Klucz do przyszłości człowieka ukryty jest w miastach. Od naszej wyobraźni zależy, czy go odnajdziemy.
Przyszłość należy do miast. Już teraz żyje w nich połowa ludzkości, a one wciąż się rozrastają. Równolegle z dynamicznym wzrostem w miastach zachodzi wiele innych procesów – metropolie, próbując sprostać nowym wyzwaniom i oczekiwaniom mieszkańców, muszą się zmieniać. Niektóre chcą być miastami sprawiedliwymi, ucieleśniającymi idee równości, inne inwestują w ekologię i nowe technologie, są też takie, i to najczęstsze przypadki, które rozwijają się chaotycznie, bez żadnego planu.
Miasta na naszych oczach stają się doświadczalnymi poligonami, na których ścierają się rozmaite urbanistyczne wizje, filozoficzne idee, marzenia i utopie. Politycy, aktywiści, czasem szaleni miliarderzy przeprowadzają w nich eksperymenty o trudnych do odgadnięcia konsekwencjach.
Paulina Wilk postanowiła zmierzyć się z ogromem i fenomenem miasta. Zabiera czytelnika w podróż do dziewięciu metropolii, w których przeszłość i teraźniejszość odważnie spotykają się z przyszłością. Dubaj, Bombaj, Kampala, Songdo, Singapur, Lima, Masdar, Seul, Kopenhaga.
Do kogo należą miasta? Czy możliwe jest miasto idealne? Jak będą wyglądały wielkie metropolie za dziesięć, dwadzieścia, pięćdziesiąt lat?
Pojutrze. O miastach przyszłości to literacki reportaż, dziennik z podróży, pobudzający intelektualnie esej i przede wszystkim popis wyobraźni. Paulina Wilk zestawia to, co widzi, z filozoficznymi koncepcjami, futurystycznymi wizjami i szuka odpowiedzi na pytanie nie tylko o przyszłość miast, ale i o przyszłość człowieka.
Pisarka i publisystka. Jej pierwsza książka Lalki w ogniu. Opowieści z Indii (Carta Blanca, 2011) została uznana za jeden z najważniejszych debiutów reporterskich ostatnich lat.
Paulina Wilk od roku 2000 publikuje teksty prasowe. Współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”, „Polityką” i magazynem reporterów „Kontynenty”, a także TVP Kultura i Polskim Radiem. Od 2003 do 2011 roku pracowała w dziale kultury „Rzeczpospolitej”. Jest współzałożycielką Fundacji „Kultura nie boli” działającej na rzecz edukacji kulturalnej i promocji literatury, a także współorganizatorką Big Book Festival – międzynarodowego festiwalu książki, który od 2013 roku odbywa się w Warszawie.
Pomysł na książkę fajny, ale jego realizacja pozostawia wiele do życzenia. Spodziewałam się książki reporterskiej, opisów miejsc, faktów, historii... Dostałam nieco chaotyczne, bardzo subiektywne, poetycko-metafizyczne wywody, z których w zasadzie nic nie wynika. Nie ma tu rzetelnego przedstawienia wybranych przez autorkę dziewięciu miast, nie ma choćby próby analizy w jakim kierunku się rozwiną, co je czeka w przyszłości. Z treści wyłuskać można czasami jakieś ciekawe spostrzeżenia czy istotne informacje, ale w narracji dominuje styl pełen patosu, niedopowiedzeń i górnolotnych sformułowań. Ciężko to się czyta, miejscami wręcz wieje nudą. Zdecydowanie odradzam.
Ładnie napisane, ale treść nieadekwatna do zapowiedzi i obietnic. O żadnym pojutrzu miast się nie dowiedziałem. Kilka ciekawych obrazków różnych metropolii.
Jestem bardzo rozczarowana ta książką. Spodziewałam się chociaż jakiejś analizy, a tu... Bardzo poetyckie obrazy odwiedzanych miast, które są mocno subiektywne. Książka zakwalifikowała się do działu literatury faktu na wyrost.
Książka zmusiła mnie do refleksji i szukania dodatkowych informacji, ale nieźle mnie przy tym wynudziła. Bardzo brakowało mi też jakiegokolwiek podsumowania.
"Pojutrze" to głównie zapiski wrażeń: zapachów, dźwięków, odczuć, niedopowiedzeń. Mało tu konkretów, faktów. Kto spodziewa się relacji z nowoczesnych miast, opisów budynków i idei, będzie zawiedziony (a zapewne i poirytowany kwiecistym stylem autorki). Autorka, mimo, że odbyła podróże do opisywanych miejsc, zdecydowała się na opis swoich subiektywnych przeżyć, a nie obserwacji, nie jest to więc też książka podróżnicza. Gdyby nie tytuły rozdziałów, czasem nawet nie wiedzielibyśmy w jakim mieście się obecnie znajdujemy. Wyjątkiem jest rozdział o Singapurze, gdzie znajdziemy garść faktów i informacji. Obrazki z miast przeplatane są streszczeniami idei wizjonerów przyszłości i ich wizji miast. To wszystko składa się w bardzo ciekawy temat (jak będą wyglądały miasta w przyszłości, jak będziemy w nich żyć, bliżej, czy dalej natury, w społecznościach czy osobno), który został, w moim odczuciu, trochę zmarnowany. Można z tej książki wyłowić coś dla siebie, z tych ulotnych wrażeń chwycić jakąś nazwę, którą da się wyszukać w internecie, ale wolałabym książkę o miastach przyszłości napisaną konkretniej, np. przez Filipa Springera :)
Migawki z miast dzisiaj, z których sami mamy ułożyć wyobrażenie o miastach pojutrza. Nie zdawałam sobie sprawy, że to reportaż a nie książka popularnonaukowa - króciutkie wstawki o różnych urbanistycznych utopiach tego nie zmienią. Jedynym na prawdę ciekawym rozdziałem był Masdar - eksperymentalne miasto/dzielnica Abu Dhabi. W pozostałych dostajemy mieszankę stereotypów, powierzchownych obserwacji i lęków autorki. Fani osobistych reportaży będą pewnie zadowoleni, mnie nie przekonał ani poetycki język, ani wybór miast i scen - więcej się chyba dowiedziałam o Paulinie Wilk, niż o miastach przyszłości.
Nie dałam rady dokończyć - skończyłam na 285 stronie. Forma wyczerpuje się po 250 stronie. Po miastach przyszłości spodziewałam się konkretów, opowieści o faktycznym stanie światowych metropolii, a otrzymałam subiektywny obraz różnych miast w różnych zakątkach świata. Nie umniejszam jakość z jaka pisze Paulina Wilk, bo zdania buduje w piękny obrazowy sposób, jednak nie tego oczekiwałam po tej książce. A muszę zerwać ze szkolna regułą czytaj do końca nawet jeżeli ci się nie podoba. Nie podoba mi się, ale uważam, ze jest to książka która może się podobać.
Zestawienie naukowych i fantastycznych wizji miast przyszłości z osobistymi podróżami autorki bo przedstawicielach różnych form miast, i rozważania o tym jak będziemy mieszkać za kilka-kilkadziesiąt lat. Od perfekcyjnie zaprojektowanego Singapuru gdzie każdy jest trybikiem, rozlatującą się biedę Kampali (Uganda), niekończące się (i ciągle rosnące) fawele Limy i podziały na biednych i bogatych, hightech Seulu, luz Kopenhagi, która oparła się potrzebie rozrostu, petrodolarowe luksusy (i tragedie) Dubaju.
Tym razem książka Pauliny Wilk, mnie niestety zmęczyła. I o ile z jej reportażami zawsze łączę dużo emocji, które czytam. Tym razem mam wrażenie, że to powinna być książka o poszukiwaniu nowej tożsamości miast niż o miastach przyszłości. Autorka poszukuje miejsca, które będzie i miejskie, i ludzkie, jednocześnie wybierając, niektóre lokalizacji, które z zasady takimi nie będą. Jest tym rozczarowana, co rozumiem, ale gdyby inaczej dobrała cel swoich podróży, pomysł na książkę wydaje mi się, że czerpałaby z tego zadania więcej przyjemności, co przełożyłoby się na ciekawszą historię do przeczytania dla nas.
Ksiązka absolutnie wyjątkowa. Autorka oprowadza czytelnika po miastach, które pokazują jak bardzo ta przyszłość jest niejednolita. Urzekł mnie też sposób obrazowania, który ma w sobie wiele poetyckości. I pytania o przyszłość miast nie tylko w sensie urbanistycznym - lecz głębiej - pytania o przyszłość ludzkości, o technologie, sztuczną inteligencję, o problemy z żywnością i nierówny podział dóbr. Żadna książka nie skłoniła mnie do refleksji o tym, co nastanie "pojutrze" w taki sposób jak ta.
Książka bywa ciekawa, ale jeżeli chodzi o mnie to zbyt subiektywnie, zbyt poetycko jest to wszystko opisane. Opisywane miasta są ciekawe same w sobie na tyle, że chętniej poczytałbym więcej o ich historii, charakterystyce itd., ale bardziej od strony faktów niż lirycznych impresji. Te drugie dość szybko wywietrzały mi z głowy i kończąc książkę nie pamiętałem już o czym było na początku. Krótkie, kilkustronicowe przerywniki między rozdziałami zwykle bardzo interesujące.
Chociaż spodziewałam się czegoś zupełnie książka bardzo mi się podobała. Bardziej esej niż reportaż - trochę nieuporządkowany z poetyckimi metaforami, osadzony we współczesnej miejskiej dżungli z betonu. Autorka obserwuje życie w skrajnie różnych warunkach i szerokościach geograficznych. Jednocześnie skupia się na generalnych zjawiskach jak i malutkich wycinkach rzeczywistości co tworzy unikalny klimat. Czytałam na fragmenty, ale generalne odczucia pozytywne.
Rozczarowała mnie ta książka. Tytuł daje obietnicę, której zawartość nie spełnia (dział marketingu się postarał). Nie jest to książka o urbanistycznych utopiach, to raczej snucie refleksji o doświadczaniu podróży do wybranych, nie wiadomo według jakiego klucza, miast. Momentami byłam zmęczona światem przeżyć autorki i "literackością" tej książki.
Po przeczytaniu opisu myślałam ze będzie to książka o miastach, potem ze może to jednak reportaż z konkretnych miejsc, które coś łączy, ale teraz mam wrażenie ze to po prostu zapiski z miłej podróży pewnej pani dookoła świata. Czasami czyta się dobrze a czasami ma się ochotę przewrócić oczami: gdyby nie to, ze okładka sprzedaje zupełnie co innego to nie byłabym pewnie tak rozczarowana.
Ojesu. Jak można tak schrzanić najciekawszy możliwy temat?! Zamiast o miastach przyszłości, dowiadujemy się tu wyłącznie o rozedrganiu autorki, rekordach w pretensjonalnych wstawkach na stronę tekstu i oczywiście o ogromnym wręcz beztalenciu. Dawno nie czytałem czegoś tak słabego.
Ciekawy temat, ładny język, książka słaba. Zamiast miast przyszłości raczej Autorka i jej zadzieranie nosa - chęć sukcesu - be. Operacje plastyczne - be. Pragnienie bycia idealnym w idealnym tłumie - be. DNF na 72% Czuję rozczarowanie.
Czuję rozczarowanie tym reportażem. Spodziewałam się większej liczby przykładów miast przyszłości, śmiałych konceptów i ciekawie przedstawionych sylwetek wizjonerów. Dostałam może 1/3 tego. Książkę ratuje bardzo dobry język Autorki, ale to za mało. To stanowczo za mało.
It is specially interesting read if you ever been to the mentioned cities: Dubai&Masdar (UAE), Singapore, Bombai, Lima, Kampala, Seoul&Songdo (South Korea), Copenhagen.
Oh, jakże ja się tu zawiodłam. Podeszłam do „Pojutrza” jak do solidnego reportażu z fascynującym konceptem, który miał mi opowiedzieć o miastach przyszłości. Tymczasem dostałam metafizyczno-filozoficzne, naszpikowane prywatnymi emocjami i wspomnieniami wywody, mające źródło w podróżach autorki. Wielka szkoda, bo to była książka z ogromnym potencjałem.
Niestety, oprócz dość prostych opisów z kilkoma danymi, nawiasem zaciągniętymi mocno z przeszłości, nie było tu wiele, a już na pewno niewiele o przyszłości, która w tym kontekście fascynuje najbardziej. Tym bardziej gryzie cytat z Ursuli K. Le Guin, umieszczony przez autorkę na samym początku książki: „Nadchodzą trudne czasy, w których zapragniemy głosów pisarzy dostrzegających alternatywy wobec tego, jak żyjemy. Tych, którzy przenikają nasze przelęknione społeczeństwo i jego obsesyjne technologie, dostrzegają inne sposoby istnienia, a nawet wyobrażają sobie prawdziwe powody do nadziei”.
Wygląda więc na to, że Paulina Wilk mierzy wysoko, ale równie szybko spada z tego wysokiego konia, na którego sama się wpakowała.
Książka napisane jest ładnie, bo tego Paulinie Wilk absolutnie odmówić nie można, i dlatego też chętnie sięgam po jej kolejne książki. Ale nie po to, by dostać ładne opisy metropolii sięgnęłam akurat po tę książkę, i zdaje się również, że nie tak jest ona przedstawiana przez samą autorkę.
A decent book but I think it was somewhat shallow and I got tired of the style after a couple of chapters. Also when comparing the descriptions with the reality it's a rather colorful view that Paulina paints. Perhaps that's the buty to be able to see more in the everyday things, do discover buty and let your fantasy carry you away ... into the future, perhaps. But I personally am more into facts than fantasy.