Świąteczna kontynuacja bestsellerowej serii Czary codzienności.
Święta Bożego Narodzenia zbliżają się wielkimi krokami. W małym miasteczku, Zmysłowie, trwają gorączkowe przygotowania. Prócz tradycyjnej świątecznej krzątaniny, Daniela, jedna z trzech sióstr Niemirskich, przygotowuje się do ślubu. Czy można sobie wyobrazić piękniejszą scenerię dla tej wyjątkowej chwili? Miasteczko, leżące w bajkowej dolinie, przytulone do strzegących go strzelistych sosen, których gałęzie uginają się pod upadającymi płatkami śniegu? Nadchodzi magiczny wieczór, który przyniesie ukojenie wszystkim targanym wątpliwościami, a w niektóre skołatane serca wleje spokój i pewność, że nigdy nie jest za późno, by zawalczyć o szczęście. Bo wszystko może się zdarzyć, są takie chwile, gdy życie przypomina baśń, a szczęśliwe zakończenie mości się w niej, niczym mruczący kot w przytulnej kuchni…
Zapraszamy do zimowego Zmysłowa! Możecie jeszcze raz spotkać się z ukochanymi bohaterami sagi Czary codzienności. Spędźcie z nimi magiczny, świąteczny wieczór, sprawcie by te święta stały się naprawdę wyjątkowe...
Spodziewałam się lekkiej, świątecznej opowiastki o tym, jak to wszyscy żyli długo i szczęśliwie... A co dostałam? Komplikacje na drodze do szczęścia, problemy w otworzeniu się na drugą osobę i kolejne niewiadome. Świąt też praktycznie nie było. Czy się więc zawiodłam? Ależ skądże!
Siostry Niemirskie wreszcie zawalczyły o szczęście i wydawać by się mogło, że praktycznie mają je w garści. Ale, niestety, życie to nie bajka, a powieści pani Krawczyk są niezaprzeczalnie życiowe i nie brak im realizmu. Kiedy więc szczęście zaczyna wymykać się siostrom z palców, muszą zastanowić się, w czym tkwi problem i co zrobić, aby jednak je zatrzymać. Do tego jeden z uroczych kociaków, którym herbaciarnia sióstr zawdzięcza swoją nazwę, ginie bez śladu, łamiąc serce małej Tosi. Wygląda na to, że każda z nich otrzyma od życia pewną lekcję.
Kolejne kilka godzin przeżyłam zatopiona w świecie stworzonym przez tą autorkę. I choć trochę brakowało mi świątecznej atmosfery, którą obiecywała okładka, ten okruszek, który dostałam pod koniec, w pełni mnie zadowolił.
Bardzo ucieszyły mnie zmiany, zachodzące w Tomaszu, a także rola, którą miała w tym nowa nauczycielka szkoły podstawowej. Wątek jego siostry, a raczej jego rozwiązanie, wydawało się jednak troszkę pośpiesznie nakreślone. Zbyt szybko przyszła ta zmiana, zwłaszcza po tym, czego kobieta dopiero co doświadczyła. Wydaje mi się, że podobny przełom wymaga czasu i upewnienia się, co do wartości, w które wiarę się straciło. Nie mam jednak w tej sprawie ani doświadczenia, ani specjalistycznej wiedzy, więc nie mogę mówić o niczym więcej, niż moje osobiste odczucia i przemyślenia.
Tak, czy inaczej, razem z tą powieścią, zamyka nam się seria o siostrach Niemirskich. Zamyka się bardzo zgrabnie i naprawdę czuć, że to już koniec historii. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że brakowało mi takiego solidnego zakończenia w poprzedniej części, kiedy wciąż jeszcze myślałam, że Magiczny Wieczór jest tylko dodatkiem, zdającym relację ze szczęśliwych świąt rodziny. Z przyjemnością sięgnę po inne książki pani Agnieszki Krawczyk - mam nawet kilka odnotowanych na pierwszy ogień! :)