Fabiana jest studentką, zarabia jako fotomodelka. Gdy dostaje intratną propozycję kilkutygodniowej sesji zdjęciowej na Ukrainie, odrzuca ją bez namysłu, gdyż nie chce sama wyjeżdżać z kraju. Nie przypuszcza jednak, że jej życie już nie zależy od niej.
Zostaje uprowadzona i uwięziona w luksusowej posiadłości na Lazurowym Wybrzeżu. Porywacz okazuje się kazachskim miliarderem, jednookim gangsterem. Dba, by dziewczynie niczego nie brakowało – niczego oprócz wolności i wiedzy dotyczącej powodów porwania i dalszych losów.
Jednak ona jest uparta i nie zamierza się poddać. Powoli, stopniowo, skrawek po skrawku, zdobywa informacje, ale nie spodziewa się, że prawda okaże się tak groźna, nierzeczywista i wstrząsająca.
Coś innego, tak określam tą książkę. Z pozoru zwykły romans mafijny, ale tym razem nie z włoską, nie z amerykańską mafią, a kazachstańską. Stwierdziłam, że pora dodać sobie urozmaicenia do czytanych książek i nooo to był strzał w dziesiątkę.
Fabiana to zwykła dziewczyna, studentka dorabiająca sobie jako fotomodelka, nagle wokół niej zaczynają kręcić się dziwni ludzie. W końcu ktoś porywa dziewczynę. Ale dlaczego? Po co? Pierwsza myśl Fabi, że została porwana dla kogoś, jednak jaki jest jej szok gdy porywacz zamyka ją w złotej klatce w raju, i jednak nie chce jej wykorzystać, dodatkowo określa ją mianem "polisy ubezpieczeniowej"… o co w tym chodzi?
Strasznie spodobał mi się Karim, jego szacunek, którym darzył swoich pracowników. Mimo że chwilami mega nerwowy, surowy i wymagający, ja cały czas czułam spokoju, który gdzieś tam w duszy miał. Jego wspomnienia z dzieciństwa, słowa ojca, które co jakiś czas sobie przytaczał, bardzo mi się to w nim podobało. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem tej postaci. Fabiana cóż, chwilami mnie irytowała, ale potem spróbowałam postawić się na jej miejscu, ktoś ją uwięził, odciął od znajomych, przyjaciół, jej życie zmieniło się diametralnie. No przyznajcie można czuć się zagubionym 😅
Jakie tajemnice kryje rodzina Fabiany, jakie brudy jej matka zakopała w przeszłości? Myślę, że tak jak ja będziecie w lekkim szoku, gdy zaczniecie odkrywać powoli prawdę.
To była wspaniała przygoda która przeniosła mnie do wspaniałej Francji, wprost na Lazurowe Wybrzeże, odkryła też przede mną kilka ciekawych miejsc w Kazachstanie, gdy sprawdzałam nazwy miejsc, które padały w książce byłam zauroczona.
Polecam tą jakże inną ale wspaniałą, romantyczną, niebezpieczną, smutną i gorącą historie.
"(...) Są dwie najgorsze sytuacje, które mogą spotkać człowieka: bezsilność i jej przeciwieństwo, pełna władza i kontrola, zwłaszcza ta nad cudzym życiem. Gdy w rękach dzierżysz czyjś los i dokonujesz wyboru za tego człowieka, może dopaść cię coś na kształt obłędu, jakiegoś szaleństwa. Ludzki umysł jest zbyt słaby, żeby podejmować ostateczne decyzje (...)" ▪︎▪︎ Może was zaskoczę, ale ta historia jest opowiedziana w bardzo subtelny i spokojny sposób. Oczywiście nie zabraknie tutaj akcji, tajemnic czy gorących scen, ale autorka o wiele bardziej skupia się na bohaterach oraz relacjach pomiędzy nimi. I o ile Karim to typ mężczyzny, który może spodobać się czyteniczkom, tak Fabiana będzie je irytować swoją niedojrzałością. Osobiście jednak zakładam, że był to celowy zabieg, zważywszy na jej młody wiek. Całościowo "Kryształowe serca" wypadają naprawdę dobrze, książka trzyma tempo i wciąga, a to najważniejsze.
“Nie warto starać się za dwoje, zabiegać o wzajemność i pielęgnować własną, jednostronną miłość. To nigdy nie wychodzi, bo nie da się latać z jednym skrzydłem.”
Znam, szanuję i bardzo lubię twórczość Pani Beaty. Jako jedna z nielicznych polskich autorek tworzy niebanalne historie i wątki (nawet te oklepane) potrafi przerobić w coś zupełnie nowego i niespodziewanego. Nie ukrywam porwanie w świecie mafii nie robi już na mnie większego wrażenia. Jednak tym razem wątek ten związany jest z kazachską grupą przestępczą, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Może to zabrzmi za bardzo poetycko, ale mnie fascynuje poznawanie nowych kultur i tego innego spojrzenia na świat. Dlatego historia, która skrywa się pod tytułem “Kryształowe serca” dla mnie jest bardzo wyjątkowa.
Autorka opowiada nam historię Fabiany i Karina, bardzo charakterystycznej i wybuchowej pary. Ich relacja nie rozpoczyna się od gorącego i szalonego romansu. Wszystko zaczyna się od nieufności i poznawania siebie nawzajem. Zaufanie nie jest rozdawane na prawo i lewo tylko jest budowane z każdą kolejną stroną. Tutaj pojawia się bardzo skomplikowane, zakazane i nieobliczalne uczucie. Uczucie, które rodzi się powoli bez zbędnego pośpiechu. A całość owiana jest w bardzo duże emocje i uczucia, które charakteryzują główne postacie.
Śmiało mogę powiedzieć, że perypetie Fabiany i Karima czytało mi się bardzo przyjemnie. Sama akcja toczy się powoli, lecz z ciągłymi zwrotami akcji. Tutaj nie ma miejsca na nudę. Autorka bardzo kreatywnie przedstawia nam tą historię, ciągle zaskakując nowymi wątkami. Przy czym konsekwentnie zdradza nam skrywane sekrety. A ich w środku nie brakuje. Mi osobiście przypadł do gustu klimat tej książki. Z pewnością zaliczę ją do bardziej oryginalnych pozycji i to nie tylko dlatego, że autorka świetnie przedstawia nam nowe zwyczaje. Potrafiła z dość oklepanego wątku wykrzesać wspaniałą, kreatywną, intrygującą i przyciągającą historię.
"Kryształowe serca” jest to książka dla wszystkich, którzy lubią czytać niebanalne historie, pełne uczuć, emocji, sekretów i nieprzewidywalnych zwrotów akcji. Bohaterowie zostali bardzo ciekawie przedstawieni, i nie mam na myśli tylko głównej pary, a także całe tło, które stało się fajnym trzonem tej historii. Oczywiście, nie każdego da się polubić, ale będzie kilka fajnych przemian, które z pewnością przypadną Wam do gustu.
Ja bardzo polubiłam tą historię i tak naprawdę nie chcę rozstawać się z tym postaciami. Spędziłam z tą historią bardzo przyjemny czas, potrafiła mnie zaskoczyć, rozśmieszyć i wzruszyć. Zachęcam do przeczytania, bo to naprawdę oryginalna historia, który będzie potrafiła was zaskoczyć.
Miałam już przyjemność poznać pióro autorki, które zyskało moją sympatię więc bez wahania sięgnęłam po „Kryształowe serca”, ciekawa jakie uczucia wzbudzi we mnie ta pozycja.
Fabiana to młoda studentka, która zarabia na fotomodelingu. Pierwsze ciekawe kontrakty pozwalają jej na skromne życie. Z pewnością byłoby łatwiej, gdyby finansów nie nadszarpywał Tymon, mający problemy z hazardem chłopak dziewczyny. Dochodzi do między nimi do ostrej kłótni, która kończy się dla niej koszmarem, jakiego nigdy by się nie spodziewała. Problemy finansowe mężczyzny, odrzucony kontrakt wyjazdowy w Rosji są tylko wierzchołkiem góry problemów, które spadają na dziewczynę. Najgorszym jednak co mogło ją spotkać jest porwanie Fabiany. Świat, w którym od tej pory się znajdzie będzie dla niej całkiem nowy, Postawi przed nią wiele pytań. Pierwszym będzie, dlaczego znalazła się na Lazurowym Wybrzeżu?
Fabuła jest bardzo dokładnie przemyślana, dosłownie od „a” do „z”. Znajdziecie w niej kilka różnych wątków, które początkowo wydają się nie powiązane ze sobą. Jednak z czasem wszystkie łączą się w misternie zaplanowaną całość. Autorka wyprowadza czytelnika w pole podsuwając mu pod nos rozwiązania, nasuwając wnioski, aby zaskoczyć go w całkowicie odmiennym finale.
Nie zabrakło mi w czasie lektury emocji. Niejednokrotnie żal chwytał mnie za serce a wzruszenie ściskało gardło. Napięcie rosło z każdym czytanym rozdziałem a zwroty akcji przyspieszały bicie serca i podnosiły poziom adrenaliny. Sceny zbliżeń podkręcają atmosferę, są napisane ze smakiem a ich ilość wywarzona i nie przyćmiewa całości. Bohaterowie są świetnie wykreowani. Każdy z nich ma swoją historię i na swoich barkach nosi doświadczenie, które naznaczyło ich do końca życia. Są silni i nie poddają się bez walki. Relacja między Fabianą a Karimem jest trudna. Rozpoczyna się porwaniem, które pozostawia kobietę bez jakichkolwiek wyjaśnień. Bardzo podobało mi się, że rozwijała się ona stopniowo, bohaterowie poznawali się, stawiali kolejne, wywarzone kroki.
„Kryształowe serca” to powieść, która z pewnością Was zaskoczy, oczaruje ilością wrażeń i emocji. Nie będziecie się przy niej nudzić, ale i nie przesyci Was mnogością bodźców – wszystkiego jest tu w sam raz, aby zaspokoić czytelnika. Nie pozostaje mi nic innego, aby zachęcić Was do sięgnięcia po nią.
To moje kolejne spotkanie z twórczością Beaty. Czytałam kiedyś Anatomię uległości – wtedy był to rękopis pod innym, roboczym tytułem. To były początki tej autorki. Tamta książka mnie nie zachwyciła, była przeciętna, nie zapadła w mej pamięci.
Nigdy jednak się nie zrażam i z chęcią sięgam po kolejne tytuły danego autora. Opis "Kryształowych serc" bardzo mnie zaintrygował. Mroczny facet, prowadzący ciemne interesy, do tego element porwania i zawzięta główna bohaterka. Jeżeli dodamy do tego zaskakującą fabułę, nutkę tajemniczości i wysublimowany język, powstaje mieszanka wybuchowa, która po odpowiedniej obróbce, powinna stworzyć coś wyjątkowego. I to autorce się udało. Książkę świetnie się czyta, z każdą przeczytaną stroną historia Fabiany i Karima staje się coraz bardziej uzależniająca.
Mały minus daję za ostatnie rozdziały. Szkoda, że autorka bardziej nie rozwinęła tematu. Fabuła pod koniec bardzo przyspieszyła i zanim się zorientowałam, nastąpiło zakończenie. Aż żal było kończyć tak świetnie napisaną książkę. Może autorka w przyszłości rozwinie historię Fabi i tajemniczego Karima? Tego sobie i Wam życzę, a tobie Beato gratuluję. Oby tak dalej.
Zawsze czuję się lekko dziwnie, stojąc w opozycji z większością, jednak nie potrafię doszukać się w tej książce zbyt wielu pozytywnych cech. Już opis wskazuje nam historię miłości pomiędzy srogim Karimem, a jego piękną zakładniczką Fabianą. Takie książki istnieją i mają potencjał, jeśli lubimy klimaty 'syndromu sztokholmskiego'. Jednak interakcje pomiędzy dwójką głównych bohaterów są tak okrojone i dziwne, że w moim mniemaniu, nie miałyby szansy na przerodzenie się w miłość. Wątki są tak niewiarygodne, że częstokroć źrenice rozszerzały mi się ze zdziwienia. Jednak najbardziej irytująca część, to zachowanie samej porwanej, która jest dobrze traktowana, ale nie docieka dlaczego została uwięziona, nie zadaje pytań i nie szuka odpowiedzi, trwając miesiącami, monotonnie w willi porywacza. No tego było dla mnie po prostu za wiele, i biorąc pod uwagę fakt, że odpowiedzi (zupełnie nierealistyczne) zaczynają nam się klarować dopiero po przeczytaniu 3/4 powieści - to niestety muszę stwierdzić, że wypadło to słabo i nudnawo. Jedynie jedna scena bardziej mi się podobała, więc niestety nie polecam.
Podobała mi się, myślę, że gdybym ją czytała zamiast słuchać, mój odbiór byłby jeszcze lepszy. Trochę akcji, pokaz wszelakich emocji i ich ewolucji. Bohaterka, początkująca modelka pewnego dnia zostaje porwana, ale tak naprawdę w nowym miejscu nie do końca jest więźniem, a raczej zakładnikiem. Co tak naprawdę kryje się za jej porwaniem, tajemnica jest bardzo ciekawa.