Absolutnie przepiękne ilustracje... i niestety nic poza tym.
Najpierw myślałam, że to wina tłumaczenia, ale po zastanowieniu się i przeczytaniu kilku recenzji na Goodreads stwierdzam, że miałkość dialogów wynika raczej z oryginalnego tekstu. Nadmiernych ekspozycji, braku słuchu i przede wszystkim braku świadomości, jaką historię chce się przekazać. Jest tu tyle okropnie wykonanej ekspozycji, moralitetów i "jedynej słusznej prawdy", że aż człowiek nie dowierza, że to tylko 47 stron.
Liczyłam, że chociaż biografia zamieszczona na końcu będzie ciekawa, ale niestety zdecydowanie zabrakło jej redakcji czy w ogóle jakiegokolwiek zdrowego rozsądku (bo przepraszam, ale napisać, że Łempicka "intuicyjnie" coś łączy jest moim zdaniem po prostu obrazą do tej wykształconej i świadomej artystki).
Ten komiks nie jest obrazą na poziomie tekstu z niedawnej wystawy w Krakowie (na 3 wielkie cytaty "spinające" graficznie wystawę 2 były o kolorach, a 1 oczywiście był cytatem jakiegoś mężczyzny wypowiadającego się o seksapilu Łempickiej - bo tak, jasne, w XXI wieku należy postrzegać artystki przez ich wygląd), ale po prostu nie warto ani go kupować, ani czytać, ani przechowywać na półce, ani przewozić podczas przeprowadzki.
Dwie gwiazdki za przepiękny styl, ale naprawdę, wydajcie swoje pieniądze raczej na Sandmana niż na to.