Julia nie ma żadnych marzeń, ponieważ jest przekonana, że nie zasługuje na ich spełnienie. Prawie cały swój świat zamknęła w czterech ścianach maleńkiego mieszkania na jedenastym piętrze wieżowca, jak w szklanej śniegowej kuli. Na zewnątrz pozostało jej poprzednie życie, to do którego nie ma już powrotu.
Jednak pewnego dnia coś się zmienia. Granice uporządkowanego świata Julii zaczynają kruszeć i pękać, gdy ze starego sekretarzyka odnalezionego na zapleczu pewnego sklepu wypada list napisany przed laty przez kilkuletniego chłopca. List zawierający niezwykłą prośbę. Julia postanawia sprawdzić, czy zapisane w nim marzenie spełniło się, ruszając jego śladami. Dzięki temu odkrywa tajemnicę, nad którą czuwa siedem wyjątkowych aniołów.
Przyznam się, że spodziewałam się czegoś lepszego po tej książce. Ponad połowa książki zawiera refleksje na temat stanu ducha i przeżyć głównej bohaterki, która 3 lata temu przeżyła rodzinną tragedię. Opisy są w niektórych miejscach tak rozwlekłe i nudne, że odechciewało mi się czytać dalej. Nie zapałałam też zbytnią sympatią do głownej bohaterki, której postępowania w ogóle nie potrafiłam zrozumieć. Nie, nie jest to książka, do której z chęcią bym wróciła.
Piękna to powieść. Jest smutna, zmuszająca do refleksji ale mimo to baśniowa i pełna aniołów. Do tego jest przepełniona malowniczymi dokładnymi opisami przyrody i pogody. Wszystko wydaje się być na przysłowiowe wyciagnięcie ręki. Historia Juli naszej bohaterki pokazuje że los stawia na naszej drodze ludzi i anioły dzięki którym sprawy zagmatwane nagle widzimy z innej perspektywy I rozwiązanie własnych problemów nie jest już takie niemożliwe. Zakończenie wzruszające ale jak dla mnie zbyt oczywiste i ckliwe.
Pozostaję pod wielkim urokiem tej niezwykłej książki. Piękny język, nieśpieszne tempo i tajemnica głównej bohaterki. Każda przeczytana strona sprawiała mi wielką przyjemność. Opowieść niosąca nadzieję i pokrzepienie.