Carramba! Kultowe powieści Stanisława Pagaczewskiego o przygodach profesora Baltazara Gąbki i Smoka Wawelskiego po raz pierwszy wydane w jednym tomie. W twardej oprawie i z oryginalnymi, kolorowymi ilustracjami Alfreda Ledwiga.
Cykl stworzony przez Stanisława Pagaczewskiego składa się z trzech powieści: "Porwanie Baltazara Gąbki", "Misja profesora Gąbki" oraz "Gąbka i latające talerze". Autor w mistrzowski sposób połączył elementy powieści przygodowej i szpiegowskiej z dużą dawką niezwykle oryginalnego humoru, zdobywając w efekcie rzesze oddanych czytelników, którzy do dziś recytują z pamięci fragmenty książek o Smoku i jego przyjaciołach.
Na przygodach Baltazara Gąbki wychowało się kilka pokoleń Polaków, choć szpiedzy z Krainy Deszczowców robili wszystko, aby w tym przeszkodzić.
Porwanie Baltazara Gąbki to totalny sztos, oglądałam bajkę i cudownie było wrócić do tego świata - zwłaszcza w tym wybornym słuchowisku (Robert Makłowicz jako Bartłomiej Bartolini!!)
Natomiast dwa kolejne tomy były moim zdaniem niepotrzebne. Drugi tom został zakończony tak, jakby autor nie miał pomysłu jak dobrnąć do końca. Trzeci tom to cyrk xd.
Polecam zapoznać się tylko z Porwaniem, na resztę szkoda czasu.
Trylogia "Przygód Baltazara Gąbki" składa się historii "Porwanie Baltazara Gąbki", "Misja Baltazara Gąbki" oraz "Gąbka i latające talerze". W pierwszej towarzyszymy głównym bohaterom w misji ratunkowej, w drugiej wyruszamy na wyprawę, która ma wytłumaczyć dlaczego stado mypingów niszczy wszystko na swojej drodze, a w trzeciej przeniesiemy się w czasie do czasów bardziej nam współczesnych.
Co za kreatywność, co za otwarty umysł, co za świetne wykorzystanie krakowskich motywów! Czytało się różnego rodzaju książki dla młodszych osób, ale to jest tak otwierające wyobraźnię, że nie dziwię się, że Baltazar Gąbka był hitem. Pierwsza powieść została napisana w latach '60, a pojawia się tutaj taka burza pomysłów na pokierowanie fabułą, że wielu współczesnych autorów mogłoby się uczyć jak pisać książki dla młodych.
Poznałam tę trylogię w audiobooku i przyznaję, że ta nowa produkcja od Empik to kapitalna robota. Nie mówię nawet o osobach, które podłożyły głosy postaciom. Ta muzyka, efekty dźwiękowe, bawienie się akcją, że główny lektor raz przyspieszał tempo, raz celowo je zwalniał, tu dodał trochę entuzjazmu w głosie, tu smutku. Świetnie to działało na odbiór historii. Pierwszy raz miałam opór, żeby włączyć przyspieszenie audiobooka. Z jednej strony to przeszło 17 godzin, ale z drugiej - no czy da się słuchać głosu Makłowicza, na przyspieszeniu x2.5? Także zostawiłam normalne tempo.
Reasumując, jestem pod ogromnym wrażeniem. Jak byłam młodsza to widziałam przebitki serialu animowanego, ale nie zaiskrzyło, bo nie rozumiałam clue fabuły. Tutaj wszystko zagrało idealnie i fakt, że bliżej mi do 30-stki niż do czasów dziecięcych nic nie zmienia.
To był wspaniały powrót do serii dzieciństwa, audiobook jest wykonany świetnie! Obsada dobrana idealnie. Jedynie trzeci tom nie przypadł mi do gustu aż tak bardzo, jak dwa pierwsze
Za mną bardzo miła podróż do lat dziecięcych. Z racji, że zdecydowałam się na słuchowisko, to i towarzystwo było zacne 😉 To jedna z moich ulubionych bajek! Do dzisiaj mówię na kogoś podejrzanego, że wygląda na szpiega z Krainy Deszczowców.
Do audiobooka przyciągnęła mnie nostalgia do serialu. Niestety źle się to zestarzało plus widać naiwność historyjek. Plus za doskonałą realizację audiobooka, ale reszta zawodzi
Pierwsza i druga część (choć druga ciut słabsza) to prawdziwe wspaniałości. I językowe i wyobraźniowe. Trzecią pominę milczeniem. Cztery gwiazdki za kunszt polszczyzny i igraszki umysłu Pagaczewskiego.
Bardzo przyjemnie mi się słuchało. Tom trzeci najmniej mi się podobał. Już pomijam absurdy jakie się w powieści pojawiają, bo to książka dla dzieci. Jednak fajnie było wrócić do historii, którą znam głównie z bajki.
Świetna i nie głupia bajka dla dzieci. Trzecia część najmniej mi się jednak podobała. Słuchowisko Empiku wypadło bardzo dobrze. Efekty dźwiękowe i realizacja pierwsza klasa. Narrator to profesjonalista. Pozostałe głosy też mi przypadły do gustu. Nie wszyscy radzili sobie tak samo dobrze ale ogólnie było naprawdę ok. Polecam słuchowisko.
Recenzja tomu 1: Dlaczego? Dlatego, że bardzo lubię książki dla dzieci. Zwłaszcza klasykę. Ponadto zawsze chcę wiedzieć jak to było naprawdę, "w oryginale", w związku z czym lubię czytać książki na podstawie których np. nakręcono seriale animowane. Z tym konkretnym serialem nie mam szczególnych wspomnień. Kiedy byłam mała bywał w telewizji, jako dziecko oglądające sporo - pewnie nie raz zawiesiłam oko. A na audiobooka skusiłam się, bo przyciągnęły mnie nazwiska. Wiktor Zborowski jako Smok Wawelski, Robert Makłowicz jako kucharz Bartolini czy też Kuba Wojewódzki jako Krak. Jak wrażenia? Zacznijmy od tego, że treściowo książka mnie nieszczególnie porwała - ot trochę przygód. Spodobał mi się jedynie motyw z małpami, które nadawały sobie imiona zgodnie z hasłami znalezionymi w słowniku więc np. była małpa Interferencja. Ale ogólnie mnie w żaden sposób akcja nie wciągnęła i nie pozostawiła po sobie żadnych wrażeń. Jeśli chodzi zaś o audiobook, czy raczej winnam powiedzieć słuchowisko, to jest całkiem w porządku - nie najgorzej się słucha. Głosy wymienione powyżej są miłe dla ucha, chociaż konia z rzędem temu kto rozpozna w Kraku Wojewódzkiego. Natomiast naprawdę nie rozumiem po co szpieg z Krainy Deszczowców jest mówiony głosem kobiety (może to jakiś parytet? nie wiem, ale pamiętając głos w serialu, plus zważywszy na dość dużą naiwność tej postaci to nie wiem czy to jest korzystny parytet). TL;DR czyli podsumowanie: Można przesłuchać i przeczytać, ale cudów nie należy się spodziewać. Takie trochę 6-7/10.
Recenzja tomu 2: Kilka miesięcy temu wysłuchałam pierwszej części przygód Smoka Wawelskiego i Baltazara Gąbki, a w końcu dopłynęłam do brzegu drugiej części (nadal słuchając). I podobało mi się bardziej niż pierwsza część! Fajny był wątek Mypingów, ale absolutnie hitowi byli dla mnie Nastrurcjanie i Debiliusz. Bardzo mi się podobała filozofia Nasturcjan. Ach no i wozy zaprzężone w diznozaury ❤ Polecam!
Recenzja tomu 3: To już ostatnia (na szczęście!) część przygód Smoka Wawelskiego i jego ekipy. Tym razem budzą się po 1200 latach snu, w latach 80. wieku. I moim skromnym zdaniem ta część kompletnie nie trzyma sie kupy i to w żadnym swoim aspekcie. Dalej są spoilery. Po pierwsze. W poprzednich częściach Pagaczewski włącza nowoczesne wynalazki (samochód, prasa, radio) w życie postaci niby w VIII wieku. W tej części nagle trafiają do nowoczesności i już trochę koncept nie wytrzymuje tej podróży w czasie, bo w sumie czym ta nowoczesność tak się różni od "staroczesności"? (odpowiadam - według książki głównie smogiem i zanieczyszczeniem środowiska). Oprócz tego cała akcja jest nie wiadomo o czym. Cała grupa zostaje zatrudniona w instytucjach państwowych, potem pojawia się jakiś Joe Pietruszka co to niby jest złolem, chyba potomkiem deszczowców (ale w sumie nic z tego nie wynika) i on chce robić deal ze smokiem, ten się nie zgadza i wielkie halo, a na koniec pojawiają się kosmici (oni też chyba pojawiają się wcześniej, ale tak długo męczyłam tę cześć, że już nawet nie pamiętam. Zresztą oni nie mają żadnej roli w tej książce oprócz takiej, że na koniec mogą przywrócić naszych bohaterów do VIII wieku). Ogólnie całej serii nie pokochałam, ale ta część to już naprawdę.
Це цікавий зразок дитячої літератури, котрий обігрує локальні міти. Тут краківський дракон не просто оживає, а є одним із головних героїв, при чому позитивних персонажів, інтеліґентних, що, звісно, суперечить легенді)але це гарна зміна, як на мене, й сам дракон досить прописаний, як великий естет, інтеліґент і товариш вченого професора Ґомбки та князя Крака. Самі історії не дуже цікаві, окрім може останньої, в котрій автор відправляє героїв в сучасність. Але дітям має зайти й заодно заохочує вивчати локальні легенди.
Po przesłuchaniu audiobooka stwierdziłam, że to na pewno nie będzie ostatni raz z tą książką. To jak bardzo działa tutaj wyobraźnia jest nie do pomyślenia. Świat przedstawiony jest tak abstakcyjno-fantatyczny, wiele razy po prostu zastanawiałam się -,,co, jak?" To było szalone doświadczenie, jednocześnie bardzo przyjemne. ,,Przygody Baltazara Gąbki" mają już swoje lata i plusem jest to, że mimo tego nie dokonywano tutaj zmian w tekście. Ja polecam gorąco, niezależnie od wieku. Nastawiałam się na coś fajnego, dostałam coś fenomenalnego i szokującego w pozytywnym tego słowa znaczeniu!
Książka przesłuchana jako słuchowisko Empiku. Wykonanie rewelacyjne, a wybrani odtwórcy ról pasowali idealnie (tym bardziej Makłowicz. Jak ja uwielbiam go słuchać). Gdyby był to normalny audiobook jedynie z narratorem, pewnie bym w ogóle jej nie skończyła, a dzięki temu słuchało się bardzo przyjemnie. Co do samej fabuły. Pierwsza książka mi się podobała najbardziej, druga była dobra, a trzecia akurat kompletnie nie przypadła mi do gustu, ale i tak było to ciekawe doświadczenie, bo przygody Baltazara Gąbki kojarzyłam jedynie z bajki.
Sentymentalna podróż do czasów dzieciństwa i oglądania wieczorynki. W tym przypadku "dawkowana" w postaci audiobooka/słuchowiska, które, swoją drogą, zostało bardzo ciekawie zrealizowane. Świetna "lektura" na długie (i te krótsze też) podróże samochodowe z dziećmi.