Reiko Shimizu (清水玲子 Shimizu Reiko, born March 26, 1963 in Tokyo, Japan) is a Japanese shōjo manga writer and illustrator. She made her professional debut in 1983 with Sansaro Monogatari in LaLa, and has written primarily for the publisher Hakusensha. She is noted for her works of science fiction and her art style, and is also known for her illustrations of tarot cards called the Miracle Tarot deck.
She received the 2002 Shogakukan Manga Award for shōjo for Kaguyahime.[1] Her Himitsu - Top Secret has been recommended twice by the Japan Media Arts Festival jury in 2007 and 2008.[2][3] It has also been listed on the Tohan charts four times as of May 2009.[4] Her manga Moon Child is licensed in English by CMX Manga.
Więc pojawił się ptaszor z bardzo dziwnym upierzeniem, a jedyne, o czym myśli Nobu to to, jak będzie smakował po upieczeniu. Ja myślę, o co chodzi z tą dziwną zwierzyną i dlaczego upodobał sobie Suttona (bosz, ja sobie go też... upodobałam, i to wcześniej ;) Ale, cholera, przerażający ten ptak.
Midori chyba zamienił się na mózgi z Mayu, bo dzieciak robi się iście nie do zniesienia. Oczywiście we znaki daje mu się choroba, ale co tam, przecież on niejedno już zniósł i nie będzie leżeć sobie w łóżku, podczas gdy inni pracują, a co! Yui, rzecz jasna, nadal matkuje.
To, co powiedziała Mayu, podczas pogadanki w mesie, jest ... Ojejku, dziewczyno, za takie coś to powinni ci tak porządnie sprać tyłek, zdzielić po łbie i powinnaś co najmniej dwa lata szorować latryny swoją szczoteczką do zębów. Na kolanach. W samych gaciach. Nie wiem, czy ona wciąż jest zazdrosna i dlatego ciągnie tę farsę, czy po prostu było jej szkoda Akiry, czy może oba na raz. Cóż, tylko w jednym przypadku wygrywa, a i to zwycięstwo nie jest warte hipotetycznego czynu.
A już to, co odstawili Akira i Yui - nooo, ile można czekać? Może i ich nie lubię, ale widać było, że są ku sobie.
Co do zagadkowej świątyni - nie dowiadujemy się nic. Ani nie wspomną, zupełnie, jakby to miejsce nie istniało. No ja akurat o nim pamiętam i chciałabym coś usłyszeć. Ale nie, na razie skupiamy się na dramatach nastolatków, niż na przetrwaniu na odludziu.