójca, którego trzeba schwytać za wszelką ceną, pytanie tylko jaka ona będzie i kto ją zapłaci?
Porywająca, nieustannie zaskakująca i przede wszystkim nieobliczalna, taka jest najnowsza książka Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. „W szponach szaleństwa” to kawał dobrego thrillera, w jakim suspens splata się z ogromną dawką emocji, a zakończenie niejednego przysłowiowo wciśnie w fotel. Autorka nie idzie na skróty, nie używa eufemizmów, przedstawia zło takim jakim jest w rzeczywistości, konsekwentnie utrzymuje klimat dreszczowca, stopniując go, lecz nie zapominając o nim nawet na moment. Motyw kryminalny poprowadzono po mistrzowsku, już od pierwszej strony wyczuwalne jest napięcie i tajemnice, atmosfera ta nie opuszcza czytelnika do samego końca, Agnieszka Lingas-Łoniewska zadbała by czytelnicy byli świadomi, że w każdej chwili jest możliwy zwrot akcji, a to co już wiedzą jest dopiero wstępem do tego co dopiero ma się wydarzyć. „W szponach szaleństwa” widzi się człowieka od najmroczniejszej strony, jest on pokazany w chwilach gdy kieruje się jedynie morderczymi pragnieniami. Pisarka nie ogranicza się do pokazania zbrodni oczami trzeciej osoby, wprost przeciwnie czytelnicy mają wgląd w umysł mordercy. Zresztą zło jest pokazane w różnych postaciach i stadiach, każdy szczegół ma swoje znaczenie i jest kolejną cegłą w tworzeniu ludzkiego potwora. Doskonale z treścią książki komponuje się okładka - mroczna, jednocześnie wiele mówiąca, lecz to co najważniejsze pozostawiająca do odkrycia. „W szponach szaleństwa” ważnym elementem są również uczucia, one znajdują u podstaw działania ludzi i od nich zależy jaką drogę obiorą, jeżeli zostaną niewłaściwie odczytane można znaleźć się prawdziwym niebezpieczeństwie. Czytający dostają do rozwiązania zagadkę, która wraz z kolejnymi rozdziałami okazuje się czymś więcej niż jedynie kryminalną szaradą. Sięga ona głęboko w umysł i duszę, gdzieś na ich styku znajduje się odpowiedź, lecz nie tak łatwo ją zaakceptować …
Gdzieś tam kryje się zabójca, bezwzględny, by odkryć jego tożsamość nie wystarczy skupić się na śladach. Szaleństwo maskuje to co najważniejsze. Nie zawsze kiedy rozum się budzą się demony, czasem również na jawie są one obecne. Prawda bywa zbyt przerażająca i przytłaczająca by móc stawić jej czoła, ale ucieczka od niej może być najgorszym wyborem jakiego się dokonało.
September 17, 2017
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
PREMIERA: 25.10.2017
„(…) wiedziała, że nie może być osłabiona, jeśli chce wyjść z tego cało. Bo nie przewidywała dla siebie innej opcji. Miała zamiar przeżyć i wiedziała, że zrobi wszystko, żeby nie zostać ofiarą jakiegoś chorego wyznawcy jeszcze bardziej chorego kultu.” – fragment powieści.
Agnieszka Lingas-Łoniewska tworzy powieści z prędkością światła, a wzmianka o każdym nowym tytule przyjmowana jest przez liczne grono jej odbiorców z niegasnącym entuzjazmem. Po lekturze najnowszej książki „W szponach szaleństwa” mogę powiedzieć, że wspomniany wyżej entuzjazm powinien sięgnąć zenitu, ponieważ autorka prezentuje w nim najwyższą (a do tego moją ulubioną) formę, którą opisać można prostym równaniem: sensacja + miłość = przepis na wydawniczy sukces.
Dolnośląska pisarka perfekcyjnie wykreowała mocny i mroczny thriller, w którym fanatyzm i żądza mordu mrożą krew w żyłach. Szaleństwo wyziera niemalże z każdej strony i, mimo obecnych w niej przerywników romantycznych, nie sposób traktować tej lektury jako łatwej, lekkiej i przyjemnej. Wyraźnie widoczne jest dążenie autorki do zaprezentowania czytelnikom swoistego studium dewiacji psychicznej, która popycha człowieka do okrutnych i nieodwracalnych poczynań, ukierunkowanych na zadawanie śmierci niewinnym osobom. Bo ofiara musi zostać złożona w imię chorej ideologii…
Autorka osadziła miejsce akcji w swoim rodzinnym Wrocławiu, przy czym dzięki retrospekcjom sprzed dwudziestu lat, czytelnik może spędzić nieco czasu w bieszczadzkiej osadzie. To właśnie malownicze Bieszczady, a właściwie prowadząca tam skromny żywot specyficzna społeczność, ceniąca ponad wszystko (i to dosłownie!) intelekt, okazuje się być źródłem wszelkiego zła, które kilka lat później zbiera śmiertelne żniwo w stolicy Dolnego Śląska. Kiedy kolejne młode kobiety padają tam ofiarą sadystycznego mordercy, okaleczającego je w trudny do opisania sposób, miasto nie może spać spokojnie.
Na pewno nie śpi spokojnie prowadząca śledztwo policjantka – trzydziestodwuletnia komisarz Ewa Barska – osoba doświadczona w policyjnym fachu, nieustępliwa, wnikliwa i zorientowana na jak najszybsze ujęcie sprawcy. Wraz z rozwojem sprawy, Ewa spędza coraz więcej czasu z uniwersyteckim historykiem Mateuszem Hertzem (bo pierwszą zamordowaną była właśnie utalentowana studentka historii na Uniwersytecie Wrocławskim), ale nie może nawet podejrzewać, jak dużą rolę odegra ten ujmujący mężczyzna w jej życiu. I będzie to rola zdecydowanie warta Oscara…
Na olbrzymie uznanie zasługuje dwugłos narracyjny, jaki zastosowała autorka w swojej najnowszej powieści, bo z jednej strony, niczym zaintrygowani obserwatorzy, śledzimy poczynania Ewy, mozolnie próbującej dotrzeć do mordercy i uprzedzić jego kolejny ruch, a z drugiej – wnikamy w umysł szaleńca, którego perwersyjne myśli odbijają się echem w naszych własnych mózgach. Nie bez znaczenia jest fakt, że fabuła skonstruowana jest w tak sprawny sposób, że niemal do końca trudno się domyślić się, kto tak naprawdę zabija.
Książki o tak potężnej dawce emocji, niedoścignionym tempie akcji, psychologicznych konotacjach oraz piorunującym zakończeniu jeszcze w dorobku Lingas-Łoniewskiej nie było, a wiem, co piszę, bo mam już za sobą lekturę wszystkich dotychczas wydanych tytułów jej autorstwa. Przewracając ostatnią stronę powieści na usta cisnęły mi się jedynie słowa: „ale jak to?!”, a szeroko otwarte ze zdumienia oczy dobitnie świadczyły o sporym wrażeniu, jakie wywarła na mnie lektura „W szponach szaleństwa”. Gwarantuję, że jeśli dacie się porwać tej intensywnej historii tak, jak dałam porwać się ja, to nie wypuści Was ona ze swoich szponów, dopóki nie dotrzecie do samego jej końca.
Ogromne podziękowania kieruję w stronę Wydawnictwa „Novae Res”, które umożliwiło mi przedpremierową lekturę tego naszpikowanego szaleństwem tytułu.
#domiczytaipoleca
PREMIERA: 25.10.2017
„(…) wiedziała, że nie może być osłabiona, jeśli chce wyjść z tego cało. Bo nie przewidywała dla siebie innej opcji. Miała zamiar przeżyć i wiedziała, że zrobi wszystko, żeby nie zostać ofiarą jakiegoś chorego wyznawcy jeszcze bardziej chorego kultu.” – fragment powieści.
Agnieszka Lingas-Łoniewska tworzy powieści z prędkością światła, a wzmianka o każdym nowym tytule przyjmowana jest przez liczne grono jej odbiorców z niegasnącym entuzjazmem. Po lekturze najnowszej książki „W szponach szaleństwa” mogę powiedzieć, że wspomniany wyżej entuzjazm powinien sięgnąć zenitu, ponieważ autorka prezentuje w nim najwyższą (a do tego moją ulubioną) formę, którą opisać można prostym równaniem: sensacja + miłość = przepis na wydawniczy sukces.
Dolnośląska pisarka perfekcyjnie wykreowała mocny i mroczny thriller, w którym fanatyzm i żądza mordu mrożą krew w żyłach. Szaleństwo wyziera niemalże z każdej strony i, mimo obecnych w niej przerywników romantycznych, nie sposób traktować tej lektury jako łatwej, lekkiej i przyjemnej. Wyraźnie widoczne jest dążenie autorki do zaprezentowania czytelnikom swoistego studium dewiacji psychicznej, która popycha człowieka do okrutnych i nieodwracalnych poczynań, ukierunkowanych na zadawanie śmierci niewinnym osobom. Bo ofiara musi zostać złożona w imię chorej ideologii…
Autorka osadziła miejsce akcji w swoim rodzinnym Wrocławiu, przy czym dzięki retrospekcjom sprzed dwudziestu lat, czytelnik może spędzić nieco czasu w bieszczadzkiej osadzie. To właśnie malownicze Bieszczady, a właściwie prowadząca tam skromny żywot specyficzna społeczność, ceniąca ponad wszystko (i to dosłownie!) intelekt, okazuje się być źródłem wszelkiego zła, które kilka lat później zbiera śmiertelne żniwo w stolicy Dolnego Śląska. Kiedy kolejne młode kobiety padają tam ofiarą sadystycznego mordercy, okaleczającego je w trudny do opisania sposób, miasto nie może spać spokojnie.
Na pewno nie śpi spokojnie prowadząca śledztwo policjantka – trzydziestodwuletnia komisarz Ewa Barska – osoba doświadczona w policyjnym fachu, nieustępliwa, wnikliwa i zorientowana na jak najszybsze ujęcie sprawcy. Wraz z rozwojem sprawy, Ewa spędza coraz więcej czasu z uniwersyteckim historykiem Mateuszem Hertzem (bo pierwszą zamordowaną była właśnie utalentowana studentka historii na Uniwersytecie Wrocławskim), ale nie może nawet podejrzewać, jak dużą rolę odegra ten ujmujący mężczyzna w jej życiu. I będzie to rola zdecydowanie warta Oscara…
Na olbrzymie uznanie zasługuje dwugłos narracyjny, jaki zastosowała autorka w swojej najnowszej powieści, bo z jednej strony, niczym zaintrygowani obserwatorzy, śledzimy poczynania Ewy, mozolnie próbującej dotrzeć do mordercy i uprzedzić jego kolejny ruch, a z drugiej – wnikamy w umysł szaleńca, którego perwersyjne myśli odbijają się echem w naszych własnych mózgach. Nie bez znaczenia jest fakt, że fabuła skonstruowana jest w tak sprawny sposób, że niemal do końca trudno się domyślić się, kto tak naprawdę zabija.
Książki o tak potężnej dawce emocji, niedoścignionym tempie akcji, psychologicznych konotacjach oraz piorunującym zakończeniu jeszcze w dorobku Lingas-Łoniewskiej nie było, a wiem, co piszę, bo mam już za sobą lekturę wszystkich dotychczas wydanych tytułów jej autorstwa. Przewracając ostatnią stronę powieści na usta cisnęły mi się jedynie słowa: „ale jak to?!”, a szeroko otwarte ze zdumienia oczy dobitnie świadczyły o sporym wrażeniu, jakie wywarła na mnie lektura „W szponach szaleństwa”. Gwarantuję, że jeśli dacie się porwać tej intensywnej historii tak, jak dałam porwać się ja, to nie wypuści Was ona ze swoich szponów, dopóki nie dotrzecie do samego jej końca.
Ogromne podziękowania kieruję w stronę Wydawnictwa „Novae Res”, które umożliwiło mi przedpremierową lekturę tego naszpikowanego szaleństwem tytułu.
#domiczytaipoleca
January 7, 2021
Bardzo słaba, myślałam nawet przed jedną gwiazdką... Bardzo oklepany schemat, przewidywalna od pierwszych stron. Barska, która odrzuca Tomasza, bo nie jest zdecydowana i gotowa od ponad roku przez swoją pracę, nagle zakochuje się w jednym z podejrzanych od pierwszego wejrzenia.. Serio? Jedyną postacią, która polubiłam, był Mirek, no może Szymon był jeszcze taki w miarę. Jednak uważam, że ta książka to marnotrawstwo czasu
This entire review has been hidden because of spoilers.
February 10, 2021
Szalona sekta bogini Ateny.
"Gdzie te kobiety, prawdziwe takie, które dawały się zdobywać, nie szły z pierwszym przystojnym do łóżka, które myślą właściwą częścią ciała? ". Dzisiejszą recenzję rozpocznę moją wariacją na temat piosenki pani Danuty Rinn, która pytała " Gdzie Ci mężczyźni prawdziwi tacy?".
Niestety "W szponach szaleństwa" nie ma nic wspólnego z prawdziwymi mężczyznami,ani z grecką mitologią, no może poza Wydziałem Historii i tajemniczą sektą.
Chcecie znać przepis na pewne kłopoty? Oto on: nie ufajcie najlepszemu przyjacielowi, który zna Was na wylot, "dajcie kosza" komuś kto jest normalny, ma szanowaną i potrzebną pracę, uprawiajcie seks z facetem, którego nie znacie w zupełności wystarczy, że przy pierwszym spotkaniu "coś zaiskrzy". Aha i zapomniałabym o najważniejszym wkurzajcie się na ludzi, którzy mają rację, podejrzewajcie niewinną osobę o okrutne zbrodnie tylko dlatego, że był dla Was nie miły, nie spowiadał się ze swojego życia i był inteligentniejszy od osoby z niczym nie udokumentowanymi tytułami, która ma na czole wypisane "profesjonalista".
Naprawdę nie wiem co przeskoczyło w mojej czytelniczej głowie, że stałam się tak ironiczna.
Pani Agnieszka Lingas- Łoniewska ma niezwykły dar pisania książek, przez które się " przelatuje" ze świadomością i niemym pytaniem "co to było? ". Czy kobiety naprawdę są takie? Zwłaszcza policjantki, na które autorka się zdecydowanie uparła.
Kolejnym darem autorki jest to, że sylwetki tych złych są naprawdę dobrze skonstruowane. Tylko jest jeden problem, trzeba przebrnąć przez natychmiastowe zauroczenie głównych bohaterów, aby docenić motywacje i uczucia stojące za każdą zbrodnią.
Często podczas recenzji nachodzi mnie myśl "tyle się mogło tutaj nie udać", w tym przypadku stwierdzę odwrotnie " tyle się mogło tutaj udać ".
Zacznę od samej okładki, która jest wg mnie genialna i już od samego spojrzenia na nią czytelnik dostaje dreszczy na myśl o uczcie, która czeka na niego w środku. Koncept sekty, szukania pierwiastka mądrości (w obrzydliwy sposób) ale jednak, to było coś innego, kreatywnego i to zakończenie na koniec, które mnie usatysfakcjonowało. Niestety prawie "popadłam w szaleństwo" aby do tego dotrzeć.
I pewnym szaleństwem pewnie będzie też to, że mam jeszcze kilka książek tej autorki w zanadrzu.
"Gdzie te kobiety, prawdziwe takie, które dawały się zdobywać, nie szły z pierwszym przystojnym do łóżka, które myślą właściwą częścią ciała? ". Dzisiejszą recenzję rozpocznę moją wariacją na temat piosenki pani Danuty Rinn, która pytała " Gdzie Ci mężczyźni prawdziwi tacy?".
Niestety "W szponach szaleństwa" nie ma nic wspólnego z prawdziwymi mężczyznami,ani z grecką mitologią, no może poza Wydziałem Historii i tajemniczą sektą.
Chcecie znać przepis na pewne kłopoty? Oto on: nie ufajcie najlepszemu przyjacielowi, który zna Was na wylot, "dajcie kosza" komuś kto jest normalny, ma szanowaną i potrzebną pracę, uprawiajcie seks z facetem, którego nie znacie w zupełności wystarczy, że przy pierwszym spotkaniu "coś zaiskrzy". Aha i zapomniałabym o najważniejszym wkurzajcie się na ludzi, którzy mają rację, podejrzewajcie niewinną osobę o okrutne zbrodnie tylko dlatego, że był dla Was nie miły, nie spowiadał się ze swojego życia i był inteligentniejszy od osoby z niczym nie udokumentowanymi tytułami, która ma na czole wypisane "profesjonalista".
Naprawdę nie wiem co przeskoczyło w mojej czytelniczej głowie, że stałam się tak ironiczna.
Pani Agnieszka Lingas- Łoniewska ma niezwykły dar pisania książek, przez które się " przelatuje" ze świadomością i niemym pytaniem "co to było? ". Czy kobiety naprawdę są takie? Zwłaszcza policjantki, na które autorka się zdecydowanie uparła.
Kolejnym darem autorki jest to, że sylwetki tych złych są naprawdę dobrze skonstruowane. Tylko jest jeden problem, trzeba przebrnąć przez natychmiastowe zauroczenie głównych bohaterów, aby docenić motywacje i uczucia stojące za każdą zbrodnią.
Często podczas recenzji nachodzi mnie myśl "tyle się mogło tutaj nie udać", w tym przypadku stwierdzę odwrotnie " tyle się mogło tutaj udać ".
Zacznę od samej okładki, która jest wg mnie genialna i już od samego spojrzenia na nią czytelnik dostaje dreszczy na myśl o uczcie, która czeka na niego w środku. Koncept sekty, szukania pierwiastka mądrości (w obrzydliwy sposób) ale jednak, to było coś innego, kreatywnego i to zakończenie na koniec, które mnie usatysfakcjonowało. Niestety prawie "popadłam w szaleństwo" aby do tego dotrzeć.
I pewnym szaleństwem pewnie będzie też to, że mam jeszcze kilka książek tej autorki w zanadrzu.
December 30, 2018
2 godziny, tyle zajęło mi przeczytanie tej książki. Jestem zachwycona, tym co znalazłam "W szponach szaleństwa" misterna fabuła, bardzo dobrze wykreowani bohaterowie, dzięki czemu czytelnik, z każdą następną stroną, chce brać udział w śledztwie, i choć w którymś momencie zaczyna podejrzewać, kto zabija, to w jakimś niezrozumiałym sensie, zaczyna mu współczuć i oczekuje szczęśliwego zakończenia. Bo jak młody, niedojrzały człowiek, może wyrwać się spod wpływu najbliższej rodziny, który nie zna innego świata poza sektą, gdzie jest odcięty od normalności, a makabryczne morderstwa na studentkach wrocławskiej uczelni są poświęceniem dla wyższej idei?
Kto więc stoi za tymi zbrodniami? Co wspólnego z nimi ma grecka bogini mądrości Atena? Czy zimna i niedostępna komisarz Ewa Barska znajdzie szczęście u boku wykładowcy Mateusza Herza, z którym zdaje się ją łączyć, niezwykła więź?
Kto więc stoi za tymi zbrodniami? Co wspólnego z nimi ma grecka bogini mądrości Atena? Czy zimna i niedostępna komisarz Ewa Barska znajdzie szczęście u boku wykładowcy Mateusza Herza, z którym zdaje się ją łączyć, niezwykła więź?
September 21, 2023
ocena: 1,8/5 🌻
forma: 🎧
hm bardzo ciekawa forma.. dość niestandardowa aczkolwiek niestety przewidywalna. Całkiem dobra zabawa, aczkolwiek tak jak mówię mało zaskakująca.
Jeśli chodzi o relacje międzyludzkie to totalna klapa i abstrakcja, napisane to jest tak jakby pisał to 5 letni przedszkolak, aczkolwiek wiele aspektów jest mocno poprawnych.
a epilog… meeeh
kryteria oceny]
0,75/1 logiczność i ciągłość wydarzeń
0,25/0,5 płynność i przyjemność w odbiorze
0,5/1 fabuła
0,05/0,5 intryga
0,05/0,5 kreacja bohaterów
0,05/0,5 styl pisania autora
0,05/0,25 plot twist
0,05/0,25 „sedno”/ cel/ morał/ rozwiązanie
0,05/0,25 pozytywny odbiór całości
0/0,25 ✨ to coś ✨
forma: 🎧
hm bardzo ciekawa forma.. dość niestandardowa aczkolwiek niestety przewidywalna. Całkiem dobra zabawa, aczkolwiek tak jak mówię mało zaskakująca.
Jeśli chodzi o relacje międzyludzkie to totalna klapa i abstrakcja, napisane to jest tak jakby pisał to 5 letni przedszkolak, aczkolwiek wiele aspektów jest mocno poprawnych.
a epilog… meeeh
kryteria oceny]
0,75/1 logiczność i ciągłość wydarzeń
0,25/0,5 płynność i przyjemność w odbiorze
0,5/1 fabuła
0,05/0,5 intryga
0,05/0,5 kreacja bohaterów
0,05/0,5 styl pisania autora
0,05/0,25 plot twist
0,05/0,25 „sedno”/ cel/ morał/ rozwiązanie
0,05/0,25 pozytywny odbiór całości
0/0,25 ✨ to coś ✨
January 9, 2022
Chętnie do tej historii jeszcze wrócę. Posiada niesamowity klimat i świetnie wykreowanych bohaterów. Zakonieczenia innego nie mogłam sobie wyobrazić
January 23, 2023
Książka przewidywalna, od prawie początku czułam, że to ten człowiek będzie tym z przeszłości ale cóż przyjemnie się czytało i dosyć szybko
January 8, 2025
Daję 2 bo mogłam poćwiczyć stand up przy mojej narzeczonej, kiedy z zapartym tchem relacjonowałam wszystko, co z tą książką nie tak.
January 19, 2025
Kolejny niesamowity thriller tej autorki. Trzyma w napięciu do ostatniej kartki
Displaying 1 - 11 of 11 reviews











