Wreszcie wszystkie opowiadania Grzędowicza w komplecie.
W zeszłym wieku, któryś z wielkich pismaków powiedział, że kwintesencją zawodu jest to, że pisze się artykuł zdobywając informacje w pocie i znoju, a już wieczorem po opublikowaniu, efekty twojej harówki to już bezwartościowe śmieci, które wiatr rozwiewa po ulicach.
Kiedy pytano mnie dlaczego nie wydam tych starych, zaginionych tekstów, wykręcałem się zgodnie z prawdą, mówiąc, że nie mam ich fizycznie. Przepadły.
Trzeba było okrągłej daty mojego nastoletniego debiutu oraz entuzjazmu i benedyktyńskiej pracy ludzi z wydawnictwa „Fabryka Słów”. To było jak otwarcie kapsuły czasu. Wejście do zamkniętego od trzydziestu pięciu lat pokoju.
Postanowiłem ich za bardzo nie zmieniać. Nie przerabiać, nie dodawać im powagi, ani nie ulepszać.
Są moje. Kiedyś je napisałem, a potem trafiły na listę zaginionych. Ale skoro już się znalazły, chcę dać im okładki. Ich własne. Opowiadania nie powinny ginąć. Nawet te stare. Napisałem je. Niech więc żyją dalej. - Jarosław Grzędowicz
Debiutował w roku 1982 opowiadaniem Azyl dla starych pilotów, zamieszczonym w tygodniku "Odgłosy". W tym samym roku i w tym samym periodyku zamieścił utwór Twierdza Trzech Studni.
W 1990 razem z Rafałem A. Ziemkiewiczem, Andrzejem Łaskim, Krzysztofem Sokołowskim i Dariuszem Zientalakiem założył magazyn literacki "Fenix". Od roku 1993 aż do ostatniego numeru czasopisma w 2001 był jego redaktorem naczelnym. Obecnie jest dziennikarzem w "Gazecie Polskiej" oraz zajmuje się tłumaczeniem komiksów. Jego opowiadania publikowane były w "Nowej Fantastyce", "Feniksie", oraz wielu antologiach science fiction. W roku 2003 ukazał się zbiór jego opowiadań grozy Księga jesiennych demonów (Fabryka Słów), w 2005 pierwszy tom powieści Pan Lodowego Ogrodu (Fabryka Słów) (tom drugi w 2007 roku), a w 2006 powieść Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy (Fabryka Słów), która jest kontynuacją opowiadania Obol dla Lilith.
Wyzwanie #zmniejszamystoshanby2023 mobilizuje mnie do bliższego zaprzyjaźnienia się z moimi „półkownikami”. A ponieważ w tym roku kontynuujemy zabawę z #polskafantastykafajnajest więc wiadomo, że pierwszeństwo do „opuszczenia” półki, mają książki spod znaku polskiej fantastyki. No i właśnie w ten sposób swoją szansę otrzymał Azyl Jarosława Grzędowicza.
Dziewięć opowiadań ze wstępem. Klasycznie, jak to w przypadku opowiadań, pozwolę sobie ich nie streszczać, ale zamieszczę tu tylko tytuły, byście wiedzieli, czego możecie spodziewać się w zbiorku. :)
Lista zaginionych; Azyl dla starych pilotów; Ruleta; Twierdza Trzech Studni; Śmierć szczurołapa; Przespać piekło; Dom na Krawędzi Światła; Enter i jesteś martwy; Rozkaz kochać!; Chwila pod deszczem. I’m impressed. Nie spodziewałam się, że tak pochłoną mnie te opowiadania i krótkie historie ich powstania.
Pomysł z otoczką dającą nam kilka informacji o danym opowiadaniu (w jakich okolicznościach powstało), był dla mnie genialny. Szczególnie iż przedstawione historie były diametralnie różne, ale jednocześnie niesamowicie oryginalne i na swój sposób ciekawe.
Pozwolę sobie tradycyjnie nadmienić tylko kilka słów o tych opowiadaniach (wybrałam dwa), które najbardziej mnie ujęły, bo ogólnie szkoda pochylać się nad nieco słabszymi tworami (których tu, prawdę mówiąc, nie stwierdziłam ;)).
Śmierć szczurołapa, czyli słów kilka o pladze gryzoni w Kopenhadze, ujęła mnie zajebistą, niezwykle mroczną dystopijną wizją przyszłości Unii Europejskiej. Wizję, w której niezwykłą rolę odgrywa migracja między państwami i samotny bohater, który poszukuje swojego miejsca na ziemi.
Twierdza trzech studni, czyli słów kilka o zderzeniu się dwóch cywilizacji, przypomniała mi Pana Lodowego Ogrodu. Choć przyznaję, że tu pierwszy kontakt nie był tak przyjemny i sprecyzowany jak w przypadku PLO, a wręcz dokonał się na drodze naporu technologicznego i coca-coli.
Reasumując. Azyl Jarosława Grzędowicza, to dziewięć dobrych opowiadań, które pokazują, jak autor przez lata rozwijał swój pisarski warsztat oraz ewaluował w pokazywaniu niezbyt przyjaznej wizję przyszłości.
Zaskakująco dobre opowiadania. Nie spodziewałem się, tym bardziej, że większość jest z początków kariery pisarskiej pana Grzędowicza. 10 opowiadań, z których sporo jest najwyższych lotów, a reszta trzyma poziom. Jest trochę mrocznie, jest mieszanie konwencjami, jest klimat. Czyta się całkiem szybko i przyjemnie, czuć "pióro" Grzędowicza, mimo że to były jego pierwsze próby. Myślę, że fanom tego autora spodoba się ten zbiór.
Rozpoczynam dopiero w sumie przygodę z tym polskim pisarzem. Czytałem kiedyś Popiół i kurz, ale nie specjalnie mi się podobało. Tym zbiorem opowiadań daję szansę, bo jednak Pan Lodowego Ogrodu ma zacne oceny, zwłaszcza jak na literaturę polską, dlatego chciałbym sięgnąć. Juz sam wstęp jest bardziej niż spoko, autor daje tutaj popis samodystansu i jednocześnie fajnego pióra a więc lecimy. Jak to zwykle w zbiorach opowiadań każde z nich traktuje jako osobny twór i tak też będą ocenianie a potem wystawiona ocena zbiorcza całości, bo zawsze jest tak, że te zbiory są nierówne. 1. Azyl dla starych pilotów. Jak na debiut i do tego tak krótki to całkiem udany, z dość zaskakującym finałem. Już wyobrażasz sobie samotną stację kosmiczną pośrodku niczego niczym latarnia morska przy bezkresie oceanu a tutaj takie zaskoczenie. 4/6 2. Ruleta Bardzo ciekawa koncepcja organizacji świata i losów ludzi o czy de facto decyduje los. Tutaj z kolei również zaskoczenie, bo co możesz postawić jeśli przegrałeś już wszystko? Jedynie swoje życie. 4/6 3. Twierdza Trzech Studni Pierwsze dłuższe w zbiorze i do tego z ciężkim początkiem bo niby fantasy, ale jednak pomieszane z si-fi. Niby nic ciekawego się nie wydarza, aż następuje końcówka, która wręcz przyprawia o dreszcze. Ingareth Assatur. 4,5/6 4. Śmierć Szczurołapa No to jest fantastyczne, krótkie, intensywne a jest w nim wszystko z wątkiem miłosnym włącznie. Wizja więcej niż potężna i z miłą chęcią przeczytałbym książkę o przygodach tej grupy. 5,5/6 5. Przespać Piekło No to już dłuższa opowieść, która ma coś zarówno z Orwella, jak i można dostrzec tutaj ślady innych popularnych książek fantasy. Szkoda troszkę, że jest taki rozłam narracyjny, że opowieść ta ma de facto dwie części. Trudno się połapać, że to jedna płynnie przechodzi w drugą i dopiero na końcu rozstrzyga się co autor miał w planach. 4/6 6. Dom Na Krawędzi Światła To jest koncept ze wszechmiar ciekawy, ale jednak opowiadanie trochę urwane i jakby w całości wyrwane z kontekstu czyli bez początku i bez końca. Wyjaśnienie autora na końcu rozdziału trochę usprawiedliwia, ale jednak niedosyt taki zostaje. Niby troszkę Kinga, troszkę Dukaja, ale jakoś tak nie do końca do mnie trafia, może dlatego, że jednak więcej Dukaja, za którym nie przepadam. 3,5/6 7. Enter I Jesteś Martwy Tak to jest jak się pisze opowiadania o przyszłości. Czasem można albo za bardzo dać się ponieść albo wręcz przeciwnie wszystko zaczyna szybko trącić myszką. W tym przypadku mamy miks, który równie szybko jak się zaczyna tak i kończy, ale jednocześnie stawia śmiałą tezę,, która może być jak najbardziej realna w dzisiejszych czasach. 4/6 8. Rozkaz Kochać No tutaj jest klimacik rodem z miksu Podróży do wnętrza ziemi i parku jurajskiego plus lekki akcent potwora z laguny. Naprawdę mega jest oddana atmosfera i opisy a do tego pod płaszczykiem tego wszystkiego poruszony jest niezwykły problem, który do dziś jest przez ludzkość słabo zbadany bo co to jest miłość każdy wie, ale tak naprawdę nikt nie wie nic. Finał jednak mocno rozczarowuje, jakby autor nie miał do końca pomysłu jak to zakończyć w efektowny sposób. 3,5/6 9. Chwila Przed Deszczem No tu jest już ten poziom patologii, którego właśnie w si-fi nie lubię. Dukajem trąci już mega, za dużo skomplikowanych nazw na raz i do tego jeszcze wiele warstw. Koniec natomiast zaskakujący jak większości więc za to nota minimalnie wyższa. 3,5/6. Ogólnie niezłe, całość myślę, że 4/6 bo ciekawy jest to zabieg, że wpuszcza się do jednego zbioru wczesne i późne twory autora, dzięki czemu widać czy szło to w dobrą stronę czy wręcz przeciwnie.
Wydaje mi się, że powinienem ocenić każde opowiadanie osobno, (skala 1-10 wydaje się lepsza), więc: Azyl dla starych pilotów: ciekawy debiut, dobry zwrot akcji, jak na tak krótkie opowiadanie, nie można powiedzieć nic złego, ale też nie rozkochuje: 5/10 Ruleta: Tu jest już ciekawiej, sama idea wydaje się warta opisania: dobre 7/10 Twierdza trzech studni: Ponownie średnia treść, dobre zakończenie: 5/10 Śmierć Szczurołapa: Chyba pierwsze opowiadanie, które bardziej mnie wciągnęło: 7/10 Przespać piekło: Nie przepadam za tak oczywistymi opowiadaniami o totalitaryźmie, 4/10 Dom na krawędzi światła: Po tym opowiadaniu już sam nie wiedziałem, czy Grzędowicz to w zasadzie krytykuje religię, czy nie. Na pewno daje do przemyśleń. 7/10 Enter i jesteś martwy: Tutaj przeskakiwałem z linii na linię. W dzisiejszych czasach to już dość oczywiste podejście do tematu. W zasadzie autor sam przyznaje się do tego w krótkim posłowie. Być może kiedyś mogło dawać więcej, ale na ten moment 3/10 Rozkaz kochać: Dobry pomysł, ale rozpracowałem na długo przed ujawnieniem idei w tekście. 5/10 Chwila przed deszczem: Tu było całkiem dobrze, opisy barwne, a zakończenie może nie szokujące, ale fachowe. Rozmowa z człowiekiem wpuszczającym do namiotu była krótka, ale bardzo spodobał mi się sposób, w jaki mówił o swoim powołaniu. 8/10
Bardzo ciężko jest jednoznacznie ocenić ten zbiór opowiadań, w większości wygrzebanych z szuflady i zapomnianych publikacji. Z jednej strony zestawienie utworów jednego autora opublikowanych na przestrzeni paru dekad jest ciekawe, gdyż pozwala na obserwację rozwoju twórczości niemalże od kolebki (najwcześniejsze opowiadanie pochodzi jeszcze z czasów liceum). Co za tym jednak idzie opowiadania są bardzo różnorodnej jakości. Zdecydowanie bardziej odpowiadają mi późniejsze, dojrzalsze teksty Grzędowicza - warto przeczytać tę antologię chociażby dla rewelacyjnego opowiadania "Chwila przed deszczem" oraz ciekawych i oryginalnych "Rozkaz kochać" i "Przespać piekło". Cała reszta... No cóż, jest ponikąd dodającym otuchy dowodem na to, że literackiej wrażliwości nie dziedziczy się w genach.
Tak swoją drogą, jeśli jeszcze raz gdzieś przeczytam o "ołowianych chmurach" lub "niebie barwy ołowiu", to mnie chyba krew zaleje…
To moje pierwsze spotkanie z Grzędowiczem, więc chciałam zacząć od czegoś szybkiego, a nie ma nic lepszego niż antologia, żeby zapoznać się ze stylem danego autora. Sięgam dopiero teraz po jego twórczość, ponieważ moja styczność z męskimi twórcami polskiej fantastyki, była bardzo nieudana. Tutaj niestety jest tak samo.
Większość opowiadań jest mocno przeciętna. Przygoda zaczyna się od Twierdzy Trzech Studni, które rzekomo Grzędowicz nazywa pierwszym w polskiej fantastyce. Muszę przyznać, że było udane, tak samo jak jedno z najdłuższych - Przepaść Piekło. Co do pozostałych, tak jak sam autor pisał, powstały na początku jego twórczości i niestety dało się to mocno odczuć. Po każdym opowiadaniu jest posłowie autora, który dodaje kilka smaczków do lektury.
Grzędowicz po raz kolejny mnie nie zawiódł. I choć daleko mi do zachwytów, które czynię regularnie nad Panem Lodowego Ogrodu, stwierdzam, że Azyl to też kawał porządnej fantastyki. Książka ta jest zbiorem opowiadań, które powstały na przestrzeni 27 lat. Opowiadań, o których sam autor myślał, że zaginęły i które zostały odnalezione przez ludzi z wydawnictwa Fabryka Słów. Jak na dłoni widzimy tutaj jak kształtował się styl pisarski autora. Szczególnie przyjemnie czytało mi się "Przespać piekło" i "Śmierć szczurołapa". Te opowiadania na długo zostaną w mojej pamięci.
Książka przeczytana w ramach wyzwania #polskafantastykafajnajest u UnSerious.pl 🙂🙂🙂
zapis drogi twórczej Grzędowicza, wisienka na torcie jego dotychczasowej twórczości, świadectwo konsekwentnego, dojrzewającego spojrzenia na fantastykę, na to co i jak powinna przekazywać z posłowiem Sokołowskiego, z którym, pomimo przykrej pomyłki juweniliów z juwenaliami, nie sposób się nie zgodzić... lektura obowiązkowa zarówno dla fanów Grzędowicza, jak i dla tych, którzy zastanawiają się, czy warto po niego w ogóle sięgać
Pisarstwo Grzędowicza jest przezroczyste. Widzę przez nie plastyczne światy, ale nie widzę samego autora i jego wyborów formalnych. Kiedy materia utworu jest ciekawa, to bez wątpienia ogromny plus takiego podejścia, ale gdy temat nie ekscytuje, nie ma się czego złapać.
Niektórych z tych opowiadań mogłoby nie być i nikt by tego nie zauważył. Inne wydają mi się ponadprzeciętnie dobre. To trochę tak, jak gdyby Grzędowicz był komitetem wewnętrznych autorów.
Jak ten czas nieubłaganie biegnie. Widać to po opowiadaniach Mistrza Grzędowicza, zarówno w warstwie tematycznej, jak i w dojrzałości stylu. Acz niezmienny ton i punkt widzenia lekko z ukosa, bez wyraźnej oceny postaw - to widać cały czas. Ciekawa lektura, zwłaszcza z komentarzami autora
Bardzo dobry zbiór opowiadań. Widać jaką drogę przeszedł Autor od szkoły średniej aż po dzień dzisiejszy. Każde wymaga chwili refleksji, a kilka z nich jest aktualnych równie dzisiaj. Polecam fanom "Pana Lodowego Ogrodu".
Azyl to bardzo dobry zbiór opowiadań fantastycznych. Od postapo po fantasy. Czytało się bardzo przyjemnie, szczególnie, że niektóre są już karykaturalnie przestarzałe lub po prostu przerysowane do granic możliwości.
na skalach: goodreads: 3,7/5 lubimyczytać: 7,4/10 u mnie: 74/100
Wszystkie stare opowiadania autora od tych pierwszych po te późniejsze w końcu razem, bardzo fajna pozycja na początek przygody z jego twórczością. Rozkaz, kochać i enter i jesteś martwy moje ulubione opowiadania.
Ciężko oceniać zbiór opowiadań pisanych przez całą twórczość autora. Równe to nie jest. Ale stabilne i sensowne. Biorąc pod uwagę obecność w tym zbiorze "możliwe, że pierwszego polskiego opowiadania fantasy" jak i komentarzy samego autora oceniam, że nie była to strata czasu.
Takie 3,5 parę dobrych opowiadań niestety również parę bardzo słabych. Ta o szczurach radzę pominąć bo najsłabsza z całej książki. Warto przeczytać choćby dla tych paru dobrych ;)
Mniej lub bardziej ciekawe historie. Wypadła dla mnie dość przeciętnie, ale to co mi się podoba to ukazanie tych zmian na przestrzeni lat. To jak zmieniał sie sposób pisania Grzędowicza. Jak można sobie przypomnieć co myśleliśmy o przyszłości w latach 90' i porównać z chwilą obecną. Do poczytania w wolnej chwili, czemu nie :)