Kiedyś wyobrażałam sobie, że moje życie jest pięciolinią, na której każda chwila zostaje zapisana w postaci odpowiednio dobranych nut. A ja niczym wybitny kompozytor codziennie dopisuję dalszą część bezkresnego utworu. Jedne dźwięki są skoczne i wesołe, inne żałosne i pełne melancholii. Wszystkie razem tworzą niepowtarzalną melodię, którą nuci moje serce.
Jednak kilka dni temu wszystko umilkło, a całość zaczęła przypominać urwany hejnał.
Wydarzenia z przeszłości zmieniły Sarę nie do poznania, odcisnęły piętno na jej poczuciu własnej wartości i zaufaniu do ludzi. Jest teraz pewna, że miłość sprowadza się jedynie do cierpienia. Przynosi ból, łzy i rozczarowanie. Przekonał się o tym także Michał, którego wykorzystała była dziewczyna.
Przypadkowe spotkanie dwóch poranionych dusz uruchamia ciąg niespodziewanych zdarzeń i pozwala im poznać życie na nowo. Budowany od lat mur, którym otaczała się Sara, zaczyna pękać za sprawą opiekuńczego Michała.
Trochę obawiałam się tej książki. Rzadko natrafiam na polskie new adult, które mi się podobały, jednak okazało się, że tutaj autorka sprostała moim oczekiwaniom.
To nie jest nie wiadomo jak wybitna pozycja. Jednak styl pisania bardzo przypadł mi do gustu. Z początku trochę irytowało mnie to, że bohaterka non stop mówi, że jej przeszłość bardzo ją zmieniła, jednak nie opowiada co się stało. Wkurzało mnie wieczne powtarzanie tego. Jednak kiedy w końcu dowiadujemy się co i jak, to zrozumiałam Sarę.
Momentami jest trochę przewidywalna, jednak mimo to mi się spodobała. Na pewno jedno z lepszych polskich new adult.
Nic rewelacyjnego. Ot, oklepana historia jakich wielu, do tego niezbyt porywająco napisana. Bohaterowie byli czysto papierowi, sztampowi i do zapomnienia. Wszyscy mówili jednakowym tonem, nikt nie miał swoich charakterystycznych powiedzonek, swojego slangu, czegoś, coby świadczyło, że w tym momencie mówi Kaśka, a w tym Michał, nie, dialogi były na jedną modłę, do tego jakby odbite od schematu. Michał jest typowym Edwardem Cullenem. Najchętniej nosiłby Sare na rękach. Ten chłopak nie ma żadnych słabości, najmniejszej nawet wady, zresztą w Z Popiołów nikt nie ma wad, chyba, że ma grać złego bohatera, jak w przypadku rodziców dziewczyny czy jej byłego. Oczywiście krzywda, jaka spotkała Sare jest od pierwszej strony do przewidzenia, niczym mnie to nie zaskoczyło, a nawet powiedziałabym, że strona psychologiczna problemu nie została moim zdaniem wiarygodnie nakreślona, co nie jest tylko problemem tej historii, ale także większości New Adult, gdzie "miłość ozdrowi wszystkie rany". Ja potrzebuję natomiast wiarygodnych bohaterów, takich, którzy mogliby istnieć naprawdę, a Michał się do takowych nie zalicza. Nie twierdzę, że nie ma wspaniałych mężczyzn, ale niekoniecznie są oni materiałem na historię. Wolę zdecydowanie czytać o skomplikowanych osobowościach, niż dobrych duszyczkach, które istnieją tylko po to, by cię podnieść i przywrócić do życia. No cóż, Z Popiołów mnie nie urzekła, ale podejrzewam, że miłośnikom takich prostych New Adult, które czyta się dla samej rozrywki ta pozycja się spodoba. :)
Z popiołów początkowo bardzo mnie zainteresowała. Kiedy tylko zobaczyłam opis książki od razu wiedziałam, że chcę ją przeczytać. Chyba jednak za bardzo się na nią napaliłam, bo nie do końca sprostała moim oczekiwaniom. Oczywiście kilka kwestii bardzo mi się podobało, ale nie wszystko zagrało idealnie.
Po pierwsze cała akcja ma miejsce w Krakowie, mieście gdzie studiuję i przebywam na co dzień, więc bardzo przyjemnie było mi czytać o znanych mi miejscach. Autorka naprawdę dobrze opisała miasto i nie pomyliła się nawet w numerach tramwajów.
Sara jest studentką edytorstwa, która parę miesięcy temu obroniła licencjat. Jednak wydarzenia z przeszłości zmieniły ją nie do poznania. Straciła radość życia i całą pewność siebie. Odgrodziła się murem za który nie wpuściła nawet swojej jedynej przyjaciółki - Kaśki, która jest jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą postacią tej książki. Pewnego dnia wracając po zmroku przez Rynek została napadnięta i uratowana przez Michała, przystojnego barmana, który odstraszył napastników. Sara po raz pierwszy raz od dawna zrobiła coś nie planowanego, pozwoliła się odprowadzić do domu, ale też zaproponowała, że zagra i zaśpiewa w pubie w którym pracuje Michał.
Z tej dwójki bohaterów chyba bardziej polubiłam Michała. Sara wydała mi się trochę za dziecinna. Jak dla mnie to nie było zachowanie typowe dla dorosłej osoby, która jakby nie patrząc, jest tylko parę miesięcy młodsza ode mnie. Bardziej przypominała mi licealistkę niż studentkę. Początkowo nie wiemy też za wiele o przeszłości Sary i dopiero stopniowo dochodzimy do urywków informacji, a dopiero końcówka daje pełny obraz tego co się stało. To powolne odkrywanie przeszłości zaliczam na plus, bo wprowadza element niepewności.
Michał jest naprawdę ok. Miły, szarmancki i przystojny, który również został w przeszłości zraniony, ale w nieco inny sposób. Za jego sprawą Sara przesuwa swoją granicę komfortu. Chłopak miał być jedynie przyjacielem, a tymczasem Sara zaczęła czuć do niego coś więcej.
Niestety, ta historia nie porwała w takim stopniu na jaki miałam nadzieję. Wydała mi się trochę zbyt prosta. Przez jakiś czas czekałam na większe zawirowania fabularne, ale niczego takiego nie doświadczyłam. Oczywiście motyw przyjaźni i miłości był bardzo ładnie zarysowany, a autorce nie można odmówić umiejętności pisania. Jednak niektóre sytuacje nie wydały mi się zbyt realne. W dialogach bohaterów było nico za dużo zwierzeń i emocji, nawet w wypowiedziach Michała do swojego kumpla. Myślę jednak, że dla młodszego czytelnika, może takiego z liceum, ta historia będzie idealna. Mimo wszystko przyjemnie mi się ją czytało, jest lekka i w sam raz na odstresowanie.
Jestem mile zaskoczona, gdyż książka ta okazała się być lepsza, niż oczekiwałam - nie rewelacyjna, ale też w żadnym wypadku słaba. Bardzo miła odskocznia od cięższej literatury, idealna na chłodne i leniwe zimowe wieczory. Bohaterowie nie wyróżniali się na tle innych, nie są to postaci zapadające na długo w pamięć, jednakże takie, które łatwo jest polubić i przede wszystkim takie, których zachowania nie są irytujące. Zabrakło mi w nich czegoś, co pozwoliłoby mi wykształcić w sobie pewnego rodzaju głębszą sympatię. Uważam, że gdyby autorka bardziej zagłębiła się w historię każdego bohatera z osobna, całość wypadłaby zdecydowanie korzystniej. Co do samej fabuły to nie jest ona zbyt zaskakująca czy wymagająca, większości wydarzeń, w większym lub mniejszym stopniu, można domyślić się już przy okazji pierwszych rozdziałów. Wkrada się do niej również odrobina monotonii, ale zachowująca umiar. Podsumowując... Książka posiada swoje wzloty, upadki, chwile nudy, ale także kilka momentów wzruszających. Całość czyta się naprawdę przyjemnie i z całą pewnością mogę zadeklarować, że sięgnę jeszcze po książki tej autorki.
-4/5 Jak dobrze przeczytać raz na jakiś czas lekką młodzieżówkę,której akcja toczy się w Krakowie !
„Z popiołów” przedstawia historię Sary oraz Michała.Życie nie raz dało im się mocno we znaki.
Dużo tutaj smutku,walki z przeszłością,ale i nadziei na lepsze jutro.Nie zabrakło wątku romantycznego,przedstawienia prawdziwej przyjaźni oraz problemów rodzinnych.
Książka na 2 posiedzenia,angażuje czytelnika i pomimo pewnych schematów naprawdę da się lubić.
"Czasami świadomość tego, że jakiś etap w życiu dobiega końca, wcale nie oznacza, że uda nam się rozpocząć coś nowego."
Czyżby Polskie New Adult się rozwijało? Najpierw było głośno o ,,Jak powietrze" i to już dość dawno, a teraz na rynku pojawiają się nowe tytuły z tego gatunku. ,,Z popiołów" to kolejna intrygująca powieść, której akcja dzieje się w Krakowie. Niestety nie obeszło się bez paru wad, których muszę się uczepić.
Sara i Michał to dwójka głównych bohaterów, którzy zostali trochę poturbowani przez życie, lecz gdy pewnego dnia natrafiają na siebie, okazuje się, że jednak z przeszłością da się pogodzić.
Trochę głupie porównanie, ale powieść na początku skojarzyła mi się z filmem "Burlesque", to pewnie przez ten pub. W ogóle książka przypominała mi wiele innych tytułów w tym głównie ,,Lato koloru wiśni" oraz "Wszystkie twoje marzenia". Do oryginalności jej niestety bardzo daleko.
"- Pewnie uznasz, że jestem dziwna, ale zawsze wącham książki w księgarni."
Pierwsza połowa książka niestety mi się trochę nużyła, nie było źle, ale nic się zbytnio nie działo, przez co całość wypada trochę słabiej. Oczywiście potem w końcu zaczęło się coś dziać i w końcu zaczęły wychodzić wszystkie tajemnice na wierzch. Pisarka porusza bardzo ważny temat, ale o nim wspomnę na samym końcu.
Bardzo mi brakowało większej dawki humoru ale biorąc pod uwagę jaką bohaterowie mają przeszłość, to ciężko oczekiwać po nich poczucia humoru. Powieść miała raczej na celu poruszenie czytelnika historią. Zakończenie jest naprawdę fajne, słodkie ale nie aż tak, zdecydowanie tak powinno się to zakończyć. Może i nie jest to powalające NA, ale naprawdę jest to fajna i ciepła powieść idealna na jeden jesienny wieczór. Mimo swoich niedoskonałości jest dobra, no cóż gdyby nie była to nie zrobiłabym tego. ⬇
Mam trochę mieszane uczucia. Historia prosta, choć porusza też ważniejsze kwestie. Bohaterowie słabo zarysowani, papierowi, niektóre sceny dość drętwe, a inne zupełnie zbędne. Doceniam jednak za kilka ładnych zdań i przemyśleń i fajnie rozwijającą się relację między bohaterami. 2,75/5 ⭐
SARA I MICHAŁ Trzy lata temu życie Sary całkowicie się zmieniło. Z radosnej dziewczyny przemieniła się w zamkniętą i pozbawioną pewności siebie osobę. Straciła wiarę w miłość i facetów, a także swoich rodziców, a za jedyną rodzinę uznaje babcię. I gdy myśli, że już każdy dzień jej życia będzie tak samo monotonny, poznaje Michała. Barman od początku widzi, że Sara składa się z tajemnic, jednak nie przeszkadza mu to - sam ma wiele do ukrycia. Rodzi się między nimi nić przyjaźni, jednak czy to wystarczy? Czy będą chcieli czegoś więcej? I czy pomogą sobie nawzajem w zwalczaniu swoich demonów? Martyna Senator z wielkim wyczuciem podjęła się wykreowania Sary i Michała. Nasi bohaterowie byli realistyczni i łatwo zyskali moją sympatię. Zero przesadzenia czy przeidealizowania, a za to w odpowiednich dawkach pojawiały się dobre strony i te gorsze. Bardzo podobało mi się również to, że wszelkie zmiany, jakie zachodziły w bohaterach były stopniowe i niewymuszone. Nic nie działo się na siłę, czy też z nierealną prędkością. Dzięki temu czułam, jak gdyby Sara i Michał byli moimi znajomymi, a poznawanie ich losów było ogromną przyjemnością. Nawet, jeśli nie wszystko, co ich spotkało, było faktycznie takie przyjemne.
KLIMAT Sięgając po Z popiołów musicie wiedzieć, że nie jest to książka z pędzącą akcją i mrożącymi krew w żyłach zwrotami. Tutaj wszystko dzieje się dosyć powoli, spokojnie, a historia oparta jest bardziej na podnoszeniu się po upadku, niż na tym, by w jakiś sposób zaskoczyć czytelnika. Od początku możemy domyślić się, co stało się naszym bohaterom, a także jak skończy się ich historia. Jednak ani trochę to mi to nie przeszkadzało, bo książka miała niezwykły klimat i przesłanie. Dawała nadzieję i prawdziwego kopa, by zawalczyć o siebie i swoją przyszłość. To, co spotkało Sarę czy Michała, mogło spotkać także i każdego z nas. Mogliśmy stracić kogoś bliskiego, zostać oszukanym i skrzywdzonym. Mogliśmy stracić chęć do życia po tym, co się wydarzyło. Mogliśmy być właśnie tacy, jak oni. Jednak równie dobrze, możemy odzyskać nadzieję, podnieść się po upadku i z coraz większą dumą kroczyć do przodu. A autorka idealnie nam pokazuje, że może nie będzie to łatwe i przyjemne, jednak gdy zobaczymy pierwsze efekty, poczujemy się o wiele lepiej.
MUZYKA Dużą rolę w tej książce pełni muzyka, która jest pasją Sary. Dzięki tekstom jej piosenek, możemy poznać prawdziwe uczucia dziewczyny i to, co dzieje się w jej głowie. Trzeba też przyznać, że teksty te są prawdziwym ładunkiem emocji i bardzo chciałabym usłyszeć je w wykonaniu jakichś znanych muzyków, bo kilka piosenek zdecydowanie miałoby szansę na stanie się hitem. Owszem, kilka aranżacji powstało w ramach promocji książki i można ich posłuchać na YouTube >>tutaj<<, jednak z przykrością muszę stwierdzić, że ani trochę one do mnie nie przemawiają i widziałabym je w zupełnie innych klimatach.
STRUKTURA Książka podzielona jest na numerowane rozdziały, w ramach których mamy jeszcze podział na perspektywę Sary oraz Michała, którzy są naszymi pierwszoosobowymi narratorami. Zdecydowanie podobało mi się takie rozwiązanie, gdyż pomogło lepiej poznać bohaterów oraz ich otoczenie. Dodatkowo, książka wzbogacona jest w teksty piosenek Sary, które jak już wcześniej wspomniałam, pomagają nam poznać jej historię jeszcze nim sama bohaterka nam ją opowie. Co jakiś czas pojawiają się również karteczki z cytatami, które zostawia Sarze jej przyjaciółka i takie urozmaicenie bardzo mi się podobało. Przechodząc do stylu, jakim została napisana książka, przyznam, że był on lekki i przyjemny, a niektóre fragmenty wręcz prosiły, by je oznaczyć i jeszcze do nich wrócić. Obyło się bez zgrzytów i bardzo się z tego cieszę.
PODSUMOWUJĄC Z popiołów to piękna książka o trudnych chwilach w naszym życiu i o tym, że po każdym upadku powinniśmy wstać i walczyć dalej. Historia Sary i Michała daje nadzieję na to, że nawet jeśli przeżyło się piekło, kiedyś w końcu wyjdzie słońce i znowu się uśmiechniemy. Fabuła może nie jest niczym oryginalnym, ale udana kreacja bohaterów oraz przyjemny styl pisania autorki sprawiają, że książkę pochłania się niezwykle szybko i ma się ochotę na więcej. Już jestem ciekawa, co wydarzy się w drugim tomie i jak będzie on powiązany z pierwszym, ponieważ wydaje mi się, że historia Sary i Michała już się niejako wyczerpała i chyba teraz przejdziemy do zupełnie innych bohaterów. Ja czekam z niecierpliwością na kontynuację, a Wam serdecznie polecam lekturę Z popiołów! Zadowoleni będą na pewno miłośnicy YA z naciskiem na romans i problemy młodych ludzi, a także fani tych bardziej młodzieżowych książek Colleen Hoover.
Sara jest zdolną studentką edytorstwa, kochającą książki i obdarzoną talentem muzycznym. Z boku wydawałoby się, że po prostu jest nieśmiała, ale mało kto wie, że dziewczyna nosi na ciele i duszy ślady traumatycznej przeszłości, a jej dystans do świata to nie nieśmiałość, ale skrupulatnie stawiany mur, mający uchronić ją od kolejnych ran. Kiedy w nieoczekiwanych okolicznościach poznaje Michała, Sara wcale nie ma zamiaru otwierać się przed nim i wpuszczać go do swojego świata, a i on po ciężkich doświadczeniach nie myśli o angażowaniu się w nowy związek. Są jednak siły potężniejsze niż strach i rany, których nie leczy czas. Czy Sara i Michał będą w stanie zostawić przeszłość za sobą i pozwolić sobie na miłość?
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Martyny Senator, ale jakże udane! Lekkie pióro, połączone z ważkimi tematami i trójwymiarowymi bohaterami, czynią bowiem “Z popiołów” naprawdę dobrą, wartościową książką. Żałuję, że nie przeczytałam jeszcze poprzednich powieści tej autorki, ale z drugiej strony cieszę się, że ta przyjemność jest dopiero przede mną.
Jako zwolenniczce krótkich rozdziałów, bardzo przypadła mi do gustu forma tej powieści. W obrębie każdego rozdziału mamy jakby podrozdziały - naprzemiennie obserwujemy wydarzenia z perspektywy Sary i Michała, co tworzy krótkie fragmenty tekstu, zachęcające żeby przeczytać “jeszcze tylko jeden”, aż nagle zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy już w połowie książki. Łatwo jest zatracić się w tej historii, dzięki wciągającej fabule i szybkiemu tempu wydarzeń. Gdyby nie przeszkodziły mi wyjazd i choroba, najchętniej przeczytałabym ją całą jednego dnia.
Martyna Senator ma niezaprzeczalny talent do tworzenia interesujących, złożonych postaci, a także potrafi pięknie ubrać w słowa ich myśli i odczucia. Dzięki narracji pierwszoosobowej możemy poznać Sarę i Michała “od środka”, ze wszystkimi ich rozterkami, pragnieniami i obawami, co sprawia, że wydają się być ludźmi z krwi i kości, a nie tylko obrazem utkanym z liter na papierze. Bardzo polubiłam Sarę, jest to jedna z tych bohaterek, z którymi chciałoby się zaprzyjaźnić. Owszem, jest zamknięta w sobie i nieufna, ale pod tą skorupą kryje się wrażliwa, zabawna, lojalna i utalentowana dziewczyna. Sara gra na gitarze, śpiewa i pisze piosenki, co dla mnie było dodatkowym atutem tej książki, bo bardzo lubię powieści z motywem śpiewu czy muzyki w ogóle. Co najlepsze, niektóre z piosenek, napisanych na potrzeby “Z popiołów”, zostały nagrane i można posłuchać ich na YouTube (kanał: Tomasz Siejko). Poza talentem muzycznym Sara imponuje mi swoją wewnętrzną siłą, chociaż musi przejść długą drogę, aby ją w sobie odkryć. Co do Michała, to reprezentuje on rodzaj faceta, który jest niestety na wymarciu - silny, ale wrażliwy; opiekuńczy, ale nie nachalny; cierpliwy, wytrwały i po prostu porządny. Oczywiście ma też swoje wady, ale zalety zdecydowanie przeważają. Oprócz dwójki głównych bohaterów mamy też ciekawe postacie drugoplanowe, jak na przykład współlokatorka i przyjaciółka Sary - Kaśka, która stanowi jej kompletne przeciwieństwo, a także babcia Sary, z którą dziewczynę łączy szczególna więź.
Chociaż “Z popiołów” opowiada o miłości, o rodzącym się pomiędzy Sarą i Michałem uczuciu, nie jest to lektura płytka i pozbawiona głębszego znaczenia, ale dotyka wielu trudnych i niestety aktualnych tematów. Pokazuje, że przemoc może mieć różne oblicza, a ta psychiczna wcale nie zostawia mniejszych blizn niż fizyczna. Uczy, jak ważne jest, aby się nie poddać i nie pozwolić, żeby zło, które spotkało nas w przeszłości, zatruło naszą duszę i zaważyło na przyszłości. Opowiada o poszukiwaniu wewnętrznej siły, a także o ogromnej potrzebie wsparcia ze strony bliskich osób w obliczu trudnych wydarzeń i o ranach, zadawanych przez obojętność. Jak już pisałam wyżej, jest to kawał dobrej, pięknie napisanej, wartościowej literatury new adult, której tak mało ciągle powstaje spod piór polskich autorów. Tą powieścią Martyna Senator skradła moje serce i z niecierpliwością czekam na kolejny tom serii. A was zapraszam do księgarń, gdzie już od 8 listopada będziecie mogli zaopatrzyć się w tę wspaniałą historię.
„Z popiołów” Martyny Senator jest pierwszą częścią serii New Adullt pod tym samym tytułem. Biorąc książkę do ręki, spodziewałam się, że będzie to zwykła młodzieżówka, jakich wiele i nie zrobi na mnie żadnego wrażenia, ot zapewni tylko relaks na kilka leniwych godzin. Jednak ta książka mnie zaskoczyła w bardzo pozytywny sposób i choć podejrzewałam, jak może się zakończyć, nie mogłam jej odłożyć, póki się nie dowiem, jak zakończy się historia bohaterów – Sary i Michała.
Sara jest młodą studentką edytorstwa, którą boleśnie doświadczył los. Wydarzenia z przeszłości zmieniły dziewczynę nie do poznania i odcisnęły piętno na jej poczuciu własnej wartości i zaufaniu do ludzi. Mieszka w Krakowie ze współlokatorką, wyznaczyła sobie także zasady, według których ma żyć i stara się ich trzymać. W tym planie nie ma miejsca na miłość, bo sprowadza się jedynie do cierpienia, przynosi ból i rozczarowanie. O tym, że miłość może ranić, przekonał się także wykorzystany przez byłą dziewczynę Michał. Przypadkowo na drodze chłopaka pewnego dnia pojawi się Sara. Obydwoje nie spodziewają się, że to spotkanie uruchomi ciąg niespodziewanych zdarzeń i pozwoli im poznać życie na nowo. Czy opiekuńczemu Michałowi uda się skruszyć mur, którym Sara budowała od lat?
Sara i Michał to bohaterowie z przeszłością. Ona stara się nie wyróżniać z tłumu, o swoim nie powiedziała nawet współlokatorce a jedyną osobą z rodziny, z którą utrzymuje kontakty jest jej babcia. Przez to, co przeszła kilka lat temu, zamknęła się na miłość. Przeciwieństwem Sary jest Michał, o też został skrzywdzony, jednak nie rozpamiętuje przeszłości i nie zamyka się na nowe związki. Jest idealnym mężczyzną, troskliwy, opiekuńczy i stara się zrobić wszystko dla Sary. Czy pod jego wpływem dziewczyna się zmieni i runie długo budowany mur? Czy będą tylko przyjaciółmi? Jednym ważnych aspektów jest pasja bohaterów — Sara przepięknie śpiewa i gra na gitarze, Michał zaś tworzy rysunki, które często staja się wzorami tatuaży. By w czuć się w klimat książki, posłuchajcie na Youtube piosenek, które zostały napisane przez autorkę.
Na swojej drodze spotykają się dwie pokaleczone młode dusze. Można rzec, że to historia przewidywalna i banalna, jakich wiele. Jednak Martynie Senator udało się stworzyć ciepłą historię z przepięknym motywem leczenia zranionej duszy i budowania siebie na nowo. Historia poznajemy z punktu widzenia Sary i Michała. Bardzo lubię taki sposób konstruowania powieści, ponieważ daje on nam możliwość poznania sposobu pojmowania świata przez każdego z bohaterów a dodatkowo mamy wgląd w ich duszę i myśli. Dodatkowo na samym początku pojawia się tajemnica, ponieważ Sara skrywa sekret związany z jej przeszłością, a autorka tak prowadzi fabułę, że możemy być zaskoczeni po jego ujawnieniu. Choć nie znajdziemy tu nagłych zwrotów akcji i książka nie ma szybkiego tempa, raczej toczy się leniwie i jest wręcz prosta, to zdecydowanie jest to historia poruszająca. Można „Z popiołów” zarzucać, że wszystko jest zbyt piękne, bohaterowie mało realni, bo otaczają się tylko serdecznymi i pomocnymi znajomymi, a źli są tylko rodzice Sary i jej były chłopak, to mi osobiście w żaden sposób to nie przeszkadzało. Na plus zasługuje także lekki i wciągający styl autorki, dzięki któremu spędziłam miło popołudnie poznając losy Sary i Michała.
„Z popiołów” to historia o leczeniu swojej duszy i budowaniu nowego życia. Znajdziemy w niej opowieść o pogodzeniu się z przeszłością i o przyjaźni, która przeradza się w miłość. Książka z pewnością umili popołudnie i tchnie nadzieją, że wszystko może się zdarzyć. Na pewno sięgnę jeszcze po dwie pozostałe książki z serii „Z popiołów”.
Niecały miesiąc temu premierę miała książka Z popiołów autorstwa Martyny Senator, znanej niektórym z Was z takich tytułów jak Zanim zgasną gwiazdy, Kiedy wolność mówi szeptem, czy Ósmy kolor tęczy. Z popiołów to historia Sary i Michała, dwójki młodych osób mieszkających w Krakowie, których pewnego wieczoru postanawia połączyć los. Sara pochodzi ze Szczecina, jednak skomplikowane relacje łączące ją z rodzicami, sprawiają, że gdy tylko dowiaduje się o przyjęciu na studia w Krakowie to korzysta z okazji by znaleźć jak najdalej od rodzinnego miasta. Od początku powieści wiemy, że Sara to zamknięta w sobie dziewczyna, skrywająca trudną przeszłość, która wywarła ogromny wpływ na jej obecne życie i relacje z ludźmi. Natomiast Michał nie ma problemów, z nawiązywaniem nowych kontaktów, choć nie oznacza to, że nie skrywa przed światem swoich sekretów i bólu, powstałego przez zdarzenia z przeszłości. Chłopak studiuje, rozwija swoje pasje oraz pracuje jako barman w jednym z krakowskich pubów i to właśnie w okolicy swojego miejsca pracy poznaje Sarę, można wręcz powiedzieć, że ratuje dziewczynę z bardzo niezręcznej i niebezpiecznej sytuacji w jakiej się znalazła. Sarę i Michała od początku coś do siebie ciągnie, chłopak wie, że dziewczyna jest pełna tajemnic, co bardzo go intryguje i chciałby lepiej ją poznać. Sara natomiast od początku tej znajomości założyła, że relacja z Michałem może co najwyżej skończyć się przyjaźnią. Oczywiście każdy czytelnik może się domyślać, że na przyjaźni tutaj raczej się nie skończy 😁
Oboje runęliśmy w przepaść, ale na szczęście w porę nauczyliśmy się latać i zamiast roztrzaskać o dno, wzbiliśmy się wysoko w powietrze ❤
Akcja w powieści Martyny Senator nie pędzi jak szalona do przodu i nie zaskakuję nas niesamowitymi zwrotami akcji, wydaje mi się, że nie posiada również jakiegoś konkretnego punktu kulminacyjnego, jednak zupełnie mi to nie przeszkadzało. Historia podzielona jest na rozdziały widziane z dwóch perspektyw: jedne poznajemy ze strony tego co czuje Sara, a drugie ze strony Michała, jest to niekwestionowanym plusem tej książki. Mając do czynienia z tak skonstruowaną powieścią, widzimy w jakim tempie rozwijały się uczucia naszych bohaterów, widzimy jak dane sytuacje odbierało każde z nich . Autorka nie skupiała się przesadnie na przeszłości bohaterów, oczywiście czytelnik dostaje odpowiedzi na pytanie co sprawiło, że nasi bohaterowie są obecnie tym kim są, ale głównie jest to opowieść o podnoszeniu się z upadku, a nie wspominaniu tego co było. ... ah zapomniałabym o tym, że Sara oprócz tajemnic z przeszłości ukrywa również swój talent. Dziewczyna piszę własne teksty i pięknie śpiewa, ale oczywiście dzięki Michałowi jej talent już niedługo pozostanie w ukryciu. 😁💃
Na koniec wspomnę o jedynym minusie Z popiołów, a raczej o rozczarowaniu jakie mnie spotkało. Rozpoczynając tę powieść wiedziałam, że akcja rozgrywać będzie się w Krakowie, co bardzo mnie ucieszyło bo mieszkałam w tym mieście ponad 7 lat i miałam ochotę przeczytać powieść rozgrywającą się na krakowskich ulicach, jednak tu spotkało mnie rozczarowanie. W książce Martyny Senator było za mało Krakowa w Krakowie, czytając kolejne strony nie mialam wrażenia, że przenoszę się do tego miasta.:( Jednak już niedługo pojawi się kolejna książka z Serii Z Popiołów , która mam nadzieję, że to nadrobi.
1.5 ⭐ Początek dość schematyczny i pełny "szczęśliwych zbiegów okoliczności" (🤢) jak ratowanie damy z opresji, przypadkowe umiejętności Michała w kwestii samoobrony itp.
BRAK KONSEKWENCJI! Już na pierwszych stronach mamy zaznaczone że Sara przeżywa coś ciężkiego i stroni od ludzi i zabawy a po kilku kolejnych stronach nagle zgadza się zagrać na żywo w pubie 🙄 Sara nagle "z dupy" ma jakiś napad paniki chociaż trenuje z Michałem już parę tygodni. 🤷♀️🤷♀️? Dlaczego te traumatyczne wydarzenia o których dowiadujemy się dopiero 60 stron przed końcem nie wywołały takiej reakcji gdy napadło ją sześciu dresiarzy? Nawet sam Michał zauważył wtedy że była zadziwiająco spokojna w obliczu zagrożenia.
RELACJA MICHAŁA I SARY Słodko pierdzące rozmowy tej dwójki po paru godzinach od rozpoczęcia związku sprawiają że czytelnik jest zażenowany. Ich relacja postępuje zdecydowanie zbyt szybko jak na przeżyte doświadczenia i przez to jest niewiarygodna.
Zachowanie Sary jest ogromnie irytujące. Przez to że nie wiemy co się zdarzyło w przeszłości tak długo to zamiast zrozumienia w stosunku do niej pojawia się niechęć. Sama pocałowała Michała a gdy ten po ludzku proponuje jej randkę to zaczyna coś odwalać. Halo halo. Czy ktoś jej powiedział że istnieje coś takiego jak rozmowa? Co ciekawego już parę dni później porzuca wszystkie swoje zasady i postanawia spróbować z Michałem co sugerowałoby że to okropne zdarzenie z przeszłości nie było aż takie okropne jak próbowała nam wmówić.
Wydarzeń które wydają się interesujące jak spotkanie Sary z rodzicami są tylko wspomniane. Nie widzimy ich przebiegu i jesteśmy atakowani ciągłym sztucznym podbudowywaniem napięcia zanim dowiemy się co się na nim wydarzyło. Przemoc psychiczna - nagle z dupy się pojawia. Nie wierzę że Sara nic nie zauważała przez lata u swoich rodziców. Dla nas ten wątek byłby ciekawy ale dotychczas absolutnie nic go nie zapowiadało a to co mogłoby być wskazówka czyli obiad z rodzicami nie zostało nam pokazane. Więc przynajmniej na mnie nie wywołało żadnych emocji.
Książka ma zbyt dużo filozoficznych rozważań na temat upadku i powstawania, miłości i wyjątkowych ludziach i tak dalej. Generalnie mnóstwo cytatów dla nastolatek na Instagrama. Ale nic specjalnego.
Plusy są dwa.
1. Ukazanie relacji Michała z ojcem i tego jak zachowywali się po śmierci matki. Zwykle wtedy bliscy oddalają się od siebie i czytamy tylko o wzajemnych pretensjach do siebie. Tu tak nie było. Tylko że jest tego bardzo mało. Za mało.
2. Niewielkie przełamanie schematu. Mam na myśli schemat: Dziewczyna/chłopak z trudną przeszłością -> problemy z nawiązywaniem relacji -> ta wyjątkowa osoba która potrafi zrozumieć i zaakceptować -> związek cud miód -> nieporozumienie -> płacz, łzy i cierpienie -> wyjaśnienie sytuacji -> długo i szczęśliwie. W tej książce zostaje on zerwany w pewnej chwili. Sara i Michał po prostu są szczęśliwi.
Kurczę ja wiem że wątek tej traumatycznej przeszłości i rozpoczęcia "nowego" życia przez Sarę jest ważny i pokazuje dobre wzorce. Ale jest on tak źle zrobiony że nie umiem go docenić.
Każdy człowiek jest jak księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu. Mark Twain
Dlaczego ja nie wiedziałam że akcja toczy się w Krakowie? Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale nie mogę się oprzeć książkom, w których tłem wydarzeń jest miasto, które znam. Prawie przechadzam sie z bohaterami po znajomych ulicach i jeżdze razem z nimi "moimi" tramwajami. W tym wypadku tak nie było, bo w ogóle nie zdawałam sobie z tego sprawy. Po doczytaniu pierwszych stron, powiedziałam sobie "lubię to", bo Kraków, ale czy mój entuzjazm utrzymał się do ostatniej strony?
Standardowo zacznę od kilku słów o autorce, bo że to moje pierwsze - i mam nadzieje nie ostatnie spotkanie z Martyną Senator. Na swoim koncie ma już 5 powieści, zadebiutowała w 2015 roku książką Kiedy wolność mówi szeptem. Ukończyła informatykę i ekonometrię na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie.
Może się wydawać, że ta nie gruba książka będzie typową opowieścią o nastolatkach i ich trochę naciąganych problemach. Nic bardziej mylnego. Głównymi bohaterami są Sara i Michał, którzy spotykają się przypadkiem, gdy szóstka dresiarzy próbuje zabrać dziewczynie portfel. Na co Michał jak prawdziwy mężczyzna nie pozwala. Sytuacja jest tak przewidywalna, że oczekujemy tu zaproszenia na kawę, ale - wspaniale dla historii, Sara okazuje minimalną wdzięczność. Oprócz milczącego przyzwolenia na odprowadzenie do domu, nie jest zainteresowana znajomością. Michał mimo to, nie może zapomnieć o tej niedostępnej dziewczynie i małymi krokami próbuje się do niej zbliżyć. Sara natomiast nie radzi sobie dobrze z traumą z przeszłości i jedyna na co może sobie pozwolić to przyjaźń z przystojnym chłopakiem. Ale czy to uczucie bedzie wystarczające?
Narracja prowadzona jest raz z punktu widzenia Sary, ale również Michała, dlatego mamy dokładny wgląd w ich uczucia. Na szczęście informacje są dobrze dawkowane i tylko sami możemy się domyślać z czym zmierzą się bohaterowie, a oboje dzwigają bagaż emocjonalny. Autorka poświęciła parę kartek na opowiedzenie nam o warsztatach WenDo, czyli o technice samoobrony dla kobiet, opierającej się nie tyle na sile fizycznej, co na budowaniu pewności siebie. Wątek bardzo dobrze został wpleciony w sytuację Sary. Michał również nie został potraktowany po macoszemu, bo poznajemy też bliżej świat tatuażystów, ponieważ chłopak tworzy wzory właśnie takich ozdób na ciele.
Mogę śmiało powiedzieć że mój zachwyt utrzymał się przez całą książkę, mimo że fabuła nie była zbytnio złożona. Ciekawe opisy walki z problemamy, okraszone kulinarnymi popisami bohaterów na pewno przypadną do gustu wszystkim, którzy chcą poczytać o czymś ważnym, ale nie ckliwym i dramatycznym na siłę.
PS. Czy ktoś liczył ile razy bohaterowie brali prysznic? ;)
Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile książek polskich autorów przeczytałam w życiu. No może nie wliczając w to lektur szkolnych. Nie jestem też fanką młodzieżówek bez elementów fantastyki. Jednak czasem najdzie mnie ochota na przeczytanie czegoś takiego.
Książka przedstawia nam historię Sary, studentki z Krakowa. Z pozoru wydaje się być normalna, taka jak inne. Jednak tak nie jest. Wydarzenie z przeszłości bardzo ją zmieniło. Jak dla mnie jest bardzo irytująca. Trochę mnie drażniła. Między nią, a Michałem jest zbyt duży kontrast. No własnie, Michał... Chłopak ideał. Dodać mu zbroję, konia i byłby rycerzem z dziecięcych marzeń. Nie przeszkadzało mi to. W sumie bardzo go polubiłam. Sara i Michał to dwa odległe światy. Ale w wyniku pewnych zdarzeń spotykają się.
Ludzkie serce czasem zapomina, jakie potrafi być silne. Dlatego od czasu do czasu trzeba mu o tym przypomnieć.
Cała historia skupia się na "uleczeniu" Sary. Stara się to zrobić jej babcia, Kaśka - jej przyjaciółka i Michał. Te dwie ostatnie osoby nie wiedzą co się jej stało, ani jak mają jej pomóc. Trochę raziła mnie skrytość Sary. Miejscami miałam ochotę nią potrząsnąć.
Cały poziom tej książki budowali bohaterowie drugoplanowi. Zabawni przyjaciele Michała, szalona Kaśka z dość specyficznym gustem filmowym no i babcia Sary. Ja z chęcią bym przeczytała całą książkę o tej cudownej staruszce. Zabawna, urocza, taka typowa babcia próbująca żyć w nowoczesnym świecie. Po prostu ideał.
- Bardzo mądra kobieta. Mam wrażenie, że chociaż świat idzie do przodu, to babcie i tak zazwyczaj wiedzą wszystko najlepiej.
Właśnie taka ta babcia jest. Godzinami mogłabym czytać o tych wszystkich zabawnych sytuacjach. Powinniście sami się przekonać, że : Babcia jest super! Podobał mi się też świat jaki zbudowała autorka. Idealnie odzwierciedlał studenckie życie. Piękny Kraków dodał do tego odrobiny uroku. Lekki styl autorki sprawiał, że nie mogłam się oderwać, a książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. I w sumie powstała całkiem fajna książka.
Pomijając główną bohaterkę, dla mnie książka byłaby najlepsza młodzieżówką jaką przeczytałam. Ubawiłam się, ale innych uczuć ta książka we mnie nie wywołała. Sami oceńcie czy chcecie ją przeczytać, jak dla mnie warto.
W końcu sięgnęłam po książki Martyny Senator, potrzebowałam lekkiej historii o miłości i to był strzał w dziesiątkę! „Z popiołów” opowiada historię Sary i Michała, którzy wpadają na siebie przypadkiem któregoś dnia. Ona zmaga się ze wspomnienia z przeszłości, on też niesie ze sobą bagaż doświadczeń. Fabuła książki nie jest oryginalna i wyszukana, podobne wątki możemy znaleźć w wielu książkach z gatunku NA czy YA, jednak mnie się bardzo podobała. Od samego początku wkręciłam się w historię Naszych bohaterów, pochłonęłam ją w kilka godzin. Jest to lekka i przyjemna lektura, którą bardzo szybko się czyta, nie można jej odłożyć na półkę, dla miłośników tego typu książek - idealna. Świetna też dla fanów innych gatunków, aby czasem wyłamać się i przeczytać „coś innego”. Fakt, że stosunki między Sarą i Michałem dosyć szybko zaczynają się zacieśniać, ewidentnie mają się ku sobie, a ja niestety nie lubię takich szybkich rozwiązań, ale ostatecznie bardzo mi to nie przeszkadzało. Przed lekturą nie miejcie wygórowanych oczekiwań, a na pewno się nie zawiedziecie! Bardzo podobało mi się, że bohaterowie nie są nudni, mają swoje pasje, które starają się rozwijać i dążyć do perfekcji. Hobby Sary jest muzyka, którą osobiście uwielbiam, więc tym wątkiem autorka skradła moje serce. Poznajemy tu również bohaterów drugoplanowych (którzy z tego co wiem będą mieli swoje pi��ć minut w kolejnych tomach), którzy również są wyraziści i łatwo zyskują sympatię czytelnika. Nie mogę się doczekać sięgnięcia po kolejne części, mam nadzieję, że z każdą kolejną książką będzie tylko lepiej. Polecam przede wszystkim młodszym czytelnikom, jest to świetna młodzieżowa historia i w dodatku polskiej autorki (ostatnio doceniam rodzimych autorów i jestem dumna, że niczym nie odbiegają od tych zagranicznych). Jeśli macie ochotę spędzić kilka godzin w towarzystwie miłej i zabawnej lektury, to koniecznie sięgnijcie po „Z popiołów” Martyny Senator!
𝕊𝕖𝕣𝕚𝕒 "ℤ 𝕄𝕚𝕝𝕠𝕤𝕔𝕚" Czyli seria od której zaczęło się kariera autorki w tym wydawnictwie. Na ten moment są cztery tomy. Każdy tom opowiada inną historię, innej pary, z innymi problemy w związku. W teorii można czytać wszystkie tomy osobno, ale w praktyce jednak wygodniej czytać po kolei, gdyż w początkowych rozdziałach zawsze dostajemy przypomnienie co działo się w poprzednim. 💖 Tom 1 #zpopiołów #zpopiolow 𝗢𝗽𝗶𝘀 Sara w przeszłości doznała wiele cierpienia ze strony bliskiej osoby, te wydarzenia ukształtowały ją do końca życia. Ma trudności z poznawaniem nowych osób i zaufaniem im. Prócz niej oraz jej rodziców nikt nie wie co tak naprawdę się wydarzyło. Lecz w tym szarym i smutnym świecie Sary pojawia się promyk nadziei w postaci Michała. Jest on barmanem w pewnym klubie i za sprawą przypadku dziewczyna dostaje tam angaż na (nazwijmy to tak) weekendowego muzyka. Na początku próbują przyjaźni i budowania zaufania, lecz od początku wiadome jest że będą razem. . 𝗢𝗽𝗶𝗻𝗶𝗮 Mimo że autorka sięga tutaj po dość ważny społecznie temat, to całość w odbiorze jest lekkim romansem na raz i do zapomnienia. Określiłabym to mianem typowego letniaka. Czyta się przyjemnie, nad wodą, opalając się. Brakuje tu elementu wow, czegoś co wbije czytelnika w fotel. Tak na prawdę nie mam tu dużo do powiedzenia 😅 nie jest to książka zła, ale znam książki które ograły wątek główny nieco lepiej. (6/10⭐)
Bardzo byłam ciekawa tej książki i kiedy w końcu zabrałam się za czytanie to wiedziałam, że bardzo mi się spodoba. I tak tez się stało.
Główna bohaterka, Sara, studiuje edytorstwo. Mieszka w wynajętym mieszkaniu wraz ze swoją przyjaciółką Kaśką. Sara jest spokojna, nieśmiała i utalentowana. Z początku poznajemy ją jak jest zamknięta w sobie i nie dopuszcza za bardzo do swojego świata ludzi, gdyż kiedyś bardzo została zraniona. Pewnego dnia, w niespodziewanych okolicznościach poznaje Michała, który jest szarmancki i czarujący Chłopak zaczyna interesować się nowo poznaną dziewczyną, ale czy Sara pozwoli mu się poznać?
Bardzo ciepła, wzruszająca i porywająca historia, która wspaniałe pokazuje jak trudno jest radzić sobie z przeszłością, ale również, że możemy sobie z nią poradzić.Fabuła jest interesująca, bohaterowi ciekawi i dobrze skonstruowani. Poznajemy ich stopniowo przez co przywiązujemy się do nich z każdą kolejną stroną. Nawet bohaterowi drudzy mnie zachwycili! Akcja jest wyważona i jak dla mnie jedynym minusem tej książki jest brak jakiegoś nagłego zwrotu akcji. Ale oczywiście nie wpływa to na niekorzyść tej książki.
Martyna Senator pisze lekko i płynnie. Trudne tematy bardzo dobrze przelewa na papier poruszając ich sens, ale tak abyśmy pod ich ciężarem nie utonęli.
Gdyby pół roku temu ktoś powiedział mi, że z chęcią zacznę czytać książki rodzimych autorów to roześmiałabym się na całego i uznała, że chyba oszalał. Tak bardzo wydawało mi się to wtedy nieprawdopodobne. Jednak przez ostatnie kilka miesięcy naprawdę wiele się zmieniło. Dlatego z przyjemnością sięgnęłam po najnowszą powieść Martyny Senator.
„Czasami diabeł przybiera postać anioła tylko po to, żeby zwabić człowieka w sam środek piekła.”
„Z popiołów” to jedna z tych książek, które mają w sobie to „coś” co skrada serce czytelnika już od pierwszej strony. Ciężko mi nawet wyjaśnić co to jest, ponieważ ta historia ani nie wnosi nic nowego ani nie jest zbytnio oryginalna, a mimo to czyta się ją z wielką przyjemnością. Uważam, że Martyna Senator stworzyła naprawdę dobrą historię opowiadającą o stawianiu czoła swoim lękom oraz o godzeniu się z przeszłością. Bardzo spodobało mi się, że autorka nie bała się tutaj dotknąć tak trudnych tematów, które zbyt często zostają przez ludzi przemilczane.
Jedyne do czego mogłabym się w tej książce przyczepić to bohaterowie. Senator wykreowała ich na naprawdę fantastyczne osoby, jednak zbyt wyidealizowane. Zwłaszcza jeśli chodzi o Michała. Nie znalazłam w nim ani jednej wady przez co wydał mi się odrobinę nie realny.
„Czasami wcale nie potrzeba kilku lat, aby zobaczyć w oczach drugiego człowieka kawałek własnej duszy. Do tego wystarczy jedno spojrzenie.”
„Z popiołów” to bez wątpienia książka, która na dłużej zostanie w mojej pamięci. Martyny Senator ostatecznie przekonała mnie, że polska literatura młodzieżowa (i nie tylko) ma się zdecydowanie coraz lepiej. Już nie mogę się doczekać kolejnej książki jej autorstwa. Gorąco polecam!
Aleksandra Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Z popiołów” autorstwa Martyna Senator.
Z popiołów to książka o młodych ludziach, którzy próbowali ukryć się za murem niedostępności i samotności. To historia o uzdrowieniu duszy, poszukiwaniu samego siebie i o miłości, która czai się tuż za rogiem. Martyna Senator stworzyła piękną, prostą powieść, którą ozdobiła świetnymi tekstami piosenek. Gorąco polecam!
Warsztatowo książka jest dobra, dopracowana i przemyślana. Jednocześnie smutna historia stała się... nudna. Przeciągnięta gorzej niż ogłoszenia duszpasterskie w święta. Miło było mieć wgląd w życie Michała i Sary, jednak było w tym za dużo zbędnego rozdrabniania się. Łapałam się na tym, że omijałam akapity - wolałam już sama pójść sobie zrobić kawę, niż wielokrotnie czytać dokładny opis tejże czynności oczami Sary 🤷♀️
Trochę przewidywalna. Czasami główna bohaterka dawała mi w kość tą tajemniczością, w którą się owijała i myślałam już, że nigdy się nie dowiem, o co chodziło i dlaczego tak próbowała odtrącać Michała. Styl pisania bardzo przyjazny, przepłynęłam przez tę książkę. Ale końcówką się trochę zawiodłam, bo w moim odczuciu było to jak coś napisanego na kolanie, byleby zamknąć całość jakąkolwiek klamrą kompozycyjną.